W przypadku okładek rosyjskich autorka z Gildii – jeśli zastosować miarę dziennikarską – zachowała się skrajnie nierzetelnie. Publikuje potworkowate okładki (jedna obok) z komentarzem:
Rosjanie lekko przesadzili... Tchnie to klasycznymi okładkami fantasy z lat 90.
Tak, tchnie okładkami z lat dziewięćdziesiątych, bo to są okładki z lat dziewięćdziesiątych, a dokładniej nawet z połowy tamtej dekady! Rozumiem, że ktoś może nie znać języka rosyjskiego, ale cyfry arabskie chyba zna?
Dlaczego piszę o tym dość ostro. Otóż książki Sapkowskiego w Rosji wydawane były wielokrotnie (więcej razy niż w Polsce!) – większość tych publikacji prezentuje poziom edytorski nieosiągalny dla polskiego wydawcy (Supernowej). Zatem przedstawienie historycznych potworków, to idiotyczna, nieuczciwa manipulacja.