POLECAM

czwartek, 21 maja 2026

Pamiętniki wampirów, sezony 1-8 (2009-2017)

Bogowie, ależ to było guano. Jasne, że wiedziałem w co wdeptuję, wszak serial głośny i chyba każdy wiedział, że to popłuczyny po Zmierzchu – paranormalne romansidło dla nastolatek. A cóż mnie skłoniło do zapoznania się z tym czymś?


Jakiś czas temu odwiedziłem kumpla, akurat miał na telewizorni odpalony ten serial. Przyznam, że zdumiało mnie, co dorosły facet szuka w romansidle dla nastolatek... Oczywiście zapytałem. Odpowiedź szła mnie więcej tak (niektóre wyrazy, właściwie połowę, zastąpiłem eufemizmami – to te kursywą):

Kurczak, a co mam oglądać, kurczak, współczesne kupy z Netfliksa z Afroamerykanami i częściami rowerowymi?

Przekonał mnie. Odpalam pierwszy odcinek, potem drugi, trzeci – czekam kiedy zacznie się coś sensownego. I tak pykło 171 odcinków. I nic sensownego się nie wydarzyło. Ale dałem radę przelecieć do końca.

Celowo nie napisałem „obejrzeć”, bo jedyna metoda na strawienie tego w całości, to połączyć seanse z innymi czynnościami niewymagającymi skupienia. Przykładowo, bardzo rzadko odpalam zmywarkę, bo zanim mi się uzbiera odpowiednia ilość naczyń, to by pleśnią obrosły – ręce myją naczynia, uszy słuchają, a oczy od czasu do czasu spojrzą na monitor, co tam się u wampirów dzieje. Albo myję szyby (a jest tego u mnie sporo, bo nie tylko w oknach – w regałach książkowych mam mniejszych i większych przeszklonych drzwiczek... dziewięćdziesiąt; fakt, o tym, że będzie trzeba je myć, nie pomyślałem kupując witrynki zamiast regałów otwartych), ta sama metoda – rączki myją, uszka słuchają, a oczęta od czas do czasu zerkną.

Jest to serial o tym, jak wampiry z IV B ratują świat przy okazji przeżywając pierwsze (no może nie pierwsze, ale zachowują się jakby pierwsze) zadurzenia. Pierwszoplanowych bohaterów jest troje. Ona to Elena, nie wampir, normals; biedna sierotka. I dwaj bracia Salvatore, wampiry. Jeden, Stefek, jest grzecznym chłopcem, żywiącym się wiewiórkami itp., drugi, Damon, jest bad boyem. Nasza dziewica (no może niekoniecznie) wybiera dobrego, który toczy za nią cielęcym wzrokiem, ale i na złego spogląda jak Helena za odjeżdżającym Bohunem.

Dobry Stefek jest po odwyku, należy do Anonimowych Krwiopijców (przynajmniej jeśli chodzi o ludzką krew), ale zdarza mu się zapić i wpaść w ciąg. Poruszenie, prawie jak w Beverly Hills, 90210, kiedy Dylan po wypiciu pięciu piw popadł w alkoholizm (cóż, jak się ma siostrę, to czasem przymusowo się takie rzeczy widzi).

Oczywiście wampiry, mające coś koło stu sześćdziesięciu lat, zachowują się jak rozchwiane emocjonalnie szesnastolatki.


Zaraz na drugim planie mamy ich znajomych: kolejną normalskę, czarownicę i wilkołaka. Przez osiem sezonów to tam chyba każda z każdym. I jeszcze z innymi, bo jak w brazylijskiej operze mydlanej albo amerykańskiej telenoweli – co chwila znajdują się a to nieznani krewni, a to znowu zaginione rodzinne zakały. Do tego, oczywiście, czarni bohaterowie, którzy w kolejnym sezonie są już mniej czarni, bo nadciąga jeszcze czarniejsze zuo.

