czwartek, 20 kwietnia 2017

Turbolechickie zidiocenie, czyli dojenie frajerów (cz. 6): Palenie słowiańskich ksiąg

Zabrałem się ostatnio za czytanie wybitnej bzdury – chyba głupszej jeszcze niż wypociny Bieszka – czyli niejakiego Winicjusza Kossakowskiego, Polskie runy przemówiły. Jak ochłonę po lekturze tych debilizmów, coś skrobnę. Ale rzeczony Kossakowski przypomniał mi o jednym ze sztandarowych „argumentów” turbolechitów. Ma to być argument zarówno na istnienie rzekomego Imperium Lechickiego, jak i na istnienie równie rzekomego słowiańskiego pisma. Oraz, naturalnie, na ukrywanie jednego i drugiego przez agentów Akwizgranu i Rzymu (czyli Niemiec i papiestwa).

W tej postaci Chrobry najbardziej motywuje bieszkoidów do „pracy”
„Argument” przedstawię słowami samych turbo-oszołomów:

Jaki jest los pogańskich i słowiańskich ksiąg z czasów sprzed Bolesława Chrobrego? Wg przekazów źródłowych, władca ten spalił całą wówczas dostępną wiedzę.
(Merkuriusz Polski)

Dzielne czyny przodków Chrobrego musiały być opiewane we wszystkich księgach polskich (...) Tak wielki katolik jak Bolesław, który za nieprzestrzeganie postu, zęby kazał rodakom łamać, nie mógł pozostawić historii prawdy o czynach swoich przodków. Stąd staje się zrozumiały „nakaz królewski”.
(Winicjusz Kossakowski)

A jakie źródło tejże rewelacji? Pamiętacie zabawę dziecięcą w głuchy telefon? To tu też mamy coś takiego – jeden niedouczony oszołom wymyślił, reszta powtarza. Rzeczony Kossakowski papuguje za niejakim Romanem Pytlem. Zacytujmy samego Pytla (na odpowiedzialność Kossakowskiego, bo „dzieło” Pytla jakoś nie trafiło w moje ręce):

Jan Długosz w swojej Kronice Polaków pisze, że Bolesław Chrobry wszystkie pisane dzieje i księgi narodu kazał spalić. Długosz wyjaśnia od siebie, iż monarcha ów uczynił tak z obawy „aby naród polski, pod berłem jego najwaleczniejszy, nie zniewieściał z czasem, a jednego się raczej miecza trzymał”.

Oczywiście oszołomy nie podają żadnych danych pozwalających zweryfikować tę informację – czyli, w którym konkretnie miejscu u Długosza tego szukać (np. pod którym rokiem).

Od początku. Oszołomy, którym nawet do Długosza zajrzeć się nie chciało, nie mają zielonego pojęcia o wartości jego kroniki. Otóż wartość ta dla wieku XI i czasów wcześniejszych jest równa zero. Wystarczy wspomnieć, że wg Długosza Mieszko I zmarł w 999 r. (w rzeczywistości w 992), że w czasach Chrobrego istniało w Polsce dziewięć biskupstw (w rzeczywistości tylko pięć), że jedyną żoną Chrobrego była Judyta (w rzeczywistości chodzi mu o Emnildę, która była trzecią z czterech żon tego władcy) itd. itp.

Długosz dla okresu XI w. i wcześniej nie znał żadnych źródeł, które byłyby nam nieznane. A to czego nie wiedział, po prostu sobie wymyślał. Np. opowieść o żonie Chrobrego snuje za Gallem Anonimem, ale Gall nie podał jej imienia, więc Długosz błędnie wymyślił sobie Judytę. Nie wiedział, kiedy umarł pierwszy biskup polski Jordan, więc wymyślił sobie, że w 1002 r. (a w rzeczywistości był to rok 982 lub 984). Dalej – nie wiedział, że następcą Jordana był bp Unger, wiec wymyślił sobie poznańskiego biskupa Tymoteusza. To tylko przykłady z masy takich baboli XV-wiecznego kronikarza.

Więc nawet gdyby Długosz napisał o paleniu ksiąg przez Chrobrego to i tak byłaby to informacja całkowicie bezwartościowa. Problem jednak jest jeszcze większy – przejrzałem Długosza opis panowania Chrobrego i nie znalazłem wzmianki, na którą powołują się oszołomy. Zapewne więc jest to turbowski wymysł – jeden sobie wymyślił i reszta baranów za nim powtarza, bo przecież do książki (przetłumaczonej na polski) nie sięgną, po co...

Oczywiście, Długosz mógł o tym wspomnieć w dowolnym miejscu swojego dzieła, ale nie będę teraz tysięcy stron czytał – skoro turbowcy się na tę wzmiankę powołują, to ich obowiązkiem powinno być podanie źródła (np. pod którym rokiem Długosz to umieścił). Tym bardziej nie będę szukał, że – jak jeszcze raz podkreślę – taka wzmianka i tak byłaby bezwartościowa. I jeszcze jedno, na początku swojego dzieła (w Liście dedykacyjnym) Długosz faktycznie ubolewa nad brakiem źródeł, ale – jak wyraźnie zaznacza – brak ów nie był spowodowany jakimś paleniem ksiąg, lecz lenistwem Polaków. Zacytujmy, jak zdaniem Długosza doszło do owej mizerii źródeł:


Skąd więc wzięła się owa turbowska brednia? Prześledziłem sobie jej ewolucję w internecie. Najstarsze wzmianki nie mówiły o Długoszu. Inne miały być źródła „informacji” o paleniu pogańskich ksiąg przez Bolesława Chrobrego – Żywot Mojżesza Węgrzyna i Opowieść o piśmiennictwie słowiańskim.

Ikona przedstawiająca
Mojżesza Węgrzyna
Pierwsze źródło uchodzi za dość wiarygodne. Według niektórych, powstało jeszcze w XI wieku. Problem jest taki, że tekst ów nie tylko nie wspomina o paleniu ksiąg słowiańskich, lecz nawet o paleniu ksiąg jakichkolwiek. Źródło to opisuje pobyt w Polsce prawosławnego (wg współczesnej terminologii) mnicha, który został przywieziony przez Chrobrego z wyprawy kijowskiej (1018 r.). Do Mojżesza miała się przystawiać wielka pani (z kontekstu można nawet wnosić, że była to przedstawicielka rodu Piastów lub dawna konkubina Chrobrego). Dostała kosza, więc zemściła się okrutnie – opowieść ewidentnie wzorowana jest na biblijnym przekazie o żonie Putyfara. W każdym razie, Chrobry miał ją poprzeć, a opór Mojżesza doprowadził do tego, że:

Bolesław ze swej strony (...) wzniecił prześladowanie wielkie na mnichów i wszystkich z kraju swego wypędził.

Wzmianka ta może dotyczyć jedynie mnichów prawosławnych, którzy do Polski dostali się w trakcie wojen z Rusią. O księgach, jak widać, ani słowa.

