Łączna liczba wyświetleń

niedziela, 13 stycznia 2019

Zawartość Żyda w Polaku

Polski antysemityzm to coś, co nieodmiennie wywołuje moją wesołość. Jesteście zaskoczeni, że akurat wesołość? Już tłumaczę: praktycznie każdy Polak ma krew żydowską, a w wielu przypadkach na pochodzenie żydowskie wskazują nazwiska. To przecież prześmieszne, kiedy człowiek z nazwiskiem wskazującym na pochodzenie z Narodu Wybranego smara o genetycznie uwarunkowanej wredności Żydów.

Właśnie niedawno zdarzyło mi się jednego takiego zgasić – miał nazwisko pochodzące wprost z hebrajskiego (nawet nie z jidysz). Kiedy mu wyłożyłem etymologię jego nazwiska, o dziwo, podziękował, po czym zamilkł. Pewnie jakiś czas będzie przetrawiał.

Kiedy takim antysemitom tłumaczę, że praktycznie każdy Polak miał wśród przodków Żyda, oczywiście odpowiadają, że to niemożliwe i „udowodnij”. To jedziemy z koksem.

Zacznijmy od tego, że przodkowie przyrastają nam przez potęgowanie. W pierwszym pokoleniu mamy dwoje, w drugim czworo, w trzecim ośmioro itd. Oblicza się, że w ciągu stulecia przelecą cztery pokolenia. Czyli sto lat temu mieliśmy po szesnaścioro przodków. Dwieście lat temu było tych przodków 256, trzysta lat temu – 4096, pięćset lat temu – 1 048 576 przodków! A w czasach Chrobrego byłoby to:  1 099 511 627 776. Czyli doszliśmy do bilionów.

Oczywiście nikt z nas tak wielu przodków nie miał – tu dochodzi do „skrócenia” drzewa genealogicznego, bo w pewnym momencie zaczną się małżeństwa osób daleko spokrewnionych (nie zdających sobie najczęściej z tego sprawy). Jadąc na przykładzie Piastów, taki np. Kazimierz kujawski, ojciec Łokietka, miał trzy żony – wszystkie także z rodu Piastów. A i sam Łokietek poślubił Piastównę. W ten sposób ilość przodków Kazimierza Wielkiego znacząco się zmniejszyła – w jego drzewie genealogicznym wielokrotnie będzie się pojawiał Bolesław Krzywousty, a jak sięgniemy do dalszych pokoleń, to jeszcze częściej np. Bolesław Chrobry.

Z drugiej strony, potomstwo człowieka sprzed tysiąca lat dziś może iść w grube miliony. Na dobrą sprawę, wystarczy jeden „spolonizowany” Żyd z czasów Mieszka I, by dziś każdy Polak tę odrobinę krwi żydowskiej miał.

Teraz kilka ścieżek, którymi Żydzi stawali się częścią narodu polskiego. Wiadomo, że za czasów pierwszych Piastów istniała w naszym kraju co najmniej jedna gmina żydowska (w Przemyślu), można się domyślać jeszcze przynajmniej dwóch: w Krakowie – bo to bardzo ważny ośrodek na szlaku handlowym wiodącym od Hiszpanii po państwo Chazarów i... Olkuszu (bo sama nazwa tego miasta zapewne pochodzi z hebrajskiego). Byli to najpewniej tzw. Radanici, czyli Żydzi z zachodniej części świata islamskiego (Maghrebu i Hiszpanii). Było ich niewielu, więc siłą rzeczy musiało dochodzić do związków mieszanych. Z sąsiednich Czech mamy poświadczenie, że niektórzy z tych Żydów przyjmowali chrzest. Taki np. przechrzta Jakub w 1124 roku:
po chrzcie stając się odstępcą, w nocy zburzył ołtarz, który był wystawiony i poświęcony w ich synagodze, i wziąwszy święte relikwie nie lękał się wrzucić je do swego wychodka.
Okazało się, że jego rodacy byli litościwi, bo
Żydzi, równi mu w zbrodni, aby wspomniany skurwysyn nie był stracony, złożyli księciu trzy tysiące grzywien srebra i sto grzywien złota (tak na marginesie, uwielbiam język Kosmasa).
Dopiero na przełomie XI i XII wieku przybyła do nas znaczniejsza liczba Żydów, a to za sprawą wypraw krzyżowych. Krzyżowcy przeprowadzali na terenie Niemiec czy Czech rozgrzewkę – czyli pogromy Żydów. Ci często uciekali do Polski, bo tu mieli opiekę władców. Znowu Kosmas:
W roku od wcielenia Pańskiego 1098 doniesiono księciu Brzetysławowi, że niektórzy Żydzi uciekali, niektórzy potajemnie swe bogactwa przenoszą częścią do Polski, częścią na Węgry.
Kolejne prześladowania skutkowały kolejnymi falami Żydów przybywających do Polski. Problemy przyszły w wieku XIII, kiedy zaczęły w Polsce powstawać miasta (bo wcześniejsze grody miastami nie były). Miasta powstawały dzięki kolonizacji niemieckiej, a Niemcy przynosili ze sobą zachodnie obyczaje. Jakie to obyczaje? Oczywiście wiara, że Żydzi porywają hostię, żeby ją dręczyć, że porywają dzieci, żeby wytoczyć z nich krew na macę, że zatruwają studnie (tak tłumaczono średniowieczne epidemie). Wystarczyło, że poszła fama „Żydzi ukradli hostię” i zaczynał się pogrom. Przy czym pogromy polegały nie tylko na zabijaniu Żydów i rabowaniu ich majątku, ale także na zmuszaniu do przyjęcia chrztu.

Niestety, najstarsze informacje o takowych wydarzeniach w Polsce są dość lakoniczne, bo np. w rocznikach pod 1399 rokiem zanotowano tylko, że Żydzi w Poznaniu ukradli hostię. Ale już z 1407 roku mamy informację (Długosz), że po takim pogromie w Krakowie:
Wielu wreszcie z tych, którzy ocaleli, dobrowolnie się ochrzciło. Nadto wszystkie dzieci żydowskie, które chrześcijanie oszczędzili albo uratowali spośród płomieni, staraniem chrześcijan odrodziły się w świętym źródle chrztu.
Więc, jak widać, już w średniowieczu sporo Żydów przyjmowało chrzest i z czasem stawało się Polakami. Zresztą nie tylko w wyniku pogromów i przymusu, lecz także dobrowolnie – Żydów dotykał szereg sankcji prawnych, utrudniających nie tylko prowadzenie interesów, lecz także po prostu życie. W tej sytuacji często decydowali się na zmianę wyznania. A przypomnę, że taki Żyd z wieku XV dziś może mieć masę potomków, nawet idącą w miliony (zakładając po pięcioro dzieci w każdym pokoleniu, dziś dałoby to prawie osiem milionów ludzi).

W XV wieku otworzyła się jeszcze jedna furtka – bardzo atrakcyjna dla Żydów. Otóż w państwie Jagiellonów, a potem w Rzeczpospolitej Obojga Narodów Żyd, który przyjął chrzest, mógł liczyć na nobilitację – zostać szlachcicem. I tak np. pod koniec XV wieku chrzest przyjęła rodzina krakowskich Żydów o nazwisku Fiszel – ojciec i dwóch synów. Ich matką chrzestną była sama królowa Elżbieta (wdowa po Kazimierzu Jagiellończyku). Głowa rodziny przyjęła imię Stefan, a jego synowie – Jan i Stanisław. Od swojej posiadłości w Wielkopolsce przybrali nazwisko Powidzcy. Stanisław Powidzki został nawet księdzem. Jego owdowiały ojciec zawarł drugi związek małżeński, ze szlachcianką Apolonią Zgierską, siostrzenicą samego prymasa Jana Łaskiego. Łaski zresztą dopuścił Powidzkich do swojego herbu – Korab. Trzecią żoną Stefana Powidzkiego była znowu można szlachcianka – Elżbieta z Bnina Śmigielska, córka Jana, kasztelana przemęckiego.

