czwartek, 10 sierpnia 2017

Lipiec – raport z biblioteczki

Jak na wakacje – uzupełnianie biblioteczki dzięki promocjom – zdobycz skromna: tylko pięć książek i cztery komiksy. Ale jestem bardzo zadowolony, bo udało mi się (tanio!) kupić książkę, na którą polowałem od dłuższego czasu.

O jedynej książkowej nowości, litewskim steampunku Andriusa Tapinasa już pisałem, więc powtarzać się nie będę.

środa, 2 sierpnia 2017

Biblioteczka wikingofila (2: fantasy)

W fantasy wikingowie, a może raczej ludy i gatunki wikingopodobne, trzymają się mocno. Cały nurt heroic fantasy wyciska archetyp barbarzyńcy z północy jak cytrynę. I to od wielu, wielu lat.

Daleko nie szukając, Conan z Cymerii (zwany też Onanem z Mizerii :D ). Jego rodacy, Cymeryjczycy żyją na dalekiej północy, a za nimi są już tylko krainy znane z mitologii skandynawskiej – Vanaheim i Asgard.

wtorek, 1 sierpnia 2017

Biblioteczka wikingofila (1)

Odgrażałem się na blogu Kasi, że dorobię część trzecią do ich przeglądu literatury wikińskiej. Ich, bo część pierwszą sporządziła Kasia, a część drugą Wiedźma.

Żeby nie powielać pracy Pań, skupiłem się raczej na starszej literaturze. A ponieważ pamięć nieco szwankuje – niektóre z tych pozycji czyhałem w dzieciństwie – będę się posiłkował komentarzami z lubimyczytać.

czwartek, 27 lipca 2017

Andrius Tapinas, Wilcza godzina

Właśnie sobie uzmysłowiłem, że przez całe życie przeczytałem chyba tylko jedną pozycję tłumaczoną z języka litewskiego. I to nie w całości, ponieważ ta książka nigdy nie wyszła po polsku – sam zapłaciłem za przekład fragmentów, bo potrzebowałem do pracy doktorskiej. To była biografia jedynego litewskiego króla (E. Gudavičius, Mindaugas, Vilnius 1998).

To pokazuje, jak „popularna” jest w naszym kraju litewska literatura. Zatem zaskoczyła mnie informacja, że wydawnictwo SQN planuje wydać litewską fantastykę – steampunkową powieść Andriusa Tapinasa. O autorze już nasmarowałem kilka słów.

piątek, 21 lipca 2017

Czerwiec – raport z biblioteczki

Lato to dobry czas na uzupełnianie biblioteczki o starsze pozycje – nie wiem czy to fakt, czy moje (błędne) wrażenie, ale chyba od czerwca do września wydawcy zapadają w sen letni. Może kanikuła nie sprzyja sprzedaży książek.

W każdym razie wszedłem na stronę taniej księgarni dedalus.pl w konkretnym celu; miałem kupić trzeci tom Opowieści rodu Otori. Ale skoro wszedłem, to przejrzałem co tam jeszcze mają. I przyszła paczuszka z kilkunastoma pozycjami. W większości nazwiska autorów nic mi nie mówią – do przetestowania.

sobota, 15 lipca 2017

Tsutomu Nihei, Rycerze Sidonii, t. 1

Po raz pierwszy prezentuję mangę i nie jest to przypadek – po raz pierwszy przeczytałem japoński komiks. Zatem to co dalej napiszę, dla miłośników gatunku będzie pomieszaniem truizmów, głupot i herezji. Ale zakładam, że piszę dla takich „znawców” jak ja sprzed kilku dni, czyli osób mających żadne doświadczenie z mangą.

Można rzec, że komiks europejski i amerykański to biologiczne rodzeństwo, a japoński to adoptowany brat, mający zupełnie inne pochodzenie (tu o historii mangi). Komiksy europejskie czytam od dziecka. Amerykańskie zacząłem, gdy pojawiły się w Polsce, czyli kiedy byłem nastolatkiem. 

czwartek, 13 lipca 2017

Turbolechickie zidiocenie, czyli dojenie frajerów (cz. 7): Lechia w Biblii, czyli Imperium Oślej Szczęki

Miałem już o tych biednych turbolechitach nie pisać – nie wolno się znęcać nad ubogimi w rozumie. Ale trafiłem (dzięki komentującemu pod jedną z notek Maciejowi Zdanowskiemu) na tak piramidalny idiotyzm, że muszę, bo się uduszę :D