Opowieść o piśmiennictwie słowiańskim to z kolei źródło bardzo późne. Dawniej uważano, że jest w nim jakiś zdrowy rdzeń, dziś raczej odmawia mu się wartości dla poznania dziejów X wieku. Zacytujmy fragment, który mógł zainspirować turbowców do wymyślenia historyjki o Chrobrym palącym pogańskie księgi:

Potem gdy mnogo lat minęło, przyszedł Wojciech do Moraw i do Czech i do Lachii, zniszczył wiarę prawdziwą i słowiańskie pismo odrzucił i zaprowadził pismo łacińskie i obrządek łaciński, obrazy wiary prawdziwej popalił, a biskupów i księży jednych pozabijał, a innych rozegnał. I poszedł do ziemi pruskiej chcąc i tych na swoją wiarę nawrócić i tam zabity był Wojciech, biskup łaciński.

Taka ciekawostka na marginesie:
mamy kolejne (już trzecie w ostatnich
latach) wydanie fałszywki Prokosza.
To znowu wydawnictwo Armoryka.
Oszołomscy wydawcy (Armoryka i Bellona)
toczą chyba bój o portfele turbo-frajerów,
więc Armoryka reklamuje to jako:
Jedyne oryginalne i pełne
wydanie na polskim rynku!!!
Jak widać, mamy tu turbowską „prawdę” rodem z Radia Erewań: nie Chrobry, lecz św. Wojciech, nie zniszczył, lecz odrzucił i nie księgi pogańskie, lecz katolickie-słowiańskie (spisane w głagolicy – alfabecie wymyślonym przez świętych Cyryla i Metodego).

Turbowcom zawsze pozostaje argumentacja ziobrowata: Skoro nie ma dowodu, to oczywista oczywistość, że został zniszczony... :D

Oczywiście zabawa w głuchy telefon ma to do siebie, że z czasem „informacja” obrasta kolejnymi debilizmami. Najpierw był Żywot Mojżesza Węgrzyna i Opowieść o piśmiennictwie słowiańskim – co już było bzdurą, z tego zrobił się Długosz, a tak wygląda wersja najnowsza (notka z 17 lutego 2017 z czegoś co się szumnie nazywa Gazetą Słowian – brednie autorstwa niejakiej Krystyny Wilanowskiej):

Według zapisów Kroniki Galla Anonima, Kroniki Wincentego Kadłubka, Roczników czyli Kroniki Sławnego Królestwa Polskiego Jana Długosza i in., [Bolesław Chrobry] jako kapłan naczelny nowej religii nakazał spalenie wszystkich świątyń religii słowiańskiej, wszelkich pism i dzieł z nią związanych.

117 komentarzy:

  1. To w Opowieści o piśmiennictwie słowiańskim jest mowa o Lechii. Sam się zaorałeś :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Przeczytaj dobrze - tam nie ma Lechii, lecz Lachia - od Lachów jak na Rusi zwano Polaków. Inna rzecz, że nikt nie kwestionuje, że od XII w. zwano Polaków Lechitami, ale to w żaden sposób nie potwierdza istnienia starożytnego Imperium Lechickiego...

      Usuń
    2. Lechia i Lachia znaczą to samo.

      Usuń
    3. Jak nic nie znaczy , cały czas mówicie, że Lechii nie było a jest mowa o Lechii w źródle.

      Usuń
    4. Z XV wieku.
      To, że w XV wieku nazywano Polskę Lachią nie znaczy, że używano tej nazwy przed X wiekiem.
      Źródła trzeba weryfikować, na tym polega metodologia naukowa.
      Równie dobrze można wierzyć w istnienie Aquilonii przed tysiącami lat, ponieważ tak napisał Robert E. Howard w swoich książkach o Conanie z Cymerii.

      Usuń
    5. Anonimowy
      >>Lechia i Lachia znaczą to samo.<<

      A tego do końca nie wiadomo. Nazwa Lachy może pochodzić od plemienia Lędzian, a nazwa Lechici od Lecha. Resztę objaśnił Ci Daniel :)

      Usuń
    6. Rusini nazywali ówczesnych Polaków Lachami, a Litwini - Mazurami, więc to chyba dobry kierunek.
      Nazwa Lachy może pochodzić od ludzi zamieszkujących lasy. Słowo lach w odniesieniu do dużego lasu, jest ciągle używane przez starszych ludzi. Podobne przykłady zgrubienia to: Piasek-piach, flaszka-flacha, misa-micha

      Usuń
    7. Lach nie ma nic wspólnego z lasami, zacytuję kmata z forum historyków (to najbardziej popularne objaśnienie pochodzenia słowa "Lach"):
      >>Lach jest wyprowadzane od wcześniejszego "Lęch", a to od Lędzianin (takie zdrobniałe zgrubienie jak brach, Stach, Zbychu czy Kachna").<<
      Natomiast las pierwotnie brzmiał jako "lěsъ". Z kolei nazwa Lędzian pochodzi od słowa "lęda" - tak nazywano nieużytki lub pole powstałe w wyniku wykarczowania czy wypalenia lasu.

      Usuń
    8. Chciałbym się dowiedzieć -jeżeli można - co sądzi Pan o osobie Zygmunta Glogera i jego "Encyklopedii staropolskiej", na którą to właściwie się powoływałem.

      Usuń
    9. Encyklopedia Glogera to już staroć, są nowsze i lepsze książki. Dla epoki nowożytnej wciąż ma jakąś wartość, dla wczesnego średniowiecza raczej nie.

      Usuń
    10. JESTES POPIERDOLONY, PRZESTAN PUBLIKOWAC TEN ZDRADZIECKI BELKOT !

      Usuń
    11. SCANDIANO REPAIR
      A ciebie turbo kmiocie zostawimy, żeby każdy mógł zobaczyć czym jest środowisko turbowców - tępe, niedouczone i chamskie kmioty.

      Usuń
    12. sam sobie zaprzeczasz. Rzeczowość to fakty brak emocji i szukanie prawdy

      Usuń
    13. ewa Livonius
      Do rzeczy proszę...

      Usuń
  2. //„Nasz naród jest ochrzczony, ale nie ma jeszcze nauczyciela. Nie rozumiemy ani greki, ani łaciny. (…) Nie znamy liter ani ich znaczenia; przyślij więc nam nauczycieli, którzy dadzą poznać słowa Pisma Świętego oraz ich sens” (Rościsław, książę Moraw, rok 862 n.e.).//...............to fragment prośby do cesarza Bizancjum Michała III.Skoro w drugiej połowie IX wieku już na chrześcijańskich Morawach nie znają pisma czyli też głagolicy ,uznawanej przez niektórych "badaczy" za wynalazek samych Słowian bez udziału Cyryla i Metodego , to w jakim innym jeszcze alfabecie spisano te księgi co to Chrobry miał palić , bo gdyby to miała być głagolica , to musiałyby to być już teksty chrześcijańskie czyli to spalenie nie przyniosłoby żadnej szkody dla jakiejś wiedzy przedchrześcijańskiej

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Logikę dzielimy na formalną i lechicką.

      Usuń
    2. "musiałyby to być już teksty chrześcijańskie" jak to mówią - dokładnie.

      Usuń
  3. To już się cny Gospodarzu zabrałeś za takie przypadki, jak Gazeta Słowian?! To bardziej dla psychiatry materiał do badań. Od strony politycznej to prymitywna tuba propagandowa Putina. Turbosłowiaństwo też tam jest w wersji mocno panslawistycznej.
    A sama Krystyna Wilanowska ma przecież znacznie lepsze odjazdy. Pozwól, że zacytuję fragmenty jej wypocin, które pominąłeś.
    "Na temat Mieszka I, tak pisze autor ukrywanej przed potomnymi, drugiej najstarszej kroniki, Kroniki Wielkopolskiej, biskup Boguchwał ”Mieszko I wprowadził katolicyzm do Polski ale nie prześladował starej wiary dlatego papież odmówił mu korony cesarskiej. Dzięki brakowi prześladowań możliwa była współpraca kapłanów. Skrybowie łacińscy przepisywali i przekładali na łacinę Roczniki Historyczne składane w świątyniach starej wiary. Z tych czasów zachowała się spisana w X wieku Kronika pierwszego arcybiskupa Krakowa Włocha Prohorusza, którego Polacy przemianowali Prokoszem”.
    Wszyscy, którzy mają perwersyjne zamiłowanie do tego rodzaju błazenady mogą to wszystko znaleźć tutaj: http://www.myslowianie.pl/hdggk82365/my-polachy-cz-2/.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Natrafiłem na tę cudowną Gazetę Słowian gdy przeszukiwałem sieć - próbowałem dociec, skąd pojawiła się "informacja" o paleniu ksiąg przez Chrobrego. A ten cytat, który przytoczyłem, jest ciekawy - ukazuje działanie głuchego telefonu u turbowców.

      Usuń
    2. A to Chrobry umiał czytać? Bo jego syn tak, ale czy on? W każdym razie źródła podają, że był to rozsądny człek, a nikt rozsądny, nawet w średniowieczu, nie pali czegoś co jest warte fortunę.

      Usuń
    3. Ta "Gazeta Słowian" to jakieś wyjątkowe kuriozum bo ta "wnuczka wiedźmy" bazuje na wiedzy swojej babci , którą utraciła mając 11 lat czyli albo pogrzeb babci był niedawno albo babcia była po jakichś kursach na pisanie bajek , co wnuczka znakomicie zapamiętała a może nawet sama ma jeszcze większy talent od babci

      Usuń
    4. Ty po prostu za mało "bywasz w świecie". Wnuczka wiedźmy to prawie mejnstrym jest.

      Usuń
  4. Jeszcze o Legii nie napisaliście ;) To żart. W każdym razie ciekawe sprawy, ciekawe. Fajnie, że napisałeś.

    OdpowiedzUsuń
  5. Zajrzyj se na blog Subiektywnie o książkach Wioletta Sadowska masz akurat wywiad z Jarosławem Prusińskim, autorka blogu wdzięczna jest iż dowiedziała się o istnieniu państwa Lechickiego i inne rzeczy. Aautorka blogu z wprawą porusza się w wirach historii? Często o niej pisze o tym wirach historii.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cóż, kolejny bredniopisarz. Absolwent politechniki i zarządzania po 18 miesięcznym kursie zjadł wszystkie rozumy i poprawia profesjonalistów. Głupie i żałosne.

      Usuń
    2. Daj mu zarobić. Co to, Janusz Bieszk ma być jedynym łowcą jeleni?!

      Usuń
    3. Ten chyba nie zarabia, w każdym razie książka wyszła w wydawnictwie specjalizującym się w self publishingu (co też już wiele mówi o jej literackiej wartości).

      Usuń
    4. Awiola z Subiektywnie o książkach to moja koleżanka blogowa. A jej wywiadu nie znam.

      Usuń
  6. Zastanawiam się czy można dyskutować bez obrażania innych?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To zależy z kim. Jeśli ktoś kto sam obraża, to najwidoczniej taki styl w dyskusji preferuje. A obrażanie to cecha charakterystyczna turbolechitów. Nie widzę zatem powodu do cackania się z nimi.

      Usuń
    2. W takim razie życzę zdrowia :)

      Usuń
    3. A dziękuję i wzajemnie :)

      Usuń
  7. Najbardziej mnie śmieszy u turbolechitów i innych to, że utożsamiają Polaków ze "Słowianami". Nie jesteśmy Słowianami, tak jak współczesny mieszkaniec Meksyku nie jest Aztekiem, tylko co najwyżej potomkiem Azteków. Mam nadzieję, że ten cały fantazmat Wielkiej Lechii jak najszybciej przejdzie do historii.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Małe sprostowanie - chciałem napisać "zniknie z kart historii". Czasami ci turbosłowianie tak działają mi na nerwy, że nieświadomie popełniam jakąś gafę :)

      Usuń
    2. A ja tam bym chciała wiedzieć kim jestem. Czy Słowianką? Bo mam kręcone włosy. Czytałam, że to mało lechicka cecha...
      Czytałam w internetach, że można zbadać ludzkie geny pod tym kątem.Człowiek by wiedział.:)

      Usuń
    3. Liczysz na to, że geny będą miały takie małe napisy: "gen słowiański" lub "gen celtycki"?

      Usuń
  8. Żeby tylko! Kręcone włosy pochodzą chyba z Bliskiego Wschodu, więc może mi wyjść 'geny niearyjskie' ;) I co ja biedna zrobię?
    Oczywiście żartuję sobie, bo uważam że Turbocośtam, Słowianie, Lechici itd to już delikatna przesada. To jest mnożenie problemów i gdybanie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Sie nie martw. Wszak Lechia w Biblii jest wymieniona, Filistyni to z całą już pewnością Lechity som. Pewnie te Twoje włosy to od tych biblijnych Lechitów pochodzą.

      Usuń
    2. Księga Sędziów 15,9: "Wybrali się następnie Filistyni, aby rozbić obóz w Judzie, najazdy zaś swoje rozciągnęli aż do Lechi."
      Toż to jeden z fundamentów lechickiej wedy (czyli wiedzy).

      Usuń
    3. Sattivasa jaja sobie robi. Biblijna Lechia to po prostu miejsce w Judzie. A co oznaczała ta nazwa wyjaśnione jest w Księga Sędziów 15,16-17, po opisie jak Samson wybił Filistynów oślą szczęką:

      >>Rzekł wówczas Samson:
      "Szczęką oślą ich rozgromiłem.
      Szczęką oślą zabiłem ich tysiąc".
      Gdy przestał mówić, odrzucił szczękę i nazwał to miejsce Ramat-Lechi.<<

      Ramat-Lechi czyli Wzgórze Szczęki. Oczywiście nie ma to nic wspólnego z Lechią turbowców.

