piątek, 21 lipca 2017

Czerwiec – raport z biblioteczki

Lato to dobry czas na uzupełnianie biblioteczki o starsze pozycje – nie wiem czy to fakt, czy moje (błędne) wrażenie, ale chyba od czerwca do września wydawcy zapadają w sen letni. Może kanikuła nie sprzyja sprzedaży książek.

W każdym razie wszedłem na stronę taniej księgarni dedalus.pl w konkretnym celu; miałem kupić trzeci tom Opowieści rodu Otori. Ale skoro wszedłem, to przejrzałem co tam jeszcze mają. I przyszła paczuszka z kilkunastoma pozycjami. W większości nazwiska autorów nic mi nie mówią – do przetestowania.

sobota, 15 lipca 2017

Tsutomu Nihei, Rycerze Sidonii, t. 1

Po raz pierwszy prezentuję mangę i nie jest to przypadek – po raz pierwszy przeczytałem japoński komiks. Zatem to co dalej napiszę, dla miłośników gatunku będzie pomieszaniem truizmów, głupot i herezji. Ale zakładam, że piszę dla takich „znawców” jak ja sprzed kilku dni, czyli osób mających żadne doświadczenie z mangą.

Można rzec, że komiks europejski i amerykański to biologiczne rodzeństwo, a japoński to adoptowany brat, mający zupełnie inne pochodzenie (tu o historii mangi). Komiksy europejskie czytam od dziecka. Amerykańskie zacząłem, gdy pojawiły się w Polsce, czyli kiedy byłem nastolatkiem. 

czwartek, 13 lipca 2017

Turbolechickie zidiocenie, czyli dojenie frajerów (cz. 7): Lechia w Biblii, czyli Imperium Oślej Szczęki

Miałem już o tych biednych turbolechitach nie pisać – nie wolno się znęcać nad ubogimi w rozumie. Ale trafiłem (dzięki komentującemu pod jedną z notek Maciejowi Zdanowskiemu) na tak piramidalny idiotyzm, że muszę, bo się uduszę :D

Maciej dał linka do portalu, w którym znalazłem masę interesujących, w najwyższym stopniu merytorycznych artykułów, że pozwolę sobie przytoczyć kilka tytułów (zachowując oryginalną pisownię): „Ludzie i dinozaury mieszkały razem”, „Chemtrails – ukryta wojna z narodami”, „Płaska ziemia: NASA, Rosja, Chiny, USA wszyscy nas oszukują” czy „żydzi są na piedestale rządów światowych”.

czwartek, 6 lipca 2017

Andrius Tapinas a sprawa polska

Wczoraj ukazała się Wilcza godzina (wydawnictwo: Sine Qua Non) – pierwsza na naszym rynku książka Andriusa Tapinasa. Chyba też jest to pierwsza pozycja z litewskiej współczesnej fantastyki, jaką polski czytelnik ma okazję poznać. O dokonaniach literackich – na razie dość – skromnych Andriusa Tapinasa można poczytać na polskich stronach. Jest podobno najmłodszym tłumaczem Władcy pierścieni Tolkiena – zaczął tłumaczyć jako.... piętnastolatek (!), a drukiem pierwszy tom ukazał się w 1994 roku (Tapinas miał wtedy 17 lat). Później tłumaczył też książki Terrego Pratchetta.

środa, 5 lipca 2017

O takim fakcie, że pomieszczenie typu biblioteka posiada myszy

Czyli o słowach, które (nieprawidłowo używane) wyjątkowo mnie wkurzają. Po co ta notka... Z lenistwa. Żeby później przy każdej innej nie opisywać tego samego – dam linka i będzie wiadomo co to posiady, faktyże, natematy...

W ogóle nie irytuje mnie mówienie/pisanie gwarą. Wręcz przeciwnie, zawsze z zainteresowaniem słucham ludzi, którzy potrafią wysławiać się po poznańsku, śląsku czy góralsku. W moim rejonie, czyli Pyrlandii, już praktycznie nie słyszy się „czystej” gwary, raczej taką stylizację – „normalną” polszczyznę ubarwia się paroma charakterystycznymi słowami np. wuchta, wiara, nygus czy nyrol, a przede wszystkim oczywiście tej.
Ba, nie irytują mnie nawet błędy typu „poszłem”. Używanie „bynajmniej” zamiast „przynajmniej” raczej mnie bawi, niż wkurza.

czwartek, 22 czerwca 2017

Maj – raport z biblioteczki

Jak zapowiadałem, po raz pierwszy kupiłem więcej komiksów, niż książek SF/fantasy. I tak to chyba będzie teraz wyglądać – chętnie wydałbym nieco więcej grosza na powieści fantastyczne, ale nie bardzo mam na co. Za to odkrywam kolejne komiksowe serie z gatunku „musisz to mieć”.

Z fantastyki przybyły dwie nowości, ale w obu przypadkach to kontynuacja – pisałem już o poprzednich częściach: tu o Pokoju światów Majki, a tu o Lunie: Nów McDonalda. Jak widać, obie powieści oceniłem bardzo wysoko, więc zakup kolejnych tomów był wręcz obowiązkowy.

piątek, 9 czerwca 2017

Sądem blogera, sądem

Kiedyś już wspomniałem, że plagiat to swego rodzaju nobilitacja dla blogera. A jak ocenić grożenie sprawą sądową, bo blogerowi książka – dalej zwana Arcydziełem – do gustu nie przypadła? Sam nie wiem, jak to obiektywnie potraktować, ale subiektywnie poczułem się doceniony. Naprawdę serdecznie dziękuję panu – dalej zwanemu Autorem – za taki dowód uznania. Dlaczego Autora zwę Autorem, a nie wywalam po nazwisku, co w gruncie rzeczy mu się należy, wyjaśnię na końcu.

Do meritum. Jakiś czas temu zjechałem na blogu pewną książkę. Naiwnie uznałem, że mam prawo do własnego zdania. Okazało się jednak, że Autor delikatny jest jak płatek róży. I na początku maja na moją skrzynkę mailową wpłynęło pismo z Kancelarii Radców Prawnych.

czwartek, 25 maja 2017

Kwiecień – raport z biblioteczki

Miesiąc mniej bogaty w komiksy – poza prenumerowaną kolekcją Superbohaterowie Marvela, przybył tylko tomik firmowany przez Brandona Sandersona. Ale to zapewne zmieni się w przyszłości, bo odnoszę wrażenie, że coraz mniej ukazuje się dobrej literatury fantastycznej, coraz więcej za to młodzieżówek – Sandersonów, Ryanów itd. Część z nich kupuję, ale w kolejne serie nie będę brnąć. Za to w komiksach mam wieloletnie zaległości, więc łatwiej wyszukać coś z górnej półki.

sobota, 20 maja 2017

Jakub Morawiec, Norwegia

To już siódma pozycja serii Początki państw, przy czym najmniej obszerna z dotychczas wydanych. Dobór autora tym razem zupełnie niekontrowersyjny – Jakub Morawiec to uznany badacz wczesnośredniowiecznych dziejów Skandynawii. Od razu jednak warto zwrócić uwagę, że to znawca wczesnośredniowiecznej literatury skandynawskiej, a nie archeologii. Co ma znaczenie dla rozłożenia akcentów w książce.

Autor rozsądnie wyznaczył ramy chronologiczne, zaczynając wraz z nastaniem epoki wikingów u schyłku VIII wieku, a kończąc na śmierci ostatniego króla-wikinga – Magnusa Bosego w 1103 roku.

poniedziałek, 8 maja 2017

Solarisu pic na wodę fotomontaż

Na Katedrze,nast wywiązała się dyskusja o nakładach książek wydawnictwa Solaris. Przypomnę, że od jakiegoś czasu drukują cyfrowo niewielkie ilości. Jak niewielkie? Podobno od czterech sztuk. Dwieście to średnia, a siedemset – bestseller. Oczywiście nie wierzę w te dane, bo przy nakładzie „średnim” musieliby dopłacać do biznesu. Ale coś sobie sprawdziłem...

piątek, 28 kwietnia 2017

Ian McDonald, Luna: Nów

Książka reklamowana jako księżycowa czy też kosmiczna Gra o tron. Słusznie? W jakimś stopniu, tak.
Ludzkość skolonizowała Księżyc. Nie ot tak sobie, lecz dla surowców. Najważniejszym z nich jest Hel 3. Zacytuję Wikipedię:

Hipotetycznie izotop 3He może zostać wykorzystany w kontrolowanej reakcji termojądrowej z deuterem do uzyskiwania energii bez powstawania niepożądanych odpadów promieniotwórczych. Na Ziemi 3He występuje jedynie śladowo, natomiast znaczne ilości tego izotopu występować mogą w gruncie księżycowym, w związku z czym rozważane są projekty jego wydobycia i transportu z Księżyca na Ziemię.

wtorek, 25 kwietnia 2017

Styczeń-marzec – raport z biblioteczki

Muszę się wreszcie za to zabrać, żeby nie robić raportu półrocznego.

Niewielka aktywność na blogu w pierwszym kwartale roku miała też swoje odzwierciedlenie w biblioteczce. Czternaście książek, czyli średnio 4,66 na miesiąc, to posucha, jakiej od dawna nie pamiętam. Nieco statystykę poprawiają komiksy – przybyło siedem. Do tego jeszcze w marcu zamówiłem pięć książek i komiks z Maga, ale przyszło dopiero w kwietniu, więc wpada do kolejnego raportu.