Łączna liczba wyświetleń

czwartek, 27 czerwca 2019

Aleksandra Janusz, Asystent czarodziejki

Ostatnimi czasy dużo czytam z polskiej fantastyki, większość lektur okazała się dobra ponad przewidywania. Sięgnąłem więc i po zachwalany (szczególnie na Esensji) cykl Aleksandry Janusz. Wydawanie cyklu zresztą wydawca zawiesił i to bardzo brzydko – w pół słowa. Zapewne zakończenia się nie doczekamy. Co chyba nieco podłamało autorkę, która ogłosiła na facebooku:

niedziela, 23 czerwca 2019

Dlaczego żaden Piast nie został świętym? (piastowskie skandale i ciekawostki 3)

Mieszko kruszy bałwany pogańskie - grafika Jana Kazimierza Wilczyńskiego z 1835 r.

Na forum historyków po raz enty toczy się dyskusja o tym, dlaczego żaden przedstawiciel naszej pierwszej dynastii nie doczekał się statusu świętego lub chociaż błogosławionego. Bo rzekomo taki status przynajmniej władcy, który ochrzcił kraj, należał się jak psu micha. To jest zresztą też „argument” turbolechitów: według bystrzejszych (czyli IQ w przedziale 70-80) jest to dowód na nienawiść Watykanu do Polski, a według tych o IQ poniżej 70 – dowód, że chrztu Polski nie było.

poniedziałek, 17 czerwca 2019

Mój kanon fantasy – pozycje z lat 1970-1984


Przypomnę uwagi techniczne:
1. Język oryginału podaję tylko, jeśli jest inny niż angielski.
2. Pogrubione AS, WS i BN oznaczają, że dana pozycja znalazła się też w kanonach sporządzonych przez kolejno: Andrzeja Sapkowskiego, Wojciecha Sedeńkę i Beatrycze Nowicką.

To jedziemy:

wtorek, 28 maja 2019

Robert Nye, Faust

Tegoż autora inną powieść – Merlin – Sapkowski zaliczył do kanonu fantasy. Fausta nie. I właśnie to pominięcie zachęciło mnie do lektury – zaintrygowało mnie czy ów Faust został skreślony przez zbyt niski poziom literacki, czy może raczej przez zbyt małą zawartość fantasy w fantasy.

czwartek, 23 maja 2019

Mój kanon fantasy – pozycje sprzed 1970 roku


Lenia mam, a mnie poganiacie :D Wyniki konkursu podam w poniedziałek/wtorek (podam na pewno). A nadesłane listy nader ciekawe, a nawet miały pewien wpływ na poniższy wykaz – dokładniej mówiąc, uzupełniłem o jedną pozycję z nadesłanych przez Lenę. Dlaczego uzupełniłem... Jedziemy z koksem.

środa, 8 maja 2019

Mój kanon fantasy – konkurs książkowy


Jak mówią, co się odwlecze, to nie uciecze. To taki konkursik związany z kanonem. Do wygrania trzy egzemplarze książki Daniela Nogala Betelowa rebelia: Spisek. Dlaczego akurat tej? A bo uznałem, że warto akurat tego autora i ten cykl trochę popromować – tu moja opinia o tej książce.

niedziela, 28 kwietnia 2019

Margaret Atwood, Rok Potopu

O ile Oryks i Derkacz mnie wciągnął od pierwszej strony i nie puścił do ostatniej (tu opinia), o tyle Rok Potopu nieco wymęczył. Pewnie dlatego, że czytałem jeszcze raz to samo, tylko trochę inaczej.

sobota, 16 marca 2019

Marcin A. Guzek, Szare Płaszcze: Komandoria 54

Niedawno Sattivasa dopytywał o antyczne postapo, czyli powieść z akcją umieszczoną po upadku cesarstwa rzymskiego. Właśnie czymś w tym stylu jest książka Marcina Guzka. Ale to fantastyka, tylko inspirowana wczesnośredniowiecznymi dziejami Europy.

Tuż przed upadkiem cesarstwa zachodniorzymskiego państwo to przypominało imperium segmentarne. Jak to wyglądało w praktyce:

niedziela, 24 lutego 2019

Margaret Atwood, Oryks i Derkacz

Margaret Atwood to uznane nazwisko, nie tylko w fantastycznym światku. Ale jakoś tak się złożyło, że po raz pierwszy miałem styczność z jej twórczością. Głównonurtowcy – a tu (słusznie czy nie) zalicza się tę autorkę – często wykładają się na fantasy/SF, jak Charlie Chaplin na skórce od banana. Przy czym do takich „eksperymentów” głównonurtowców mam stosunek dwojaki – fantasy raczej kupię, ale do SF podchodzę jak pies do jeża. Więc pewnie nigdy bym nie przeczytał książek Margaret Atwood, gdyby nie trafiły pod strzechę mojej wioskowej biblioteki. I wiecie co, dużo bym stracił.

sobota, 2 lutego 2019

Styczeń 2019 – raport z biblioteczki


Chyba po raz pierwszy udało mi się tak wyrobić z raportem. Ale to jedno z dwóch postanowień noworocznych – publikować raporty na początku następnego miesiąca, a drugie to chociaż trochę ograniczyć zakupy. Jak widać w styczniu udało się jedno i drugie.