Co ciekawe, bratem Stefana był Mojżesz Fiszel – rabin żydowskiej gminy w Krakowie, który został oskarżony o mord rytualny i w 1541 roku spalony na stosie... Stefan już wówczas nie żył, ale nawet gdyby żył, pewnie mało by go to obeszło – po przyjęciu chrztu zrobił się strasznym żydożercą.

Powidzcy (nazwisko do dziś występujące) nie byli wyjątkiem, w herbarzach można naliczyć około dwustu rodzin szlacheckich pochodzenia żydowskiego. Jak widać po Powidzkich, jak najbardziej ci ochrzczeni Żydzi wchodzili w związki rodzinne z pozostałą szlachtą. Oczywiście większość tych związków jest nie do wyśledzenia w materiale źródłowym.

Józef Frank
Wiek XVIII znowu zrobił narodowi konkretną transfuzję krwi żydowskiej. A to za sprawą frankistów. Była to sekta żydowska, której „prorokiem” był Józef Frank (pierwotnie Josef ben Juda Lejb Frank, potem Jakub Józef von Frank-Dobrucki). Frankiści byli skłóceni z pozostałymi Żydami, toteż ochrony przed nimi szukali u katolików. Wreszcie, w 1759 roku Frank i kilka tysięcy jego zwolenników przyjęło chrzest – część z nich od razu tylnymi drzwiami dostała się do stanu szlacheckiego (tylnymi, bo przez adopcję do rodów rodziców chrzestnych, a w tym okresie było to bezprawne). Część frankistów potem została już prawnie nobilitowana.

Sam Frank później przyjął jeszcze raz chrzest – tym razem ojcem chrzestnym był sam król August III. Losy Franka były dość skomplikowane, acz bardzo ciekawe, ale nie są tematem tej notki. W każdym razie ostatecznie niemal wszyscy frankiści przyjęli chrzest – ich liczbę szacuje się na około 24 tysiące. Z czasem rozpłynęli się w polskim „morzu” – losy możniejszych rodzin można wytropić, ale mniej znacznych chyba nie za bardzo. O frankistowskie pochodzenie podejrzewano np. matkę Adama Mickiewicza, a to za sprawą nazwiska, podejrzewano też żonę Mickiewicza, acz w tym przypadku przez herb. Więc jakie nazwiska przyjmowali frankiści po chrzcie:

1. Od symbolu: chrzest = nowe życie. To będą takie nazwiska jak: Nowak, Nowacki, Nowicki, Nowikowski, ale także Nawrocki (nawrócony) czy Dobrowolski i Dobrucki (dobrowolnie ochrzczony). To oczywiście nie oznacza, że np. każdy Nowak jest potomkiem frankistów, ale powinien przynajmniej taką możliwość rozważyć, zanim bluzgnie antysemicko.

2. Od daty chrztu. I to będą nazwiska od dni: Poniedziałek, Poniedzielski, Wtorek, Piątek, Piątkowski, Sobota, Niedziela, Niedzielski. Będą też nazwiska od miesięcy: Styczeń, Marzec, Marzecki, Kwiecień, Kwieciński, Kwietniewski, Maj, Majski, Majewski (takie nazwisko nosiła właśnie matka Mickiewicza), Czerwiec, Lipiec, Wrzesień, Wrzesiński itd. (kreatywność neofitów, nie tylko frankistów, była wielka; Kazimierz Rymut tylko od jednego miesiąca, maja, doszukał się nazwisk: Majak, Majacki, Majas, Majczak, Majczyk, Majczyński, Majek, Majenka, Majewicz, Majewski, Majowski, Majk, Majka, Majkowicz, Majkowski, Majoch, Majocha, Majonek, Majos, Majowicz, Majski, Maik, Mainka, Maiński, Mejka, Mejkalski, Mejowic, Mey).

3. Od symboli chrześcijańskich, np. od krzyża – Krzyżanowski.

4. Od imion. No i tu będą zarówno nazwiska z daleka zdradzające pochodzenie (jak choćby Lewicki, Lewiński, Naimski), jak i też dziś nie do wytropienia – Jakubowski, Józefowicz, Matuszewski.

5. Część frankistów była w Polsce przybyszami (bo Frank działał też w innych krajach) – i tu mamy nazwiska Przybylski, Przybytowski. Pewnie tej samej kategorii jest nazwisko Wołowski (od Wołoszczyzny, dziś części Rumunii).

6. Nazwiska rozmaite: np. Łabędzki, Rydecki, Zieliński, Szymanowski (to nazwisko nosiła żona Mickiewicza, jest też inny ród Szymanowskich – „rdzennie” polski, ale ci mieli herb Ślepowron, a rodzina żony Mickiewicza herb Młodzian).  

Józef Berkowicz. Jego ojciec, Berek
Joselewicz, był organizatorem i dowódcą
żydowskiego pułku w Insurekcji
Kościuszkowskiej, potem służył
w legionach we Włoszech.
Sam Józef z synem Leonem
uczestniczył w Powstaniu Listopadowym
Owe kilkadziesiąt tysięcy frankistów całkowicie roztopiło się w polskim morzu, czasami o ich pochodzeniu przypominają nazwiska. Ale to nie była jedyna w owym stuleciu ścieżka, którą Żydzi stawali się częścią naszego narodu. Dość znaczne rozmiary musiało wówczas przybrać porywanie żydowskich dzieci i wychowywanie ich na katolików – w 1767 roku gminy żydowskie apelowały się do króla Stanisława Augusta Poniatowskiego, by nie byli ukrzywdzeni od księży i pospólstwa, że dzieci nasze po wsiach lub po domach gwałtem łapają, a do przyjęcia wiary katolickiej przymuszają.

Przyszedł wiek XIX – wśród Żydów pojawiły się silne tendencje asymilacyjne. Kolejni przyjmowali chrzest, czasami przybierając nazwiska polskie, nieraz utworzone na wzór frankistów, a nieraz zdradzające pochodzenie – tu należy zaliczyć np. nazwiska od miast pochodzenia. Każdy słyszał pewnie o Poznańskich i Warszawskich. Ale to samo działo się i u Żydów z miast mniejszych – np. rodzina Wieniawskich z Wieniawy (dziś dzielnica Lublina), ze słynnym kompozytorem Henrykiem Wieniawskim na czele, jak najbardziej była żydowska (dopiero ojciec kompozytora – Tadeusz, lekarz, powstaniec listopadowy – zmienił nazwisko). Co zabawne, poseł PiS Jan Mosiński ma tego samego typu nazwisko – od wielkopolskiego miasteczka Mosina. Od kiedy mu zwrócono na to uwagę, bardzo ograniczył antysemickie występy.

Żydzi przyjmowali też nazwiska od wykonywanych zawodów, przy czym, co ciekawe, w kilku językach. I tak np. krawiec mógł się nazwać po polsku Krawcem, po niemiecku Schneiderem, po hebrajsku Chajatem, a nawet po rosyjsku Portnojem.

Nie inaczej działo się w wieku XX, a dzięki asymilacji Żydów Polska zyskała wielu ludzi kultury i nauki, miejsca by nie starczyło, żeby ich wymienić – Bruno Schulza, Jana Brzechwę, Juliana Tuwima, Jana Kiepurę, Krzysztofa Kamila Baczyńskiego, Stanisława Lema... Polskimi Żydami byli też choćby Szmul Gelbfisz – Samuel Goldwyn (twórca amerykańskiego giganta filmowego Metro-Goldwyn-Mayer), bracia Wonsal – Warner (twórcy Warner Bros) czy René Goscinny (twórca Asterixa). Ale polonizowali i katolicyzowali się nie tylko wybitni Żydzi, także robotnicy, a pewnie i gangsterzy, prostytutki...

