Łączna liczba wyświetleń

poniedziałek, 23 grudnia 2019

Wiedźmin, sezon 1 (2019)

Gorący temat, co? Jedni zachwyceni, inni hejtują. A ja widzę sporo plusów, ale też sporo minusów. Przede wszystkim zastanawia mnie jak serial pojmą widzowie, którzy nigdy nie czytali książek Sapkowskiego – jak ogarną sobie chronologię. Bo serial ma trzy wątki i każdy z nich toczy się w innym czasie. Najstarszy jest wątek Yennefer, wątek Geralta o kilkadziesiąt lat późniejszy, a wątek Ciri jeszcze z piętnaście lat po geraltowym.

Rozumiem po co autorom były te trzy „czasy” – bez tego dostalibyśmy procedural, czyli każdy odcinek byłby zamkniętą całością, ekranizacją jednego opowiadania. A sam chyba nie chciałbym procedurala. Tyle że widza wrzucono w ten chaos chronologiczny w żaden sposób nie ułatwiając zrozumienia.

Teraz jak to wygląda. Niestety, trochę widać skromny budżet – cały sezon kosztował mniej niż jeden odcinek Gry o tron. Niektóre sceny naprawdę świetne, a inne nieco przaśne. Być może dlatego poziom odcinków jest bardzo nierówny: pierwszy przeciętny, drugi lepszy, trzeci bardzo dobry, czwarty – dla odmiany – bardzo slaby, dwa ostatnie znowu niezłe.

Efekty specjalne może bez szału, ale przyzwoite

Sporo zastrzeżeń mam do scenariusza. Przykładowo w pierwszym odcinku mamy słynną rzeź w Blaviken. Tylko zastanawiam się czy ktoś nie znający opowiadania domyśli się o co chodzi. Bo na moje oko, bez podstawy literackiej, wygląda to na jakąś bezsensowną jatkę.

Dość słabe – w porównaniu z pierwowzorem – są dialogi. „Przesłuchanie” jakie elf-Murzyn i Ciri zrobili pewnemu stworzeniu podszywającemu się pod kogoś innego (nie chcę spojlerować) jest wręcz żenujące.

Geralta przerobiono na mruka, chociaż w dziełach Sapkowskiego prezentuje świetne, ironiczne poczucie humoru i potrafi porozumiewać się pełnymi zdaniami (że zacytuję np.: Pewien władyka uraził kiedyś dumę wiedźmina propozycją pracy, nie licującą z honorem i wiedźmińskim kodeksem. Co więcej, nie przyjął do wiadomości grzecznej odmowy, chciał powstrzymać wiedźmina przed opuszczeniem swojego kasztelu. Wszyscy komentujący potem to zdarzenie zgodnie twierdzili, że nie był to najlepszy z pomysłów tego władyki – w serialu zamiast takich tekstów dostajemy jakieś pomruki).

Zabrakło też zdań zapadających w pamięć. Jak choćby po rzezi w Blaviken słów Stregobora, który powiedział do Geralta: Ci ludzie niczego nie wiedzą, widzieli tylko, jak zabijasz. A ty paskudnie zabijasz, Geralt. Albo po walce ze strzygą, pytanie Velerada: dlaczego chciałeś ją zagryźć? To takie trochę wykastrowanie prozy Sapka.

Strzyga

Co do obsady, to ogólnie jest okej. Superman daje radę, podobnie jak Freya Allan jako Ciri czy Joey Batey w roli Jaskra. Największe kontrowersje budziło obsadzenie roli Yennefer. Ale Anya Chalotra wypadła lepiej, niż się spodziewałem (choć nadal wizualnie nie pasuje mi do tej roli). Za to bardzo mi pasuje Eamon Farren jako Cahir. Z postaci z dalszego planu, fajnie wypadli Jeremy Crawford jako Yarpen Zigrin czy Tobi Bamtefa jako Sir Danek. Nawet podobał mi się Mahesh Jadu w roli Vilgefortza.

Cahir

Przy Danku i Vilgefortzie dochodzimy do innego problemu: poprawności politycznej. Wiadomo, że to Netflix, więc osoby czarno i śniadoskóre muszą być powsadzane bez ładu i składu. Czarnoskóry rycerz Danek mnie nie raził – nie dam sobie ręki uciąć, ale to chyba postać nie występująca u Sapkowskiego, więc producenci mieli wolną rękę. Bardziej mi nie pasował hinduski Vilgefortz, który „oryginalnie” pochodził gdzieś z północy, ale przymknąłem oko, bo Mahesh Jadu poradził sobie z tą rolą. Nie rażą mnie czarni czarodzieje i czarodziejki, bo przecież rodzili się w całym świecie Sapka (acz konkretnie czarna Fringilla Vigo mnie raziła i to bardzo, bo u Sapkowskiego była biała i miała zielone oczy).

