Przybyło piętnaście, w tym siedem czasopism. Byłoby mniej, ale pod koniec miesiąca zauważyłem, że ktoś wrzucił na OLX sześć numerów Fantastyki – Wydania Specjalnego za dwadzieścia pięć zł. No grzech nie wziąć, tym bardziej że nie miałem ani jednego z tych numerów.
Komiks tylko jeden – manga. Druga część Koloru końca świata Haruo Iwamune – o pierwszej pisałem o tutaj.
Z beletrystyki przybył drugi tom cyklu Bennetta. I czwarty McCammona – o pierwszym kiedyś pisałem.
Piąta odsłona przygód Żegoty Nadolskiego, o trzech pisałem (tu o cz. 1), kolejne trochę poczekają, bo tomy 4-6 tworzą trylogię, na razie ukazały się dwa, trzeci ma się ukazać jeszcze w tym roku – i dopiero wtedy zasiądę do lektury.
Drugi numer nowego pisma na naszym rynku, Naszej Fantastyki z wydawnictwa OdeSFa.
No i sześć numerów wspomnianej Fantastyki – Wydania Specjalnego. Stan taki sobie, ale to nie tyle wina sprzedawcy, co wydawcy: tak Nowa Fantastyka, jak i wydania specjalne mają zbyt cienkie okładki – dość gruby zeszyt w cieniuteńkiej okładce zszywany metalowymi zszywkami, to musi się przerywać.
Nie wiem czy będę kupował nowe wydania Nowej Fantastyki, bo postanowili pójść drogą, którą już przeszli po Komudagate. Po pierwszej opluwaczce Karolinie Fedyk, tym razem oddali łamy niejakiemu Tarczyńskiemu, to typ, który wówczas nakręcał aferę chyba jeszcze bardziej i to przekłamując tekst Komudy. Pisałem już o Komudagate, więc nie będę tu rozwijał. Ale trudno kupować coś od ludzi, którzy sami siebie nie szanują.
Z historii dwa woluminy. Tego o podziałach dzielnicowych Jacka Osińskiego nie kupiłem „kiedyś” (książka wyszła w 2014), bo byłem święcie przekonany, że to wznowienie jego innej książki o tytule: Statut Bolesława Krzywoustego) – dopiero teraz doczytałem, że to część druga, a nie wznowienie.
Książka o Bolesławie Chrobrym, droga jak diabli (109 zł), a trochę rozczarowująca – bo to nie jest zbiór artykułów naukowych, lecz popularnych, pasujących do katalogu wystawy.
I dwa tomy Encyklopedii katolickiej – bardzo dobrej, dwudziestotomowej encyklopedii, z hasłami w formie autorskich artykulików (np. w tomie 12 jest „Mieszko I” pióra prof. Marcelego Kosmana). Kiedyś, dawno temu, chyba jeszcze na studiach nabyłem trzy tomy, które były mi potrzebne. A teraz w jednej z bibliotek ubytkowali całość – niestety, nie pamiętałem, które tomy już mam, więc wziąłem tylko dwa, co do których byłem pewien, że mi brakuje. Ale jak będę odnosił książki to sprawdzę, może jeszcze coś leży.




.jpg)
.jpg)


Trochę miałem nadzieję, że Nasza fantastyka wypełni niszę światopoglądową po Nowej ale jakoś nie wróżę jej przyszłości.
OdpowiedzUsuńZobaczymy, ale moim zdaniem, tam brak redaktora, który by to prowadził (nie chodzi o językowego, tylko funkcyjnego). Po prostu widać, że to tworzą ludzie, którzy nigdy prasy nie robili.
UsuńTak samo uważam. I brakuje tam „Parowskiego” dla nastepnego pokolenia.
UsuńW swoim życiu tworzyłem od podstaw lub wyciągałem z czarnej d..., licząc z mutacjami, kilkanaście gazet, to widzę co nie gra. Ale Jackowi (szefowi OdeSFy) kibicuję, więc swoje spostrzeżenia zostawię dla siebie. Tym bardziej że brakuje mi podstawowej informacji: jaki jest cel powołania Naszej Fantastyki, bo to może być różnie:
Usuń1. Chcę mieć prasę, żeby jej dużo sprzedawać, dostawać reklamy i zarabiać.
2. Chcę mieć prasę, żeby urozmaicić ofertę wydawnictwa, wyjście na zero mnie zadowala.
3. Chcę mieć słup reklamowy dla swojego wydawnictwa (nie chodzi tylko o reklamę książek, lecz także, a może głównie o promocję nowych autorów), więc nawet niewielka strata jest do przyjęcia.
4. Chcę mieć prasę w segmencie "Kultura", żeby za jakiś czas szarpnąć kasę z ministerstwa, a na razie godzę się na dokładanie.
5. Zawsze marzyłem, żeby mieć prasę pokazującą Polakom fantastykę z mniej znanych kierunków (z tego co widzę, to w Naszej F. są już Czesi, Ukraińcy) i teraz to marzenie realizuję - wiem że marzenia kosztują, więc się na to godzę.
Są różne pomysły na prasę (nie używam terminu "gazeta", bo to formatem i objętością raczej książka). Trudno ocenić od strony sensowności, jeśli nie znasz celu stworzenia czegoś. Jak robiłem analizy SWOT dla różnych tytułów, to zawsze pierwsze moje pytania były: "Po co to jest, czemu ma służyć i co chcesz osiągnąć?".
No ale teraz spojrzałem na Nową F., jak funkcyjny, a nie czytelnik - zboczenie zawodowe :D
"Naszą", nie "Nową".