W każdym razie, zanim bluzgniesz antysemicko – sprawdź swoje korzenie, a nawet jeśli Żyda tam nie znajdziesz, to on i tak jest, tylko przez brak źródeł niewykrywalny. I nie, nazwisko niemieckie nie dowodzi, że Żyda tam nie ma – jidysz to de facto dialekt niemieckiego, więc polscy Żydzi bardzo często nosili nazwiska niemieckie.

Oczywiście krew płynęła w obie strony, ale u Żydów polskich mniej było krwi polskiej, niż u Polaków żydowskiej. Dlaczego? Rzecz prosta jak drut: z przyczyn prawnych i religijnych prościej było małżeństwom mieszanym wybrać opcję polsko-katolicką.

Więc kochajmy Żydów, bo każdy z nas ma w sobie „kawałek” Żyda :)


Sezrobiłem facebooka,można sepolubiać:

76 komentarzy:

  1. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
  2. Wiesz, co z tego wszystkiego zrozumie przeciętny antysemita?
    "Ja się nazywam Roch Kowalski, a to jest pani Kowalska. Nas to nie dotyczy."
    Ludzie tego pokroju mają (parafrazując wicehrabiego Juliana Alfreda Pankratza de Lettenhove) słup w herbie, co odzwierciedla właściwy im pomyślunek.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kurde, a myślałem, że to łopatologia... Mówisz, że mam nadmierne pokłady optymizmu co do inteligencji bliźnich? :D

      Usuń
    2. Ano jesteś niepoprawnym optymistą. Nikt nie jest doskonały.

      Usuń
    3. Zobaczymy, jak bluzgną to zrozumieli :D

      Usuń
    4. Bluzgów jeszcze nie ma, za to pojawił się specjalista od korzeni, co to tylko po matce się ukorzeniają. Chyba wyszło na moje.

      Usuń
  3. Dwa pytania mam - jak brzmi w oryginale fragment ze skurwysynem?
    I skąd info o tak masowej nobilitacji ochrzczonych żydów?
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. 1. Oryginał Kosmasa znalazłem tylko na jpg - tydzień przewijania, to jest rozdział LVII.

      2. Tu np. jest lista żydowskich rodzin szlacheckich - jak sądzę, z jednej strony niepełna (bo nie wszystkich Żydów-szlachciców można namierzyć), z drugiej być może zawiera też rodziny nobilitowanych Ormian, których nazwiska często są identyczne z żydowskimi:
      http://www.rogozinscy.pl/herby-szlachty-pochodzenia-zydowskiego/

      Usuń
    2. ps.
      Na Litwie wręcz było prawnie zapisane (zmieniło się to w 1764 r.), że:

      "jeśliby Żyd który albo Żydówka do wiary chrześcijańskiej przystąpili, tedy każda osoba i potomstwo ich, za szlachcica poczytywani być mają".

      W Koronie nie było takiego zapisu prawnego, ale praktykowano nobilitację "przechrztów".

      Usuń
  4. Cóż to za nazwisko pochodzenia hebrajskiego?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To chodzi o nazwisko - znane w kilku wersjach - Koim, Kojm, Kojma, Kajm. Pochodzi od imienia Kain. Potem słowo to miało w hebrajskim wydźwięk negatywny, ale przeszło do jidysz, w którym oznaczało chyba chłopa (chyba, bo google tłumaczy z jidysz jako... "krowa"). Początkowo też miało wydźwięk pejoratywny, ale z czasem stało się"normalnym" słowem. Używane było też przez Żydów jako imię (np. Koim Lewkowicz - powieszony podczas Powstania Listopadowego jako szpieg carski). To jest ewidentnie żydowskie nazwisko.

      Usuń
  5. Mówi się o dużym wpływie wendish/sorbian na yiddish. Zastanawia mnie czy ci wszyscy "Żydzi" mieli prawdziwe pochodzenie hebrajskie, czy może przechodzili na judaizm gdzieś we wczesnym średniowieczu na Połabiu a potem przenosili się na wschód.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wpływy słowiańskie są niewątpliwe, ale to z okresu po chrystianizacji Słowian. Przy czym główną rolę przypisałbym Czechom, a dopiero później Połabianom i Polakom.

      Ale to już było po chrystianizacji, więc jeśli nawet konwersje na judaizm się zdarzały, to raczej nie były to powalające ilości. Wiesz, przejście z katolicyzmu na judaizm, kiedy się żyje w katolickim państwie, mogło być dość niebezpieczne.

      Usuń
  6. Mnie odradzający się ślepy antysemityzm w internecie budzi moją niechęć i strach. Ostatnio przeczytałam pod filmikiem na temat programu ';Rolnik szuka żony' taką uwagę, która nie dość, że antysemicka, to świadczyła o głupocie piszącego. Chodziło o imię Ryszard. I coś było skomentowane... Ludzie, przecież to od Ryszarda Lwie Serce. Ale autorzy imienia też nie byli lepsi, o czym był ten filmik, bo powiedzieli, że nadadzą dziecku imię po polskim królu. No to powinien być Zygmunt przecież. Natomiast królewskie imię izraelskie to Salomon, a nie Ryszard, o czym pisał jakiś hejter.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ooo, Ryszard jako imię żydowskie... Że też niektórzy potrafią smnarać takie idiotyzmy w dobie internetu, gdzie takie coś można zweryfikować w minutę.

      Usuń
    2. A to ty nie wiesz, że zazwyczaj mało kto cokolwiek weryfikuje? A już szury nie weryfikują nigdy niczego.

      Usuń
  7. Hmmm, ale właściwie z tego tekstu nic nie wynika.Z pewnością nie potwierdzenie twojej tezy, że większość Polaków ma Żydów wśród przodków. Fakt że 500 lat temu jakaś moja praprapra..... babcia zrobiła sobie dziecko z Żydem, spolonizowany czy nie, ochrzczonym czy nie, nie świadczy o posiadaniu żydowskich korzeni. Podobnie gdyby to był mężczyzna i żydówka, chociaż tu już prędzej, bo u Żydów wiara (religia, czy też pochodzenie) są przekazywane z matki na potomstwo.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Aha, to że Twoja praprapra spłodziła twojego prapra z Żydem nie oznacza, że masz żydowskie korzenie. Zapewne oznacza, że przez owego Żyda masz korzenie marsjańskie :D

      Usuń
  8. Bardzo ciekawy artykuł.
    Ze swej strony dodam, iż od jakiegoś czasu proponuję, aby każdy aktywny antysemita 1) przeprowadził badanie genetyczne określające jego, że tak powiem kompozyt etniczny; 2) przy założeniu, że w hodowli ssaków rasowych za rasę czystą uznaje się udokumentowany rodowód do siedmiu pokoleń wstecz z obu stron, wykonał badanie swego drzewa genealogicznego do tyluż pokoleń; 3) aby informacje z 1) i 2) zostały obowiązkowo udostępnione publicznie. Coś czuję, że śmiechom i żartom nie byłoby końca.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Przypuszczam, że gdyby stosowne badania wykonać szczególnie starannie, mogłoby być jeszcze zabawniej, niż Ci się wydaje. Przypomina mi się, co pani Zasławska kiedyś Izabeli Łęckiej rzekła:
      "A co do czystości krwi... Ach, Boże! wielkie to szczęście, że nie bardzo zajmujemy się sprawdzaniem tych rzeczy. Powiadam ci, że o czyimś urodzeniu nie warto rozmawiać z ludźmi starymi jak ja. Tacy bowiem zwykle pamiętają dziadów i ojców i nieraz dziwią się: dlaczego wnuk jest podobny do kamerdynera, a nie do ojca. No, wiele się tłumaczy zapatrzeniem."