Kiedy romansu nie ma, dalej to jest naiwne, jednak daje się patrzeć. Ale zasadniczo romans jest. Chociaż w kilku sezonach dochodzi do rozdzielenia trójkąta Elena & bracia-wampiry, co tylko dobrze robi serialowi. Mniej taniego romansidła jest w końcowych sezonach – czyżby do twórców dotarło, że widownia im dorosła, że dziewczyny, które podczas emisji pierwszego sezonu miały piętnaście lat, przy ósmym były już dwudziestokilkuletnimi studentkami? W każdym razie, sam zanotowałem: sezony siódmy i ósmy to już właściwie nie jest paranormal romance (przy siódmym zapisałem: Eleny ni ma, jest mroczniej, są tajemnice z przeszłości Salvatorów, odcinek dziesiąty – niezły dzień świstaka). I im dalej w las, tym bardziej widać pewne podobieństwo do Supernatural, nie tylko w tym, że Salvatore wchodzą w buty braci Winchester.

Teraz trochę poważniej. W ostatnich latach mamy wysyp dzieł promujących toksyczne związki. Fakt, to postępuje, więc serial sprzed ładnych paru lat nie jest jeszcze tak szkodliwy, jak współczesne guano, ale... Ach, jakich słodkich seryjnych morderców tu mamy, jak ich „partnerki” muszą się poświęcać, żeby sprowadzać na dobrą drogę (oczywiście udaje się to tylko chwilowo, po jakimś czasie jest recydywa). Jak te biedne „partnerki” same czasami muszą zrobić coś złego w imię większego dobra (większe dobro to ich dobro, albo dobro stacji telewizyjnej, czyli oglądalność).


Jest to naiwne, ckliwe, przeładowane patosem, miejscami cukierkowe. I, niestety, zabrakło tego, co w starych serialach było częste: rozładowania humorem. Humoru w Pamiętnikach wampirów nie ma za grosz, wszystko potwornie nadęte.

Ten serial był tak popularny, że doczekał się dwóch spin-offów (The Originals – pięć sezonów i Wampiry. Dziedzictwo – cztery sezony; z tego co widzę na The Vampire Diaries Wiki, to w tym drugim bardzo poszerzono bestiarium). Nie wiem czy obejrzę, przypuszczam, że wątpię, ale ręki sobie uciąć za to nie dam. Kiedy wzorem mojego kolegi (zapalonego serialomaniaka) obejrzę już wszystko sensowne z ery przedwokeańskiej, to może z braku alternatywy i te spin-offy mnie skuszą.

Czy polecam... No właśnie nie wiem komu. Dorosłego raczej odrzuci (choć nie jest to regułą, jak na przykładzie mego kolegi widać), a nastolatkom bym nie polecał ze względu na toksyczność. Dodatkowy punkt za odchodzenie od paranormala w późniejszych sezonach.

OCENA 4/10.

Pamiętniki wampirów (The Vampire Diaries), sezon 1 – 22 odcinki, 2009-2010.
Pamiętniki wampirów (The Vampire Diaries), sezon 2 – 22 odcinki, 2010-2011.
Pamiętniki wampirów (The Vampire Diaries), sezon 3 – 22 odcinki, 2011-2012.
Pamiętniki wampirów (The Vampire Diaries), sezon 4 – 23 odcinki, 2012-2013.
Pamiętniki wampirów (The Vampire Diaries), sezon 5 – 22 odcinki, 2013-2014.
Pamiętniki wampirów (The Vampire Diaries), sezon 6 – 22 odcinki, 2014-2015.
Pamiętniki wampirów (The Vampire Diaries), sezon 7 – 22 odcinki, 2015-2016.
Pamiętniki wampirów (The Vampire Diaries), sezon 8 – 16 odcinków, 2016-2017.
Produkcja: USA.


17 komentarzy:

  1. Pozostanę przy ,,Xenie'' - tak mało oglądam, że nieco potrwa, zanim zmęczę do końca :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tego nie mogłem zdzierżyć w latach 90., więc nie sądzę, żebym teraz dał radę. Ale Xena to procedural, a ja nie przepadam za nimi. Mitologia grecka też niespecjalnie mnie kręci.

      Usuń
  2. Oglądalam parę, może paręnaście odcinków, ale nie wciągnal.
    Obejrzyj sobie Buffy, bardzo fajny serial 🙂

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Chyba taki pomiędzy :) Każdy sezon ma swój motyw przewodni, a poszczególne odcinki często są o rozwiązywaniu jakiejś zagadki czy tropieniu potwora tygodnia, no i oczywiście są prywatne sprawy bohaterów. Bohaterowie przeważnie bardzo fajni. To co prawda młodzieżówka, ale obejrzałam mając około 30 i byłam zadowolona :)

      Usuń
    2. Może obejrzę, ale na razie wpakowałem się w "Star Trek - Voyager", idzie mi jak krew z nosa :D Nigdy nie lubiłem Startreków (chyba przez ten nadmiar "ras" wyglądających jak ludzie), ale miałem ochotę na space operę, wiele mi do obejrzenia nie zostało,a z tych wszystkich Star Treków ten wyglądał na najznośniejszy. Obejrzałem chyba z pięć odcinków, jest tak se, ale na razie nie porzucam ("Babilon 5" cały pierwszy sezon mnie przynudzał, za to potem było łał).

