piątek, 28 kwietnia 2017

Ian McDonald, Luna: Nów

Książka reklamowana jako księżycowa czy też kosmiczna Gra o tron. Słusznie? W jakimś stopniu, tak.
Ludzkość skolonizowała Księżyc. Nie ot tak sobie, lecz dla surowców. Najważniejszym z nich jest Hel 3. Zacytuję Wikipedię:

Hipotetycznie izotop 3He może zostać wykorzystany w kontrolowanej reakcji termojądrowej z deuterem do uzyskiwania energii bez powstawania niepożądanych odpadów promieniotwórczych. Na Ziemi 3He występuje jedynie śladowo, natomiast znaczne ilości tego izotopu występować mogą w gruncie księżycowym, w związku z czym rozważane są projekty jego wydobycia i transportu z Księżyca na Ziemię.

Energia na Ziemi produkowana jest niemal wyłącznie z Helu 3, a dzięki temu „Księżycowi” są monopolistami. Na Lunie rosną fortuny. Największe należą do pięciu rodów zwanych Smokami: Sunów z Chin, Mackenziech z Australii, Woroncowów z Rosji, Asamoah z Ghany i Cortów z Brazylii. Podobnie jak Martin, McDonald ukazuje nam wydarzenia z perspektywy kilku bohaterów – większość z nich to członkowie rodu Cortów, ale mamy też relację z punktu widzenia Mariny Calzaghe, która dopiero co przybyła z Ziemi.

Obok wielkich fortun, jest wielka bieda. A na Księżycu wszystko kosztuje, łącznie z tlenem i wodą. Większość tych, którym powinęła się noga, nie może jednak wrócić na Ziemię – księżycowa grawitacja, sześciokrotnie mniejsza od ziemskiej, wywołuje zmiany w organizmie. Wystarczą dwa lata na Lunie, by stracić bezpowrotnie możliwość powrotu na Ziemię. Nie jest to chyba zgodne z wynikami badań naukowych, ale potrzebne było McDonaldowi, żeby wywołać wrażenie uwięzienia – tak, wszyscy, nie tylko biedota, ale i Mackenzi czy Cortowie są więźniami Luny.

Niska grawitacja sprawia też, że kolejne pokolenia coraz bardziej różnią się od Ziemian. Drugie pokolenie przewyższa pierwsze wzrostem, jeszcze wyżsi są przedstawiciele trzeciego pokolenia. Inne mięśnie się rozwijają. Księżycowi są też znacznie słabsi fizycznie.

Luna przypomina nieco Dziki Zachód z okresu kolonizowania go przez USA czy Alaskę z okresu gorączki złota. Wyścigi po działki helonośne, system prawny oparty na ugodach i pojedynkach...

Gra Smoków zaczyna się od próby zamachu na życie Rafaela Corty...

Świetna książka, zmuszająca do refleksji. O np. – jeśli ludzkość zacznie kolonizować kosmos, to czy nadal będzie to ludzkość? Czy może raczej podzielimy się na odrębne gatunki, a różne warunki panujące w poszczególnych miejscach bytowania Homo sprawią, że wystąpi bariera reprodukcyjna i to szybko – w ciągu kilku pokoleń? I jak będą się układać stosunki między różnymi nowymi gatunkami Homo? Czy kolonizacja kosmosu jest potrzebna tylko dla surowców, czy może też by dać zajęcie temu typowi ludzi, który przez wieki nakręcał rozwój, a teraz nie bardzo ma co robić: awanturnikom, odkrywcom, ludziom owładniętym chciwością – takim jak ci, którzy jechali na Alaskę wypłukiwać złoto?

Od kilku dni w księgarniach dostępny jest drugi tom: Luna: Wilcza pełnia.