      Usuń
  9. O, jak mnie ucieszyła ta notka :P. Próbowałem się doszukać u siebie jakiegoś Żyda w rodzinie, ale jak znam do XVIII stulecia, nie znalazłem :P A i tak zapewne mam :P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też nie znalazłem Żyda w rodzie, ale już pokolenie moich prapradziadków znam wyrywkowo (zresztą chyba nieliczni znają w komplecie szesnaścioro prapra). Kiedyś na potrzeby jednego artykułu sprawdziłem jedną linię moich przodków do początków XIX w., ale tam miałem sprawę bardzo ułatwioną, bo to bardzo długowieczna linia, z której zdążyłem poznać pięć (!) osób z pokolenia moich pradziadków - z kuzynem prababci rozmawiałem, kiedy miałem 33 lata.

      Zresztą, jak dowiedziałem się z forum historyków, zachował się pamiętnik brata mojej prababci, tyle że trzeba go odszukać. Wuja był powstańcem wielkopolskim i śląskim (to on wywołał III Powstanie Śląskie :D - był saperem w grupie Wawelberg i wysadzał pierwszy most na Odrze, co było sygnałem do wybuchu powstania). Niestety pamiętnik wpadł w ręce pani Zyty Zarzyckiej, autorki książki "Polskie działania specjalne na Górnym Śląsku 1919-1921" - niestety, bo pani Zarzycka zmarła w 2006 roku i nie wiem gdzie teraz szukać pamiętnik.

      Usuń
    2. W sumie od strony ojca znam tylko do prapradziadków, więc dalej się mogli jacyś schować, niewykluczone. Tylko od strony obojga dziadków ze strony matki znam na tyle dobrze. Żyda nie znalazłem, jedna Turczynka się zaplątała.
      A to wielka szkoda - życzę powodzenia w poszukiwaniach, bo oprócz sentymentu, pewnie ciekawa byłaby to lektura.

      I taka śmieszna sprawa. Marii Skłodowskiej-Curie, zwłaszcza podczas pamiętnego romansu z Paulem Langevinem, zarzucano, że jest Żydówką (opierając się na drugim imieniu - Salomea). Tymczasem, była to szlachcianka ze Skłodowskich herbu Dołęga. A jak sprawdziłem w herbarzu, niektóre rodziny herbu Dołęga, również miały żydowskich przodków. Czyli, poniekąd francuskie brukowce sprzed wojny miały nieco racji.

      Usuń
  10. //Więc kochajmy Żydów, bo każdy z nas ma w sobie „kawałek” Żyda :)//
    Nie każdy lecz nieliczni i nie ma żadnych przesłanek do jakiegoś "kochania" bo niby za co ? Czemu akurat Żydzi mają mieć tak duży udział w budowie polskiego narodu skoro zawsze byli zdecydowaną mniejszością ? To już raczej udział Cyganów mógłby tu grać większą rolę bo chociaż też zawsze byli mniejszością to z uwagi na częste zmiany pobytu mieli o wiele szersze możliwości przekazania swoich "cygańskich genów", zresztą nieważne są genetyczne kody lecz metody wychowania i kształcenia dzieci

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Żydzi byli nieliczną mniejszością? Widać, jak wiesz o czym piszesz... W 1792 roku Żydzi to było 10% mieszkańców Rzeczypospolitej (wg Korzona). W II RP Żydzi to było 7,8% mieszkańców Polski (spis z 1921 r.) do 8,6% (spis z 1931 r.) - do tego sobie dolicz licznych "przechrztów" i Polaków wyznania mojżeszowego. Czyli pewnie łącznie nawet kilkanaście procent. Czyli na 10 mieszkańców Polski 1-2 było Żydami. A przypomnę ci, że już w pokoleniu prapradziadków masz 16 przodków. W pokoleniu prapraprapra - przodków 64.

      Cyganie nigdy nie stanowili nawet jednego procenta, a ich specyficzny tryb życia i brak tendencji asymilacyjnych sprawiał, że w niewielkim zakresie weszli w skład narodu polskiego. W każdym razie jeśli chodzi o Romów - bo nie każdy Cygan to Rom. Inna grupa Cyganów - Sinti asymilowała się lepiej, ale oni z kolei byli pewnie nawet nie promilem mieszkańców Polski.

      Poza Żydami tak duży wpływ na kształtowanie się naszego narodu miały dwie nacje: Rusini (czyli Białorusini i Ukraińcy) oraz Niemcy, nieco mniejszy - ale też znaczny - był udział Litwinów.

      Usuń
    2. czyli 10 %, zupełne obcej , unikającej asymilacji społeczności stoi za narodem polskim ? napisz lepiej od razu ,że nie ma żadnej Polski ani Polaków a te dwa pojęcia są jedynie synonimami Izraela i Żydów , a co do Cyganów , to nawet jeśli nie stanowili 1/2 % to z uwagi na ich aktywność w środowiskach wiejskich ich udział w procederze "niechcianych ciąż" mógł być wyższy od "pierwiastka żydowskiego", generalnie nic mnie nie obchodzi procentowy udział kogokolwiek w strukturę narodu polskiego ale wyróżnianie w tym kontekście Żydów wydaje się w obecnej sytuacji ( próby pozyskania miliardowych odszkodowań )typową "wodą na młyn "

      Usuń
    3. Po 1. Obawiam się, że Sattivasa mial rację - mamy pierwszego, który nie pojął tekstu.
      Po 2. Co znaczy "Stroją za narodem polskim"? Są tylko jednym ze składników, które złożyły się na naród polski - na tyle licznym, byś wśród swoich przodków miał jakiegoś Żyda.
      Po 3. Było dokładnie odwrotnie niż twierdzisz - Żydzi wcale nie unikali asymilacji. Gdyby unikali, to w waszym środowisku nie byłoby takie popularne tropienie rzekomych Żydów.

      Usuń
    4. Przede wszystkim nie należę do żadnego środowiska "tropicieli " ale widzę ,że tym swoim tekstem poszerzyłeś "horyzonty" owych "tropicieli " bo jak dotąd , to tylko ludzie kultury czy polityki byli kojarzeni z żydowskim pochodzeniem , po twoim odkrywczym tekście wiemy ,że każdy z nas ma udział w narodzie wybranym :))))))))

      Usuń
    5. Cóż, skoro powielasz typową dla tych środowisk retorykę (Żydzi czyhajo na nasze, rdzenie polskie piniundze) to się nie dziw, że zostałeś tam zakwalifikowany.

      I tak, tak - jakbyś nie zaklinał rzeczywistości, to też Żyda w sobie masz :D

      Usuń
    6. //jakbyś nie zaklinał rzeczywistości, to też Żyda w sobie masz :D //
      Ta opinia wcale się nie różni od sformułowań sympatyków wyjątkowości Słowian , gdzie każda starożytna kultura ma swój słowiański początek , tak jakby innych ludzi na świecie nie było :)))

      Usuń
    7. Oczywiście, że się różni, ale obawiam się, że ty tego nie ogarniesz. W każdym razie tak samo chyba każdy Niemiec ma korzenie słowiańskie - choć nie tylko słowiańskie. Z historycznymi fantasmagoriami Bieszka, Białczyńskiego czy Leszczyńskiego nie ma to nic wspólnego.

      Usuń
    8. Najważniejsze ,że ty wszystko ogarniasz bo każdy właściciel bloga zawsze wszystko
      wie najlepiej i musi mieć zawsze rację czyli w tym przypadku ,każdy z nas musi bezwarunkowo przyjąć ,że miał albo ma Żyda w rodzinie bo ty tak chcesz :)))) a dowodem ma być te 10 % , parada nazwisk a nawet jakaś niszowa sekta sprzed kilku wieków ,uspokoiłeś mnie tymi Niemcami , teraz już wiem ,skąd tyle w nich empatii dla nas , właściwe korzenie czynią cuda

      Usuń
    9. There is really nothing like Poland and Poles, and there never was such thing. "Polish" prince Miesko I was not Polish by any means. He was Jewish as entire Piast dynasty was. In Poland the court and spiritual elite was always all Jews. Piast, Jagiellon dynsty - they were Jewish dynasties; Genetic research states clear that ancestors of Mendog and Piast originated from Palestine and Samaria.
      Slavs nor Balts never owned lands Vistula and Memel.
      The principalities of Slezans, Vislans, Polans - all were JEWISH principalities! Slvas were only imported from Ruthenia as free labour force and goyim slaves. They were just slaves, mercenary labour workers in Jewish-owned shops, manufactures and stalls, and also were serfdom peasants who cultivated Jewish-owned land and shepherded Jewish-owned livestck. Jews just gave gentile Slavic population too much freedom at some point and they got too much out of hand.
      In so-called Polish-Lithuanian Commonwealth, Poles were only 5% and Lithuanians made only 7% and Rusyns made only 14% - the following rest was all Jewish. During Vasa dynasty reign there was much more synagogues that Catholic, Protestant and Orthodox churches and monasteries. Yiddish yet was official court language during the reign of Saxon dynasty. Polish court, knights, nobility, craftsmen, merchants, townsmen, clergy, artists, scholars, medics were Jewish and spoke Yiddish - Polish was language of the social bottoms, prostitutes, crooks, thiefs - and is only remaining from the times when slavs were IMPORTED here as slaves and unpaid workers..
      This is history of the Vistula-Memel region, you have NO rights to claim these lands. It was Jewish who were indigenous to these lands, slavs were imported here as SLAVES. All kings from Piast and Jagiellonian dynasty were Jews. Their religion was Judaism. All elected kings like Vasa, Bathory, Bourbons and Saxons converted to Judaism when accquired the throne. Yiddish was official language on their courts. Judaism was always more numerous than Catholicism, Protestantism and Orthodoxy. Names like Gnezno, Cracow, Warsaw, Vistula, Sleza, Wawel, Slask, Poland, Lech are all originated in Hebrew. POlish language originated from Hebrew.
      You Poles are so jealous of us because you have no own history. We control banking industry, film industry, monetary industry, media. We own your money, we own your apartments, we own your working sites, we own your scholarship, we own your healthcare, we own your entertainment. We own it because we always owned it. We were here before you were here. Your history is our history. Our history is not your history, however. All generations before you knew this, were jealous, and was furious about it. This is why you always hated us and tried to kill us.

      Usuń
    10. Dobre, dobre - widzę mamy tu zagramanicznego szurka :D Turbożyd?

      Usuń
    11. Ten komentarz został usunięty przez administratora bloga.

      Usuń
    12. Już podziękujemy za te brednie :)

      Usuń
    13. Okej pora się ujawnić. To była tylko sprytna prowo wymierzona w bardziej radykalnych tropicieli. Od czasu do czasu lubię się tak zabawić z nimi. Sorki za bajzel. Obiecuję już nie przeprowadzać takich "eksperymentów społecznych"

      Usuń
    14. Pierwszy post był nawet zabawny :D

      Usuń
  11. Czytałeś może "O pogromy ludu polskiego" Juliana Unszlichta? Jeśli tak co sądzisz o tej pozycji?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie czytałem, ale kojarzę o co chodzi. O Żydów poznańskich, czy szerzej - Żydów z zaboru pruskiego. Cóż, Prusacy dali im to, czego Rzeczpospolita nigdy im dać nie chciała (uznali ich za równoprawnych obywateli), to skorzystali. I stali się Niemcami. A jak to bywa z neofitami, stali się wyjątkowo gorliwymi Niemcami. Tu kilka słów o tym skrobnąłem:
      http://seczytam.blogspot.com/2016/07/helene-wecker-golem-i-dzin.html

      Usuń
    2. Ciekawym jest, że autor będący Polakiem żydowskiego pochodzenia nie pałał sympatią do Żydów (i to jeszcze przed przejściem na katolicyzm), co wyraża się we fragmentach:"Ubiegła rewolucja [1905-1907] była rewolucją żydowską, mającą na celu utrwalić hegemonię Izraela nad Polską i zrealizować utopijny ideał »Judeo-Polonii«" i "Wyrugowanie żydostwa z Polski jest nie tylko dla niej koniecznością życiową, lecz i wypełnieniem się sprawiedliwości dziejowej”. Zastanawiam się, skąd się wzięła aż taka wrogość?

      Usuń
    3. Stąd, że dawna niechęć do Żydów nie była antysemityzmem (czyli nienawiścią rasową), lecz raczej antyjudaizmem (nienawiścią religijną). Stąd Żyd po przyjęciu chrztu jak najbardziej mógł darzyć niechęcią żydów (w sensie religijnym i kulturowym), a na dodatek mógł się wyróżniać żydożerstwem, a to z dwóch powodów: po 1. bo neofici zazwyczaj są nadgorliwi, po 2. bo musieli przekonać nowych współwyznawców, że szczerze zerwali z żydostwem (a że JU był księdzem katolickim, to tym bardziej musiał).

      W przypadku JU dochodzi jeszcze niechęć narodowa, bo on się uznawał za Polaka, a Żydzi z zaboru pruskiego w większości identyfikowali się z narodem niemieckim.

      Usuń
  12. Nie mam nic do Żydów ale artykuł jest w dużym stopniu bzdurą. Rzeczywiście istniały regiony gdzie Żydzi w sporym stopniu asymilowali się z Polakami i były takie środowiska żydowskie które się polonizowały. W stosunku do ogólnej liczby polskich Żydów była to jednak mniejszość. Większość Żydów żyła w swoim własnym środowisku i żadnej asymilacji sobie nie życzyła ba ortodoksi mieli swoje gazety których Polacy prawie nie czytali tak jak gazety polskie też nie były czytane przez większość Żydów skoro Żydzi często nawet nie znali języka polskiego (W środowisku żydowskim pomijając inteligencję dobra znajomość czy nawet w ogóle znajomość polskiego nie była powszechna i uchodziła za swego rodzaju wyróżnienie) Tak więc Polacy obecnie rzadko pochodzą od Żydów.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tyle wiesz, ile zjesz, a jak nie nabierzesz ogłady, to polecisz stąd jak sokół.

      Patrzysz przez pryzmat Litwaków, którzy w Polsce pojawili się późno (dopiero na przełomie XIX i XX wieku), a już przed ich przybyciem Żydzi byli w Polsce bardzo liczni. I jeszcze się cofnij do wyliczeń ilu mieliśmy przodków, i ilu potomków ma dziś np. człowiek z XV wieku - może cię oświeci...

      Usuń
  13. Skoro zwykłe stwierdzenie (Bez żadnego antysemityzmu) jest tu już powodem gróźb, to więcej tu pisać nie będę. Wygląda na to że niczym się nie różnicie od idiotów pokroju Bieszka, bo oni też kochają obrażać i cenzurować swoich krytyków jeśli mogą. Żydzi przez wieki tworzyli zamkniętą społeczność a asymilacja mogła dotyczyć jednostek (Pomijając casus frankistów ale ich nie mogło być wielu) tak więc stwierdzenie że 10 % Polaków ma żydowskie pochodzenie jest niczym nie poparte. To nijak nie obraża Żydów ale nie można gwoli odwróconego antysemityzmu, wynajdywać fantasmagorii.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jak kłamstwo powtórzysz sto razy, to nie stanie się od tego prawdą. I zaczynam żywić bardzo poważne obawy, że nie rozumiesz słowa pisanego - bo nigdzie nie pisałem, że 10% Polaków ma wśród przodków Żydów, tylko że 100%.

