Ooo, kolejny do pastwienia się na biedną kobitą. No nie. To znaczy tak, ale nie z „tej” beczki. Nie chodzi mi o wymyślone (czy to przez Opolską, czy też przez sztuczną inteligencję) przypisy... A zresztą, o tym też trochę napiszę, bo to konieczne do oceny książki. Pewnie już słyszeliście, że w przypisach są nieistniejące pozycje...
