Łączna liczba wyświetleń

poniedziałek, 5 stycznia 2026

Grudzień 2025 – raport z biblioteczki

Robiłem już spore zakupy, ale nigdy tego nie napisałem, więc po raz pierwszy: w listopadzie i grudniu naprawdę moja kieszeń dostała po kieszeni :D Najbliższy kwartał oznacza znaczące zmniejszenie zakupów (poza segmentem: naukowe). A w grudniu przybyły trzy książki naukowe, cztery razy fantastyka, piętnaście komiksów. Reszta to czasopisma fantastyczne – dwieście czterdzieści osiem numerów.


Najpierw komiksy. Akurat to o Kajku i Kokoszu to nie jest komiks, to „coś” wydane jako uzupełnienie Złotej Kolekcji Kajka i Kokosza, dla komplecistów. Jak podaje wydawca: Są to wstępne projekty postaci, ich różne warianty, a także projekty związane z puzzlami, grą komputerową, filmem animowanym i innymi ilustracjami powstałymi przy okazji różnych artykułów prasowych. Widzicie, tak się wzbraniali przed porządnym wydaniem KiK w omnibusach, a okazało się, że kolekcja odniosła taki sukces, że warto dalej tę cytrynę wyciskać. Ciekawe kiedy dojdą do wniosku, że podobne wydanie Kajtka i Koka też będzie opłacalne...

I komiks amerykański. Sonata z wydawnictwa Shadowline (imprint wydawnictwa Image), u nas wydany przez Studio Lain.


Dalej USA – Hellblazera kupuję wszystko, więc uzupełniłem braki zarówno „normalnego”, jak i tego z Uniwersum Sandmana.


Europa. Wielka Brytania. ABC Warriors z wydawnictwa 2000 AD. U nas znowu ze Studia Lain, które już wcześniej wydało tom pierwszy ABC Warriors – Wojna Volgańska, potem przez wiele lat czytelnicy nie mogli się doprosić dokończenia historii (czyli tomu drugiego), aż w końcu Studio rzuciło nam dwutomowym integralem zbierającym całość Wojny Volgańskiej i drugą opowieść: Powroty. Jeśli komuś Volganie skojarzą się z ruską rzeką Wołgą, to nie będzie skojarzenie od czapy. Jak to o poprzednim wydaniu Wojny napisał pewien recenzent: Raz sierpem, raz młotem czerwoną hołotę (obecna Rasija już nie jest tak czerwona, bo to raczej czerwono-biało-brunatne barwy, ale ABC Warriors wychodzi od 1979 roku).


Jeszcze Europa, teraz Francja, przynajmniej rysunkowo (bo scenarzysta Requiem to akurat Brytyjczyk). Oczywiście lubiany przeze mnie Olivier Ledroit, którego komiksy kupuje w ciemno. Tu mamy przedostatni tom Requiem i pierwszy (z dwóch, czyli też przedostatni) XOCO.


Japonia. Wikingi. Pomyliłem się niedawno, tom czternasty Sagi winlandzkiej nie był ostatni – teraz mamy ostatni. Zakończyła się też inna, krótka manga o wikingach: Żegnaj, Odynie.


Ostatni już tom Gigantis.
Drugi Koloru końca świata Haruo Iwamune – o pierwszym pisałem tu.
Pierwszy Ostatniego elfa Akiry Sawano, bo przejrzałem w Empiku i spodobały mi się rysunki.


Książka naukowa. Dwa pierwsze tomy z nowej serii wydawnictwa PIW Poczet Władców Polski, o których już pisałem. Trzeci wolumin to zbiór prac Jerzego Wyrozumskiego o końcówce wieku XIV i początku wieku XV (nie tylko o królowej Jadwidze, bo akurat kupiłem dla artykułu o Janku z Czarnkowa).


Książka fantastyczna. Nowa powieść Marcina Świątkowskiego, którego polubiłem (tu o jego Psach Pana).
Coś Campbella na dopchnięcie paczki. Parę razy obejrzałem film, więc nie paliło mnie, żeby przeczytać, ale była za grosze, a ja musiałem dociągnąć do Smarta.


I teraz jesteśmy na pograniczu książek i czasopism. Kiedyś, dawno, dawno temu wychodziło czasopismo „Ubik”; po wydaniu siedmiu numerów zostało zamknięte. Ale opowiadania polskich twórców, których nie zdążyli w nim zamieścić, ukazały się potem w tych dwóch antologiach.


No i góra czasopism. Niestety, „Ubika” miałem tylko jeden numer, teraz dokupiłem dwa, ale nie widzę, żeby inne pojawiały się na Allegro czy OLX.

„SuperFantastyka – Powieść”. Wbrew tytułowi, to coś spoza rodziny „Fantastyki”. W założeniu miał to być dwumiesięcznik publikujący powieści – jeśli powieść krótka, to dopchnięte opowiadaniami. W numerze pierwszym była właśnie krótka powieść Patricii A. McKillip, a na dopchnięcie opowiadania Neila Gaimana i Anny Brzezińskiej. W drugim numerze była powieść Lois McMaster Bujold, dłuższa, więc bez opowiadań. Niestety, trzeci numer już się nie ukazał.


Prastarocie, czyli lata osiemdziesiąte. Poświęcone fantastyce numery „Literatury radzieckiej” i „Almanachu Literackiego ISKIER”.


Przybyły też wszystkie (chyba 129) numery pisma, które najpierw wydawał Robert J. Szmidt pt. „Science Fiction”, potem wydawnictwo Wieża jako „Science Fiction, Fantasy i Horror”, a ostatecznie Fabryka Słów także jako „Science Fiction, Fantasy i Horror”. No nie będę robił zdjęć każdego numeru :D


Takoż komplet (czyli dziesięć numerów) polskiej wersji amerykańskiego pisma „Isaac Asimov's Science Fiction”. W tym czasopiśmie w ogóle nie było opowiadań polskich – wyłącznie przekłady z angielskiego. Polska bywała jedynie publicystyka, często autorstwa Marka Pąkcińskiego; dziś już zapomnianego pisarza, który po wydaniu debiutanckiego zbioru opowiadań (Owadzia planeta z 1976 roku – autor miał wtedy szesnaście lat!) został okrzyknięty genialnym dzieckiem polskiej SF. Jednak później nie stworzył niczego, co spełniłoby pokładane w nim nadzieje – obecnie jest naukowcem, doktorem habilitowanym, zajmuje się badaniem literatury modernistycznej.




Prawie komplet numerów fanzinu „Feniks” – jeden już miałem, więc na dziś brakuje tylko jeden. Ale z tym będzie najtrudniej, bo to pierwszy, który miał nakład dwa razy mniejszy od późniejszych.



Dziesięć numerów miesięcznika „Fenix”, czyli następcy „Feniksa” – do kompletu brakuje mi jeszcze dziewięciu. I rodzynek – udało mi się nabyć tylko jeden numer kwartalnika „Fenix – Antologia” (to z kolei następca „Fenixa”). Niestety, to pismo trochę kosztuje na Allegro. Wyszło dziewięć numerów, z czego dwa specjalne (z opowiadaniami nominowanymi do nagrody Zajdla) – wyłącznie w ebookach, które obecnie są już niedostępne (nie mam, jak ktoś ma i podeśle, będę zobowiązany). „Fenixa – Antologii” nie kupowałem, bo wydawane było dziwacznie: wersje papierowa i cyfrowa różniły się zawartością, a płacić dwa razy, żeby mieć komplet nie będę (a jak nie dostaję pełnej wersji, to mam odczucie, jakby mnie ktoś w penisa zrobił).




Chyba mam już komplet „Opowieści Niesamowitych” (jeden zeszyt nabyłem w listopadzie) – w każdym razie innych numerów nie widziałem.


Pięć razy „SFinks” – więcej raczej kupował nie będę, bo to pismo z pięć razy zmieniało formułę i nie wszystko mnie interesuje. Dawno temu miałem większy zbiór, bo kupowałem – nieregularnie, jak mi wpadło w oczy. Kupowałem do pewnego momentu, pamiętam dwa numery wyjątkowo kaszaniaste – w jednym za cały dział literacki robił fragment powieści Pierścień mroku Nika Pierumowa, w drugim było jakieś opowiadanie, ale do tego fragment powieści Smoczy pazur Artura Baniewicza. Nie dość, że jakieś urywki, to jeszcze Pierumow przeciętny, a Baniewicz beznadziejny (dla mnie powieść Smoczy pazur to TOP10 największej kupy w polskiej fantasy). To przestałem kupować. Potem dostałem kilka numerów „SFinksa” wychodzącego w wersji bezpłatnej – był dokładany do zakupów robionych w księgarni Wojtka Sedeńki. Wszystkie moje „SFinksy” poszły się walić w rozwalonym przez wichurę budynku gospodarczym.



Jedenaście numerów pisma, które wychodziło krótko, ale zdążyło mieć trzy tytuły: „Click! Fantazja”, „Click! Fantasy” i „Fantasma”. Też miałem i też żywioł „zabrał”.




Pisma z „rodziny” Fantastyki.