UsuńA ja swoim zwyczajem poproszę pana Pawła o polecajkę książkową, zupełnie niezwiązaną z tematem ;-) Panie Pawle, czy w związku z nadchodzącą 100 rocznicą zamachu majowego 1926 roku może Pan polecić laikowi jakieś porządne opracowanie tego tematu? Chyba że coś takiego ma się dopiero ukazac w tym roku?
OdpowiedzUsuńTo zupełnie nie moja bajka. Na historykach jest kilka tematów:
Usuń> Biografia Piłsudskiego, Najlepsza
http://www.historycy.org//index.php?showtopic=252430
> JOZEF PILSUDSKI, Bibliografia
http://www.historycy.org/index.php?showtopic=22535
> Józef Piłsudski 1867-1935, Andrzej Garlicki
http://www.historycy.org//index.php?showtopic=47353
Przeczytałem ten Twój tekst o Komudagate i muszę przyznać, że z ówczesnej perspektywy to, co działo się wokół „Komudagate” i ogólnie pojętej lewicowej rewolucji, cancel culture i wszechobecnego wokeizmu, mogło i powinno było przerażać. Jednak czytając to dzisiaj, w 2026 roku, czuję spory dysonans. Kiedy porównam tamte lęki z obecnym „wiatrem zmian”tj. końcem ery powszechnego wokeizmu i LGBTizmu, którą zapoczątkował triumf Trumpa i jemu podobnych to widzę, że wpadliśmy z deszczu pod rynnę. Trump i ta nowa antylewacka, antywoke rewolucja dosłownie podpalają teraz świat. Tamte dawne problemy z lewicowymi bojówkami w internecie wydają się niczym przy tym, z czym mamy do czynienia obecnie, gdy na oficjalnej stronie Białego Domu lądują AI Slopy dotyczące wojny w Iranie itp.
OdpowiedzUsuńRóżnica polega chyba na tym, że lewica (mimo swoich odchyłów) prędzej czy później zorientowała się (lub została zmuszona do refleksji), że w wielu miejscach poszła po prostu za daleko i zaczęła się tonować. W przypadku tej nowej rewolucji z twarzą Trumpa nie mam absolutnie żadnej pewności, czy ktokolwiek tam ma jeszcze hamulce.Wahadło odbiło w drugą stronę i uderzyło z podwójną siłą. Wolałbym chyba wrócić do tamtych starych problemów z wokeizmem i wszechobecnym proLGBTizmem, niż tkwić w tym, co mamy dzisiaj. Tamto było irytujące, to, co dzieje się teraz, jest po prostu niebezpieczne
Brzmi to trochę jak zarzuty dla drugiej drużyny, że lepiej umie faulować.
UsuńMasz trochę racji, to może brzmieć jak licytowanie się na faule. Ale spójrz na to z innej strony. Przypomnij sobie ten wielki entuzjazm, jaki zapanował po wygranej Trumpa (który zresztą widać było też u autora bloga). To zbiorowe odetchnięcie: nareszcie ta głupizna się skończy, a disneye i netflixy wreszcie darują sobie ten nachalny woke. Sęk w tym, że te korporacyjne wokizmy i tak by z czasem osłabły albo przynajmniej straciły na agresywności, gdyby przestały się po prostu opłacać. Wielu próbuje nam wmówić, że Hollywood kocha kolor czerwony, ale prawda jest banalna: oni kochają wyłącznie kolor zielony ($). Jeśli słupki w Excelu przestają się spinać i widownia odpływa, korporacje same wyrzucają ideologię do kosza. Rynek by to w końcu zweryfikował.
UsuńTymczasem my, w zamian za szybsze "zaoranie wokeizmu", dostaliśmy polityke, która dosłownie podpala świat. I do tego sprowadza się mój głowny lęk: naprawdę boję się, że już niedługo czarnoskóry elf albo główny bohater fantasy będący transem, to będą moje absolutnie wymarzone problemy w porównaniu z tym, z czym będziemy musieli się mierzyć w rzeczywistości
Tam gdzie jest akcja jest i reakcja. Wiadomym było, że trwający marsz przez instytucje spotka się z jakimś oporem. Tym gwałtowniejszym im większa będzie ta skumulowana masa krytyczna. A globalny konflikt trwa już od dawna. Jedyna różnica polega na tym, że US nie są tak jak druga strona mistrzami wojny niewypowiedzianej. Muszą działać szybko bo żaba już się prawie w garnku ugotowała.
UsuńI tu podpiszmy protokół rozbieżności bo zaśmiecamy blog polityką. :)
Zgoda, podpisujemy protokół rozbieżności. Rozumiem Twój argument o gotującej się żabie. Wahadło po prostu musiało w końcu odbić po latach uderzania w jedną stronę. Różnimy się tylko oceną kosztów tego odbicia. Ale masz pełną rację: szkoda zaśmiecać bloga polityką.
UsuńCześć,
OdpowiedzUsuńDostałem niejako w spadku kilkaset książek. Jestem na etapie ich przeglądania i dzielenia na kupki. I tak patrząc na tę encyklopedię katolicką (która również w tym odziedziczonym zbiorze się znalazła) pomyślałem o Tobie Pawle.
Większość jest tam książek o tematyce religijnej, ale również historyczne się trafiają (dość leciwe).
Byłbyś potencjalnie zainteresowany przejęciem części za drobną opłatą lub za koszty wysyłki?
Jeśli tak, to powiedz proszę jak/gdzie mógłbym Ci podesłać zdjęcia, abyś się zorientował.
Dzięki za pamięć. Mail:
Usuńhist.ksiazki@gmail.com
Jutro zwożę kolejną partię. Więc w tygodniu pewnie nad nimi się pochylę. Dzięki za adres email - na pewno skorzystam.
Usuń