Raziło mnie też ukazanie świata Wiedźmina w stylu współczesnych wielkich miast zachodniej Europy – czyli biali przemieszani z czarnymi (zdaje się, że u Sapka takim wielorasowym społeczeństwem byli wyspiarze ze Skellige, a nie cały kontynent). Ale najbardziej moje oczęta zostały zranione czarnym elfem – i nie, nie chodzi o „złego” elfa zwanego czarnym, mrocznym lub ciemnym (drow), tylko konkretnie elfa-Murzyna. Pytanie: skąd się wziął? Bo reszta elfów jest, jak należy, biała. Na strusiu przygalopował z dalekiego południa?

Tak wygląda elf...

Żeby nie było, że czepiam się czarnych – nie pasuje mi też Jodhi May w roli królowej Calanthe, a raczej nie pasuje mi jej kolor włosów. Niby taka głupota, a z lekka psuje przyjemność oglądania. Otóż cechą charakterystyczną kobiet z rodu panującego w Cintrze były jasne włosy (Pavetta Włosy miała identycznego koloru jak matka – popielatoszare). I takie ma w serialu Pavetta, takie ma Ciri, a z Calanthe ktoś wymyślił – nie wiadomo po co – że będzie brunetką.

W dyskusjach internetowych spotkałem się jeszcze z dwoma zarzutami wobec serialu, oba chyba wymyślone przez graczy, którzy nie czytali książek.

Pierwszy, zacytuję fragment recenzji z Filmożerców:
Bohaterowie (...) obracają się tu głównie w sterylnie wyglądających wnętrzach, które w żaden sposób nie pomagają w budowie klimatu średniowiecznego świata.
Tylko to nie jest świat średniowieczny! Z dzieł Sapkowskiego można wnioskować raczej, że to jakieś postapo, albo świat który rozwijał się zupełnie inaczej niż nasz (być może za sprawą magii, nie było takiego postępu technologicznego, ale w niektórych sprawach nauka dorównuje naszej i to nie tylko genetyka, ale przecież prowadzone są nawet badania archeologiczne).

I drugi zarzut: producenci obdarli Wiedźmina z jego słowiańskiego klimatu. Tyle że Wiedźmin Sapkowskiego nie ma typowo słowiańskiego klimatu. To raczej taki miszmasz, w którym mieszają się elementy słowiańskie, germańskie, celtyckie, greckie, romańskie, a nawet arabskie (dżin).


Podsumowując: ogólnie serial do obejrzenia (choć sam byłem bliski porzucenia w trakcie czwartego odcinka), acz nie jest to wybitne dzieło. Tym niemniej widać potencjał dla kolejnych sezonów, choć nie wiem czy już drugi będzie znacznie lepszy – też ma być oparty na opowiadaniach, wiec znowu będzie trzeba je łączyć, a to daje pole do daleko idących ingerencji w wizję Sapkowskiego.

Sceny batalistyczne może nie na bogato, ale też nie na biednie

Moja ocena waha się między sześć a siedem. Mając nadzieję, że producenci wyciągną wnioski i w kolejnym sezonie będzie lepiej...

OCENA: 7/10.

Wiedźmin (The Witcher), serial.
Sezon 1 (2019).
Twórcy: Lauren Schmidt Hissrich.
Producenci wykonawczy: Alik Sakharov, Tomasz Bagiński, Sean Daniel.
Reżyseria: Alik Sacharow, Charlotte Brändström, Alex Garcia Lopez.
Scenariusz: Lauren Schmidt Hissrich, Jenny Klein, Beau DeMayo, Declan de Barra, Sneha Koorse, Haily Hall, Mike Ostrowski.
Produkcja: USA.




Sezrobiłem facebooka, można sepolubiać:

17 komentarzy:

  1. Nie wiem, skąd u niektórych przekonanie, że świat Wiedź mina jest średniowieczny. Wszak to nie tylko genetyka i archeologia, ale w takiej armii Nilfgaardu nowoczesna organizacja, to jest Julia Abatemarco - oficer z cenzusem, absolwentka akademii wojskowej.

    OdpowiedzUsuń
  2. Dzisiaj się zabiorę za wiedźmina, już się nie mogę doczekać

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Co, niski budżecik na reklamy i trzeba spamować po blogach? To już widać, że firma dziadowska.

      Usuń
  3. Mnie też drażniło uproszczenie dialogów. W opowiadaniu jest piękne zdanie: Wybieraj. Albo ja, albo tamto drugie, mniejsze. Masz jakoby wiedzieć, o co chodzi. W serialu wszystko sprowadzono do kwestii: Musisz wybrać mniejsze zło.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A wszak to właśnie język decyduje o wartości i oryginalności Wiedźmina, "wykastrowany" staje się fantasy jakich wiele...

