czwartek, 10 sierpnia 2017

Lipiec – raport z biblioteczki

Jak na wakacje – uzupełnianie biblioteczki dzięki promocjom – zdobycz skromna: tylko pięć książek i cztery komiksy. Ale jestem bardzo zadowolony, bo udało mi się (tanio!) kupić książkę, na którą polowałem od dłuższego czasu.

O jedynej książkowej nowości, litewskim steampunku Andriusa Tapinasa już pisałem, więc powtarzać się nie będę.

Natomiast książka, na którą polowałem, to Rzeka Bogów Iana McDonalda. Już kiedyś tłumaczyłem (w komentarzach pod notką), dlaczego nie kupowałem kolejnych pozycji tego autora w „odpowiednim” czasie, czyli kiedy Mag puszczał je na rynek: odstraszały mnie egzotyczne klimaty – indyjskie, brazylijskie, tureckie.

Lubię egzotykę, ale raczej dalekowschodnią, a Indie, Turcja czy Brazylia jakoś nigdy mnie nie pociągały. Ale jeśli Rzeka Bogów ma być najlepszą książką McDonalda, to zdecydowanie warto się z nią zmierzyć. I tu zonk – powieść jest właściwie nie do dostania za rozsądne pieniądze. Na Allegro można ją kupić za 100-150 zł. Mowa oczywiście o książkach używanych, bo nowych nie ma.

No i tak mi się poszczęściło, że kupiłem Rzekę Bogów i to z dziesięcioprocentowym rabatem od ceny okładkowej, czyli za jedyne 40,50 zł. Mało tego – to nówka, nietłuczona :D Jak mi się udało? A to za sprawą japońskich komiksów, więc za chwilę do tego dojdę.

Dwie kolejne lektury wygrzebałem z kartonu w Intermarche. Za jakieś śmieszne stawki wziąłem humorystyczną fantasy i powieść zaliczaną do najlepszych w dorobku Kurta Vonneguta.


Jedyna książka naukowa, to kolejny zbiór artykułów o Polsce pierwszych Piastów. Jeszcze nie czytałem, więc nie wiem na ile moje oczekiwania są zgodne z zawartością, ale do zakupu skłoniły mnie artykuły: Beaty Wojciechowskiej o organizacji Kościoła polskiego do XII wieku – interesuje mnie zwłaszcza jej opinia o biskupstwie Jordana i Ungera oraz podziale diecezjalnym od roku tysięcznego (głównie jak autorka widzi granicę miedzy abp. gnieźnieńskim i bp. poznańskim na Mazowszu), Tomasza Jasińskiego o początkach rocznikarstwa polskiego (po tytule spodziewam się jakiegoś podsumowania jego dotychczasowych badań) oraz Jana Tyszkiewicza o Mazowszu do końca XII wieku.

Jak widać, sporo o Mazowszu, a jeszcze jest artykuł ks. Waldemara Graczyka (również poświęcony organizacji kościelnej w tej dzielnicy do połowy XII wieku), Leszka Zygnera (o duchowieństwie płockim) i Krzysztofa Wiśniewskiego (o powstaniu opactwa benedyktyńskiego w Płocku).

I teraz komiksy. Najpierw japońskie. A właściwie zacznę od miejsca, w którym je kupuję. Przynajmniej raz w tygodniu maszeruję ulicą Święty Marcin w Poznaniu i jakoś nigdy nie zauważyłem księgarni KiK mieszczącej się pod numerem 26. Przed miesiącem szukałem, gdzie w Poznaniu można kupić mangę – wrzucam w google księgarnia + manga + Poznań i wyskoczyła mi właśnie księgarnia KiK. Jak już ją odnalazłem, to zrozumiałem, dlaczego nigdy wcześniej tam nie byłem: księgarnia mieści się w podwórzu, na bramie wejściowej brak szyldu.

A w środku... W środku raj dla miłośnika fantastyki – masa książek, w tym tytułów od dawna niedostępnych w sprzedaży, komiksy europejskie, amerykańskie, japońskie. I to w większości od razu z dziesięcioprocentowym rabatem od ceny okładkowej (nie dotyczy, niestety, serii Mega Manga). Właśnie tam kupiłem Rzekę Bogów McDonalda. Nie, nie – po Rzekę Bogów nie pędźcie, brałem ostatnią :D

Niestety, księgarnia nie ma strony internetowej (tylko fanpage na facebooku), więc trzeba się pofatygować osobiście. A warto odwiedzić, bo spory wybór i ceny nie wyczerpują listy zalet księgarni. Są jeszcze sprzedawcy, którzy naprawdę znają się na fantastyce i komiksach.

Tu w ramach przerywnika i dla kontrastu, jak wygląda profesjonalizm pracowników Empiku. Jakoś na przełomie 2014/2015 wyszła antologia Niebezpieczne kobiety pod redakcją G.R.R. Martina.
Wpadam do gnieźnieńskiego Empiku, namierzam kręcącą się między regałami pracownicę i zaczynam konwersację.
– Na dniach się ukazała antologia pod redakcją Martina, zapomniałem tytuł, ale może mi pani sprawdzić czy to macie?
Pani robi karpia. Po chwili dochodzi do siebie i pyta:
– Antologia... To znaczy, że co, że on tą książkę napisał?
Oczywiście wiem, że „tę książkę”, ale pani nie wiedziała. Gdy po chwili wyszedłem z szoku, tylko wykrztusiłem:
– Pani się nie męczy, pójdę do księgarni naprzeciwko.

