Dla mnie to książka pokroju Niezwykłych przygód Anatola stukniętego na początku. Teraz pewnie zachodzicie w głowę, o czym ten człowiek (znaczy, że ja) bredzi. A czytaliście takie coś: Edmund Niziurski Siódme wtajemniczenie? Właśnie tam występują owe Niezwykłe przygody Anatola stukniętego na początku. Że zacytuję co to za powieść:
To jest taka książka, bracie, że kto ją raz zacznie czytać, już się od niej nie może oderwać, a potem zasypia. (...) Obowiązkowo. Na siedemdziesiątej stronie. W rezultacie nikt jej jeszcze nie przeczytał do końca. Ja sam usnąłem...