      Usuń
  4. Ha, ja książki ze świata Wiedźmina czytałem tak dawno temu, że oglądając serial czuję się praktycznie jak ktoś, kto prozy Sapkowskiego nie zna. Jak na razie obejrzałem 4 odcinki i mam podobne odczucia jak Twoje, tj. daleko mi do zachwytu i oczarowania, ale nie mam też powodów, by rozpatrywać produkcję w kategoriach porażki. Jest na tyle dobrze, że chęć, by wrócić po książkowy oryginał jest coraz silniejsza.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też Sapek ma świecie notuje sprzedaż, jakiej nigdy wcześniej nie miał. Swoją drogą, wychodzi na to, że u nas Sapek i Tokarczuk idą łeb w łeb. Ostatnio podawano, że każde z nich sprzedało w Polsce po około dwa miliony książek. Ogrom jak na naród analfabetów i półanalfabetów.

      Usuń
  5. Widać, że twórcy serialu postawili na opowiedzenie historii, bez wgłębiania się w psychologię, budowanie postaci, pokazywanie ich motywacji itd. itp. Chociaż motywy Yennefer są pokazane kilka razy, to reszta bohaterów jest spłycona na maxa. I tylko to chrumkowanie Geralta ;)) XD

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No własnie, paradoksalnie w serialu najlepszy jest wątek, którego nie ma u Sapka - wątek Yennefer. A wystarczyło nie kombinować, tylko w pozostałych wątkach korzystać z książek - przy czym można było okroić wątek Ciri, bo jest dość slaby, a poszerzyć Geralta.

      Usuń
    2. Coś czuję, że dzieciństwo i młodość Geralta pokażą nam w następnych sezonach, na razie tylko w 2 czy 3 miejscach mamy zasygnalizowaną traumę Geralta po mutacji. To prawda, że kolejny sezon dopiero w 2021?

      Usuń
    3. Tak "pisali", że sezon 2 dopiero w 2021, a w ogóle ma być sezonów 7 czy 8. W tym tempie to nie wiem czy dożyję zakończenia :D

      A co do młodości Geralta, to jest materiał źródłowy. Sapek ongiś napisał opowiadanie, którego nie zdecydował się dać do druku (za słabe?), ale dał je Parowskiemu do przerobienia na scenariusz komiksowy. I tak powstał komiks "Zdrada".

      Usuń
  6. Dobrze zrealizowany serial, pierwszy sezon ma tylko 8 odcinków i nie było czasu na szczegółowe pokazanie każdego wątku.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Istimor Izostar
      No własnie, spamuje udając, że nie spamuje. I co z takimi zrobisz... Jedynie można skomentować, że to kolejna dziadowska firma, której nie stać na wykupienie reklamy.

      Usuń
  7. Z początku również podchodziłem do mrukliwego Geralta sceptycznie, ale potem pomyślałem: jak pokazać aktorsko jego "szpetny uśmiech", którym często raczy nas Sapkowski? Duża część wiedźmińskiego klimatu znika wraz z narratorem i tego nie da się wyleczyć.
    Zgadzam się co do Yennefer - aktorka nie pasuje mi wizualnie do wyobrażeń. Jest jak zebra w roli konia wierzchowego. Niby podobna, ale to coś zupełnie innego.
    Na sam serial mocno kręciłem nosem, ale z każdym odcinkiem było odrobinę lepiej, aż po ósmym złapałem się, że chętnie obejrzałbym dziewiąty. Jeżeli serial odniesie sukces, zapewne budżet zostanie zwiększony, ale nie jestem przekonany, czy wyjdzie mu to na dobre, bo wówczas zazwyczaj za scenariusz biorą się fachowcy od efektów specjalnych i robi się przerost formy nad treścią.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A zastanawiałem się czy Anya Chalotra tylko mnie nie pasuje :D Jeśli chodzi o niewieście wdzięki, to akurat Hinduski mają u mnie dość niskie notowania, a wszak Yennefer miała być piękną (magicznie podrasowaną) kobietą. Tym niemniej aktorsko Chalotra dała radę.

      Usuń
    2. Aktorsko może i tak, ale chyba powinna mieć więcej arystokratycznego sznytu, garść cynizmu, szczyptę wyrachowania, oraz sporo życiowego bagażu. Za to mniej lalkowatego lukru. W serialu nie czuć, że Yennefer, mimo młodzieńczego wyglądu, ma trochę tych wiosen na karku. To wciąż nieopierzony podlotek.

      Usuń