piątek, 26 grudnia 2014

Raymond E. Feist, Lot Nocnych Jastrzębi

Kolejna pozycja cyklonu, jak naliczyłem w Wikipedii, Feist popełnił już ponad 30 tomów (nie wszystkie ukazały się w Polsce). Lot Nocnych Jastrzębi – otwierający podcykl Saga wojny mroku – jest powiązany z poprzednimi książkami, więc czytanie bez ich znajomości większego sensu chyba nie ma. W każdym razie od zakończenia Sagi o wojnie z wężowym ludem śledzę dokonania Feista wyrywkowo i nieznajomość kilku pozycji już utrudniła lekturę.

Lot to typowy produkt tego autora. Przez cały cykl kolejni bohaterowie – stałymi są tylko Pug i Thomas – zmagają się z Wielkim Złem. Oczywiście Zło zostaje pokonane, po czym (początek kolejnego podcyklu) okazuje się, że za Wielkim Złem stoi Jeszcze Większe Zło. Tak, wiem, brzmi to dość głupio, ale czyta się nieźle, a czasami nawet bardzo dobrze. W Locie przewija się Największe Zło (Bezimienny), ale głównym wrogiem jest Duże Zło (Leso Varen), jak można się domyślać jeszcze niejeden tom powstanie zanim bohaterowie wreszcie dobiorą się do skóry Bezimiennemu – o ile się dobiorą, bo u Feista pożądanym stanem nie jest ani dobro, ani zło, lecz równowaga.

Powieść ma wszystkie wady i większość zalet feistowego warsztatu: bohaterowie dobrzy są dobrzy i sympatyczni, źli – źli i niesympatyczni. Oczywiście znowu mamy młodzieńców z nizin społecznych, którzy dołączają do sił Dobra i dzięki temu bez wątpienia przejdą drogę od zera do bohatera. Część akcji (który to już raz?) toczy się w kanałach pod wielkim miastem. Trochę zabrakło rozmachu znanego z najlepszych części cyklu (a za takowe uznaję Sagę o wojnie światów oraz Sagę o wojnie z wężowym ludem).
Mimo tego lektura okazała się całkiem przyjemna, chyba zadziałała zasada inż. Mamonia.

Jeszcze słowo o wydaniu: Rebis „dziczeje" z formatem. Większość pozycji cyklu ukazała się w małym (115×183 mm), podobnie jak kilka tomów wypuszczonych przez wydawnictwo ISA (115×175 mm). Już wcześniej Rebis w podcyklu Imperium zastosował większy format (150×225 mm), do którego wraca właśnie od Lotu Nocnych Jastrzębi. Czemu ma to służyć, nie mam pojęcia, chyba ma utrudnić pakowanie książek na półki.

Ocena 6/10.

Raymond E. Feist
, Lot Nocnych Jastrzębi, tłum. Robert J. Szmidt, wydawnictwo REBIS, Poznań 2011, stron: 336.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz