Łączna liczba wyświetleń

niedziela, 20 stycznia 2019

Grudzień 2018 – raport z biblioteczki i kilka słów o Solarisie



Jakie małe zakupy – jak nie moje :D Co roku odpuszczam sobie grudzień, jeśli chodzi o zakupy nowości, bo czas przedświąteczny nie sprzyja takiemu wzbogacaniu biblioteczki – raz, że sprzedawcy licząc na przedświąteczne otumanienie raczej nie szaleją z rabatami, dwa, że pakowacze mają mnóstwo pracy, więc ją partaczą, trzy, że poczta i kurierzy są zawaleni robotą, więc nieraz można długo czekać na przesyłkę.

niedziela, 13 stycznia 2019

Zawartość Żyda w Polaku

Polski antysemityzm to coś, co nieodmiennie wywołuje moją wesołość. Jesteście zaskoczeni, że akurat wesołość? Już tłumaczę: praktycznie każdy Polak ma krew żydowską, a w wielu przypadkach na pochodzenie żydowskie wskazują nazwiska. To przecież prześmieszne, kiedy człowiek z nazwiskiem wskazującym na pochodzenie z Narodu Wybranego smara o genetycznie uwarunkowanej wredności Żydów.

wtorek, 1 stycznia 2019

Październik-listopad 2018 – raport z biblioteczki


Z jakim opóźnieniem... Staram się robić te raporty w następnym miesiącu, ale teraz podwójna obsuwa (raz, że październik w ogóle nie wyszedł, dwa, nawet za listopad jednodniowe opóźnienie). No, ale przy ilościach jakie ostatnimi czasy mi przybywają, taki raport wymaga nieco pracy, a czas nie zawsze jest.

sobota, 29 grudnia 2018

Nie otwieraj oczu (2018)

Rzadko sepaczę filma. W ogóle jestem człowiekiem słowa pisanego, ale jak już coś sepaczę, to raczej seriala. Niestety, w kinie fantastycznym widzę przewagę efektów nad fabułą, a do tego drażniącą poprawność polityczną. W tym roku obejrzałem może z dziesięć filmów SF/fantasy/horror, z czego może ze trzy uważam za udane.

W tej trójce jest właśnie Nie otwieraj oczu. Być może dlatego, że to dzieło Netfliksa, więc bez kosmicznego budżetu.

środa, 26 grudnia 2018

Turbolechickie zidiocenie, czyli dojenie frajerów (cz. 10): Schodzimy na dno szamba

Edward Mielnik (foto: Himavanti)
Proszę kochanej wycieczki, dotąd pokazałem Wam różne przejawy turbolechickiej działalności. Ale na razie oglądaliście górne warstwy w tym szambie, czasami schodziliśmy do strefy środkowej. Dziś proszę wziąć głęboki wdech, bo zejdziemy na samo dno.

niedziela, 16 grudnia 2018

Maciej Guzek, Królikarnia

Inna książka tego autora, z akcją umieszczoną w tym samym uniwersum (bo napisać „świecie” to w tym przypadku za mało) przypadła mi średnio do gustu. Trzeci świat to powieść, natomiast Królikarnia to poprzedzający ją zbiór opowiadań.

O co chodzi w uniwersum wykreowanym przez Guzka. To takie trochę pasienie dumy narodowej. Otóż Polacy znaleźli drogę do innych – magicznych światów. I dzięki temu odkryciu mają dostęp do surowców i mocy, a tym samym Polska stała się potęgą. Trochę też Guzek pograł na strunie lokalnego patriotyzmu – centrum owych magicznych mocy znajduje się w Poznaniu, który rozrósł się w molocha, przyciągając nie tylko Polaków, ale też migrantów i to z najbardziej rozwiniętych państw świata.

czwartek, 13 grudnia 2018

Chiński protest (komiks z 1932 r.)


