środa, 4 listopada 2015

Krzysztof Piskorski, Zadra

Wcześniej przeczytałem kilka pozycji steampunkowych i uznałem, że to dość głupawy gatunek, więc Zadry nie kupiłem w „normalnym” terminie. Dopiero teraz napatoczył mi się w taniej księgarni tom pierwszy, a że debiutancką pozycję Piskorskiego [1] wspominam dość miło, zaryzykowałem całe 10 zł polskich. Jakie wrażenia po lekturze? Najlepszym komentarzem jest to, że zaraz po przeczytaniu pierwszego tomu Zadry, kupiłem drugi i dwie kolejne książki tego autora [2].

Przede wszystkim Piskorski umie pisać powieści. Czasem przy czytaniu książek polskich fantastów mam wrażenie, że autor miał pomysł na początek i koniec, a że zamarzyła mu się powieść, a nie opowiadanie, to pomiędzy nawciskał byle czego. U Piskorskiego tego nie ma, od pierwszej do ostatniej strony wygląda to na rzecz przemyślaną. Do tego nie sili się na „nie wiadomo co”. Chce fajnie opowiedzieć fajną historię i.... fajnie mu to wychodzi.

Nie jest to też historia alternatywna w stylu katolicko-narodowym (bleee), czyli opowieść o tym, jak Polacy (np. dzięki wynalazkowi prof. XYZ) podbili świat i tworzą owo wymarzone katolickie imperium, przeciwko któremu knują Żydzi, masoni, geje itp. U Piskorskiego Polacy nadal podwieszeni są pod Napoleona. Cesarz nie dał spodziewanej nagrody w postaci reaktywacji Rzeczpospolitej Obojga Narodów, ale właśnie pojawia się nowa szansa. Dzięki eterowi odkryty zostaje świat równoległy i tam Polacy mają sobie wykroić imperium na miarę potrzeb i możliwości. Wykroić siłą, bo w równoległym świecie pojawili się też Prusacy i Rosjanie.
Za bramę, z francusko-polską armią, wyrusza Stanisław Tyc. Jednocześnie śledzimy akcję w „naszym” świecie, gdzie została narzeczona Tyca (taka inteligentna idiotka) i jej brat-naukowiec zajmujący się eterem.

Nowy świat geograficznie jest identyczny z naszym. Identycznie też rozwijał się gdzieś do V wieku. Co się stało później, że Nowa Europa stała się kontynentem rzadko zaludnionym, a do tego głównie przez przedstawicieli rasy mongoloidalnej? Odpowiedź w książce.
Nieco rozczarowało mnie zakończenie, które jest jakby z zupełnie innej bajki. Mimo to polecam.

Jeszcze o klasyfikacji gatunkowej Zadry. Pierwszy tom to typowy steampunk, ale w drugim pojawia się istotny element fantasy. Warto zwrócić uwagę na świetne okładki autorstwa Tomasza Marońskiego.
Tak na marginesie, jak to się stało, że Runa, mająca - moim zdaniem - lepszych autorów w swojej stajni niż Fabryka Słów zbankrutowała, a jej książki można teraz kupować w tanich księgarniach? Niestety, upadek Runy sprawił, że nie ukazała się kontynuacja Zadry - Wolta, zapowiadana już lata temu.

PRZYPISY
[1] Opowieść piasków (t. 1: Wygnaniec, 2005; t. 2: Najemnik, 2006; t. 3: Prorok, 2007).
[2] Krawędź czasu, Runa 2011; Cienioryt, Wydawnictwo Literackie 2013.

Ocena: 8/10.

K. Piskorski, Zadra, t. 1-2, wydawnictwo Runa, Warszawa 2008-2009, stron: 364 i 435.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz