Przyznam, że podchodziłem do tej powieści dość sceptycznie – działo debiutanta, wydane chyba własnym sumptem (niby wydawnictwo Volumina istnieje i to od wielu lat, ale zdaje się, że autor sam opłacił wydanie – dzięki internetowej zbiórce – i wydawca nie ma tej książki w swojej ofercie; czyli Volumina najpewniej zajęła się stroną techniczną za wynagrodzeniem). Do tego jest to coś, co sam zwę „literaturą okołogrową” – powieść z akcją umieszczoną w świecie gry S.T.A.L.K.E.R. Trzeba przyznać, że autor poważnie podszedł do wydania, wszak Ewa Białołęcka w roli redaktora to nie w kij dmuchał.