      I wiesz, dobrze, że nie będziesz komentować, bo ja cenię sobie bardzo rozmowę. Rozmowa polega na wymianie poglądów i odnoszeniu się się do argumentacji rozmówcy - ty natomiast nie odnosisz się do mojej argumentacji, tylko powtarzasz mantrę. Więc jeszcze raz: wystarczy JEDEN Żyd ochrzczony w początkach XV wieku (a było ich wielu), żeby dziś w Polsce żyło kilka milionów jego potomków. Wystarczy jeden Żyd ochrzczony w czasach Mieszka I, żebyśmy wszyscy byli jego potomkami.

      Czy czegoś powyżej nie rozumiesz, coś trzeba ci przystepniej wytłumaczyć?

      Usuń
  14. Taka anegdotka - ponoć Paweł Hertz zwykł żartować, że tyle w nim krwi chrześcijańskiej, ile zjadł w macy :)

    OdpowiedzUsuń
  15. //Wystarczy jeden Żyd ochrzczony w czasach Mieszka I, żebyśmy wszyscy byli jego potomkami.//
    To by była prawda tylko wtedy gdyby w czasach Mieszka wszyscy poza tym jednym żydem byli impotentami :))))))))))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O ja pierd... Wygrałeś internety - niniejszym nadaję ci tytuł Największego Dzbana Komentującego na Tym Blogu... Rozumiesz dlaczego czy mam ci wyłożyć łopatologicznie? Pomyślałeś drogi Dzbanie, że miałeś dwoje rodziców, ale czterech dziadków, ośmioro pradziadków, szesnaścioro prapradziadków itd.? Wiesz, że obecnie oblicza się ilość żyjących potomków Czyngis-chana na ok. 30 milionów? A Czyngis-chan żył dwieście lat po Mieszku I... I zaprawdę Dzbanie powiadam ci - w czasach Czyngis-chana nie było plagi impotencji na masowa skalę :D I poczytaj może Dzbanie jeszcze to:

      http://wyborcza.pl/1,75400,17343030,800_milionow_Azjatow_pochodzi_od_11_mezczyzn__ktorzy.html

      Usuń
    2. //oblicza się ilość żyjących potomków Czyngis-chana na ok. 30 milionów? //
      zapomniałeś tylko dodać ,że chodzi o 30 mln w skali całego świata , i to potomków kogoś ,kto codziennie miał dostęp do przynajmniej kilku kobiet ,daj sobie spokój już tym ciągiem arytmetycznym a nagrody to sobie rozdawaj po przedszkolach

      Usuń
    3. Drogi Największy Dzbanie Komentujący na Tym Blogu, tylko Czyngis-chan był jeden, a Żydów przyjmujących w Polsce chrzest masa. i ci Żydzi wchodzili nie w skład narodu Niewiadajakiego żyjącego w połowie Azji i ćwierci Europy, tylko narodu polskiego.

      Właśnie zastanawiam się czy kolejny twój post poleci, czy też dostaniesz następny tytuł: Dzban Tolerowany :D

      Usuń
    4. Ten komentarz został usunięty przez administratora bloga.

      Usuń
    5. Jednak nie będziesz Dzbanem Tolerowanym, będziesz Dzbanem Wylatującym - twoja infantylna pisanina mnie znudziła :)

      Usuń
  16. Widzę, że Autor rozstawia krytycznych komentatorów po kątach, chociaż w istocie sam trochę fantazjuje. Wykazał swoim drzewkiem co najwyżej możliwość tego, że każdy współczesny Polak ma żydowskiego przodka, ale możliwość to jeszcze nie dowód, że "praktycznie każdy Polak miał wśród przodków Żyda".

    Tak swoją drogą, trudno spotkać Polaka-antysemitę, którego przekonania mogłaby zrujnować wiadomość, że ma w sobie np. 1/1000, 1/100 czy nawet 1/10 krwi żydowskiej. Miewaliśmy już przecież antysemitów z żydowskimi matkami, więc Polacy chyba nie są przesadnie przywiązani do biologii. Natomiast wielu ortodoksyjnych Żydów z pewnością obraziłoby się na sugestię, że ich praprapra.... babcia była gojką. A przecież taka możliwość w drugą stronę (że każdy polski Żyd ma wśród przodków Polkę) również istnieje.

    Proszę też poprawić bałamutne zdanie: "O frankistowskie pochodzenie [...] podejrzewano też żonę Mickiewicza, acz w tym przypadku przez herb".

    Żony Mickiewicza o frankistowskie pochodzenie nikt nie "podejrzewał", ponieważ jej podwójne frankistowskie pochodzenie (przez matkę z Wołowskich, przez ojca z Szymanowskich) było powszechnie znane.

    Naciągane jest też twierdzenie, że "Koim" "to jest ewidentnie żydowskie nazwisko". Karłowicz w "Słowniku gwar polskich" podaje, że "kojma" to gwarowo (a nie w jidysz!) "pogardliwie chłop". Nawet jeśli przyjąć, że gdzieś tam u źródła był hebrajski "Kain", to przecież nie uznamy każdego Adamka, Adamczewskiego, Adamkowskiego... za posiadających "ewidentnie żydowskie nazwisko", chociaż w tym wypadku u genezy też stoi niewątpliwie hebrajskie "Adam".

    Warto jednak pamiętać, że kultura, w której żyli nasi przodkowie nie bez kozery czasem nazywana jest JUDEOchrześcijańską, więc nie trzeba było żadnego Żyda, by na kogoś wołać (np. po wysłuchaniu kazania w kościele) "ty Kajnu, ty" i potem z tego urobić rodzinie nazwisko.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Formy Koim akurat nawet słownik Karłowicza nie zna. Co ciekawe, zna za to formę "Kaim" i "Kajm" - tak w jakiejś gwarze określano Żyda. Co do formy "Kojma" Karłowicz dopuszcza, że to po prostu błędnie zapisany "Kaim" (niestety, nie wiem co oznaczają jego skróty, w którym tomie szukać ich objaśnienia - w pierwszym i drugim nie ma - więc nie wiem skąd to słowo zaczerpnął, w jakiej niby gwarze występowało, o pochodzeniu danego słowa nie mówiąc; być może gdzieś tam lokalnie rzeczywiście coś z jidysz do polskiej gwary przeszło). Ale z tego może wynikać, że przeszły formy z "a" (po "K"), a raczej nie z "o".

      Niestety, Karłowicz nigdzie nie zajmuje się powszechnością występowania danego słowa, a często nawet nie podaje gdzie ono występowało. Więc trudno na tym cokolwiek opierać. A między Kainem i Adamem jest jednak pewna różnica - Kain nigdy nie został zaakceptowany jako imię w naszej kulturze. Natomiast występowało to imię u Żydów.


      Co do antysemityzmu, to pamiętaj, że tradycyjny antyjudaizm odchodzi do lamusa, gdzieś tam może kołacze u pokolenia lat 70+. Teraz mamy rasowy antysemityzm i dla takiego antysemity każda kropla krwi żydowskiej jest powodem do wstydu i załamki :D Nawet jeśli osoba mając częściowe pochodzenie żydowskie będzie dmuchać w tę samą trąbkę co psycho-prawica, to i tak będzie w niej uznawana za "ciało obce", acz tolerowane z dwóch powodów: po 1) Patrzcie, a ten Żyd, mówi to samo co my, to musi być prawda (Żyd Pożyteczny), po 2. Bo potem nawet taki Leszek Bubel może powiedzieć: "Ja antysemita? Przecież mam kolegę Żyda" (Żyd Dyżurny).