Maciej dał linka do portalu, w którym znalazłem masę interesujących, w najwyższym stopniu merytorycznych artykułów, że pozwolę sobie przytoczyć kilka tytułów (zachowując oryginalną pisownię): „Ludzie i dinozaury mieszkały razem”, „Chemtrails – ukryta wojna z narodami”, „Płaska ziemia: NASA, Rosja, Chiny, USA wszyscy nas oszukują” czy „żydzi są na piedestale rządów światowych”.

czwartek, 6 lipca 2017

Andrius Tapinas a sprawa polska

Wczoraj ukazała się Wilcza godzina (wydawnictwo: Sine Qua Non) – pierwsza na naszym rynku książka Andriusa Tapinasa. Chyba też jest to pierwsza pozycja z litewskiej współczesnej fantastyki, jaką polski czytelnik ma okazję poznać. O dokonaniach literackich – na razie dość – skromnych Andriusa Tapinasa można poczytać na polskich stronach. Jest podobno najmłodszym tłumaczem Władcy pierścieni Tolkiena – zaczął tłumaczyć jako.... piętnastolatek (!), a drukiem pierwszy tom ukazał się w 1994 roku (Tapinas miał wtedy 17 lat). Później tłumaczył też książki Terrego Pratchetta.

środa, 5 lipca 2017

O takim fakcie, że pomieszczenie typu biblioteka posiada myszy

Czyli o słowach, które (nieprawidłowo używane) wyjątkowo mnie wkurzają. Po co ta notka... Z lenistwa. Żeby później przy każdej innej nie opisywać tego samego – dam linka i będzie wiadomo co to posiady, faktyże, natematy...

W ogóle nie irytuje mnie mówienie/pisanie gwarą. Wręcz przeciwnie, zawsze z zainteresowaniem słucham ludzi, którzy potrafią wysławiać się po poznańsku, śląsku czy góralsku. W moim rejonie, czyli Pyrlandii, już praktycznie nie słyszy się „czystej” gwary, raczej taką stylizację – „normalną” polszczyznę ubarwia się paroma charakterystycznymi słowami np. wuchta, wiara, nygus czy nyrol, a przede wszystkim oczywiście tej.
Ba, nie irytują mnie nawet błędy typu „poszłem”. Używanie „bynajmniej” zamiast „przynajmniej” raczej mnie bawi, niż wkurza.

czwartek, 22 czerwca 2017

Maj – raport z biblioteczki

Jak zapowiadałem, po raz pierwszy kupiłem więcej komiksów, niż książek SF/fantasy. I tak to chyba będzie teraz wyglądać – chętnie wydałbym nieco więcej grosza na powieści fantastyczne, ale nie bardzo mam na co. Za to odkrywam kolejne komiksowe serie z gatunku „musisz to mieć”.

Z fantastyki przybyły dwie nowości, ale w obu przypadkach to kontynuacja – pisałem już o poprzednich częściach: tu o Pokoju światów Majki, a tu o Lunie: Nów McDonalda. Jak widać, obie powieści oceniłem bardzo wysoko, więc zakup kolejnych tomów był wręcz obowiązkowy.

piątek, 9 czerwca 2017

Sądem blogera, sądem

Kiedyś już wspomniałem, że plagiat to swego rodzaju nobilitacja dla blogera. A jak ocenić grożenie sprawą sądową, bo blogerowi książka – dalej zwana Arcydziełem – do gustu nie przypadła? Sam nie wiem, jak to obiektywnie potraktować, ale subiektywnie poczułem się doceniony. Naprawdę serdecznie dziękuję panu – dalej zwanemu Autorem – za taki dowód uznania. Dlaczego Autora zwę Autorem, a nie wywalam po nazwisku, co w gruncie rzeczy mu się należy, wyjaśnię na końcu.

Do meritum. Jakiś czas temu zjechałem na blogu pewną książkę. Naiwnie uznałem, że mam prawo do własnego zdania. Okazało się jednak, że Autor delikatny jest jak płatek róży. I na początku maja na moją skrzynkę mailową wpłynęło pismo z Kancelarii Radców Prawnych.

czwartek, 25 maja 2017

Kwiecień – raport z biblioteczki

Miesiąc mniej bogaty w komiksy – poza prenumerowaną kolekcją Superbohaterowie Marvela, przybył tylko tomik firmowany przez Brandona Sandersona. Ale to zapewne zmieni się w przyszłości, bo odnoszę wrażenie, że coraz mniej ukazuje się dobrej literatury fantastycznej, coraz więcej za to młodzieżówek – Sandersonów, Ryanów itd. Część z nich kupuję, ale w kolejne serie nie będę brnąć. Za to w komiksach mam wieloletnie zaległości, więc łatwiej wyszukać coś z górnej półki.