      Usuń
  9. To znaczy, ja uważam, ze to bzdury i zabawa 'źródłowa'. Takie bawienie się facetów. Ale nie robicie nikomu krzywdy, więc sobie piszcie. A może Księga Sedziów pisała o Legii. Spprawdźcie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wszak już Ci nasz cny Gospodarz wszystko wyłożył.

      Usuń
  10. Witam, mam pytanie trochę odchodzące od tematu. Otóż w szkole uczono mnie, że Mieszko I pokonał Niemców pod Cedynią w 972 roku, jednak jak dobrze wiemy, naród Niemiecki powstał w XVIII/XIX wieku ( podobnie jak wiele innych narodów). Więc skoro nie było Niemców w X wieku, to z kim walczył Mieszko?

    OdpowiedzUsuń
  11. Próbujesz (jak mi się wydaje) tłumaczyć sobie rzeczywistość wieku X, stosując pojęcia nowoczesne. Tak się nie robi. Porównując: czy istniał naród rzymski? Zacznijmy od tego: http://encyklopedia.pwn.pl/haslo/narod;3945889.html.
    Cóż - Niemcy jednak istnieli w X wieku, mieli swoje państwo, mieli swój język, co im nie przeszkadzało być równocześnie np. dumnymi ze swoich osiągnięć Sasami. Jak to ładnie ujął Thietmar "Saxonia in Teutonico regno principatur [...]".

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cóż, to wiele tłumaczy. Dziękuję za udzielenie odpowiedzi i przepraszam za mój stan wiedzy na temat historii, dopiero zaczynam się nią szerzej interesować i jak widać jeszcze dużo pracy przede mną.

      Usuń
  12. Paweł, czy słyszałeś o książce Pawła Szydłowskiego "Tajemnice Pisma Świętego"? Sigillum Authenticum ma ją niebawem zrecenzować. Czy w związku z tym ty też kiedyś, w przyszłości, pokusisz się o kilka słów na temat tej pozycji? Może w siódmej części "Turbolechickiego zidiocenia, czyli dojenia frajerów"?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Słyszałem, ale nie czytałem. Teraz Szydłowski chwali się, że Bellona ma mu wydać książkę o Imperium Lechickim...

      Usuń
    2. Czas najwyższy. Wszak dał nam Janusz Bieszk przykład, jak zarabiać mamy. Jeden problem: jak oddać w książce jutubkową ekspresję, pląsającą Azjatkę i inne smaczki.

      Usuń
    3. Może to nie będzie książka tylko seria komiksów na podstawie jego filmików? Albo cała seria, tak jak Historyczne Bitwy, każdy filmik to osobna książka...
      ...swoją drogą czekam, aż Bellona upadnie tak nisko że wyda w HB-kach bitwę o Yavin z "Gwiezdnych Wojen: Nowej Nadziei" i bitwę o Nowy Jork z "Avengersów"

      Usuń
    4. Bitwa o Yavin wymaga poważnej analizy ze względu na jej konsekwencje o znaczeniu politycznym. Należy też wreszcie ocenić, jaki miała ona wpływ na późniejszą pracę sztabów Imperium.

      Usuń
  13. A co zrobić z takimi doniesieniami, że nazwa Lechia ma swoje źródło w wielu miejscach. "Thietmar-X wiek, Prokosz-X w, Gall – XII w, Helmold – XII w, Cholewa – XIII w, Kadłubek-XIII w, Boguchwał-XIII w, Dzierżwa-XIV w, Jan Długosz-XV w, Kromer-XVI w, Naruszewicz-XVIII i wielu innych zagranicznych kronikarzy antycznych jednoznacznie twierdzi, że LECHIA to antyczna nazwa Polski sprzed chrztu w 966 r."

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No to omówmy te doniesienia.
      1. Thietmar – nieprawda, ani słowa o Lechii czy Lechitach.
      2. Prokosz – fałszerstwo z XVIII wieku, zresztą nieudolne. Bardzo to udatnie nasz cny Gospodarz opisał: https://seczytam.blogspot.com/2016/09/turbolechickie-zidiocenie-czyli-dojenie.html.
      3. Gall zwany Anonim - nieprawda, ani słowa o Lechii czy Lechitach.
      4. Helmold - nieprawda, ani słowa o Lechii czy Lechitach.
      5. Cholewa – nie istniał nigdy taki kronikarz – to biskup Mateusz Cholewa, występujący w dialogowanej części kroniki Wincentego Kadłubka. Niegdyś mniemano, że były to dwie różne kroniki.
      6. Wincenty Kadłubek – też nieprawda; jest Lechia, raz jeden tylko wymieniona, ale wcale nie jako nazwa antyczna Polski, lecz w okresie rozbicia dzielnicowego, kiedy to Kadłubek użył określenia "monarchus totius Lechiae", opisując rządy Kazimierza Sprawiedliwego - owa Lechia oznaczała całą Polskę, obejmującą wszystkie księstwa dzielnicowe. Są natomiast u niego Lechici antyczni, co to i z Aleksandrem Wielkim wojować mieli i z Juliuszem Cezarem.
      7. Boguchwał to Kronika Wielkopolska, anonimowa, a przypisywano ją (błędnie) biskupowi Boguchwałowi II – jest Królestwo Lechitów, jako jedno z kilku królestw słowiańskich, przy czym najdawniejszym władcą słowiańskim miał być biblijny Nemrod, a i biblijna królowa Saby Słowianką być mogła. Mit na micie. I już się wreszcie Lech pojawił wraz z Czechem i Rusem, braćmi swymi. Jest jeden problem. Nikt tych odwiecznych królestw słowiańskich wymienionych przez autora kroniki w starożytności nie widział.
      8. Kromer – nieprawda – przy czym Kadłubka skrytykował.
      9.Powoływanie się na Adama Naruszewicza nawet w tym całym turbolechickim koncercie niekompetencji zajmuje miejsce wyjątkowe. Wedle koncepcji Naruszewicza żadnej antycznej Lechii nie było ani ojca narodu Lecha. Wywodził przodków naszych od hord koczowniczych Lazów (Laców), którzy wraz z Zechami (późniejszymi Czechami) śmigali po stepach nad Morzem Czarnym i Morzem Kaspijskim. Stamtąd zaś mieli się udać wraz z Hunami do Pannonii około roku 376. Stamtąd zaś owe dzikusy pociągnąć miały dopiero w siódmym wieku naszej ery na ziemie polskie: "...a Lazowie przeszedłszy także Wisłę, dawne i spustoszałe Wandalów krainy między Wisłą i Wartą opanowali".
      10. Żaden z wymienionych powyżej mężów antycznym kronikarzem nie był, zasię sam Adam Naruszewicz to też nie kronikarz, a nowożytny historyk. Odnoszę wrażenie, że turbolechitom słówko „antyk” to się ze starymi meblami kojarzy i stąd nawet Naruszewicz stał się „antyczny”.
      11. Ńie istnieje żaden „antyczny kronikarz zagraniczny”, który by cokolwiek o Lechii czy Lechitach wspominał. Przynajmniej w naszym świecie. W którymś ze światów alternatywnych być może takowi dziejopisowie są znani.

