Łączna liczba wyświetleń

czwartek, 23 czerwca 2022

Jak wuj mój III Powstanie Śląskie rozpoczął

W poniedziałek po raz pierwszy obchodziliśmy nowe święto – Narodowy Dzień Powstań Śląskich. To przypomniał mi się stary artykuł z Żołnierza Polskiego (11 czerwca 1967, całość artykułu na dole) o moim wuju, saperze w Grupie Wawelberga, która rozpoczęła ostatnie z tych powstań.

To właściwie krótki pamiętnik – istniała też inna wersja, późniejsza (dłuższa?, na pewno nie ograniczająca się do śląskiego epizodu, skoro miał to być „życiorys”), niestety, zaginęła. Ów rękopis trafił w ręce śląskiej historyczki dr Zyty Zarzyckiej (autorka m.in. książki: Polskie działania specjalne na Górnym Śląsku 1919-1921), która zmarła w 2006 roku. Nie wiadomo co się stało z jej materiałami; próbowałem się dowiedzieć w muzeum w Kędzierzynie-Koźlu, w którym pracowała oraz w stowarzyszeniu, w którym działała – oględnie mówiąc, są problemy z dotarciem do jej materiałów i nie wiadomo czy jeszcze istnieją.

Mój wuj to Franciszek Prętkowski (1898-1990), urodzony w Psarach Polskich koło Wrześni (w domu swojej babci Karólakowej, bo ogólnie rodzina była z gminy Strzałkowo) – Wielkopolska, zabór pruski/niemiecki. W 1906 roku brał udział w Strajku Dzieci Wrzesińskich, później został ze szkoły karnie wyrzucony za działalność w Polskim Towarzystwie Gimnastycznym „Sokół”. Podczas I wojny światowej służył – jako saper – w armii niemieckiej. W 1918 zdezerterował, od listopada 1918 brał udział w przygotowaniach do wybuchu Powstania Wielkopolskiego. W powstaniu był dowódcą plutonu.

Franciszek Prętkowski, 1931 rok

Po zakończeniu walk z Niemcami w Wielkopolsce, zgłosił się na ochotnika do służby na Śląsku. Działalność w tej dzielnicy – na fałszywych danych, jako Robert Hauser – zaczął w lutym 1921 roku, czyli jeszcze przed plebiscytem. Plebiscyt z marca 1921 przyniósł Polsce przegraną, a mocarstwa zachodnie chciały podzielić Śląsk niekorzystnie dla nas (bardziej niekorzystnie, niż by to wychodziło z przegranego plebiscytu). W tej sytuacji rozpoczęto przygotowania do powstania.

1973 rok, niestety, poza rokiem foto nieopisane, zdaje się, że to weterani Powstania Wielkopolskiego. Franciszek Prętkowski w pierwszym szeregu, drugi z lewej

Właściwie to „na wszelki wypadek” przygotowywano się już znacznie wcześniej, bo jesienią 1920 roku kpt. Tadeusz Puszczyński zaproponował stworzenie specjalnej grupy dywersyjnej, która wysadzi mosty na Odrze, żeby uniemożliwić Niemcom ściągnięcie posiłków. Oczywiście saper musiał trafić do tej grupy – od pseudonimu Puszczyńskiego nazwano ich Grupą Wawelberga. Franciszek Prętkowski zajął się przygotowaniem „zadań techniczno-minerskich”.

W nocy 2/3 maja Grupa Wawelberga (licząca, wg Starczewskiego, sześćdziesięciu trzech żołnierzy) wysadziła mosty na Odrze. Nie wszystkim oddziałom udało się wykonać zadanie. Grupa N, do której należał mój wuj, miała zniszczyć most kolejowy na Stobrawie oraz most i tory w pobliżu wioski Smardy, jednak ze względu na podłą pogodę, zbyt późno dotarła do miejsca przechowywania materiałów wybuchowych. Co się odwlecze, to nie uciecze – następnej nocy, 3/4 maja (niżej, we wspomnieniach, wuj pomylił się) grupa rozwaliła most na Stobrawie. Wysadzenie mostów było sygnałem do wybuchu III Powstania Śląskiego. Jak to określił niemiecki kanclerz Josef Wirth, zostało to przeprowadzone „ze zbrodniczą genialnością”.

