Sympatyczna manhwa LitRPG – nie na tyle, żeby kupić, ale z biblioteki można do domu przytargać.
Przypomnę czym jest LitRPG – to „głębokie” przeniesienie do gry, bohater nie tylko znajduje się w świecie gry, ale także podlega jej zasadom. Choć początek Solo Leveling na to nie wskazywał.
Mamy świat (niby nasz świat – niedalekiej przyszłości albo alternatywny), w którym „dziesięć lat temu” pojawiło się jakieś połączenie z innymi światami. A wraz z nim lochy, w których bytują różne potwory – niektóre słabe (jak gobliny), siła innych „była nie do opisania”. Żeby potwory nie wypełzły do naszego świata, trzeba wejść do lochu i ubić bosa (no tak, tu już mamy kawałek gry), wtedy brama się zamyka.
Oczywiście zwykły śmiertelnik jest bez szans w starciu z istotami z lochów. Ale – tadam tadam – opatrzność nad ludźmi czuwała: niektórzy otrzymali moce pozwalające walczyć z poczwarami, to Łowcy. Mają oni – podobnie jak ich przeciwnicy, a także same lochy – rangi. I, znowu jak w grze, zawodnik rangi C nie ma szans w starciu z potworem klasy A. Inaczej niż w grach, klasa przypisana jest na stałe – Łowcy się nie rozwijają, jak ktoś ma początkowo D to będzie miał to D zawsze.
Główny bohater, Sung Jin-woo, jest Łowcą rangi E, czyli najniższej – w porównaniu z normalnymi” ludźmi jest silny, sprawny, ale przy kolegach po fachu oraz przeciwnikach ma „znikomą siłę i zdolność regeneracji”. Właściwie powinien dać sobie spokój z fachem wiedźmina, ale potrzebuje kasy, którą w ten sposób zarabia – musi opłacić leczenie chorej matki i studia siostry.
Oczywiście wiemy, że Sung Jin-woo pokona drogę od zera do bohatera. Jakim cudem, skoro klasa Łowcy się nie zmienia? Jest pewna możliwość, dostępna dla nielicznych, ale to już sobie doczytacie.
W każdym razie, w pewnym momencie Sung nie tylko zyskuje większą moc, ale też staje się jedynym Łowcą, który dalej się rozwija. Do tego pojawiają mu się statystyki i osiągnięcia jak z gry. Mamy więc LitRPG trochę odmienne od standardu – nie człowiek wchodzi do gry, tylko gra przychodzi do człowieka w „naszym” świecie. Dobry zabieg, bo daje pewien, może niewielki, ale jednak, dreszczyk emocji; sam nie wiem co by się stało, gdyby Sung Jin-woo zginął w walce z potworami – czy, jak w grze, zacznie od nowa, czy też dednie ostatecznie? To znaczy, wiadomo że natłukli tych tomów masę, więc jeszcze trochę pożyć musi, ale jednak jest świadomość, że być może coś jest w stanie go wykończyć.
Fabuła w tych pierwszych tomach taka se, rozwój bohatera. A że to statystyki z gry, to wiadomo, że nasz Sung Jin-woo musi się kręcić po tych lochach i przeprowadzać potworobójstwo na masową skalę (gdzie ONZ?). Jego życie prywatne praktycznie nie istnieje, nawet ta chora matka jest gdzieś tam na dalekim planie (ze dwa razy była wspomniana i to wszystko). Więc może fabularnie nie jest źle, ale dobrze też nie jest – jednak taki urok LitRPG, skoro bierzesz to do ręki, to wiesz co dostaniesz. Acz są sygnały, że w kolejnych tomach z fabułą będzie lepiej, pojawi się inne zagrożenie, bo oczywiście muszą być też źli ludzie chcący zrobić kuku bohaterowi.
Zaskoczyła mnie jedna anglojęzyczna recenzja, w której przeczytałem, że jest to manhwa „niesamowicie zabawna”. Kurcze, może ktoś podkreśli te „niesamowicie zabawne” fragmenty, bo coś mi chyba umyka?