      Usuń
    2. Dziękuję za odpowiedź, o to mi chodziło. Jeszcze dziś mam plan przeczytać cały cykl 6 publikacji autora bloga wraz z wszystkimi polemikami/komentarzami. Z pewnościa się jeszcze odezwę, nie jestem historykiem, ale pasjonatem i owszem. Dywagacje o turbolechitach są bardzo ciekawe, istnieją pobudzające wyobraźnię teorie i tezy obok których trudno przejść obojętnie takie jak rozkład haplogrupy R1a1, któremu trudno zaprzeczać (pewnie była juz o tym mowa w komentarzach pod którąś z części, dzisiaj przejrzę wszystkie :)) czy też związków języka polskiego z sanskrytem. Bardzo sie ciesze, że będzie można przegadać temat z tak zacnymi interlokutorami.

      Usuń
    3. Do Sattivasa.
      A XI wieczny przekaz Tjodola Arkorsona? w: J. Banaszkiewicz "Lestek” (Lesir) i „Lechici” (Lesar) w średniowiecznej tradycji skandynawskiej" KH 2001.2.

      Usuń
    4. Torkel
      A tak bliżej, to o co chodzi z tym Tjodolfem?

      Usuń
    5. Przekaz Tjodolfa wskazuje, że mianem Lechitów określano Polan gnieźnieńskich już od co najmniej połowy XI wieku.

      Usuń
    6. No i co z tego ma niby wynikać? Zresztą w tych źródłach skandynawskich nie mamy do czynienia z Lechitami, a z ludem Lesar i wodzem Lesir, Skądinąd wiadomo, że po 1) w pierwszej połowie X w. u Polan panował dziad Mieszka I o imieniu Leszek - Lestek - Leścik, po 2) że i gdzie indziej nazywano poddanych Piastów prawdopodobnie od imienia tegoż Leszka (X wiek: Niemcy - Licikaviki w kronice Widukinda, Bizancjum - Litzike w dziele cesarza Konstantyna Porfirogenety).

      Tylko co ma z tego niby wynikać dla istnienia mitycznego Imperium Lechickiego?

      Usuń
    7. A kto tu mówi o Imperium?? Wpis był przyczynkiem do dyskusji Panów Music is math i Sattivasy o występowaniu w kronikach nazwy "Lechia". Jeżeli nie zgadza się Pan z prof. Banaszkiewiczem Lesar=Lechici, to chętnie przeczytam uzasadnienie. Czy Licikaviki i Litzike to Lestkowice? Jest to jedna z wielu teorii.

      Usuń
    8. Uważam, że w X wieku pojawiła się nazwa Lestki - Liściki (Litzike) i Lestkowice - Liścikowice (Licikaviki). Analogicznie do Dziadosze - Dziadoszyce. Lesar moim zdaniem oznacza to samo - Leszki - Lestki. Dopiero gdzieś na przełomie XI/XII wieku z Leszków zrobili się Lechici.

      Usuń
    9. Jakby na to nie spojrzeć, nie ma u Tjodolfa Lechii. A owi Lechici to w oryginale lud znany jako Laesa.
      W tej sytuacji rzeczywiście najbardziej prawdopodobne wydaje się to, że mówimy o Lestkach.

      Usuń
    10. W oryginale występują formy Laesum, Lesum i Laesom co w językach skandynawskich tłumaczone jest jako Lecher (norw.) i Ljecherna (szw.). Stąd bardziej przekonuje stanowisko prof. Banaszkiewicza, że tym mianem określano Lechitów, a nie Lestków jak sugerują Panowie.

      Usuń
    11. Banaszkiewicz niestety, wyraża się bardzo nieprecyzyjnie w tej materii. Owszem, używa określenia "Lechici", ale to przez powiązanie z późniejszymi przekazami Kinnamosa i Kadłubka. Natomiast ewidentnie wiąże Lesar z Leszkiem, a to nakazuje wręcz powiązać Lesir z Leszkami, a nie Lechitami.

      Jeszcze trzeba pamiętać, że Jacek Banaszkiewicz nie zajmuje się ustalaniem faktów. Jego pole badawcze to mity i "wędrujące" fabuły. Toteż sam zdradza, że w pewnym sensie "ucieka" od dyskusji o Leszkach, Lechitach, Licikavikach i Litzikach (cytat: "Nie mam recepty na Lachów, Lendzian, Licikawików").

      Usuń
    12. W przytoczonym tekście prof. Banaszkiewicz konsekwentnie tłumaczy tak jak Skandynawowie Lesar jako Lechitów (na bazie przekazu Tjodolfa), a Lesir wiąże nie z Leszkiem (Mieszkowym przodkiem) tylko Lestkiem (z przedpiastowskich legend).
      Nadto tekst Tjodolfa interpretuje jako odnoszący się do Lechitów amerykański mediewista Theodore M. Andersson w pracy z 2000 roku "Morkinskinna: The Earliest Icelandic Chronicle of the Norwegian Kings (1030–1157)" - "Laesir is the Old Norse term for the Ljachar, a people near the Vistula in Poland".

      Usuń
    13. Torkel
      To (u Banaszkiewicza) nie jest tłumaczenie, lecz interpretacja! A skąd taka, a nie inna już ci tłumaczyłem.

      Marginalnie wyrażona opinia amerykańskiego historyka - jak sądzę nie znającego ani języka polskiego (w ogóle zna jakiś słowiański?) ani dyskusji toczącej się w polskiej historiografii - jest bez znaczenia. Inna rzecz, że nie tłumaczy - jak twierdzisz - jako "Lechici", lecz jako Lachowie - posługuje się tu ruskim zgrubieniem (Ljachově - Powieści Minionych Lat). Proponuję nie sugerować się anglojęzyczną (czy jakąkolwiek) Wikipedią - bo stamtąd wziąłeś ten cytat...

      Usuń
    14. Odnosząc się wprost do treści artykułu i słów samego autora (str. 6 i 9) pozostanę przy twierdzeniu, że mamy do czynienia także z przekładem. Nadto, z dostępnej mi literatury nie wynika aby ta "interpretacja" została zakwestionowana przez historyków korzystających z ustaleń Banaszkiewicza np. B. Śliwińskiego w pracy o Bezprymie czy też czeskiej profesor Marii Blahovej w "Představy o společném původu
      Čechů a Poláků ve středověké historiografii" HSO 2012 (uważa Pan, że jej również brakuje kwalifikacji?).
      Proponuję także większą rzetelność w ferowaniu oceń co do korzystania z literatury. Praca Anderssona jest dostępna w formie cyfrowej, przytoczony przeze mnie cytat znajduje się w przypisach na stronie 471 i odnosi się do tekstu Tjodolfa ze strony 131.

