Niedawno na blogu Koczowniczki zaczęła się dyskusja, czy może raczej pyskusja o redagowaniu. Otóż znany pieniacz (potem się dopiero dowiedziałem, że także tłumacz, a nawet autor – popełnił jakąś książkę) Paweł Pollak raczył przedstawiać swoje racje w swoim stylu, czyli z niewielką znajomością materii, za to z wieloma inwektywami, pomówieniami itp. Zaprezentował zachowania typowe dla trolla. Tak się biedny pisarzyna* podniecił pyskusją, że nawet coś tam nasmarał na swoim blogasku.