Chyba po raz pierwszy w historii wojen – utrzymuje ppłk Andrzej Łydka z Dowództwa Operacyjnego Rodzajów Sił Zbrojnych, pasjonat historii – kilkudziesięcioosobowa grupa dywersantów otrzymała samodzielny cel operacyjny, jakim była izolacja obszaru działań wojennych.

26 września 1968. Weterani Powstania Wielkopolskiego. Po cywilnemu gen. Heliodor Cepa, obok (po prawej) Franciszek Prętkowski

Dywersantom udało się w pełni odizolować obszar plebiscytowy od reszty Niemiec.

Planowa destrukcja mostów kolejowych wskazuje na przedsięwzięcia zakreślone z polskiej strony na wielką skalę – to słowa Walthera Simonsa, ówczesnego niemieckiego ministra spraw zagranicznych. – Mam tu przed sobą mapę górnośląskiego terenu plebiscytowego, gdzie kazałem zaznaczyć te miejscowości, w których popełniono zamachy na mosty. Panowie znajdziecie, że wszystkie są położone w zachodniej części obszaru plebiscytowego, tak że powstańcy posunęli się w ciągu jednej nocy z granicy polskiej aż do granicy terenu plebiscytowego

Po odwrocie spod stobrawskiego mostu, oddział N miał się spotkać w Żabińcu ze śląskimi działaczami Polskiej Organizacji Wojskowej, niestety, doszło do jakiegoś nieporozumienia, w Żabińcu nikt na nich nie czekał. W tej sytuacji oddział podzielił się na trzy grupy – pierwszą w całości „zgarnęli” Niemcy, z drugiej na sześciu żołnierzy, zgarnęli czterech. Ostatnia grupa była dwuosobowa – Franciszek Prętkowski i Stanisław Czapski, tym udało się przedrzeć.

Miał wuj wiele szczęście, bo los tych, którzy trafili do niewoli, był nie do pozazdroszczenia. Byli torturowani, ale nie przyznali się do udziału w Akcji Mosty. Następnie zostali przewiezieni do obozu jenieckiego w Cottbus, gdzie jak to później opisywał jeden z nich, Tadeusz Paszkowski:

Tłum podszczuty przez agitatorów, opadł nas tuż przy wyjściu i gnał od stacji aż do samych baraków, które leżały opodal za miastem. Rozgrywały się tutaj sceny nie do opisania; było 4 zabitych i prawie wszyscy ranni. W liczbie zabitych był radny z Koźla, niezawisły socjalista Stera, któremu kamieniem zmiażdżono głowę. Cudem otrzymałem tylko parę uderzeń, gdyż gestykulując i wrzeszcząc biegłem razem z tłumem i dopiero w bramie ogrodzenia baraków dostałem parę uderzeń laską.

4 grudnia 1971. Spotkanie barbórkowe weteranów powstań śląskich. Franciszek Prętkowski w środku

Działalność bojowa – podaje Mieczysław Starczewski – grupy destrukcyjnej kpt. T. Puszczyńskiego nie zakończyła się po przeprowadzeniu akcji „Mosty”, lecz trwała do poł. czerwca 1921 r. Do tego czasu wysadzała obiekty ważne z punktu widzenia potrzeb frontowych zwłaszcza mostów i szlaków komunikacyjnych.

Ogółem – precyzuje ppłk Andrzej Łydka – pomiędzy 2 maja a 17 czerwca, dywersanci z Grupy Destrukcyjnej „Wawelberga” zniszczyli ok. 50 mostów, trzy dworce kolejowe, cztery pałace i kilkaset metrów torów kolejowych.

Marzec 1972, spotkanie weteranów powstań śląskich, Franciszek Prętkowski z prawej

Po powstaniu wuj służył w wojsku do 1922 roku (jak chce Zarzycka) lub 1927 (jak utrzymuje Pawełczyk). Potem wrócił do Strzałkowa, założył firmę drogowo-mostową (od budowania, nie wysadzania :D). Ponieważ budowano głównie na wschodzie Polski, przeprowadził się do Warszawy. Po wybuchu II wojny światowej, zgłosił się do wojska, wziął udział w kampanii wrześniowej, znowu jako saper. Okupację spędził w Mińsku Mazowieckim, gdzie był żołnierzem Armii Krajowej.