Rysunki... Pewną niespodzianką było dla mnie to, że jest to komiks kolorowy (dalekowschodnie historyjki obrazkowe kojarzyły mi się z czernią i bielą, ale jak doczytałem, obecnie koreańskie manhwy i chińskie mahuy tworzy się pod wersje elektroniczne, do oglądania online, gdzie – jak twierdzi AI – kolorystyka jest kluczowa dla przyciągnięcia uwagi czytelnika). Te rysunki ani mnie zachwyciły, ani odrzuciły – rzemieślnicze. Miałem wrażenie, że oglądam skrzyżowanie mangi z komiksem amerykańskim – może przyczyną jest kolor, zapewne też za jego sprawą zalatywało mi to z lekka czymś „plastikowym”.
Świetnie narysowane potwory, ale wiemy, że to dalekowschodniacy potrafią. Sceny akcji dynamiczne, może momentami za bardzo, ale zarazem nieco rozwleczone (jednak o walkę w tym chodzi, więc trudno mieć pretensje, choć pewnie można było to zrównoważyć eksploracją lochów). Czasami przerysowane emocje, przez co twarze wyglądają karykaturalnie, ale to też typowe dla dzieł z Dalekiego Wschodu.
Jest to komiks koreański, więc nie czytamy tego jak japońską mangę, tylko „normalnie”: od lewej do prawej.
Formalności. Manhwa jest adaptacją powieści internetowej. Chugong to autor powieści, natomiast Dubu (czyli Jang Sung-rak, zmarły w 2022 roku w wieku zaledwie 37 lat) przerobił ją na komiks. Jest też anime, a w 2023 była informacja, że będą kręcić serial aktorski. Powstał i sequel, Solo Leveling. Ragnarok, który stworzył uczeń Dubu – JIN; nie wiem czy to nam Waneko wyda, ponieważ seria została chwilowo zawieszona, bo JIN trafił w kamasze (w Korei Południowej jest obowiązkowa i dość długa służba wojskowa – trwa od 18 do 21 miesięcy).
Tak jak zacząłem, cieszę się, że nie kupiłem Solo Leveling, miałem to w schowku w księgarni od dawna, ale jakoś nie byłem przekonany, żeby wrzucić do koszyka. Bo kupić w ciemno serię dość długą – ma być piętnaście tomów, na razie mamy po polsku jedenaście – czyli dość drogą (w sklepie wydawcy polski komplet, czyli tomy 1-11, kosztuje 385 zł; taniej jest w Gildii – niecałe 309 zł)? I okazało się, że ma to biblioteka niedaleko mnie. Po przeczytaniu tych trzech tomów już wiem, że nie jest to manhwa, z gatunku „muszę to mieć na półce”, ale z biblioteki warto wziąć. Już zamówiłem pozostałe tomy.
Jeszcze o wydaniu: nie wiem czy nie zrobiono zbyt małych marginesów wewnętrznych, w każdym razie w paru miejscach miałem takie coś (trochę dziwnie czytać: Cześć dobrz widz).
Okładki u góry z wydania anglojęzycznego, bo nas wydawca wrzuca w internety okładki wielkości znaczków pocztowych (tak, oszczędza Facebookowi miejsce na serwerze).
Ocena: 6/10.
Dubu (Redice Studio), Chugong, Solo Leveling, t. 1, tłum. A. Jarzębowska, wydawnictwo Waneko, Opacz-Kolonia 2024, stron: 316.
Dubu (Redice Studio), Chugong, Solo Leveling, t. 2, tłum. A. Jarzębowska, wydawnictwo Waneko, Opacz-Kolonia 2024, stron: 300.
Dubu (Redice Studio), Chugong, Solo Leveling, t. 3, tłum. A. Jarzębowska, wydawnictwo Waneko, Opacz-Kolonia 2025, stron: 316.
Zob. też:









Brak komentarzy:
Prześlij komentarz