Łączna liczba wyświetleń

piątek, 20 maja 2022

Q Hayashida, Dorohedoro, t. 1

O kurde, ależ to było dobre. Tym jednym tomikiem Q Hayashida sprawiła, że wysunęła się na czoło moich ulubionych mangaków (przed Tsutomu Nihei i jego Blame!, Kentarō Miurę od Berserka, czy Makoto Yukimurę od Sagi winlandzkiej).

Nota bene, w internetach można znaleźć informację, że Q Hayashida ongiś była asystentką Tsutomu Nihei, ale to nieprawda. Fani snują różne przypuszczenia, bo mangaczka jest dość tajemnicza. Nie wiadomo nawet jak wygląda, bo latające w sieci fotki w rzeczywistości są zdjęciami jakiejś japońskiej piosenkarki.

Do rzeczy. Świat, a raczej światy, bo w Dorohedoro mamy aż trzy. Pierwszy to Dziura. Dystopijne miasto wyglądające jak z postapo (acz nie ma informacji – na razie? – żeby to faktycznie był świat po jakiejś katastrofie). Większość akcji dziurowej toczy się w jej bardziej cywilizowanej części, choć zaglądamy też do Prawodziury (jak sama nazwa wskazuje, to dzielnica w prawej części Dziury), gdzie rządzą gangi, a zwłok na ulicach tyle, że nie ma jak przejść.

Drugi to świat czarowników. Trzeci, w pierwszym tomie ledwo zasygnalizowany – Piekło. Czarnoksiężnicy nawiedzają Dziurę, żeby robić magiczne eksperymenty na jej mieszkańcach. Oczywiście bez ich zgody, a skutki bywają i duże, i dziwaczne.

Bohaterowie. Kajman – ofiara właśnie takich eksperymentów. Za ich sprawą jego głowa zmieniła się w czerep jakiegoś jaszczura. Do tego Kajman stracił pamięć – nie wie, który z czarowników go tak załatwił, nie pamięta co było przed eksperymentem. Jednak jest dla niego nadzieja: po śmierci danego czarownika znikają skutki jego czarów. Rzecz prosta, Kajman musi załatwić swojego oprawcę. Ale nie wie który to, więc morduje każdego czarownika, którego uda mu się dorwać. Wspiera go w tym Nikaido, właścicielka knajpy Głodny Robal.

Ich działalność nie pozostaje niezauważona w drugim świecie. Prominentny jego obywatel, niejaki En wysyła parę cyngli, którzy mają odnaleźć i sprzątnąć zabójców czarowników.

To tylko tom pierwszy, z dwudziestu trzech, ale już widać, że świat jest bogaty i dziwaczny, a fabuła będzie nieźle zakręcona. Nie zrażajcie się pierwszymi dwoma rozdziałami, w których wyczuwalny jest lekki chaos – potem to ustępuje.

Trzeba oddać Q Hayashidzie, że poczucie humoru ma dość specyficzne (a może standardowe, jak na Japonię). Jak zobaczyłem strój pewnej czarodziejki (str. 111; samo jego ubieranie też jest niezłe – od str. 108), to się upłakałem ze śmiechu. Ale potem robi się tak trochę dziwnie, kiedy przypominasz sobie, że to kobieta potwornie okaleczona...

Fabuła wciągnęła mnie, jak bagno, ale to nie znaczy, że nie dojrzałem gwoździa programu – rysunków. Cudownie brudne, pozornie niechlujne, jak z jakiegoś undergroundowego fanzina. Ale pozornie niechlujne! Bo jak się dokładniej przyjrzycie, to dojrzycie, że jednak wbrew pozorom, kadry rysowane są bardzo starannie.

Jest parę stron full color i parę trójkolorowych (do czerni i bieli dochodzi czerwień)

Wydanie – standardowe dla tego typu mang, czyli format nieco powiększony, obwoluta. Fajna rzecz – pierwsza strona obwoluty pokryta folią w ten sposób, żeby wyglądało to i w dotyku było, jak skóra węża czy jaszczurki.

Jednym słowem: polecam. Trwając w zachwycie (i już przebierając girkami, żeby dorwać się do kolejnych tomów):

OCENA: 10/10.

Q Hayashida, Dorohedoro, t. 1, tłum. D. Latoś, wydawnictwo Studio JG, Warszawa 2022, stron: 166.


Sezrobiłem facebooka, można sepolubiać:


10 komentarzy:

  1. Czy manga różni się od netflixowego anime? Przyznam się, że anime było świetne, ale nie wiem czy kupować mangę, jeśli jest to samo...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie wiem, nie oglądałem anime. Tyle co wiem - anime obejmuje 7 tomów mangi (a całość mangi to 23 tomy).

      Usuń
    2. To polecem. Anime jest świetne, dla mnie najlepsze jakie oglądałem.

      Usuń
    3. No, ale ja nie lubię wyprzedzać książki serialem. Jeśli po przeczytaniu 23 tomów będę jeszcze miał chęć, to obejrzę animę :)

      Usuń
  2. Maja Lidia Kossakowska nie żyje.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Straszne. A tu fajny filmik o Grzędowiczu i Kossakowskiej:
      https://www.youtube.com/watch?v=YZaFD3PEcA0

      Usuń
  3. Przeczytane - faktycznie niezły klimat i zapowiada się ciekawie. Na razie, po pierwszym tomie nie stawiałbym Dorohedoro wyżej niż Berserka ale potencjał jest na coś równie znakomitego więc pozostaje poczekać na rozwój fabuły. Przy okazji, a propos Berserka, pojawiła się informacja że jednak będzie kontynuacja i seria zostanie zakończona, ciekawe co z tego wyjdzie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czytałem dziś, że Berserk ma być dokończony przez Kouji Mori i że jeszcze w czerwcu wyjdą nowe rozdziały. A przeglądałem najnowsze polskie tomiki Berserka, kurde, to jednak - jak mało która manga - zasługuje na powiększony format i to może nawet nie do A4, tylko takiego jak "Wika".

      Mimo wszystko uważam, że t. 1 Dorohedoro co najmniej dorównuje t. 1 Berserka. Inna rzecz, że mangi rzadko oceniam po pierwszym tomie - zanim się oceni, warto przerobić ze trzy. Nigdzie nie mogę znaleźć informacji, co jaki czas Studio JG będzie puszczać kolejne tomy Dorohedoro. Z tego co sprawdziłem na Gildii, to inne mangi puszczają co 2-3 miesiące.

      Usuń
    2. Już wiem - Dorohedoro będzie się pojawiać co 2 miesiące.

      Usuń
    3. My i tak jesteśmy jeszcze 7 części do tyłu więc dopiero gdzieś za 1,5 roku do 2 lat pewnie wyjdą u nas te nowe rozdziały - mam tylko nadzieję że nie będą już za bardzo rozwlekać tej historii tylko w miarę szybko dojdziemy do jakiegoś satysfakcjonującego zakończenia. Odnośnie większego formatu to może kiedyś się doczekamy takiego wydania Deluxe jakie robi teraz Dark Horse - taki jak "Wika" przy tej ilości tomów to marzenie ściętej głowy. Oby dotrzymali tych 2 miesięcy odstępu bo biorąc pod uwagę że w sumie będą 23 tomy to i tak 4 lata zanim wyjdzie cała seria. A propos tego cyklu wydawniczego to czekam też na "Samotnego wilka..." i troszkę się boję ile tutaj przyjdzie czekać na ostatni tom bo ma ich być 20 a patrząc na to jak Hanami wydaje np. Chłopaków z XX wieku to czarno to widzę :(

      Usuń