Wracając do KiK, poza Rzeką Bogów, kupiłem tam dwie mangi SF. Obie przeczytane, jedna (Rycerze Sidonii) już zaprezentowana na blogu.


No i przybyły, oczywiście, kolejne dwa tomiki prenumerowanej Kolekcji Superbohaterowie Marvela. Tak, wiem, zatarłem się z opisywaniem. Bo też poziom komiksów przez pewien czas był bardzo zniechęcający. Ale w lipcu coś drgnęło w dobrą stronę, więc w końcu się zmobilizuję.


Sezrobiłem facebooka, można sepolubiać:

6 komentarzy:

  1. Tak myślałem już na wstępie po fotce, że o Rzekę bogów będzie CI chodzi. Sam jeszcze nie czytałem, i najśmieszniejsze jest to, że do ukazania Luny miałem wszystkie książki autora, a żadnej nie przeczytałem, dopiero właśnie Lunę, która w moim opinii nie jest oszałamiająca, ale bez wątpienia bardzo poprawnie napisania i widać, że facet umie pisać. Będziesz czytał teraz jakoś tego McDonalda? Zazdroszczę księgarni, u mnie to albo Matras, albo Empik. Chociaż tyle spoko, że fajne 2-3 antykwariaty są i też się czasem coś fajnego to łapnie. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. McDonald chyba chwilę poczeka, bo w sierpniu znowu nakupiłem książek i to takich, które mam zamiar w pierwszej kolejności przeczytać (m.in. Campbella, Kodeks Deepgate i Wattsa, Ślepowidzenie + Echopraksja).

      Usuń
  2. Ale Ci zazdroszczę tej księgarenki. U mnie tylko Empik i jedna księgarnia z cenami okładkowymi i średnim wyborem...

    OdpowiedzUsuń
  3. Dobrze, że jednak udało Ci się złapać Rzekę Bogów, bo to chyba najlepsze co McDonald napisał (to nie tylko moja opinia, ale przeważający pogląd fanów jego twórczości).
    Mi się udało zaopatrzyć w to opus magnum brytyjskiego autora w zeszłym roku od pewnego miłego allegrowicza za 5 dyszek z wysyłką, więc też mogę za szczęśliwca uchodzić (i tak na marginesie - to właśnie ja męczyłem Cię na temat Rzeki pod twoja recenzją Luny). :D

    Osobiście to został mi ostatni cel poszukiwany wytrwale w antykwariatach gdziekolwiek w kraju jestem - Accelerando. Ślepowidzenie upolowałem na twado w obwolucie za dyszkę w niemal idealnym stanie (obwoluta naderwana nieznacznie w jednym rogu), więc wydanie UW odpuściłem; Atlas Chmur mam w wydaniu filmaowym, a Welin mnie na całe szczęscie nie interesuje.

    Jeszcze takie małe info dla wszystkich odwiedzających ode mnie - kto nie posiada jeszcze Smoka Griaule Sheparda niech się spieszy szukać stacjonarnie gdziekolwiek (sklepy internetowe już jej nie mają w ofercie), bo na Alledrogo zaczynają powoli chodzić po 150 zł (choć na Olx jeszcze jedna używka za 50 złociszy się trafia).
    Gospodarz bloga nie musi się martwić, bo jeszcze pamiętam recenzję, więc zakładam ,że swoich zbiorach ją posiada. :D

    Moore z tego co pamiętam to ok. przed dziesięcioletni (wydawniczo to już kawał czasu) hit Maga, jeszcze za czasów szaleństwa Paoliniego czy UW dopiero w powijakach. Sam nic od autorki nie czytałem, ale opinię z chęcią poznam i zastanowię się czy nie poszukać po antykwariatach czy innych tanich książkach.

    Zacząłęm podpisywać swoje posty na blogu Ciastka, to stiwerdziłem, że i tu zacznę to robić dla łatwiejszej identyfikacji moich wypowiedzi jako autorstwa jednej osoby. :)

    Ciekawi mnie teraz jak odbierzesz Rzekę Bogów po jej przeczytaniu.

    JYL

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O boszeee, widziałem ceny Accelerando - używka za 150 zł... Sprawdzę w KiK, jak mają to Ci napiszę.

      Usuń
    2. Dzięki za fatygę, ale akość nadzieji na to nie mam, bo wydawniczo Stross z Uw to już staruszek (8 lat to już sporo), więc raczej się już nigdzie nie ostało.

      Masz w planach "Córki Wawelu" Brzezińskiej ? Ciekawi mnie twoje spojrzenie okiem historyka, szczególnie, że liczę na coś całkowicie innego niż to co serwuje Cherezińska (niekonieczne złe, ale brak stylizacji i niepotrzebne elementy fantastyczne trochę wadzą). Myślę, że prawdopodobieństwo jest duże, że nie będzie to historyczne czytadło dla mas, co choć w części potwierdził w swojej recenzji romulus na Katedrze.

      JYL

      Usuń