Obiecałem na facebooku, w komentarzu pod notką o Batu-chanie – Waty-kanie, to wrzucam. Co istotne, to nie są „przemyślenia” jakiegoś rosyjskiego odpowiednika Bieszka czy kierowcy-mechanika Wróżka. Anatolij Timofiejewicz Fomienko jest profesorem, uznanym i nagradzanym naukowcem (członkiem Rosyjskiej Akademii Nauk, kierownikiem katedry na Uniwersytecie Moskiewskim im. Łomonosowa). Tyle że jest profesorem nie historii, lecz... matematyki (acz już nawet na gruncie matematyki zwracano uwagę, że jego wnioski rozjeżdżają się z wynikami).
Jeszcze w latach siedemdziesiątych XX wieku Fomienko zaczął „badać” historię metodami matematycznymi, z tym że wówczas komunistyczna cenzura utrudniała mu rozwinięcie skrzydeł w niektórych kierunkach (ogólnie sowieckiej władzy bzdury nie przeszkadzały, ale już nacjonalizm tak). El Dorado dla Fomienki zaczęło się w latach dziewięćdziesiątych – walił książkę za książką (często we współpracy z innym matematykiem, Glebem Władimirowiczem Nosowskim; Teraz matematycy pokażą potęgę nauk ścisłych! – odgrażał się Nosowski w jednym z artykułów). Swoją „teorię” ochrzcił jako Nową Chronologię.
Podstawowa teza Fomienki jest taka, że historia ludzkości jest znacznie krótsza, niż to wynika ze źródeł – w ogóle zaczyna się w IX/X wieku, a coś więcej możemy powiedzieć dopiero dla okresu od XVIII wieku. A co ze starożytnością i wczesnym średniowieczem? Otóż zdaniem Fomienki, w ogóle nie mamy źródeł z tego okresu (bo pismo pojawiło się dopiero w X wieku), wszystkie źródła uchodzące za starożytne lub wczesnośredniowieczne pochodzą – jego zdaniem – z okresu znacznie późniejszego, w większości powstały dopiero po XIV wieku. I, oczywiście, znaczna część z nich to fałszerstwa. Kwestionuje też metody datacji źródeł archeologicznych (np. twierdzi, że wyjątkowo precyzyjna dendrochronologia jest obarczona subiektywizmem, datowanie radiowęglowe z zasady odrzuca, jednak aprobuje tam gdzie mu to pasuje do tez).
Głównymi odpowiedzialnymi za fałszowanie całej historii ludzkości mają być francuscy uczeni z XVI/XVII wieku: Joseph Scaliger, który stworzył naukowe podstawy chronologii starożytnej, i kontynuator jego prac Dionizy Petavius (wg Fomienki i Nosowskiego: Wersja historii świata, którą znamy dzisiaj, powstała dopiero w XVII wieku. Udoskonalano ją aż do XIX wieku).
Takie postawienie sprawy (wszystko jest albo fałszywe, albo źle datowane) bardzo ułatwia „badanie” źródeł metodą, którą sam zwę potrzebizmem: to co potrzebne jest wiarygodne, a co niepotrzebne – niewiarygodne. Dam Wam przykład jak sobie Fomienko dowolnie traktuje źródła.
Wiadomo, że najstarszą ruską kroniką jest Powieść Lat Minionych (Poviest' vriemiennych let – w skrócie PVL), pochodząca z XII wieku. Ale w Rosji odkryto inną kronikę (w 2016 roku, głośno o niej się zrobiło w 2019), podobno powstałą w 1649 roku, która ma jakoby informacje pochodzące z jakiegoś prastarego, zaginionego dzieła – w rzeczywistości jest to kompilacja starszych tekstów ubarwiona „przemyśleniami” i błędami autora. Ale dla rosyjskiej szurii stała się tym, czym dla naszych szurów jest Kronika Prokosza – wyrocznią. Zwą ją Kroniką Rosyjską.
![]() |
| Kronika Rosyjska |
Fomienko z Nosowskim „ustalili”, że owa kronika była bardzo popularna w Rosji aż do XVIII wieku. Co się więc stało, że została zapomniana? W XVIII wieku któryś z Romanowów zlecił mnichom z Ławry Peczerskiej w Kijowie sfałszowanie, poprzerabianie tego dzieła – właśnie ta przeróbka to, wg Fomienki i Nosowskiego naturalnie, Powieść Lat Minionych. Następnie Kronikę Rosyjską „sztucznie wycofano z obiegu”.
