Łączna liczba wyświetleń

Pokazywanie postów oznaczonych etykietą paleofikcja. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą paleofikcja. Pokaż wszystkie posty

wtorek, 26 maja 2026

Jerzy Cepik, Bizon z Jaskini Dewy

Rzecz nie tak ambitna, jak wcześniej przeze mnie omawiana książka Cepika, ale na pewno bardziej „czytalna”. Przez to chyba lepsza – to jedna z ciekawszych powieści prehistorycznych, jakie czytałem. Obawiałem się, że to typowa PRL-owska młodzieżówka, ale nie, to rzecz raczej dla starszego czytelnika (choć nastolatek też może ją przeczytać z przyjemnością – chyba, bo co ja tam wiem o współczesnej dzieciarni).

piątek, 22 grudnia 2023

Jack London, Szkarłatna dżuma i inne opowiadania (Mistrzowie Horroru i Fantastyki)

Od paru miesięcy wychodzi kolejna kolekcja Hachette: Mistrzowie Horroru i Fantastyki. Jak dotąd ukazują się tam głównie odgrzewane kotlety, najczęściej z domeny publicznej (czyt. za darmo), z tłumaczeniami w miarę możliwości także z domeny publicznej. Jadą po taniości, ale nie dla czytelnika, bo dla nas cena jest dość słona – takie odgrzewane kotlety, byle jak wydane (o tym niżej), Hachette wyceniło konkretnie, bo 39,99 zł za tom.

niedziela, 9 października 2022

Björn Kurtén, Czarny Tygrys

Pisałem już o tym raz czy dwa, ale się powtórzę: nie rozumiem dlaczego takie książki włącza się do fantastyki. To powieść z akcją umieszczoną na długo przed czasami piśmiennymi, w prehistorii, jakieś 30 000 lat temu. Rozumiem, że do fantastyki zalicza się np. Wielobarwny kraj Julian May (o którym tu), wątek podróży w czasie ewidentnie do fantastyki przynależy. Ale z jakiego powodu wrzuca się Walkę o ogień Josepha H. Rosnego, Spadkobierców Williama Goldinga czy właśnie Czarnego Tygrysa (o cyklu Jean M. Auel się nie wypowiadam, bo czytałem tylko tom pierwszy i to tak dawno temu, że nie pamiętam czy są tam jakieś elementy fantastyczne)?