      Usuń
  3. Pamiętam, że obejrzałam dawno temu kilka odcinków, ale mnie nie porwało, oględnie pisząc, o ile dobrze pamiętam, wydało mi się to raczej głupie.
    Może gdyby jeszcze ci faceci byli w moim typie urody, to bym ciągnęła, po prostu, żeby sobie na nich popatrzeć.
    Niemniej, bo w sumie ciekawa byłam - czy ona na końcu wybrała któregoś z braci już na dobre? (albo na złe ;P)

    Beatrycze

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ale pamiętasz, że "ich" (bohaterek granych przez Ninę Dobrev) było więcej? To może Stefek i Damon dostali po sztuce? :D

      Usuń
    2. Ach, to nie dotarłam do tego etapu :D
      Dzięki za wyjaśnienie.

      Beatrycze

      Usuń
    3. Raczej nie pamiętasz, bo Katerina Petrova (również grana przez Ninę Dobrev) pierwsze wystąpienie miała już w pilocie - Stefek ogląda jej zdjęcie. We własnej osobie jest w odcinku szóstym pierwszego sezonu (jeszcze w retrospekcjach z XIX wieku). W serialowej teraźniejszości na pewno pojawia się w I sezonie, ale możliwe, że dopiero w finale. Katerina to jedna z ważniejszych bohaterek.

      W piątym sezonie jest kolejna bliźniaczka Eleny (czyli znowu grana przez Dobrev): Amara.

      Jak pokazuje The Vampire Diaries Wiki, w spin-offie The Originals mamy jeszcze jedną bliźniaczkę Eleny: Tatię.

      Usuń
    4. Namnożyło się tych bohaterek. Musiałam zapomnieć, skoro była już w pilocie. Ogólnie nic prawie mi w pamięci nie zostało, poza tym, że to był "zmierzchopodobny" serial o wampirach a "zły brat" był przystojniejszy od "dobrego" (acz nadal nie bardzo w moim typie).

      Beatrycze

      Usuń
  4. Serial powstał na podstawie książek Lisy Jane Smith, które wydano po polsku:
    https://lubimyczytac.pl/cykl/518/pamietniki-wampirow

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A tak, zapomniałem, a pisałem o tym przy okazji 1 listopada...
      http://seczytam.blogspot.com/2025/11/fantastyczne-poletko-opuscili-w-2025.html

      Usuń
  5. Toksyczne relacje to chyba coś obowiązkowego w paranormal romance.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bo ja wiem... Za mało znam ten podgatunek, żeby mieć wyrobioną opinię, ale jednak wampiry (seryjni mordercy) nie są jedynymi obiektami westchnień - są np. paranormale z aniołami.

      Usuń
    2. Powiem, że w większości przypadków, gdy czytałam jakiś paranormal romance, miałam wrażenie, że obiekt westchnień głównej bohaterki nie nadaje się na sensowny związek - najczęściej to bywał agresywny, kontrolujący, chorobliwie zazdrosny typ.

      Wyzierająca zza tego mniej lub bardziej uświadomiona treść jest taka: "mężczyzna to bestia, ale jak go obłaskawię seksem, to swoją agresję zwróci przeciwko wszystkiemu innemu, a mnie zapewni bezpieczeństwo"

      Beatrycze

      Usuń
    3. Nie mogę tu się wypowiedzieć, bo obejrzałem tylko "Pamiętniki wampirów", a czytałem - poza "Zmierzchem" i "Szeptuchą" - tylko dwie pozycje, które mogą być paranormalami (czytałem dawno temu, więc słabo pamiętam, coś mi świta, że to PR, ale mogę błądzić): Cassandra Clare "Miasto Kości" i Eric S. Nylund "Wrzawa śmiertelnych".

      Usuń