Do dziś – napisali Fomienko z Nosowskim – historycy uważają Kronikę Rosyjską za niewiarygodną, a „Powieść Lat Minionych” za całkowicie wiarygodne źródło. Co więcej, aby chronić społeczeństwo przed książką, którą uważają za tak niebezpieczną, skrupulatnie blokują wszystkie dostępne egzemplarze Kroniki Rosyjskiej. W rzeczywistości Kronika Rosyjska zawiera bogactwo cennych informacji na temat historii Rosji.
W jednym z wywiadów spytano Fomienkę, które wydarzenia w dziejach świata uważa za najważniejsze. To proszę:
Po pierwsze, powstanie pierwszego imperium w XI wieku n.e., ze stolicą najpierw w Kairze, a następnie w Konstantynopolu. Nazywamy je Cesarstwem Rzymskim, a Rosja była jego częścią jako jeden z jego regionów. Po drugie, powrót krzyżowców (zwanych również Grekami, odnosząc się do armii prowincji imperium) na Ruś po wojnie trojańskiej. Najwyraźniej ich przywódca, Jan (znany również jako Eneasz), był z pochodzenia Rosjaninem. Wydarzenie to znane jest jako przybycie Ruryka i jego świty. Stworzyli oni nowe imperium z rozproszonych księstw i królestw. Jest ono znane jako Wielkie Imperium Mongolskie. Nie oznacza to jednak, że odnosi się do opustoszałych ziem mongolskich tamtych czasów: słowo „Mongolia” pochodzi od greckiego „megalion” oznaczającego „wielki”. Imperium to później obejmowało Europę, Azję i część Ameryki – Północnej i Południowej. Imperium składało się z prowincji, z których każda miała własnego gubernatora, i istniało od XIII do XVII wieku. Następnie nastąpiła schizma, seria krwawych wojen między nowo powstającymi królestwami. W tradycyjnej historii Rosji okres ten znany jest jako Wielka Smuta.
Fantomowe odbicia
Jak Fomienko radzi sobie z wydarzeniami starożytnymi i wczesnośredniowiecznymi opisanymi w źródłach? Twierdzi, że historycy nie potrafią źródeł czytać. Jego zdaniem, wiele opisanych wydarzeń to coś, co nazywa „duplikatami” lub „fantomowymi odbiciami”. Chodzi o to, że jego zdaniem, wszystkie wydarzenia miały miejsce od X wieku, ale zostały tak opisane w źródłach, że historycy niesłusznie rozdzielają je na wiele różnych wydarzeń mających miejsce w różnych okresach. Dlatego badanie przeszłości jest rzeczą prostą i niewymagającą wielkiej erudycji: nie należy sądzić, że do rekonstrukcji przeszłości potrzeba „obłędnej liczby” źródeł. Okazuje się, że około siedmiu lub ośmiu tuzinów w zupełności wystarczy. Wiem, że to brzmi jak bełkot, więc na przykładzie.
Zdaniem Fomienki, wojna trojańska opisana przez Homera, najazd Gotów na Italię w VI wieku i krucjaty z XI-XIII wieku są de facto tym samym wydarzeniem, zacytuję Fomienkę i Nosowskiego:
Innymi słowy, wojny trojańska i gocka są najwyraźniej odzwierciedleniem tych samych prawdziwych wydarzeń z epoki krucjat. Wojna trojańska nie miała miejsca w starożytności, lecz w XIII wieku n.e. Poemat Homera o wojnie trojańskiej jest złożoną legendą opowiadającą o średniowiecznych krucjatach. Legenda ta powstała w XIII–XIV wieku n.e. Nasza hipoteza: upadek Troi to upadek Nowego Rzymu = Konstantynopola = Ewangelickiej Jerozolimy (współczesnego Stambułu) w wyniku inwazji krzyżowców w XIII wieku n.e. Mit wojny trojańskiej składa się z wyobrażonych narracji o najważniejszych wydarzeniach kilku krucjat pod koniec XII i XIII wieku n.e.
Jego „dowodzenie” jest dość zabawne. W średniowieczu wojna trojańska i jej następstwa były popularnym tematem literatury rycerskiej, chyba obok opowieści o królu Arturze i Karolu Wielkim, najpopularniejszym. I Fomienko bierze XIV-wieczne wyobrażenie Troi, oczywiście fantastyczne, i komentuje:
Starożytne” budynki są zbudowane z cegły (...). Ale cegła jest wynalazkiem średniowiecznym.