OCENA: 9/10

I. McDonald, Luna: Nów, tłum. W. M. Próchniewicz,  wydawnictwo Mag, seria: Uczta Wyobraźni, Warszawa 2016, str. 362.


Sezrobiłem facebooka, można sepolubiać:

7 komentarzy:

  1. McDonald to po Wattsie zdecydowanie najlepsze nazwisko w UW, choć muszę przyznać, że mnie "Luna: Nów" nie zachwyciła przesadnie (tak z 7/10), ale biorąc pod uwagę, że to pierwszy tom trylogii mam nadzieję, że będzie lepiej - pisze McDonald, więc na 99% będzie :D

    Natomiast szczególnie polecam "Rzekę bogów", bo świetny klimat Indii przyszłości, dobrze stworzeni bohaterowie i świetny główny temat powieści. Dokładnie nie zdradzam by nie spoilerować :) Tylko, że egzemplarze chodzą po stówkę przynajmniej na Alledrogo (choć rok temu upolowałem szczęśliwie za trzy dyszki), ale zdecydowanie polecam się wybrać do biblioteki, choćby po tą jedną pozycję, która jest tego warta.
    Opowiadania ze zbioru "Dni cyberabadu" też niczego sobie i dzieją się w świecie Indii przyszłości "Rzeki bogów".

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Rzeka bogów jest nie do dostania z rozsądne pieniądze. Ale inne książki McDonalda spróbuję. Dotąd odstraszały mnie te egzotyczne klimaty - indyjskie, brazylijskie, tureckie.

      Usuń
    2. Niestety tak cholernie ciężko ją dostać w rozsądnej cenie (tak jak pisałem wyżej), ale polecam czasem zerkać na Allegro czy Olxa, bo można wypatrzyć perełki jeśli jest się odpowiednio szybkim. Przykładowo w zeszłym roku upolowałem właśnie "Rzekę..." za trzy dyszki, "Nakręcaną dziewczynę" w wydaniu UW za 50 zł czy "Ślepowidzenie" na twardo w obwolucie za dwie dyszki.

      Poza tym "Rzeka bogów" jest najlepszą rzeczą od McDonalda, więc jeśli podoba Ci się Luna na 9/10 to ewentualna ocena najlepszej jego powieści powinna wyjść poza skalę. Dlatego szczerze polecam odwiedzenie biblioteki, choćby dla tej jednej książki :) Dodam tylko, że dla mnie to najlepsza rzecz w całej UW, bijąca nawet "Nakręcaną dziewczynę", "Jonathana Strange'a" czy "Ślepowidzenie".

      Jeśli jednak masz wstręt/niechęć/brak czasu/inny powód by biblioteki dla "Rzeki bogów" nie odwiedzać to polecam skorzystać z promocji 2 za 1 u Wielkiego Monopolisty na UW i zaopatrzyć się w "Dom derwiszy. Dni cyberabadu." póki jeszcze jest dostępne i dorzucić do tego "Córkę żelaznego smoka..." Swanwicka albo "Modlitewnik Luizjański..." Sheparda. "Dni cyberabadu" to opowiadania z świata Indii przyszłości przedstawionego w "Rzece bogów" i też trzymają wysoki poziom (choć polecam czytać po lekturze "RB" pomimo, że nie mają żadnego chronologicznego związku), a dodatkowo powieść, jak pewnie wiesz osadzona w tureckich klimatach (zresztą też trzymająca bardzo dobry poziom).

      Usuń
  2. No patrz, tak chwalisz, a ja dotąd raczej powściągliwe opinie czytałam i jakoś mnie do tej książki zniechęciły.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. "Rzeka bogów" to IMO najlepsze, co McDonald napisał. Świetna książka. Na drugim miejscu "Dom derwiszy/dni cyberabadu". Ciekawa "Chaga", nieco słabszy "Brasyl", w sumie "Luna:nów" podobała mi się z tego najmniej.

      Usuń
    2. Dla mnie Luna to trochę skrzyżowanie Gry o tron z serialem The Expanse + szczypta Diuny :D

      Usuń
    3. To teraz mnie bardziej zachęciłeś :) W sumie McDonalda jeszcze w ogóle nie miałam w rękach.

      Usuń