Chyba każdy słyszał zwrot „chińskie ostrzeżenie” – czyli ostrzeżenie, za którym nie idą realne poczynania, brak konsekwencji. Czasami można się spotkać z objaśnieniem, że to z czasów wojny koreańskiej – Chińska Republika Ludowa miała masowo wysyłać takowe ostrzeżenia do koalicji zawiązanej pod sztandarem ONZ, broniącej południowej Korei przed komunistami z Korei Północnej. Tyle że podczas wojny koreańskiej Chiny nie ograniczyły się do „porykiwania”, lecz podjęły rzeczywiste działania: na pomoc Kimowi wysłały dwieście tysięcy wytypowanych żołnierzy – „ochotników”.

środa, 28 listopada 2018

Turbolechityzm – definicja

Skoro takie rzeczy się dzieją,
to najwyższy czas zrobić definicję...
Kiedy wymyśliłem to słówko ponad dwa lata temu, nie spodziewałem się, że zrobi taką karierę. Cóż, pewną rzecz zaniedbałem – stworzyłem neologizm, ale go nie zdefiniowałem. Teraz okazuje się, że definicja jest potrzebna, a to za sprawą geografa Kowalskiego. Otóż Pan Geograf poczuł się urażony, że zaliczyłem go do turbolechitów, bo sam, jako żywo, turbolechitą się nie czuje. Cóż, Szanowny Panie Geografie, nie Panu o tym decydować. Ale poczułem się wywołany do płotu, więc podchodzę.

piątek, 23 listopada 2018

John Gwynne, Zawiść

Oj jak to reklamowali na forum Maga; to miało być ach i och – cud, miód i orzeszki. A mnie przez jakieś pięćdziesiąt pierwszych stron tylko ślipia wyłaziły z orbit i dumałem, co za ćwok to do druku puścił. Chyba nigdy w życiu nie przerabiałem czegoś aż tak wtórnego. Uczucie „ale ja to już gdzieś czytałem” towarzyszyło mi nie tylko przy danych wątkach, rozwiązaniach fabularnych, bohaterach – nie, to było wręcz na poziomie każdego zdania.

sobota, 3 listopada 2018

Dlaczego w Polsce nie popularyzuje się nauki?

Do napisania tej notki natchnął mnie wywiad z Sigillum Authenticum – druga część rozmowy z dr. hab. Marcinem Przybyłą. Archeolog zastanawiając się nad przyczynami popularności fantazmatu Wielkiej Lechii (i to można uzupełnić o inne teorie spiskowe), wskazuje m.in., że:

winna jest również sama nauka. Wciąż, zwłaszcza jeśli chodzi o archeologię, brakuje publikacji o charakterze popularnonaukowym. To, co znaleźć można na półkach księgarni to zwykle albo losowo wybrane prace naukowe, albo książki ocierające się już o para-naukę.

środa, 31 października 2018

Wrzesień 2018 – raport z biblioteczki (książki)

Jak już pisałem, we wrześniu do dwudziestu pięciu komiksów dorzuciłem dwadzieścia siedem książek. Znowu nie obrodziło w fantastykę – sześć pozycji to dość skromnie, a do tego tylko dwie nowości. Znowu przewaga Maga – cztery książki.

poniedziałek, 29 października 2018

Wrzesień 2018 – raport z biblioteczki (komiksy)

Oj nie chciało się tego raportu robić – dużo roboty wyszło. A jeszcze 22 września pisałem, że przybyło ponad czterdzieści pozycji. Ale potem odwiedziłem antykwariat... To było tak: szukałem książki Maślanki na Allegro. Znalazłem, za jakieś śmieszne 3 zł. Płacić za przesyłkę 13 zł, a za książkę 3? Trzeba coś dobrać. Przypomniało mi się, że kiedyś szukałem Królikarnię Guzka i nie znalazłem – o masz, ten sam antykwariat wystawił i Królikarnię, za wyśrubowane 2,99 zł. Jeszcze by coś się dobrało... A gdzie to w ogóle ma siedzibę ów antykwariat? Łooo, mój fyrtel – to co będę zamawiał z przesyłką, przecież dojadę.