      Dziękuję za informację o żonie Mickiewicza. Czyli z dwóch podejrzanych - jest jedna pewna (frankistowskie pochodzenie matka Mickiewicza jest chyba bajką? Pytam, bo to akurat nigdy mi snu z powiek nie spędzało, więc zatrzymałem się na stanie badań z roku 1922 i artykule Stanisława Pigonia).


      Oczywiście, że istnieje możliwość, że Żyd ma polskich przodków. Ale możliwość znacznie mniejszą niż w przypadku Polaków. Przejścia chrześcijan na judaizm były nader rzadkie i zazwyczaj nie kończyły się najlepiej dla przechodzącego (no chyba, że był Radziwiłłem :D Acz w jego przypadku jest tylko domniemanie konwersji, a potomków-Żydów na pewno nie zostawił). Natomiast małżeństwa mieszane niemal z zasady łączyły się z przejściem strony żydowskiej na chrześcijaństwo. A nawet kiedy już sankcji nie było, korzystniej było dzieci ochrzcić, niż obrzezać.

      Pewnie dla Żyda ortodoksyjnego informacja, że prababcia była gojką (ale prababcia z linii żeńskiej, czyli linii: matka - babcia - prababcia) byłaby ciężka do zaakceptowania, a to dlatego, że to środowisko hołduje starej tradycji, wg której Żydem jest ten, kto ma matkę Żydówkę.

      Usuń
    2. ps.
      Co do rozstawiania do kąta, to jak widzisz Ciebie nie rozstawiam. A że rozstawiam typa twierdzącego, że współczesny Mieszkowi I mógł być przodkiem wszystkich Polaków...
      >tylko wtedy gdyby w czasach Mieszka wszyscy poza tym jednym żydem byli impotentami<
      chyba Cię nie dziwi, co? Wybacz, ale z pewnym poziomem absurdu i braku "kumatości" zaprawdę nie chce mi się dyskutować, tym bardziej jeśli dany absurd jest ponawiany ileś razy.

      Usuń
    3. "A między Kainem i Adamem jest jednak pewna różnica - Kain nigdy nie został zaakceptowany jako imię w naszej kulturze. Natomiast występowało to imię u Żydów."

      I co z tego, że Kain nie został zaakceptowany jako imię, skoro był powszechnie znany jako starotestamentowa figura i znakomicie nadawał się na przezwisko, np. rodzinę, w której zdarzyło się jakieś morderstwo (czy choćby bracia byli ze sobą w zwadzie), poręcznie było określać "to te kajny som". Bo "zobaczyta że sie kiedy pomordujom".

      A tak swoją drogą, ilu znasz Żydów o imieniu "Kain"?

      Matka Mickiewicza na 99% nie pochodziła z frankistowskiej (i w ogóle żydowskiej) rodziny. Dokumenty świadczą przeciwko tej tezie. Trudno też w ogóle sobie wyobrazić, że na nowogródzkiej prowincji, gdzie zawsze wiedzą sąsiedzi, kto na czym siedzi, dałoby się coś tak niebywałego zachować w tajemnicy.


      "Teraz mamy rasowy antysemityzm"

      A jakieś badania to potwierdzają, czy tylko osobiste anegdoty? Bo anegdotycznie, to mnie się jeszcze nie udało spotkać takiego antysemity, którego przerażałaby perspektywa "żydowskiej kropli krwi" w żyłach. Ludzie są dziś jednak otrzaskani z genetyką, wiedzą, że żadnego "polskiego genotypu" nie ma; na różnych portalach genealogicznych niemal poglądowo można zobaczyć, jak to wszystko się krzyżuje, przeplata, miesza.

      Żyd to jest dziś wróg jak kibic przeciwnej drużyny. Gonią się ci kibice czasem nawet z maczetami, ale przecież żaden z nich nie uważa, że ci drudzy to jakaś inna odmiana biologiczna. Po prostu są wredni, bo nie kibicują komu trzeba :-)


      "Oczywiście, że istnieje możliwość, że Żyd ma polskich przodków. Ale możliwość znacznie mniejszą niż w przypadku Polaków. Przejścia chrześcijan na judaizm były nader rzadkie"

      Odkąd to do zrobienia dziecka potrzebna jest konwersja religijna? :-) Rozmaite Esterki można było mieć i bez konwersji. Podobnie bogaty Żyd mógł też zbałamucić chrześcijańską służącą, a potem - żeby uniknąć skandalu - wychowywać jej dziecko jako np. dziecko zmarłej kuzynki, czy coś w tym stylu. Poza tym konwersje żydowskie przed XVIII wiekiem to też wielka rzadkość, więc jeśli bierzemy pod uwagę tylko "ślubnych mieszańców" drzewko pokoleń znacznie się skraca.


      "prababcia była gojką (ale prababcia z linii żeńskiej"

      Tak, chodziło mi o pojawienie się Polki (na przykład takiej niby-córki zmarłej kuzynki) w linii żeńskiej. W wypadku ortodoksyjnego Żyda to kompletnie rujnuje mu genealogię. Być może właśnie ta biologiczna samoidentyfikacja w przeszłości wpływała również na sposób myślenia o Żydach u gojów.

      Usuń
    4. Słowo Koim kojarzy mi się z nazwiskiem Choim (ponoć od niemieckiego słowa Heimann). Ze względu na fakt, że w niektórych dialektach zachodzi wymiana ch na k, to pewnie gdzieniegdzie forma Koim się pojawiała, choć skala występowania tego nazwiska nie pozwala wysuwać daleko idących wniosków :)

      Usuń
  17. Witam,

    Opisany przez Autora "antysemityzm" jest u nas wydaje mi się marginalny, tak jak "antyczechizm" wyrażający się w nazywaniu ich Pepikami (czyli Józiutkami?).
    Problemem jest wydaje mi się np. mieszanie antysemityzmu z krytyką państwa Izrael czy używanie tego słowa jako pałki do dyscyplinowania Polaków (od zarania celowała w tym choćby GW).
    Czy można nazwac antysemitą konwertytę z judaizmu, księdza Juliana Unszlichta, który po wojnie 1920 roku uważał, ze Żydzi w Polsce utracili moralne prawo do bycia jej obywatelami?

    pozdrawiam
    macG

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Marginalny? Proszę poczytać komentarze pod dowolnym artykułem o Żydach/Izraelu. Kufa, pisać o marginalnym antysemityzmie w kraju, w którym prawie 28% mieszkańców wierzy, że Żydzi porywają chrześcijańskie dzieci, żeby je przerobić na macę, mniej więcej połowa mieszkańców wierzy, że Żydzi mają tajne organizacje do osiągania swoich celów, przy czym dla 42% Polaków owym celem jest władza nad światem...

      O różnicy między antyjudaizmem i antysemityzmem już pisałem. Ten pierwszy prawie już nie istnieje, a jeśli to tylko jako część drugiego. Bo trudno antyjudaizmem wyjaśnić ciągłe wypominanie przodków ateiście Urbanowi, katolikowi czy agnostykowi Michnikowi, a nawet Piotrowi Naimskiemu - katolikowi z frankistów, czyli z rodziny skatolicyzowanej ponad 200 lat temu. Jakoś nikt nie doszukuje się tak zażarcie w rodowodach bliźnich Niemców, Czechów, czy nawet Romów (częściowo romskie pochodzenie ma np. Edyta Górniak - co uważa się za ciekawostkę tłumacząca jej urodę - i to wszystko).