Pomijając, że to nieprawda, że cegły znano już w starożytnej Mezopotamii, samo „dowodzenie” to mniej więcej ten sam poziom, co naszego Janusza Bieszka udowadniającego na podstawie ilustracji z XIX wieku, że Attyla był Aryjczykiem.
Oczywiście Fomienko to szuria rosyjska, więc... A zacytuję jego „rekonstrukcję” dziejów Rosji:
Rozumiemy już, że istniejące kroniki historii Rosji były stronnicze w epoce Romanowów i zniekształcały prawdziwy obraz okresu sprzed XVII wieku. Skąd zatem możemy czerpać niezbędne informacje? Okazuje się, że powinniśmy sięgnąć do „starożytnych” źródeł: Tytusa Liwiusza, Herodota, Tacyta i innych. Mówią oni obszernie o „starożytnym Rzymie”, czyli, jak pokazaliśmy, o Rusi-Ordzie z XIII-XVII wieku. To właśnie z tego źródła powinniśmy teraz czerpać starożytne dowody na temat Ordy, określanej w tych źródłach jako „starożytni Rzymianie”, „starożytni Scytowie” lub „starożytni Egipcjanie”. Z grubsza rzecz biorąc, zwyczaje „starożytnego Rzymu” to właśnie staroruskie zwyczaje z XIV-XVI wieku.
Tak, starożytny Egipt, starożytny Rzym, tatarska Orda to tylko „fantomowe odbicia” Rosji.
Oczywiście także religie mają fantomowe odbicia – wg Fomienki, najstarsza rozwinęła się na gruncie światopoglądu głoszonego przez Jezusa Chrystusa (rozwinęła, ale Jezus wcale nie był twórcą! Bo: Chrześcijaństwo istniało przed pojawieniem się Jezusa Chrystusa).
Andronik-Chrystus
I tak doszliśmy do twórcy chrześcijaństwa. Według Fomienki, także różne historyczne postaci są jedynie „duplikatami” lub „fantomowymi odbiciami”. I tak odbiciami (całościowymi lub częściowymi) jednego człowieka są:
– postaci mityczne (szczególnie Apollo, ale także Ozyrys, Zeus, Dionizos, Orestes, Romulus, Odyn),
– postaci ze Starego Testamentu (Ezaw, Jakub, Hiob, prorok Izajasz),
– greccy filozofowie (Pitagoras z VI/V w. p.n.e., Apoloniusz z Tiany z I wieku n.e.),
– chrześcijańscy święci (Andrzej z I wieku, Bazyli Wielki z IV wieku, papież Grzegorz VII z IX wieku),
– Jezus Chrystus,
– twórcy innych religii (Budda, Kryszna),
– prawdziwi lub legendarni władcy (cesarz rzymski Kommodus z II wieku, cesarz rzymski Heliogabal z III wieku, król Artur, cesarz bizantyjski Andronik I Komnen z XII wieku, ruscy książęta Andrzej Bogolubski z XII i Dymitr Doński z XIV wieku),
– a nawet postaci literackie (Hamlet).
Łącznie Fomienko i Nosowski naliczyli 132 fantomowe odbicia Jezusa (tzn. dziś może już być więcej, bo co chwila dorzucają kolejne). Najdoskonalszym z nich ma być cesarz Andronik (a może nawet odwrotnie: to Jezus jest odbiciem Andronika), stąd rosyjski „badacz” używa określenia: „Andronik-Chrystus”. Drugim ważnym jest Andrzej Bogolubski.
„Kronikarskie biografie” cesarza Konstantynopola Andronika i wielkiego księcia ruskiego Andrzeja Bogolubskiego są najpełniejszymi świeckimi świadectwami, jakie przetrwały do naszych czasów, dotyczącymi Jezusa Chrystusa, który według Nowej Chronologii żył w XII wieku (1152-1185).
„Odkrycie” tych fantomowych odbić Andronika-Chrystusa niesamowicie zwiększyło zasób źródeł do dziejów Jezusa, toteż Fomienko skromnie podkreślił swoje zasługi:
Po raz pierwszy od kilkuset lat badacze historii Ewangelii mają możliwość wykorzystania biografii Chrystusa spisanych w ramach zupełnie innej tradycji i zasadniczo całkowicie niezależnych od Ewangelii.