      Usuń
    15. Nie, nie mamy do czynienia z przekładem. Mamy do czynienia z interpretacją (i moim zdaniem, błędną) - prof. Banaszkiewicz, bez głębszej (czy właściwie: jakiejkolwiek) analizy językowej, uważa, że słowo to oznaczało Lechitów, chociaż inne, niemal identyczne odnosi nie do Lecha, lecz do Leszka. Podkreśla przy tym, że nie chce dyskutować o Licikavikach itp., bo najzwyczajniej w świecie nie ma tu wyrobionego własnego zdania.

      Podawanie mi tu amerykańskiego historyka, który 1) nie ma w tej materii kompetencji, 2) nie interpretuje tego słowa jako "Lechici" lecz jako Lachowie" (czyli bez związku z tematem) - jest pozbawione sensu. Jedyne co udowodniłeś, to to, że Banaszkiewicz inaczej interpretuje ten termin, a Andersson inaczej. Tak na marginesie, idiotyczne cytowanie owego Anderssona widzę na wielu stronach turbolechitów...

      Podobnie bez sensu jest przywoływanie pracy Blahovej, któa nie prowadziła żadnych badań, ba, nawet nie bardzo ma własne zdanie, lecz podkreśla:
      >>Možnost, že Poláci jako Lechité vešli pod jménem Lesar také do skandinávské hrdinské epiky, zvažuje J. Banaszkiewicz<<. Czyli jedynie przytacza opinię Banaszkiewicza i to z pewną dozą ostrożności (Možnost).

      I kończę na tym tę dyskusję.

      Usuń
    16. Zgadzam się,że dalsza dyskusja jest bezprzedmiotowa. Akurat w tym wypadku Pana narracja jest dla mnie absolutnie nieprzekonywująca. Każdy zostaje przy swoim stanowisku.

      Usuń
    17. Torkel argumentacja Pawla.M. jest dużo mocniejsza. Niemniej nie prowadzi on do absolutnej dyskredytacji prof.Banaszkiewicz więc domniemam, że uznaje w jakiejs części warsztat i autorytet tego profesora. Wystarczy dopytac profesora.

      Usuń
    18. Ta argumentacja to negacja, więc możliwość dyskusji się wyczerpała.

      Usuń
    19. music is math
      Mój stosunek do badań prof. Banaszkiewicza jest dość skomplikowany. Niektóre jego ustalenia (np. dotyczące Piasta) uważam za bardzo cenne. Czasem jednak odnoszę wrażenie, że jego metodą można ustalić lub zakwestionować wszystko – bo do wszystkiego znajdzie się analogię, jak nie w podaniach Pigmejów, to Eskimosów, a jak nie u Eskimosów, to u Tolkiena albo Tarantino. Poza tym JB jest dumézilistą, a ustalenia Dumézila są poważnie kwestionowane (u nas np. przez Dariusza Andrzeja Sikorskiego).

      I jeszcze raz podkreślę – prof. Banaszkiewicz nie jest badaczem dziejów politycznych, lecz de facto antropologiem kultury. Natomiast w przedmiotowym sporze, sam prof. przyznaje, że nie czuje się kompetentny („nie mam recepty”) do dyskusji o Leszkach, Licikavikach i Litzike. Po 2. uznawać, że „przetłumaczył” to jakieś nieporozumienie jest. Bo tu mamy do czynienia z nazwą własną, zniekształconą i użytą raz przed setkami lat. Tego nawet nie da się przetłumaczyć – to jest tylko kwestia interpretacji.

      Dalej – ta interpretacja akurat nie trzyma się kupy. Bo jeśli Lesar jest dla prof. Banaszkiewicza Leszkiem, to dlaczego Lesir są Lechitami, a nie Leszkami? Przecież w obu słowach ewidentnie mamy „Les”. Mało tego, prof. Banaszkiewicz uważa, że właśnie Leszek/Lestek dał nazwę ludowi Lesir. Więc w źródle mamy albo Leszka i Leszków, albo Lecha i Lechów (Lechitów). Zapis z „les” na początku wskazuje na pierwszą opcję.

      Dalej, powoływanie się na amerykańskiego uczonego, który nie ma kompetencji do prowadzenia takich badań, a na dodatek to co napisał jest SPRZECZNE z Banaszkiewiczem – jest wręcz niezrozumiałe. Bo jeszcze raz przypomnę: Banaszkiewicz interpretuje Lesir jako Lechici (wyraźnie przy tym dając do zrozumienia, że robi tak pod wpływem nieco późniejszych przekazów Kinnamosa i Kadłubka), natomiast Andersson interpretuje jako Lachy - Ljachar (pod wpływem ruskiej Powieści Minionych Lat - Ljachově).

      No i na koniec Maria Blahova, która w ogóle nie prowadzi badań związanych z tym źródłem, lecz jedynie marginalnie przytacza pogląd Banaszkiewicza i to jeszcze z zastrzeżeniem, że Banaszkiewicz tylko może mieć rację (z czego wniosek, że nie musi).

      Usuń
    20. Torkel
      Problem polega na tym, że dotąd nie przytoczyłeś żadnego argumentu, poza tym, że ktoś coś napisał. Przy czym o tym co i kto napisał – w poprzednim moim poście.

      Usuń
  14. czytam ten artykuł i komentarze i nadal nie mogę dojść jak inteligentni ludzie mogą być tak inteligentni inaczej :) Wydaje mi się, że chyba za bardzo nie chwytanie sedna? W skrócie: jakieś 3-4 tys. lat temu indoeuropejczycy rozeszli sie po Azji i Europie. Interesujące pytanie brzmi: kiedy w grupie "europejskiej" pojawili się Prasłowianie. 3500 lat temu, 2500 lat temu? Oficjalna nauka odpowiada: "w V w. n.e.,1500 lat temu". Tylko że w V w. są to już liczne ludy. Przyjmując że w V w. było ich ze 3 mln. (na obszarze od Ukrainy do Laby i Bałkany chyba nie jest to nierozsądne) i stosując założenia i metodę liczenia http://grzegorj.interiowo.pl/lingwpl/pochoslo0.html#rozmnozenie wychodzi, że żeby bylo ich 3 mln w V w.ne. to musieliby sie zaczac rozmnazac z poczatkowych 300 tys. jakies 3-4 wieki wczesniej. A wiec nawet przy tak uproszczonym modelu historię Slowian mozna cofnac do I w.ne. Czemu nikt z "wybitnych" naukowców na to nie wpadł do tej pory? Wot, zagadka polskich "chumanistów".

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A ta beblanina to o czym?

      Usuń
    2. >>Oficjalna nauka odpowiada: "w V w. n.e.,1500 lat temu". Tylko że w V w. są to już liczne ludy<<

      Nauka wcale nie mówi, że Słowianie pojawili się w V wieku. Słowiańska była np. kultura kijowska, która pojawiła się na przełomie III/IV wieku.

