Ciemność ma swoje jasne strony.
(Monroe, sezon drugi, odcinek dwunasty)
Kryminalne urban fantasy. Jeden z lepszych seriali fantastycznych ery przedwokeańskiej, choć chyba wiele zawdzięczający wcześniejszemu Supernatural. Sam doceniłem dopiero przy trzecim podejściu.
Krótko fabuła: Nick Burkhardt jest policjantem z wydziału zabójstw w Portland. Któregoś pięknego dnia zaczyna widzieć dziwne rzeczy – ludzi których fizjonomie jakby na moment zmieniają się w oblicza bestii; niektóre przypominają zwierzęce pyski, inne są rodem z koszmarów sennych. No co sobie może taki Nick pomyśleć? No, kurła, sfiksowałem! Na szczęście akurat przyjeżdża ciotka i tłumaczy nieszczęśnikowi, że pochodzi z rodu Grimmów, że ma dar widzenia tego, czego inni nie dostrzegają, że bestie faktycznie istnieją – zwą się wesenami, a powołaniem Grimmów jest na nie polować. Jednak Nick to dobry chłopak, więc nie rżnie tych biednych potworów jak leci, tylko te, które zasługują (a zasługuje wiele, bo w USA weseny odpowiadają chyba za dziewięćdziesiąt procent przestępstw). Z niektórymi, tymi dobrymi, się zaprzyjaźnia, a Monroe staje się nawet jego pomocnikiem (nieetatowym, policja mu nie płaci, więc chyba jest trochę niepełnosprytny).
Te weseny w większości są „łakami” – przykładowo Monroe jest blootbadem, czyli czymś w stylu wilkołaka. Ale to nie wyczerpuje inwencji twórców, bo mamy najróżniejsze łaki: m.in. bobrołaki, szczurołaki, świniołaki, żabołaki, a nawet robaczkoświętojańskołaki. Odrębna kategorią wesenów są „bestie” (żeńskie – hexenbestie, męskie – zauberbestie), które wyglądają jak zombiaki w stanie już dość zaawansowanego rozkładu, jednak nie są żywymi trupami, to odpowiedniki czarownic i czarowników. Pojawiają się jeszcze inne baśniowe istoty, jak np. siegbarste (ogr).
W walce z weseńskim złem Nicka, poza Monroem, wspierają koledzy z policji, tu mamy wielorasowo, bo jest to Murzyn (Hank) i Chińczyk (Wu). I przez pierwsze dwa sezony są głównie sprawy kryminalne. Jako takie, nieraz na bakier z logiką – czasami odcinek jest kończony bez „ostatecznego” zakończenia sprawy; pewnie sami twórcy nie wiedzieli jak to zrobić; bo jak np. prokurator, sąd zareagował na to, że mordercy odrósł odgryziony palec (sezon pierwszy, odcinek jedenasty)?
No jest trochę jednokopytnie. Jak pisałem, trzeci raz wystartowałem do Grimma, bo poprzednie dwa razy przerywałem na pierwszym odcinku trzeciego sezonu – nie dość, że znowu sprawa kryminalna, to jeszcze, moim zdaniem, najsłabsza ze wszystkich. Teraz się zaparłem, że przebrnę ten sezon, zacznę kolejny i sprawdzę czy to dalej gania własny ogon. Najwyraźniej twórcy też dostrzegli, że coś trzeba zmienić, bo w czwartym sezonie zaczęli drastyczne zmiany, niektóre rzeczy wręcz przewrócili na drugą stronę, co wyszło Grimmowi na dobre. Moim zdaniem, druga połowa (czyli sezony cztery-sześć) serialu jest znacznie lepsza od pierwszej.
Jak już parę razy pisałem, nie przepadam za proceduralami (czyli sprawa na odcinek), wolę „normalne” seriale. Pod tym względem Grimm jest mieszany – cały czas mamy sprawy na odcinek i wątki przewijające się przez dłuższy czas, z tym że proporcje się zmieniają: w pierwszej połowie więcej procedurala, w drugiej bardziej „normalnie”.
Fajny, mroczny klimat – widziałem, że na stronach anglojęzycznych niektórzy oceniają, jako „Buffy. Postrach wampirów dla dorosłych”, sam tego nie skomentuję, bo Buffy nie oglądałem i chyba nie obejrzę. Mnie bardziej nasuwał się, co już wspomniałem, serial Supernatural.
Jak na stary serial przystało, mamy nieco humoru, choć jest go mniej niż w innych dziełach z epoki. Zabawny bywa Monroe – sprawiający wrażenie nieco nieporadnego, czasami powie coś zabawnego (o np. blootbad, czyli wilkołak, mówiący: Spotkania rodzinne bywają trudne, na ostatnim straciliśmy dwóch kuzynów i psa pasterskiego, sezon drugi, odcinek pierwszy). Zabawny bywa też Wu. Nie „bywa”, lecz jest zabawny wiecznie wystraszony eisbiber (czyli bobrołak) Bud, ale ten pojawia się sporadycznie. Jednak typowo komediowy odcinek jest chyba tylko jeden i to dopiero w szóstym sezonie (siódmy odcinek).
I ciekawe, że akurat wtedy twórcy się na to zdecydowali, bo szósty, czyli finałowy sezon jest nieco zbyt pośpieszny, za bardzo napakowany wydarzeniami – pewnie dlatego, że już wcześniej stacja podjęła decyzję o ukatrupieniu Grimma i zamówiła tylko trzynaście odcinków (pozostałe miały po dwadzieścia dwa). Po zakończeniu emisji miał się pojawić spin-off, ale się nie pojawił. Przed rokiem media informowały, że amerykańska platforma Peacock pracuje nad filmem, o którym wiadomo tylko tyle, że ma być zarówno dla znających serial, jak i dla nowych widzów.
Tak dla formalności: poza sezonami serialu, jest jeszcze kilka webisode – sam obejrzałem jeden odcinek, odpaliłem drugi i wyłączyłem, bo nic to nie wnosi. Być może popełniłem błąd, bo chciałem to obejrzeć na końcu, a pewnie trzeba wtedy, kiedy twórcy zaplanowali.
Serial polecam.
OCENA: 7/10.
Grimm, sezon 1 – 22 odcinki, 2012.
Grimm, sezon 2 – 22 odcinki, 2013.
Grimm, sezon 3 – 22 odcinki, 2014.
Grimm, sezon 4 – 22 odcinki, 2015.
Grimm, sezon 5 – 22 odcinki, 2016.
Grimm, sezon 6 – 13 odcinków, 2017.
Produkcja: USA.
Seriale sprzed 2016 roku:


.jpg)
.jpg)
.jpg)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz