Łączna liczba wyświetleń

czwartek, 9 lipca 2020

O opowiadaniu Komudy


Nie jest to mój tekst. Opowiadania Komudy nie czytałem i nie wiem czy przeczytam – jak uda mi się zdobyć Nową Fantastykę, to tak, ale też nie będę latał po kraju w poszukiwaniu tego numeru (bo domyślam się, że mogło go wywiać z Empików itp.).

Tekst pochodzi z Twittera, wrzucam go oczywiście za zgodą autorki. Może wystarczyłoby dać linka, ale Twitter ma swoją specyfikę – ograniczenie długości posta do dwustu osiemdziesięciu znaków, więc tam jest rozbity na czternaście postów.

Uważam, że autorka jest podwójnie uprawniona do zabrania głosu, bo jak sama się przedstawia jest: osobą należącą do LGBTQ+, jednocześnie literaturoznawcą. Głos, moim zdaniem, ciekawy, wyważony, różny od bezmyślnych wrzasków hunwejbinów z prawa (np. Pilipiuk, Piekara) i lewa (np. Ćwiek).

Co ciekawe, jakoś żaden z hunwejbinów nie zwrócił uwagi na podstawową dla wymowy tegoż dzieła sprawę – kto tak naprawdę jest pedofilem w tym opowiadaniu.

Już się zatykam i oddaję głos autorce opinii.

***

TW: homofobia, pedofilia


O Nowej Fantastyce i opowiadaniu Komudy w ostatnich dniach zrobiło się głośno z wiadomych powodów. Czytając wpisy na facebooku czy twitterze miałam mieszane uczucia jeszcze przed lekturą samego tekstu. Jako osoba należąca do LGBTQ+ nie potrafię wspierać działań atakujących to środowisko.

Jednocześnie jako literaturoznawca mam obowiązek interpretować literaturę bezstronnie. Ten komentarz będzie jednak obejmował raczej moje osobiste uwagi po przeczytaniu opowiadania. Zastrzegam przy tym, że nie sięgam do żadnych wypowiedzi autora na temat jego intencji, ale przedstawiam to, jak ja rozumiem jego treść i warstwę ideową (?).

Dalian, będziesz ćwiartowany! wydaje się być satyrą na aktualną sytuację w Polsce dotyczącą wolności LGBTQ+ i pastiszem retoryki zarówno środowisk przeciwnych wolności orientacji seksualnej, jak i tych które jej się domagają. Jednocześnie są tam momenty powagi bliskiej rzeczywistości (co zrobili z Jaksą, gdy był niewolnikiem? To niebezpiecznie przypomina prawdziwą traumę).

Cały problem tkwi w tym, czy rzeczywiście mam tu do czynienia z satyrą? Patos wypowiedzi i retoryka stosowana przez bohaterów na to wskazuje. Jednak jest w tym opowiadaniu coś, co nie pozwala patrzeć na nie jedynie jako karykaturę naszego świata w konwencji fantasy. Komuda balansuje na granicy absurdu i szczerych oskarżeń – pod adresem obu stron. Tylko krzywe zwierciadło nie sięga dalej niż idee bohaterów i ich przekonania dotyczące Lendii i Taurydyki. W działaniach i zachowaniach nie ma ani odrobiny przesady. Przez większą część opowiadanie wydaje się nie do końca wiedzieć, czym chce być; krytyką przeciwników czy osób LGBTQ+. Aż do finału na Czapli.

Otóż Jaksa ścigał Daliana, właściwie jego kochanka, ponieważ ten porwał jego syna z zamiarem oddania go kapłanom-pedofilom z Taurydyki. W desperacji ojca nie ma przecież nic absurdalnego czy zasługującego na wyśmianie. Przerażająco, na kilku poziomach, wygląda scena, w której Rossala obiecuje uratowanemu chłopcu, że będzie uczył go walki. Trudno odczytać to jako cokolwiek innego niż afirmację brutalności i nienawiści. Dla Rossali bowiem mordowanie „odmieńców” jest źródłem przyjemności. Nie sposób też patrzeć na to przez pryzmat satyry, mowa tu o chłopcu, który przeżył właśnie głęboką traumę.

A jeśli i ten element miał być przedmiotem karykatury, to pozostaje jedynie powiedzieć, że należy zachować granice dobrego smaku. Są tematy, których nie można przedstawiać w krzywym zwierciadle nawet w sztuce.

Na koniec okazuje się, że Taurydyka, do której dotarł Dalian nie jest tak piękna, jak sobie wyobrażał. Ponieważ jego kochanek zawiódł w swojej misji, on stanie się więźniem zmuszonym do przekazywania informacji o swoim kraju. Powrót do Lendii też nie wchodzi w grę; tam zostanie zabity za to, kim jest.

Opowiadanie umyka definicji satyry i pastiszu. Nie jest żadnym z nich tak do końca. I choć stara się uwidocznić stereotypy obu konfrontowanych grup, widzimy widoczną przewagę po stronie Lędziców. Szczególnie krzywdzące jest wykorzystanie motywu pedofilii w kontekście osób homoseksualnych, gdy w rzeczywistości, do której przecież ma nawiązywać fabuła opowiadania, problem ten dotyczy raczej kapłanów stających za światopoglądem konserwatywnym.

Nie możemy jako czytelnicy oczekiwać, że wszystkie publikowane utwory będą zgodne z naszym poglądem czy też z powszechnie panującymi przekonaniami. Sztuka, literatura powinna prowokować pytania. Ten tekst też do nich prowadzi. Ale zamiast pokazać głupotę pewnych prawdziwych zachowań, Komuda potwierdził fałszywy obraz LGBTQ+.

Na koniec tylko uwaga, czyż nie byłoby to ciekawym zwrotem akcji, gdyby okazało się, że dzieci porywane są nie do Taurydyki, ale dla kapłanów Praojca? Czyż nie to byłoby właściwym komentarzem i krytyką polskiego społeczeństwa?


Sezrobiłem facebooka, można sepolubiać:

16 komentarzy:

  1. Nie ze wszystkim się zgadzam, ale z jednym zdaniem na pewno. I takiego podejścia wielu brakuje (mam wrażenie, że szczególnie na lewicy):
    "Nie możemy jako czytelnicy oczekiwać, że wszystkie publikowane utwory będą zgodne z naszym poglądem czy też z powszechnie panującymi przekonaniami. Sztuka, literatura powinna prowokować pytania."

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To dam Ci Pilipiuka, powielającego mity psychoprawicy o LGBT (tekst Komudy był tylko pretekstem do ataku po całości):

      >Co do meritum sprawy – kto niby ma tu problem? Pedofile homoseksualiści stanowią 40% ogółu skazanych za pedofilię. To szokująco dużo zważywszy że mówimy o mniejszości seksualnej liczącej 1-2% populacji. Obrazą maskują fakt że ich ruch ma realny problem wewnętrzny z którym nie walczy, którego nie jest nawet w stanie werbalne potępić.
      I w liczbach bezwzględnych – skazanych gejów było ok 400. Dlaczego LGBT nie potrafi po prostu ich wykopać na aut? Dlaczego wzmianka w opowiadaniu SF spowodowała tak nerwową reakcję ustosunkowanego pisarza J.Dehnela? Dlaczego jak wiedziony odruchem Pawłowa natychmiast musiał „dać odpór”? (...)

      Nagonka na LGBT? Nie ma. (a proszą się od dawna o solidne przytarcie różków…). Po prostu ostatnio uchwalone ustawy blokują trochę możliwości indoktrynacji seksualnej dzieci w szkołach. Skoro „gej to nie pedofil” to w czym problem i po co im te szkoły?<

      A tu tekst Klubu Jagiellońskiego - konserwatywnego - dla porównania czym się różni wrzaskliwy hunwejbin od cywilizowanego rozmówcy:
      https://klubjagiellonski.pl/2019/06/09/nie-mozna-laczyc-pedofilii-z-homoseksualizmem/

      Usuń
    2. Nie nowina - Klub Jagielloński czasem czytuję, także widzę różnicę między nimi, a takim Pilipiukiem. Nawiasem mówiąc, zabawne, że wspomniał Dehnela, bo jego postrzegam jako poniekąd lustrzane odbicie Pilipiuka na lewo.

      Usuń
    3. Dehnel jest zacietrzewiony, ale aż z Pilipiukiem bym go nie porównywał. To bardziej Ćwiek jest odpowiednikiem Pilipiuka.

      Usuń
    4. PS
      A może jednak bym porównał, bo granie przez Dehnela w sprawie "Daliana" argumentum ad Hitlerum było żenujące.