      >>Przyjmując że w V w. było ich ze 3 mln. (na obszarze od Ukrainy do Laby i Bałkany chyba nie jest to nierozsądne)<<

      Jest nierozsądne, bo pomija wiele czynników. Jak np. to, że w V wieku wcale Słowianie nie sięgali Łaby, ba - nie sięgali nawet do Wisły, jak asymilację innych ludów. Więc jak widzisz, tu nie "oficjalnych chumanistów" należy się czepiać, tylko takich "fahofcuf" jak Ty :)

      Usuń
    3. Ten komentarz został usunięty przez administratora bloga.

      Usuń
    4. Kolejny się tu badawca objawił, rojący o licznych Słowianach pod różnymi nazwami, co to wypracowali własną, bogatą kulturę. Taką kulturę cokolwiek niewidzialną, co to śladów żadnych po sobie nie pozostawiła - ni w ziemi, ni w źródłach pisanych własnych i cudzych.
      Nie wiedzieć czemu do asymilowania kogokolwiek jakaś wielka kultura ma być potrzebna. Bo to i Arabowie i Turcy i inni radzili sobie z asymilacją bez tej wyższej kultury.

      Usuń
    5. Anonimowy
      >>Czyli Słowianie pojawili się w III/IV w. ne.? To "aż" cały wiek wcześniej niż mnie uczono.<<

      Skoro zakończyłeś edukację na przedszkolu w Koziej Wólce, to takie są efekty. Ale tak wyedukowany nie jesteś tu partnerem do dyskusji, dlatego żegnam bez żalu.

      Usuń
  15. Ten komentarz został usunięty przez administratora bloga.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Won mi tu z linkami do wypocin tego nieoduczonego oszołoma Leszczyńskiego.

      Usuń
  16. Ten komentarz został usunięty przez administratora bloga.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ile razy mam ci powtarzać: wypad stąd?

      Usuń
    2. Paweł sorry że się wcinam w jak mniemam barwną dyskusję ale ma pewne pytanie nie odbiegające od tematu turbolechitów: czy spotkałeś się kiedykolwiek, gdziekolwiek z działalnością pana Wojciecha 'Dydymusa' Dydymskiego, założyciela organizacji Liga Świata? Jeśli tak, co o nim sądzisz? Jeśli nie, to masz tu linki do jego strony na Facebooku oraz do wymiany zdań z jego udziałem na fanpage'u "Imperium Lechickie to bzdura" (tylko proszę tego nie wziąć za jakąś reklamę jego osoby, wklejam je tylko informacyjnie
      https://www.facebook.com/ligaswiataeurope?fref=nf
      https://www.facebook.com/imperiumlechickietobzudra/posts_to_page/

      Usuń
    3. Anonimowy
      Coś tam poczytałem i nie bardzo rozumiem o co temu człowiekowi chodzi. Nieco mnie ubawił protestując na facebooku przeciwko istnieniu facebooka... Widzę też, że odgrażał się, że google odda do prokuratury, bo jakiejś tam stronki nie podaje w wynikach wyszukiwania. Turbosłowiaństwo + walka z masonerią i iluminatami + pieniactwo + wiara we wszelkie możliwe teorie spiskowe. I podpisuje te swoje wypociny szumną nazwą: "Liga Świata Prawda jest Prawem Samostanowienie i Samoograniczenie".

      Temat dla psychologa :D

      Usuń
    4. Nie dla psychologa, tylko dla psychiatry. Tropem tej osoby trafiłem na Monitora Polskiego i wynika z tego, że wśród takich środowisk "Dydymus" jest niemal legendą. Gdy przez chwilę się nie odzywał, naczelny Monitora nawet żywił obawy, że masoni zrobili mu krzywdę. To pokazuje jaką estymą cieszy się tam Wojciech Dydymski.

      A czy możesz coś powiedzieć o administratorze bloga opolczyk.pl? Możesz powiedzieć kim jest ów Opolczyk? I jak głębokie jest jego szaleństwo?

      Usuń
    5. "A czy możesz coś powiedzieć o administratorze bloga opolczyk.pl? Możesz powiedzieć kim jest ów Opolczyk? I jak głębokie jest jego szaleństwo?"
      Wystarczy przejrzeć, co się w tym blogu znajdzie, a stanie się jasność.

      Usuń
    6. Wszedłem na tego Opolczyka i odniosłem wrażenie, że to wybitny oszołom jest, zoologiczny antysemita, ale o turbosach mający raczej negatywne zdanie. Tu fragment jego wypociny:

      >>Do tego nurtu zaliczyć należy tych wszystkich propagatorów pseudosłowiańskich, którzy za wszelką cenę starają się przerzucić pomost pomiędzy Słowiańszczyzną a katolicyzmem lub/i judaizmem. W tym kręgu znajdziemy takich zażydzaczy kultury Słowian jak Szydłowski, Bieszk czy Białczyński. Ci pierwsi powołują się np. na załgane lub wyssana z palca krystowiercze „kroniki” uważając je za prawdę objawioną. Co gorsza, odwołują się także do wyssanej z palca żydo-biblii uważając ją za wiarygodne źródło wiedzy historycznej.<<

      Usuń
    7. Anonimowy
      >>Gdy przez chwilę się nie odzywał, naczelny Monitora nawet żywił obawy, że masoni zrobili mu krzywdę.<<

      I to wystarczy za cały komentarz do tego, co ci ludzie mają w głowach...

      Usuń
    8. Dzięki za notatkę o opolczyku. Ja prywatnie jestem za słaby i nie mam nerwów na przebijanie się przez taki żałosny bełkot okraszony ociekającymi żółcią inwektywami i krwiożerczą mowę nienawiści jak u opolczyka. Ten gość jak widzę nie tylko ze zwierzęcą zaciekłością nienawidzi żydów, ale i chrześcijan a pewnie i muzułmanów.
      Spytałem się o niego bo kiedyś jak czytałem jedno forum historyczne i temat zszedł na niego, ktoś powiedział że opolczyk rzekomo miał uważać się za wcielonego słowiańskiego boga. Gdy spytałem, skąd on ma takie rewelacje, nie odpisał. Byłem skołowany: wierzyć w to, że aż tak mu odbiło czy nie. I stąd moje pytanie: jaka jest prawda? Czy z opolczykiem rzeczywiście jest tak źle? Czy to tylko jakiś gość robił sobie ze mnie i innych forumowiczów jaja by zaistnieć?

      Usuń
    9. >>ktoś powiedział że opolczyk rzekomo miał uważać się za wcielonego słowiańskiego boga.<<

      Nie byłbym jakoś specjalnie zaskoczony, gdyby to była prawda. Ale nie mam zdrowia na weryfikowanie - przebijanie się przez jego nienawistny bełkot to droga przez mąkę :D

      Usuń
    10. Paweł a czy to prawda że Opolczyk na swoim blogu otwarcie popiera Holokaust? Bo i z taką opinią o nim się spotkałem

      Usuń
    11. Z tego co widzę to na pewno neguje holokaust. To albo człowiek psychicznie chory, albo wyjątkowa szuja. Możliwe też, że zamiast "albo" powinno być "i", bo jedno nie wyklucza drugiego. Opolczyk powołuje się przy tym na kłamstwa Ratajczaka, nieżyjącego już negacjonisty holokaustu, skazanego przez polski sąd. za tzw. kłamstwo oświęcimskie.

