Coś na pograniczu różnych odmian fantasy (dark, urban, heroic) i horroru. Fajny wizualnie, fajny klimat, z gwiazdorską obsadą – niestety, fabularnie trochę proste, ale wiadomo, że jak jest Vin Diesel, to będzie akcyjniak. I jak to w akcyjniaku, bohaterowie też nakreśleni paroma grubymi krechami.
Vin Diesel kojarzy się z łubudu, ale chyba ceniony jest wśród fanów fantastyki, choćby za rolę Riddicka; poza nim w Łowcy czarownic zagrali: Elijah Wood (czyli Frodo – ta rola chyba się do niego przyssała), Rose Leslie (Ygritte z Gry o tron) czy Michael Caine, który grał w „milionie” filmów (debiutował jeszcze w 1946 roku!, niedawno, 14 marca, skończył 93 lata). Miłośnicy SF/fantasy/horroru powinni też kojarzyć reżysera: Brecka Eisnera (nakręcił m.in. horrory Oblicza strachu z 2008 czy Opętani z 2010, miniserial SF Wybrańcy obcych z 2002, a także kilkanaście odcinków serialu Expanse).
Bardzo klimatyczny prolog – tu mamy kawałek quasi-średniowiecznej dark fantasy (konkretnie jest to XIII wiek). Królowa czarownica chce wygubić ludzkość, więc zsyła zarazę. Oczywiście jest wyprawa, żeby ją powstrzymać – grupa wojowników i kapłan walczą z czarownicami. Na koniec Kaulder (czyli Vin Diesel) zostaje przeklęty przez umierającą królową – ma nie zaznać śmierci i bez końca, samotny błąkać się po Ziemi.
Potem robimy przeskok do XXI wieku. Kaulder jest łowcą czarownic chronionym (właściwie to kto tu kogo chroni...) przez Kościół. Akurat czarownice znowu podnoszą łby – a w każdym razie tak się zdaje naszemu bohaterowi. Oczywiście zaczyna śledztwo. Tylko to nie jest skomplikowane dochodzenie rodem z kryminałów, no bo to łubudu.
Jak na film akcji nie jest zbyt pośpieszny, rzekłbym, że akurat (no może poza finałem, ale taki już urok akcyjniaków). Ma parę elementów humorystycznych (dla mnie najlepszy jest stary ksiądz, „wróg” nowych technologii, udowadniający, już „ostatecznie”, wyższość wyższość papieru nad ekranem, zabawna jest też próba zrobienie selfie).
Trochę ma klimat podobny do omawianego już przeze mnie Księdza, i trochę do nieomawianego (jeszcze?) Blade z 1998 roku – tyle że tu mamy czarownice, a nie wampiry. Podobał mi się Ksiądz, Blade może mniej, ale też obleci, skoro te dwa dały mi większą (Ksiądz) czy mniejszą (Blade), ale jednak radochę, to – zgodnie z zasadą inżyniera Mamonia (Mnie się podobają melodie, które już raz słyszałem) – i Łowca czarownic musiał.
Oczywiście główny bohater zaczerpnięty z Nieśmiertelnego z 1986 roku, bohaterowie grani przez Wooda i Caine mają masę protoplastów (choćby Alfreda Pennywortha z Batmana), podobnie jak i bohaterka grana przez Leslie. Znajdziemy też trochę elementów „pożyczonych” z nieco odmiennego dzieła – z Harry Pottera, ale co, to już nie zdradzę.
Czyli nihil novi, acz z jednym wyjątkiem: czarownice są ukazane jako odrębna „rasa”, czyli gatunek*, choć tu zabrakło konsekwencji (a Ksiądz tego uniknął) – obejrzycie do końca, to będziecie wiedzieć o czym piszę. Szkoda, że tak się stało, bo pomysł był warty pociągnięcia, a trochę ten brak konsekwencji psuje koncepcję.
Ale mimo tego, miał być ciąg dalszy, bo początkowo planowano, że jeśli Łowca czarownic odniesie sukces, to powstanie cała franczyza. Niestety, sukces co prawda był (film kosztował dziewięćdziesiąt milionów dolarów, a zarobił ponad sto czterdzieści milionów), jednak chyba zbyt skromny i franczyza nie powstała. Vin Diesel wciąż walczy o nakręcenie chociaż kontynuacji, co jakiś czas (ostatnio chyba w 2020 roku) podaje nawet, że już jest blisko, ale lata lecą, a kolejnego filmu nie ma.
Podsumowując: jeśli masz ochotę na niewymagającą myślenia, przyzwoicie zrobioną rozrywkę, to odpal Łowcę czarownic, może to będzie to. Uprzedzam jednak, że o ile wśród widzów ma przyzwoite opinie (IMDb – 5,9/10, Filmweb – 6,2/10), o tyle krytycy kręcą nosami (Rotten Tomatoes – 1,7/10, Metacritic – 3,4/10, Filmweb – 4/10). A kręcą np. dlatego, że bohaterowie prości, dialogi proste. Ale odpalając akcyjniaka nie spodziewam się wielce skomplikowanych postaci i filozoficznych debat – jak na ten rodzaj kina, bohaterowie i dialogi wystarczające.
OCENA: 6/10.
Łowca czarownic (2015).
Tytuł oryginalny: The Last Witch Hunter.
Reżyseria: Breck Eisner.
Scenariusz: Cory Goodman, Matt Sazama.
Produkcja: USA, Chiny, Kanada.
_________
PRZYPIS:
* Już wcześniej bywały czarownice, jako odrębny gatunek, choćby w opublikowanej po raz pierwszy w 1997 roku powieści Czas wiedźm Diaczenków (chyba, na ile pamiętam), ale nie sądzę, żeby twórcy Łowcy czarownic znali to dzieło.
Zob. też inne z cyklu czar VHS/DVD:
.jpg)

.jpg)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz