Nie znoszę historii okresu rozbiorowego, być może dlatego, że do szkoły podstawowej chodziłem jeszcze w czasach ustroju słusznie minionego i byłem katowany dziejami ruchu robotniczego. Nie lubię też standardowych powieści historycznych o tym okresie (standardowych, czyli o wielkich – acz przegranych – wodzach i powstaniach). Natomiast lubię obyczajówki z akcją umieszczoną w XIX – początkach XX wieku (Lalka Prusa i Chłopi Reymonta to u mnie absolutny literacki TOP 10). I lubię fantastykę – historie alternatywne (że wymienię choćby Piskorskiego Zadrę oraz Czterdzieści i cztery, a i Krawędź czasu ma taki XIX-wieczny klimat).