Z rodziną. Mińsk Mazowiecki, 22 listopada 1942

Po wojnie AK-owskie dokumenty przywiózł do Wielkopolski, konkretnie do wsi Goniczki (dziś gm. Września, wówczas gm. Strzałkowo), w której mieszkała jego siostra (a moja prababcia). Domownikom zabronił wychodzić z domu, wziął łopatę i gdzieś papiery zakopał – pewnie wciąż leżą w ziemi, ale do przejrzenia jest około osiem hektarów. Ukrycie najwyraźniej było nie bez powodu, skoro w okresie stalinowskim, był prześladowany przez władzę – nie znam szczegółów, ostatni raz wuja widziałem bodajże w 1988 roku; raz że ja byłem dzieciak, dwa że wciąż była komuna, więc z takimi opowieściami się nie wychylano.

Ale znalazłem informację, że w latach 1946-1947 Prokuratura Sądu Okręgowego w Warszawie prowadziła postępowanie przeciwko Franciszkowi Prętkowskiemu – o ile nie jest to przypadkowa zbieżność imienia i nazwiska (mało prawdopodobne, ponieważ to dość rzadkie nazwisko, obecnie w Polsce nosi je mniej, niż dwieście osób – 187 wg dane.gov.pl, 129 wg nlp.actaforte.pl, z czego zdecydowana większość w Wielkopolsce, na Mazowszu tylko dwie-trzy osoby i to potomkowie Franciszka). O co chodziło (informacja, niestety, ucięta w pół zdania) – podobno akta się zachowały, całe osiemdziesiąt pięć stron:

Akta w sprawie: Franciszek Prętkowski, podejrzany o to, że idąc na rękę władzom niemieckim zadenuncjował swojego pracownika na gestapo oraz znęcał się fizycznie i psychicznie nad poległymi...

Było to ściganie na mocy dekretu PKWN, tzw. sierpniówki – dekret dotyczył hitlerowskich zbrodni wojennych, jednak... Zacytuję IPN:

Dekret dotyczył także byłych partyzantów antykomunistycznej Armii Krajowej, których komunistyczna propaganda przedstawiała jako kolaborantów.

Po upadku stalinizmu, od 1956 roku wuj mógł raczej żyć spokojnie.

Franciszek Prętkowski, 1971 rok

Na koniec ciekawostka: Franciszek Prętkowski w Powstaniu Wielkopolskim uczestniczył wraz ze swoim bratem Sylwestrem – obaj urodzili się w tym samym roku, choć nie byli bliźniakami! Franciszek Prętkowski urodził się 10 stycznia, a Sylwester – 25 listopada. Prapradziadkowie mieli tempo, tym bardziej że moja prababcia urodziła się już w kolejnym, 1899 roku...

Sylwester Prętkowski, sądząc po wyglądzie, zdjęcie gdzieś z lat 1920-1930

Prace przytaczane wyżej:

A. Łydka, Dywersja kolejowa 1921, w: Polska Zbrojna, 21 maja 2017.

M. Pawełczyk, Ziemia strzałkowska w Powstaniu Wielkopolskim 1918-1919, wyd. II, Strzałkowo 2018.

M. Starczewski, Działalność bojowa Grupy Destrukcyjnej kpt. Tadeusza Puszczyńskiego „Wawelberga”, [w:] Górny Śląsk 1918-1922, red. T. Skoczek, Warszawa 2015.

M. Starczewski, Płk dypl. Tadeusz Puszczyński współtwórca działań specjalnych (dywersji pozafrontowej) w Polsce w okresie międzywojennym, [w:] Si vis pacem, para bellum: bezpieczeństwo i polityka Polski. Księga jubileuszowa ofiarowana profesorowi Tadeuszowi Dubickiemu, red. R. Majzner [=Zeszyty Historyczne, t. 12], Częstochowa 2013.

Z. Zarzycka, Polskie działania specjalne na Górnym Śląsku 1919-1921, Warszawa 1989.

Informacje z książki Zyty Zarzyckiej



Żołnierz Polski

A tu w całości artykuł, wspomnienia Franciszka Prętkowskiego z Żołnierza Polskiego, nr 24 (993), 11 czerwca 1967, s. 6-7:























Jeśli kogoś interesują takie informacje ze starej prasy, to zapraszam tu:

1 komentarz: