Łączna liczba wyświetleń

środa, 19 sierpnia 2026

Maciej Liziniewicz, Ciemnia

Na portalach książkowych powieść otagowana jako kryminał – sensacja – thriller. No nie, ma co prawda jakieś elementy kryminału, a może bardziej thrillera, ale także powieści obyczajowej, romansu, powieści erotycznej, a chyba nawet gotyckiej.


Niestety, wypożyczyłem tę książkę jako retrokryminał, więc przez dłuższy czas trochę kręciłem nosem. Wiadomo, że Liziniewicz pisze dobrze, toteż lektura nie była bolesna, ale zaprawdę nie na romans, obyczajówkę, powieść erotyczną miałem chęć.

Do tego główny bohater nie jest człowiekiem, z którym mógłbym się zaprzyjaźnić; z mojego punktu widzenia to niesympatyczny dupek i – jakby to moja prababcia powiedziała – „dzik” lub „nurek” (jak zassałem na czytanie i przesiedziałem kilka dni w domu, to mówiła: „idź do ludzi, nie bydź taki dzik/nurek”*); do tego jest boleśnie naiwny. Ale kto powiedział, że bohater musi być sympatyczny? Oczywiście, że nie musi, jednak ma to swoje konsekwencje: trudno takiemu bohaterowi kibicować, a z drugiej strony nie zrobił nic takiego, żeby kibicować przeciwko niemu. I to na pewno wpływa na zaangażowanie czytelnika. Co gorsza, w tej powieści w ogóle nie ma pozytywnych postaci. Jej lektura to trochę tak, jakbyś się wytaplał w błocku.

Ów główny bohater to młody inżynier Wiktor Turno. Pracuje w sporej, jak na warunki przełomu XIX/XX wieku, firmie. Niestety, jego narzeczona popełnia samobójstwo, opinia publiczna obwinia inżyniera – bo wiadomo, skoro młoda kobieta się zabija, to jej narzeczony musiał zrobić coś takiego, co pchnęło ją do tego czynu (mamy więc jakieś uzasadnienie, dlaczego jest takim dupkiem – w ostatnich tygodniach Turno postarzał się najmniej o kilka lat i zgorzkniał niby starzec). Pracodawca, nie chcąc psuć sobie reputacji, zwalnia go z pracy, ale od razu daje ofertę – jego znajomy szuka inżyniera, który zająłby się budową gorzelni w wiejskim majątku hrabiny Heleny Bieloszyńskiej.

Wiktor Turno wyjeżdża na wieś. I tak mniej więcej do połowy książki nie dzieje się wiele. Autor podrzuca nam subtelne ślady tego, co będzie w drugiej części, ale naprawdę subtelne. W powietrzu wisi romans, bo Helena okazuje się nader atrakcyjną kobietą.

Ale kiedy zaczyna się dziać, to dzieje się naprawdę sporo – tajemnice w tajemnicach, na raty odkrywane przez Turno.

Językowo, choć tym razem nie jest to język Sienkiewicza, jak zawsze górna półka. Liziniewicz może opisywać zupełnie błahe rzeczy, a ja i tak to czytam z przyjemnością. Już na samym początku dał nam opis starości, bardzo smutny, ale żeby wywołać takie emocje, to trzeba zręcznie operować piórem (tak na marginesie, prolog dzieje się latem 1944 roku, dzień przed wybuchem Powstania Warszawskiego, mamy w nim bezimiennego bohatera – ten sam bohater jest w epilogu i pewnie zdziwi Was jego tożsamość).

Zakończenie przypominało mi literaturę bardzo odległej epoki, ale nie napiszę precyzyjniej, bo się za dużo domyślicie. Z jednej strony jest trochę efekciarskie i nie do końca przypadło mi do gustu, z drugiej strony jednak, Liziniewicz doprowadził akcję do takiego momentu, że inne możliwe finały chyba byłyby jeszcze gorsze.

To, że książka nie była tym, czego oczekiwałem, nie wpływa na ocenę – w końcu to tylko moje oczekiwania, a nie „obietnice” autora (choć z tego co widzę, wpłynęło to na oceny w portalu LubimyCzytać). Ogólnie polecam, ale nie nastawiajcie się na kryminał, to raczej mikst różnych gatunków.

OCENA: 71/0.

M. Liziniewicz, Ciemnia, wydawnictwo Lira, Warszawa 2022, stron: 416.


________
PRZYPIS
* Ciekawostka. Kiedyś zastanawiałem się, skąd w gwarze poznańskiej to określenie „nurek” na człowieka izolującego się od innych ludzi. I doszedłem. Kiedyś nurkami zwano członków chrześcijańskich kościołów, którzy przyjmowali chrzest nie przez polanie wodą, tylko przez zanurzenie – baptystów. W Wielkopolsce zdarzało się, że np. jedna rodzina we wsi była baptystowska i kontaktów z katolicki otoczeniem utrzymywali tyle, ile było absolutnie niezbędne, a poza tym izolowali się od otoczenia.





Sezrobiłem facebooka, można sepolubiać:

2 komentarze:

  1. No przy ocenie 71/0 to żal odpuścić przeczytanie tej książki :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Polecam, ale proszę pamiętać, że 1. to nie kryminał (a w każdym razie nie tylko), 2. brak sympatycznych bohaterów.

      Usuń