      Usuń
    12. Witam, to znowu ja.
      Czy twoim zdaniem po dogłębnej lekturze bloga Opolczyka można bez ogródek nazwać nazistą/neonazistą/kimś jakkolwiek zainspirowanym ideologią nazistowską?

      Usuń
    13. Wybacz, ale Opolczyk nie jest dla mnie atrakcyjnym obiektem badań :D

      Usuń
    14. Ja zaś mimowolnie sprawdziłem tego gościa w "internetach". I powiem tak...jeśli on istotnie nienawidzi żydów z taką zwierzęcą zaciekłością jaką prezentuje....no to coś jego poglądy się kupy nie trzymają. Bo jak w takim razie wyjaśnić zdjęcie na którym Szubert/Opolczyk spotyka się z niejakim Peterem Beinem, na którym wyraźnie widać jak nosi on jarmułkę i pochyla się nad książką autorstwa Beina (albo nawet Talmudem)? Swoją drogą nie wypowiem się o jakości i wiarygodności źródła - strony trybeus.prawynurt.pl, ale może ty, jako osoba o większym doświadczeniu, dasz radę ją zweryfikować?

      Link do strony trybeus.prawynurt.pl, od razu do artykułu o Opolczyku:

      http://trybeus.prawynurt.pl/klub-dyletantow/zydaki-poganie-i-reszta-swiata,1179.htm

      Usuń
  17. O, teraz dopiero tu trafiłem (z forum Strategie, wątek o Bieszku, ale dawno tam nie zaglądałem :) ) Już się zabieram za lekturę całego cyklu

    OdpowiedzUsuń
  18. dlaczego nie widać moich dwóch komentarzy? Czyżby cenzura?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak, cenzura intelektualna - debilizmy lecą.

      Usuń
  19. Ten komentarz został usunięty przez administratora bloga.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To są te argumenty? Jak na Sebixa może wystarczy, ale to nie miejsce dla nich.

      Usuń
    2. Sattivasa
      Ten troll będzie stąd regularnie gnany. Za głupotę.

      Usuń
  20. Przeczytałam cały cykl "Dojenia"...Nie jesteście nic inni... od tych co wierzą w Lechię... Drwicie...szydzicie... niczym się nie różnicie! Taka z Was pseudo inteligencja od siedmiu boleści. Niby chcecie być elitą światłości i wiedzy... że tacy jesteście rozgarnięci...i uzurpujecie sobie prawo do oceniania innych... a kim Wy jesteście? Jaka wiedzę posiadacie inną niż Ci którzy nie wierzą w Imperium Lechickie? (wspomnę, że wierzę w oficjalną wersję historii...szczególnie tym, którzy teraz rzucą się tu na mnie za moment i poproszą o wyjście...twierdząc, że mają rację absolutną) A tak jak i osoby pogardliwie nazywani przez Was "turbosłowianami", nie możecie sobie uzurpować prawa do wiedzy absolutnej... Takiego prawa nie na nikt, bo nikt jeszcze nie posiadł wiedzy absolutnej. Poza tym człowiek myślący... szanuje opinie innych (nie to co wy), zawsze szuka odpowiedzi na pytania, a nie wierzy ślepo w to co mu chcą wbić do łba inni.Oby karma do Was wróciła.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To ci dopiero strumień nieświadomości. Nadaje się do kącika humoru i groteski.

      Usuń
    2. Absolutnie się z Panem zgadzam, Wasza działalność nadaje się tylko do tego.

      Usuń
    3. Paweł to nie jest ten sam gość co kiedyś się tu pojawiał? Ten co ględził, chyba tak to szło, że tu piszą ludzie o niskiej inteligencji i znikomej kulturze, którym nic nie wyszło w życiu i produkują się w necie by zaistnieć, by się dowartościować? Że piszący tu nie znają się na historii, kulturze i polemice? Co jak mu odpisałem to podkulił ogon i cichaczem zwiał?

      Usuń
    4. Modus operandi zbliżony, aliści może to być jeno naśladowca.

      Usuń
    5. A kto ich tam wie, tych anonimowych :D W każdym razie styl, argumentacja, logika - podobne.

      Usuń
    6. Jak myślisz czy ten gościu jeszcze się tu pojawi?

      Usuń
  21. Zaciekawiło mnie, że Chrobry "jako kapłan naczelny nowej religii" czyli kto? Chrobry został biskupem czy jak?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Król, podobnie jak biskup, był pomazańcem - z tego pewnie turbowcy wysnuli wniosek, że był kapłanem :D

      Usuń
    2. "tego pewnie turbowcy wysnuli wniosek, że był kapłanem"
      Też tak to sobie tłumaczę. Owa Krystyna Wilanowska ma widać kłopot ze zrozumieniem czym jest stan kapłański.

      Usuń
  22. "Oczywiście oszołomy nie podają żadnych danych pozwalających zweryfikować tę informację – czyli, w którym konkretnie miejscu u Długosza tego szukać (np. pod którym rokiem)."
    Czytając to mam wrażenie déjà vu. Jak pisze astronom Ludwik Zajdler (1905 - 1985) w książce "Atlantyda" :
    "Angelos Galanopoulos powołuje się na Szymona Stylitę, który miał jakoby coś pisać na temat Atlantydy, lokalizując ją właśnie na Morzu Egejskim. Stylici to ugrupowanie chrześcijańskich ascetów na Bliskim Wschodzie, którzy w celu umartwiania się spędzali życie na szczycie wysokiego słupa. Inicjatorem tej praktyki był Szymon z Syrii, urodzony w roku 390 i zmarły w roku 460, który rozpoczął karierę jako pasterz; a był później autorem uczonych traktatów o treści religijnej. Amerykanin James Mavor z Instytutu Oceanograficznego w Massachusetts zadał sobie trud przestudiowania odpowiedniej literatury na ten temat, jednakże nie udało mu się znaleźć najdrobniejszej wzmianki o Atlantydzie ani u wymienionego Szymona z Syrii, ani u innych stylitów (stylici, a było wśród nich kilku Szymonów, istnieli do końca XII stulecia)."
    Zastanawia mnie zawsze, czemu Mavor zadawał sobie trud studiowania Szymona Słupnika, skoro Galanopoulos wskazania stosownego miejsca zaniechał.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jeszcze raz:
      >>przejrzałem Długosza opis panowania Chrobrego i nie znalazłem wzmianki, na którą powołują się oszołomy (...). Oczywiście, Długosz mógł o tym wspomnieć w dowolnym miejscu swojego dzieła, ale nie będę teraz tysięcy stron czytał (...). Tym bardziej nie będę szukał, że – jak jeszcze raz podkreślę – taka wzmianka i tak byłaby bezwartościowa.<<

      Usuń