      Usuń
  2. Szczerze mówiąc, o całej aferze słyszałam, ale opowiadania nie znam, nie mam siły by się w to wgłębiać. Przez tą całą kampanię wyborczą mam naprawdę dosyć. Nawet na Instagram człowiek nie może spokojnie wejść. :( Także ten tekst, szczerze mówiąc, nawet zbyt wiele mi nie mówi. W ogóle, krzyczenie Ćwieka tak bardzo mnie ostatnio zaczęło irytować, że nawet przestałam go gdziekolwiek obserwować. Jak jeszcze z 2-3 lat temu potrafił wrzucać teksty związane z kulturą, tak teraz non stop komentuje polityczno-społeczne kwestie... a to nie są rzeczy, których chce wysłuchiwać od pisarza i kulturoznawcy. Piekary czy Ziemiańskiego nie obserwowłam nigdy, bo na Twitterze mnie nie ma, a z resztą ten pierwszy dość szybko stracił moje zainteresowanie w ogóle, drugi - nie zainteresował nigdy. Ćwiek zaś im robi się "poważniejszy" tym (mam wrażenie) gorzej pisze. Jego stare powieści nie były dobre, ale były przynajmniej rozrywkowe. A teraz wydają mi się coraz bardziej męczące i jakby pseudo-intelektualne? Nie wiem, czy to dobre określenie. Ale coś mi w nich nie siada.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ćwiek przede wszystkim jest strasznie dziecinny, jak z nim próbowałem rozmawiać, to miałem wrażenie, że dyskutuję z gimbusem.

      Usuń
  3. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
  4. Naprawdę ciekawa analiza, brawa dla autorki! I ma rację, że pastisz powinien krytykować wszystkich przedstawionych, ja chyba pozostanę przy autorach, którzy potrafią to robić. Trzeba umieć zobaczyć granicę między poprawnością polityczną a szkalowaniem innych, a Komuda najwyraźniej nie posiada tej umiejętności...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ten pastisz krytykuje wszystkich - przeczytaj, sądzę, że i dla Ciebie ta homofobia Komudy przystanie być oczywista.

      Usuń
    2. No dobrze, a gdzie swoboda wypowiedzi artystycznej? Czy ona przysługuje jedynie Nieznalskiej, Cattelan'owi, Frljićowi, a Komudzie to już nie?

      Usuń
    3. Zgadza się, polityczna fantastyka Atwood (np. Opowieści podręcznej) ostrzegająca przed prawicą - jest głęboka, a polityczna fantastyka Houellebecqa (Uległość) ostrzegająca przed lewicą i islamem - w sposób znacznie bardziej wiarygodny, niż u Atwood - to powieść skandaliczna. Ot, takie czasy.

      Usuń
  5. Cieszę się, że ktoś z drugiej strony myśli podobnie jak ja. Homofobiczna interpretacja testu jest ewidentnie narzucona przez kontekst zewnętrzny. Nie przypadkiem pół roku wcześniej redaktor NF nie zauważył tam nic zdrożnego - bo nic takiego tam nie ma! A gdyby nawet i było, to żaden autor nie musi i nie powinien zabiegać o akceptację jakichkolwiek środowisk. Ewentualna przesada powinna być przesłanką do dyskusji i lepszego wyważenia sprawy, a nie tak nieprzytomnie histerycznej nagonki. I jeszcze bardziej żałosnej kapitulacji NF.
    Przewodas

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zgadza się, tekst jest interpretowany przez pryzmat przedwyborczego grania PiS na nucie anty LGBT. I początkowo byłem oburzony, że redakcja akurat teraz go opublikowała (między turami wyborów), ale kupuję ich tłumaczenie, że zawartość numeru jest ustalana kilka miesięcy wcześniej, więc nie mieli pojęcia kiedy będą wybory.

      Usuń
  6. Rozsądku, oświeć nas Panie, abyśmy umysł otwarty mieli. Presja poprawności politycznej staje się coraz bardziej uciążliwa. Analogie historyczne coraz bardziej mnie niepokoją. Przypomina mi to najgorsze czasy komunizmu radzieckiego. Jedynie słuszna interpretacja, postawa, zachowanie jedynie słuszne prowadzi do ... rewolucji francuskiej. Odetnijmy historyczny kontekst cywilizacji, zetnijmy głowy, chociażby pomnikom, spalmy wszystkie książki i ustalmy rok zerowy. Co nam zostanie? Pustka. Wolność wypowiedzi, twórczości, zachowań - to cechuje nowoczesność, to determinuje przyszłość, a nie cenzura.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Już nawet co rozsądniejsi lewicowcy są przerażeni tym, co wyprawia dzicz rewolucyjna. Niedawno ukazał się w tej sprawie list 150 intelektualistów, głównie lewicowych (podpisali m.in.: J. K. Rowling, Salman Rushdie, Margaret Atwood, Garry Kasparow, Francis Fukuyama, Anne Applebaum, Noam Chomsky). Najwyraźniej sami przestraszyli się, że za chwilę okażą się za mało radykalni i hunwejbini wezwą do ich bojkotu - Rowling już to przerabia, bo napisała, że okres mają kobiety, co jest transfobiczne :D Tu całość listu:
      https://dorzeczy.pl/kraj/147433/nasze-instytucje-kultury-stoja-wobec-wyzwania-naukowcy-i-artysci-z-calego-swiata-apeluja-ws-wolnosci-slowa.html

      Usuń