Łączna liczba wyświetleń

poniedziałek, 30 marca 2020

Maria Galina, Wilcza gwiazda

Kurcze, jednak lubię rosyjską fantastykę. Chyba głównie za oryginalność i próbę przemycenia czegoś głębszego nawet w zdawałoby się typowo rozrywkowej formie.

Tę powieść kupiłem, bo szukałem jakiejś lekkiej, dobrze napisanej space opery, a w paru recenzjach do tego gatunku wrzucono Wilczą gwiazdę. Autorka, znana mi wcześniej wyłącznie z opowiadania z rosyjskiej antologii wiedźmińskiej (najlepszego w tym zbiorze) była dla mnie przesłanką, by sądzić, że to rzeczywiście jest dobrze napisane. I jest. Tyle że to absolutnie nie space opera.

sobota, 21 marca 2020

Lee Child, Jack Reacher, t. 1, 18, 23


Ta notka ma swoją historię. Najpierw przeczytałem tom pierwszy rozdętego cyklona (wg wikipedii, Child nasmarał już dwadzieścia cztery powieści z tym bohaterem). I wtedy spisałem swoje wrażenia. Wtedy, czyli na początku stycznia. Sam nie wiem, dlaczego od razu nie wrzuciłem notki – możliwe, że za sprawą lenistwa. Potem przeczytałem jeszcze dwie powieści z tego cyklu. A teraz nie chce mi się pierwotnej notki zmieniać, więc wrzucam tak jak powstała w styczniu, a o dwóch kolejnych książkach na dole.

poniedziałek, 9 marca 2020

Michael R. Fletcher, Bez odkupienia

Wydawca (Papierowy Księżyc) nie będący gwarantem dobrej lektury – i to delikatna opinia. Odbiór czytelników – raczej żaden; książka skończyła w tanich księgarniach. Trudno mieć dobre przeczucia. A jednak...

poniedziałek, 2 marca 2020

Luty 2020 – raport z biblioteczki


Zdecydowana przewaga komiksów, a w książkach polskiej fantastyki. Tak krótko podsumowując luty: zdreddziłem i skurcyłem :D Bo komiksowo miesiąc pod hasłem: uzupełniamy braki komiksów z uniwersum Dredda i wydawnictwa Kurc.

sobota, 1 lutego 2020

Styczeń 2020 – raport z biblioteczki


Przybyło dość sporo: dwadzieścia siedem pozycji, z czego beletrystyka – dziesięć (przewaga fantastyki, dziewięć sztuk, ale nie zawsze typowej SF czy fantasy), książki naukowe i popularnonaukowe – trzynaście, komiksy – cztery.

czwartek, 23 stycznia 2020

Emil Zola, Wszystko dla pań

Skoro zachwycił mnie Germinal, to kontynuuję przygodę z Zolą. Jest słabej, acz nadal bardzo dobrze. O ile Germinal był opowieścią o biedzie i jej skutkach, to Wszystko dla pań jest opowieścią o chciwości.

wtorek, 7 stycznia 2020

Rok 2019 – książkowo

Niektórzy lubią takie książkowe słitfocie: tomik z kwiatkami, tomik z gustownie podanym deserem itp.
To właściwa książka we właściwym miejscu, czyli w kociej kuwecie


To nie był dobry rok. Nie tylko dla mnie. Dlaczego? Ano, bo ceny poszły do góry, chociaż udają, że stoją w miejscu. Jak to możliwe...

wtorek, 31 grudnia 2019

Grudzień 2019 – raport z biblioteczki


Podobno to co robisz w Sylwestra, będziesz robić cały rok. To ja się napawam nowymi pozycjami w biblioteczce – sam sobie życzę, żeby przez cały rok tak było :D

czwartek, 26 grudnia 2019

Turbolechickie zidiocenie, czyli dojenie frajerów (cz. 11): Bo na chrzest Mieszka nie ma dowodów


Spotkaliście się z takim twierdzeniem turbolechitów i co głupszych „rodzimowierców”? Pewnie tak, bo lata to po necie nie od dziś. Do tego oszołomstwo bezczelnie i kłamliwie powołuje się na prof. Samsonowicza, który niby miał „przyznać”, że Mieszko się nie ochrzcił. Cóż, profesor tylko powiedział rzecz dla historyków oczywistą – że są pewne problemy z datacją chrztu. Są też problemy – i to jeszcze większe – z datą narodzin Mieszka I czyli, wg logiki oszołomów, Mieszko pewnie nie istniał...

poniedziałek, 23 grudnia 2019

Wiedźmin, sezon 1 (2019)

Gorący temat, co? Jedni zachwyceni, inni hejtują. A ja widzę sporo plusów, ale też sporo minusów. Przede wszystkim zastanawia mnie jak serial pojmą widzowie, którzy nigdy nie czytali książek Sapkowskiego – jak ogarną sobie chronologię. Bo serial ma trzy wątki i każdy z nich toczy się w innym czasie. Najstarszy jest wątek Yennefer, wątek Geralta o kilkadziesiąt lat późniejszy, a wątek Ciri jeszcze z piętnaście lat po geraltowym.

środa, 18 grudnia 2019

Tad Williams, Korona z czarodrzewu

Jak Williamsa lubię, tak po przeczytaniu tej książki mam mieszane uczucia... Może pamiętacie, że pierwszą trylogię o Osten Ard umieściłem w kanonie fantasy, a nawet nazwałem najlepszą fantasy tolkienowską – lepszą od dzieł samego Tolkiena. Korona z czarodrzewu otwiera nowy cykl ze starymi bohaterami i starą scenerią.