      Usuń
    2. Ma Pan rację, choć myślę, że w sporej części jest tak - bardzo przepraszam za porównanie, bo naprawdę nie chcę nikogo urazić - jak (że użyje sformułowania J Korwin-Mikkego) z 'homosiami' - w moim środowisku nikogo nie interesuje czyjas orientacja seksualna i sam mam znajomych co to "raz na wiatr a raz na parę". Duzą natomiast niechęc budzą we mnie 'aktywiści' organizujący obsceniczne parady. I teraz problem jest taki, że negatywne emocje wobec tychże niejednokrotnie przenoszone są na Bogu ducha winnych "homosiów" chcących, by ich zostawić w spokoju.
      Myślę, że podobnie jest z Żydami - np. amerykańska ustawa 447 opierająca się na prawie plemiennym (zarzuconym w Europie od co najmniej 1000 lat) jest wynikiem lobbingu określonych grup interesu w USA, ale niestety, w internetowej publicystyce wina zrzucana jest ogolnie na Zydów (zupełnie nieokreślonych), co jest oczywistą nieprawdą i nadużyciem.
      Sam miałem serdecznego przyjaciela pochodzenia żydowskiego w LO (rodzina była katolicka, a nazwisko spolszczyli w 1968 roku, bardzo porządni ludzie).

      A propos, zdumiony byłem pochodzeniem bardzo ładnego uważam i wydawałoby się do cna polskiego nazwiska Mossakowskim, a tu okazuje się, że to z niemieckiego Mos/Mosz, potem Mosak czyli syn Mosa itd.

      pozdrawiam i gratuluję bardzo ciekawego bloga - z duza przyjemnością zaglądam


      macG

      Usuń
    3. jeszcze odnośnie "przerabiania dzieci na macę", fakt, jest taki głupi stereotyp, patrz też:


      https://pl.wikipedia.org/wiki/Ariel_Toaff

      Usuń
    4. Tak, już kiedyś o tym pisałem - oszołom mający do wyboru sto prac rzetelnych historyków albo jedną książkę oszołoma, zawsze uwierzy oszołomowi. Swój do swego ciągnie.

      Co do środowisk - przez pryzmat swoich znajomych trudno postrzegać całość społeczeństwa. W moim raczej nie ma ludzi o poglądach rasistowskich czy homofobicznych (co nie oznacza, że nie pozwolą sobie na niepolityczny żart). Ale wystarczy poczytać fora, żeby zobaczyć jak silny jest antysemityzm w Polsce. Fakt, częściowo sztucznie napędzany przez rosyjską i PiS-owską trollownię.

      Usuń
  18. To musi być intelektualno-emocjonalna ruletka u najbardziej zagorzałych prawaków z nazwiskiem odmiejscowym kończącym się na -ski, -cki. I to pytanie, ze szlachty jestem czy ze starozakonnych :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Taki "horror" przeżył Csanád Szegedi, działacz węgierskiego faszystowskiego i antysemickiego Jobbiku. Dowiedział się, że jego babka była Żydówką. Jakoś natentychmiast mu faszyzm wywietrzał z głowy - nawet przeszedł na judaizm.

      Usuń
    2. Znam ten przykład, bardzo mnie ubawił, choć akurat uważam za przegięcie w drugą stronę przechodzenie na judaizm, tylko dla tego, bo ktoś w wieku dojrzałym dowiedział się, że miała babcię Żydówkę. Swoją drogą, na tyle na ile orientuję się w węgierskim, to nazwisko Szegedi chyba właśnie jest nazwiskiem odmiejscowym utworzonym od miasta Szeged.

      Usuń
    3. Mnie, jako ateiście, w ogóle trudno pojęć wiarę w byty wyższe, a zmiany wiary A na wiarę B już zupełnie nie ogarniam. Ale przecież nie muszę wszystkiego rozumieć :D

      Usuń
    4. To się da akurat prosto wytłumaczyć potężnym wstrząsem, jaki musiał przeżyć naziolek, kiedy się dowiedział, że jest Żydem.

      Usuń
    5. Wiesz, ja nie ogarniam samej idei wiary w byty ponadnaturalne, ale jeszcze pojmuję, że ktoś w danej religii był wychowany, więc ma to zakodowane i sobie trwa. Choć właściwie zamiana chrześcijaństwa na judaizm nie jest zmianą drastyczną, wszak to religie mające tę samą podstawę i tego samego Boga.

      Usuń
  19. Białe kruki z rodowodem

    Duma jednych rozpiera... sławne rodowody! A są tacy, co skrobią żyletką dowody albo kleksy stawiają przy dziadów nazwisku, bojąc się wieki później... oberwać po pysku! Niesława jest jak kamień co ciąży i dusi, nim spadnie, to pokoleń minąć wiele musi.
    Wychowanie nie wpływa aż tak na człowieka jak geny, chociaż wielu od tego ucieka, udając, że brak sensu w mądrym powiedzeniu: - frak leży jak należy w siódmym pokoleniu!
    Tu wspomniałem wpis dawny, co sensu nie traci, sławne rody też miały prostaków za braci:

    Rody z mętnej wody

    Ach, te rodowody! Szła hrabianka na ksiuty gdzieś w chaszczów ogrody i piszczała z uciechy pod chłopem od gnoju, hrabia "ćwiczył" kucharkę w odległym pokoju, a metrykalnej księdze rosły dęte zapiski o Rodu potędze!

    OdpowiedzUsuń
  20. Kolega mówił, że przeczytał kiedyś artykuł, gdzie było napisane, że Żydzi lubili u nas przyjmować znane nazwiska, np. „Jagiełło", lub „Radziwił", niestety nie pamięta nazwy artykułu. Napisałeś, że Żydzi byli nobilitowani, a masz jakieś informacje potwierdzające to co napisałem w 1 części komentarza?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zapomniałem dodać, że owy kolega wie, że jego praprababka była żydówką, jednakże sam jest antysemitą i podaje powody, dlaczego nim jest. Na przykład jednym z powodów jest to, że Żydzi pod koniec II WŚ radośnie witali Armię Czerwoną w Białymstoku, ale podawał również więcej powodów.

      Usuń
    2. Jakoś tak mam przeczucie (graniczące z pewnością), że ciężko byłoby znaleźć w Białymstoku Żydów, którzy tam pod koniec II wojny światowej mogliby radośnie witać Armię Czerwoną. I raczej w 1944 czy 1945 roku nie zdziwiłby mnie w Polsce (i nie tylko w Polsce) widok Żyda radośnie witającego żołnierzy Armii Czerwonej.

      Usuń
    3. Możliwe, że jakiś Żyd przyjął litewskie imię (w polskiej wymowie) - Jagiełło za nazwisko, ale bardzo wątpię, żeby którykolwiek wziął sobie nazwisko Radziwiłł, to takie fake newsy rozsiewane co najmniej od czasów wczesnego PRL.

      Usuń
  21. No cóż antysemityzm w Polsce nie jest mocno intelektualny, a raczej antyintelektualny i często antylogiczny. Środowiska kibicowskie w Warszawie co roku mocno obchodzą rocznicę Rzezi Pragi. Środowisko mocno antysemickie, wspomina wymordowanych mieszkańców Pragi z których wtedy spora część to właśnie Żydzi. Miałem też kiedyś okazję rozmawiać z taką przedstawicielką tzw ruchu narodowego. Twierdziła, że u niej w Kaliszu to mieszka 150 tys. Żydów i nie stanowiło dla niej problemu, że Kalisz liczy coś ok. 100 tys.
    Nasi ukochani turbosi też bardzo często prezentują antysemickie teksty. W zasadzie to należy do ich stałego repertuaru. Może to wskazywać, że sporo turbosów jest związanych z tzw ruchami narodowymi, a część tych ruchów raz jest mocno panslawistyczna. (Ciekawostka, kim jest obecnie były szef Polskiej Wspólnoty Narodowej Tejkowski?, a załapał się na fuchę prezesa Towarzystwa Przyjaźni Polsko-Rosyjskiej (dawniej Radzieckiej)). Środowiska tzw narodowe często odwołują się antysemityzmu. Więc jest jakaś część wspólna.

    OdpowiedzUsuń