Jak sądzicie, skąd pochodził Jezus? Hahaha, wiem, że zgadliście – z Rosji, a konkretnie z prarosyjskiego Krymu (proszę pamiętać, że tatarska Orda to tylko fantomowe odbicie Rosji). Pochodzenie Jezusa wg Fomienki i Nosowskiego:
Opierając się na datach Nowej Chronologii i analizując starożytne źródła, pokazujemy, że Andronik-Chrystus urodził się na Krymie, na Przylądku Fiolent, w 1152 roku. To właśnie tam znajdowały się biblijne Betlejem i „starożytne” Delfy, a także jaskiniowa cerkiew Narodzenia Pańskiego.
Tu słowo uzupełnienia: wcześniej Fomienko i Nosowski twierdzili, że Jezus żył w latach 1053-1085, następnie, że w latach 1063-1095. Dopiero później przesunęli to na XII wiek, co jakoby jest „ostatecznym” datowaniem narodzenia Andronika-Chrystusa i wydarzeń znanych z Ewangelii.
W każdym razie ostatecznym wg obu matematyków, bo Sabina Salim, jedna z wyznawczyń Nowej Chronologii, nieco to zmodyfikowała. Jej zdaniem, Gwiazda Betlejemska to Kometa Halleya, a...
Naukowcy doskonale wiedzą, że kometa ta jest okresowa i powraca na Słońce co 75-76 lat. Dlatego znając datę ostatniego pojawienia się komety w czasach współczesnych, można łatwo obliczyć jej przeszłość. Zatem kometę Halleya zarejestrowano w 1986 roku. Stosując elementarny wzór: 1986 - (11x76) = 1150, otrzymujemy rok narodzin naszego Zbawiciela.
Jednak nie 1150, bo...
Analiza zodiaku Dendery na płaskorzeźbie w kompleksie świątyni Hathor, przeprowadzona przy użyciu obliczeń komputerowych, pozwoliła ustalić dokładną datę narodzin Chrystusa – 25 grudnia 1151 r.
No dobra, czyli 1150, albo 1151, albo 1152. Wracamy do biografii Jezusa w „badaniach” Fomienki i Nosowskiego.
Ponieważ, według naszych wyników, Andronik-Chrystus urodził się na Krymie, w Fiolent, dobrze znane wydarzenie ewangeliczne – Rzeź Niewiniątek w Betlejem – musiało znaleźć odzwierciedlenie w historii Krymu.
I znalazło! Fomienko przytacza tatarską (czyli rosyjską) bajkę o skrzydlatym wężu, który miał na Krymie gwałcić niewiasty – owe niewiasty, jeśli zaszły w ciążę, były zabijane, żeby nie rodziły kolejnych potworów. W końcu wymyślono podstęp. Oddelegowano młodą dziewicę, która usiadła na kamieniu i zaczęła rzewnie płakać. Usłyszał to wąż, zainteresował się, podleciał.
Potwór zaoferował jej swą ochronę pod warunkiem, że zgodzi się być jego stałą towarzyszką. Gdy się zgodziła, zaniósł ją na jeden z najwyższych punktów klifu, do najlepszej z jaskiń, i zaczął ją tulić. W końcu, wyczerpany swoją wytrwałością, zasnął.
Wtedy piękna dziewica (albo już nie dziewica, zależy czym owo „tulenie” miało być) wyjęła nóż i zarżnęła gadzinę.
Według Fomienki, doszło tu do „misternego splecenia” dwóch historii: rzezi niewiniątek, czego przyczyną miał być wąż (fantomowe odbicie Heroda) i uwolnienie ludzkości od złego węża przez dziewicę (fantomowe odbicie Matki Boskiej).
A właśnie, Matka Boska. Fomienko wie skąd pochodziła – z rosyjskiego Rostowa nad Donem.
Oczywiście Jezus nie był królem żydowskim, jak rzekomo kazał Piłat napisać na krzyżu, lecz faktycznym Królem Słowian, a nawet cesarzem. Pamiętajmy, że Imperium Rzymskie to Rosja, więc nic dziwnego, że słowiański cesarz Andronik-Chrystus rezydował w Konstantynopolu.
W mieście, które stało się nową stolicą Cesarstwa Rzymskiego. Miasto to nazywano również Jerozolimą i również Troją.
Jemu też Rosja zawdzięcza przyjęcia chrześcijaństwa – nie jest prawdą, że cerkiew grecka jest starsza!
Jezus został ukrzyżowany (lub wbity na pal, albo też powieszony głową w dół – Fomienko w różnych książkach różnie to opisuje) w Konstantynopolu (czyli Jerozolimie, czyli w Troi). W jednej z książek Fomienko i Nosowski nawet znaleźli dokładne miejsce!
Niedawno udało nam się odkryć pierwotną, starą Jerozolimę, z której Andronik-Chrystus wyruszył na egzekucję, niosąc swój krzyż. Okazuje się, że obok góry Beykoz, na tym samym azjatyckim brzegu Bosforu, znajduje się inna, mniejsza góra, na której szczycie znajdują się ruiny starożytnego miasta, wciąż zwanego Ieros lub Eros. „Ieros” to starożytna nazwa. Znajdowała się tu potężna twierdza, której pozostałości są nadal widoczne. Podróż z miasta Ieros na górę Beykoz zajmuje około godziny lub dwóch, co idealnie pokrywa się z Ewangeliami. Najprawdopodobniej to właśnie tutaj znajdowała się stara, pierwotna Jerozolima z Ewangelii.
Rok później, na Krymie, w słynnym mieście Czufut-Kale, zmarła Matka Boska Maryja...
Fomience i Nosowskiemu udało się nawet wyjaśnić tajemnicę Graala!
okazuje się, że słynny Święty Graal to w rzeczywistości Kolebka Jezusa, długo przechowywana na Krymie. (...) Okazuje się, że ten kamień jest również znany jako Kamień Moskiewskiego Kremla. Jest to również słynny Kamień ze Scone (Kamień Przeznaczenia), na którym do dziś koronowani są królowie Anglii.
Dam Wam jeszcze jeden przykład fantazjowania Fomienki o „fantomowych odbiciach”. W 1246 roku książę włodzimierski Jarosław II udał się na dwór Batu-chana, władcy Złotej Ordy. Batu-chan wysłał go dalej – do mongolskiej stolicy, czyli Karakorum. Tam właśnie trwał kurułtaj, który miał wybrać władcę całego imperium mongolskiego po śmierci Ugedeja. Wybrany został Gujuk, ale to na marginesie. I teraz wjeżdża na białym rumaku Fomienko: jego zdaniem, skoro Batu-chana nie było na kurułtaju, a Jarosław II był, to znaczy, że Jarosław był Batu-chanem. Innymi słowy: Batu-chan i Jarosław II byli fantomowymi odbiciami tej samej osoby.
Tezy Fomienki znajdują słabe odbicie u naszych turbolechitów – bo jak pogodzić jego Nową (skróconą) Chronologię z tysiącami lat istnienia Imperium Lechickiego? Ale była u nas szurownia czerpiąca pełnymi garściami m.in. z Fomienki (m.in. bo to wyjątkowe szury – zasysali bzdury z najróżniejszych stron). Tu parę słów o historii najnowszej.
Była sobie partia RACJA Polskiej Lewicy. Powstała, początkowo pod nazwą Antyklerykalna Partia Postępu „Racja”, przy antyklerykalnym piśmie „Fakty i Mity”. Pierwszym szefem był redaktor naczelny FiM – Roman Kotliński (który potem parę lat spędził w więzieniu za podżeganie do zabicia swojej żony). W 2013 roku większość partii zlała się do kupy z Ruchem Palikota, ale mniejszość kontynuowała samodzielną działalność pod nazwą Racja Polska. Właśnie wtedy pojawiła się tam ostra szuria. Na facebooku mieli (bo już został zlikwidowany) profil Biuletyn RACJA SŁOWIAŃSKA. I tam publikowali tezy, przy których wywody Bieszka, a nawet Szydłowskiego wyglądają na zupełnie normalne, a nawet racjonalne. Swego czasu zrobiłem parę screenów, więc proszę – bez trudu zauważycie, co zassali od Fomienki.
Jeśli kogoś to interesuje, to popełniłem parę cykli notek o szurskich poglądach dotyczących początków polski. Linki do pierwszych części, a pod nimi spis treści:
Zob. też:






Dziwne, że jeszcze nikt nie stworzył jakiegoś turbosłowiańskiego cyklu fantasy. Czy może się mylę i już jest? A współczesna rosyjska fantastyka wykorzystuje jako pożywkę tego typu historie?
OdpowiedzUsuńMnie to zastanawia czy taki Fomienko lub Kosiński, Bieszk naprawdę wierzą w to co piszą.
OdpowiedzUsuń