Przybyło dwadzieścia dziewięć. Tylko cztery razy fantastyka, reszta to historia, tym razem – o dziwo – z przewagą nowożytnej: szesnaście pozycji, ze średniowiecza tylko siedem, stosik uzupełnia zbiór artykułów z różnych epok i jedna praca o starożytności.
Fantastyka to dwie „zaległe” książki Maga.
I dwa zakupy obowiązkowe – pierwszy tom cyklu Moore bardzo przypadł mi do gustu, a Piskorskiego lubię od „zawsze” (czyli od jego debiutu), mam jego wszystkie książki (chyba że gdzieś wydał tomik poezji, to tego nie mam :D), a to jego pierwsza powieść po dekadzie milczenia (np. tu pisałem o jednej z jego powieści).
Historia. Starożytny rodzynek – z ciekawości, jaki to też obraz Jahwe, boga żydów i chrześcijan, mamy w źródłach pozabiblijnych. Uprzedzam, że to raczej nie jest pozycja dla poszukiwaczy sensacji – Łukasz Niesiołowski-Spanò to bardzo solidny historyk, ale za tym idzie sporo analiz, hipotez itp. rzeczy, które fanów „Zakazanych historii” czy „Historii bez cenzury” mogą zanudzić (Boga starożytnego Izraela jeszcze nie czytałem, ale wiem, bo mam inną jego pozycję: Dziedzictwo Goliata. Filistyni i Hebrajczycy w czasach biblijnych).
Średniowiecze. Źródeł nigdy za wiele, Instytut Slawistyki PAN wypuścił kolejny tom Testimoniów, a przy okazji nabyłem trzy wcześniejsze. To profesjonalne, bilingwistyczne (tekst oryginalny, a obok przekład) wydanie przygotowane przez profesjonalnych historyków.
Dwie prace o średniowiecznej Słowiańszczyźnie.
Książka Jacka Wijaczki – znanego badacza procesów czarownic – o polowaniach na nie w XVI-XVIII wieku. Praca Aleksandry Seligi o XIX-wiecznych fałszerstwach, tak chętnie wykorzystywanych przez naszych szurków turbosłowiańskich i turbolechickich. Na koniec tego pakieciku zbiór artykułów o Słowianach od średniowiecza do końca XX wieku (nabyty u wydawcy razem z Testimoniami).
Z wczesnej nowożytności, właściwie przełomu średniowiecza i nowożytności, kolejna biografia władcy z serii PIW – tym razem Zygmunt Stary.
Dwa czasopisma. „Teologia Polityczna” kupiona dla artykułu Marka Cichockiego o Wincentym Kadłubku (Błogosławiony „kłamczuch”", Czyli dlaczego musimy czytać Kadłubka). „Kronika Wielkopolski” dla artykułu Ireneusza Kowalskiego o antysemityzmie w Wielkopolsce w okresie międzywojennym.
Tak doszliśmy do głównego pakietu, czyli XX-wiecznego. Pierwsza książka opisuje wydarzenia antysemickie w Chojnicach w latach 1900-1903 (to było wówczas miasto niemieckie – nie tylko państwowo, ale też demograficznie; wg różnych obliczeń, Polaków było w nim 2-7 procent).
Jeszcze dwie książki o Żydach i antysemityzmie w dawnym zaborze pruskim, ale już w okresie II RP.
Sześć pozycji o dziejach prasy polskiej w XX wieku (niektóre zahaczają o XIX wiek). Książka o rodzie Leitgeberów – znanych poznańskich wydawców i księgarzy – nie tylko o tym, ale kupiłem konkretnie pod kątem Romana Leitgebera, który „bawił się” w wydawanie gazet.
I ostatni pakiet – książki o tzw. Zbrodni Pomorskiej 1939. Badacze, słusznie, uznali, że niemieckich zbrodni z tego roku, rozpoczętych praktycznie zaraz po wkroczeniu wojsk III Rzeszy, nie powinno się dzielić na poszczególne akcje. Chodzi o akcje mordowania polskich działaczy, inteligencji, Żydów, ludzi chorych psychicznie i także osób, do których jakieś prywatne urazy mieli członkowie mniejszości niemieckiej na Pomorzu.














Brak komentarzy:
Prześlij komentarz