Kolejna strata wichurowa odrobiona – kupiłem komplet „Małej Fantastyki”.




Dalej trzydzieści jeden numerów „Nowej Fantastyki” z lat 2015-2025, w tym dwa całe roczniki – 2019 i 2025 (to te w kartonikach). Niestety, nieoprawione; raczej oprawiać nie będę, bo to droga impreza (już oprawiony rocznik można kupić nawet osiem razy!!! taniej, niż wychodzi kupienie nieoprawionego i oddanie w ręce introligatora – widziałem całe roczniki oprawione do kupienia nawet za 50 zł, a kupienie nowszego rocznika nieoprawionego to jakieś 50-150 zł + 250 zł profesjonalne oprawienie). Problem z kupieniem oprawionych roczników jest natomiast taki, że wydanych od 2015 po prostu nie ma na wiadomych portalach (tzn. teraz to w ogóle nie ma oprawionej „Nowej Fantastyki” z XXI wieku, bo wszystko wykupiłem w listopadzie :P – najnowszy dostępny jest chyba rocznik 1997).

„Nowej Fantastyki” nie będę fotografować, za dużo roboty, a każdy wie jak wygląda.

„Fantastyka – Wydanie Specjalne” – przybyło numerów pięć.



Jeszcze pięć zeszytów „Czasu Fantastyki” – pismo bez działu z opowiadaniami, wyłącznie krytyka i publicystyka. Dostałem w prezencie (ofiarodawcy serdecznie dziękuję).


Siedem numerów „Magazynu Fantastycznego” – stan taki se, ale brałem w pakiecie z pismami horrorowatymi, więc jakoś przeżyję. Jak widać, to czasopismo dorobiło się dwóch różnych formatów.



Dwa numery „Fantomu”, pisma z lat 2017-2018 (wydawała Skarpa Warszawska, wyszło chyba siedem numerów).


I pisma horrorowate. Cztery razy „Coś na Progu”, dwa razy „Lśnienie” i raz „OkoLica Strachu”.






Sezrobiłem facebooka, można sepolubiać:

8 komentarzy:

  1. Żeby jeszcze czas na czytanie był niczym guma z majtek. Dla mnie czas świąt również okazał się być bardzo trudny ponieważ okazało się że na portalu z ciuchami( jak mi się zdawało)vinted jest masa książek za ułamek ceny niż z innych portali.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Piszesz poważnie czy reklamujesz vinted?

      Usuń
    2. I to i to.Polecam sprawdzić bo można się zdziwić. Są też ubiki(jeden),feniksy czy nowe fantastyki. Polecam bo jak na razie januszy biznesu jest tam niewielu. Gdybym kupował gdzie indziej poszłoby od groma więc kasy. Możesz wymoderować nazwę chyba każdy się domyśli.

      Usuń
    3. Tego "Ubika" mam.

      Vinted ma fatalną wyszukiwarkę - za mało kategorii.

      Usuń
  2. Nie miałem pojęcia, że aż tyle okołofantastycznych czasopism wychodziło w kraju nad Wisłą :-O Chociaż przypominam sobie, że miałem (wiele lat temu) kilka numerów takiego małoformatowego pisemka "Magia i Miecz", tylko że tam nie było chyba działu literackiego.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To nie wszystkie pisma. Było jeszcze "SF" (z powieściami, coś w stylu SuperFantastyki), "Voyager", "Fantasy & Science Fiction" (wydawane przez Powergraph), "Złoty Smok", "Horyzont Zderzeń Fantastycznych".

      Obecnie, obok "Nowej Fantastyki", wychodzi "Nasza Fantastyka" (wydawnictwo OdeSFa), kolejna formuła "SFinksa" (wydawnictwo Stalker Books), "Rocznik Fantastyczny", "Czerwony Karzeł" (coś na pograniczu fanzinu i "poważnego" pisma) oraz niszowy, bardzo niskonakładowy "Hynh +". Do tego kilka pism wyłącznie cyfrowych, bez wersji papierowej.

      "Magia i Miecz" miała format zbliżony do A4. Pismo głównie pod gry fabularne, ale czasami bywały opowiadania Komudy, Kołodziejczaka, Piekary, Brzezińskiej, Williama Kinga...

      Usuń
    2. Jeszcze było czasopismo SFera.

      Usuń
    3. Nawet dwa :D W latach 80. wychodził fanzin SFera, a potem, w 2003 roku, wyszło kilka numerów "normalnego" czasopisma. Niestety, fanzin ma ceny z kosmosu, a "normalne" pismo b. rzadko pojawia się na Allegto czy OLX.

      Usuń