Łączna liczba wyświetleń

czwartek, 5 listopada 2020

Cyryl i Metody. 1 – katolicki charakter misji cyrylometodiańskiej

To kolejne mity o początkach Polski krążące wśród różnych amatorów i fantastów:

1. Niekatolicki (ba, nawet antykatolicki) charakter misji Cyryla i Metodego.
2. Objęcie misją ziem południowej Polski, w skrajniejszym przypadku – utworzenie hierarchii cyrylometodiańskiej w Polsce, w najskrajniejszym – niemal całkowita chrystianizacja Polski w tym rycie (pomijam tu hipotezę Przemysława Urbańczyka, czyli cyrylometodianizm jako bezpośredni import do Wielkopolski, z pominięciem Polski południowej – pisałem już o tym tu).

Grupy owych amatorów i fantastów:
1. Turbolechici.
2. Neopoganie vel rodzimowiercy.
3. Prawosławni.
4. Wojujący ateiści (o tu np. filmik).
5. Pospolici poszukiwacze sensacji (tu filmik niedouczonych młodzieńców, którzy na swojej amatorszczyźnie chcą zarobić parę groszy – Dej piniążka na Patronite).

Pomijamy tych ostatnich. Jakie intencje przyświecają pozostałym? Podstawową motywacją jest niechęć do katolicyzmu. Z nieznanych bliżej przyczyn, przeciwstawiają obrządek cyrylometodiański katolicyzmowi. Dla turbosłowian i neopogan, znaczenie ma też słowiański charakter rytu cyrylometodiańskiego, z kolei prawosławni czują się (niesłusznie) spadkobiercami tegoż rytu.

Wersja prawosławnych przebija się do świata polityki - słowa ks. dra Tomasza Stempy z Prawosławnego Seminarium Duchownego w Warszawie, wypowiedziane w 2013 r. podczas posiedzenia sejmowej Komisji Mniejszości Narodowych i Etnicznych. Uwagę zwraca szurowski zarzut fałszowania historii

Także w dawniejszej historiografii nadawano nadmierne znaczenie cyrylometodianizmowi w Polsce. Zaczęło się to jeszcze w XVIII wieku, od pracy niemieckiego (!) historyka Christiana Gotlieba Friese, ale szybko podłapali polscy badacze (historycy, archeologowie, historycy sztuki). Dlaczego? Otóż uczeni z okresu od XIX do niemal końca XX wieku bardzo chcieli wycisnąć ze źródeł więcej, niż się z nich da wycisnąć. I bardzo chcieli poszerzyć zasób źródeł do dziejów Polski przed Piastami. Więc często gęsto naciągali interpretacje, jak gumę w majtach.

Więc najpierw o misji Cyryla i Metodego pod kątem właśnie tego przeciwstawiania cyrylometodianizmu katolicyzmowi. W drugiej notce będzie o misji cyrylometodiańskiej na ziemiach polskich.

Kiedy Morawy pojawiły się na dziejowej scenie, istniały tam dwa państewka: właściwe morawskie i nitrzańskie (słowackie). Gdzieś w latach 817-822 Morawianie uznali zwierzchnictwo Franków. To otworzyło drogę misjom katolickim. Jeszcze w latach dwudziestych IX w., za zgodą księcia Priwiny (Pribiny) w Nitrze powstał kościół wyświęcony przez Adalrama, arcybiskupa Salzburga. Pod rokiem 831 źródła donoszą z kolei, że Reginhar, biskup Pasawy, ochrzcił wszystkich Morawian.

W 833 roku Mojmir I morawski wygnał Pribinę i przyłączył Nitrę do swojego państwa (odtąd można mówić o Wielkiej Morawie). Pribina nie został na lodzie – dostał od Franków księstewko na terenie Panonii (czyli dzisiejszych Węgier), które potem odziedziczył jego syn Kocel. Nie wspominam o tym bez powodu; Kocel potem odegra pewną rolę w misji cyrylometodiańskiej.

Następca Mojmira I – Rościsław popadł w konflikty z Frankami Wschodnimi (nieco upraszczając można owych Franków zwać Niemcami). Od 850 roku Rościsław wspierał opozycję przeciwko królowi wschodniofrankijskiemu Ludwikowi Niemcowi. Przy okazji, władca Moraw wygnał niemieckich kapłanów. Zwrócił się wtedy do papieża o przysłanie nowej kadry, ale odpowiedzi się nie doczekał.

W tej sytuacji w 862 roku wysłał poselstwo do Bizancjum. Tak posłowie Rościsław mieli przedstawić z czym przybywają:

Dla ludzi naszych, którzy wyrzekli się pogaństwa i trzymają się Zakonu chrześcijańskiego, nie mamy nauczyciela takiego, który by w [naszym] własnym języku prawdziwą wiarę chrześcijańską wykładał, aby się i inne kraje, widząc to, do nas upodabniały. Poślij nam więc, władco, biskupa i nauczyciela takiego, od was bowiem zawsze się na wszystkie kraje dobre prawa rozchodzą. [Żywot świętego Konstantyna-Cyryla].

I cesarz posłał na Morawy braci Konstantyna-Cyryla oraz Metodego. Nie był to wybór przypadkowy. Bracia pochodzili z Salonik (słowiańskiego Sołunia), w którego okolicach licznie zamieszkiwali Słowianie, więc Cyryl i Metody znali ich język. Do tego Cyryl miał doświadczenie misyjne – wcześniej prowadził misję u Chazarów.

Fresk z pierwszej polowy XII wieku z rotundy św. Katarzyny w Znojmie na Morawach. Według większościowej hipotezy, przedstawia Przemysła Oracza (przodka Przemyślidów), wg mniejszościowej mamy tu św. Cyryla, księcia Rościsława i św. Metodego. Porównywanie orki do misji chrystianizacyjnej nie jest czymś dziwnym w średniowieczu

Cyryl wymyślił dla Słowian pismo (głagolicę) i przełożył chrześcijańskie księgi. Po przybyciu na Morawy, bracia uczyli właśnie po słowiańsku, co doprowadziło do zgrzytów z klerem zachodnim (wg Żywota świętego Metodego, na Morawach działali duchowni z Niemiec, Grecji i Włoch). Kler zachodni stał na stanowisku, że słowo Boże głosić można jedynie w trzech językach, w których sporządzony był napis na krzyżu Jezusa – po hebrajsku, grecku i w łacinie.

Gdy wieść o tych sporach doszła do papieża Mikołaja I, wezwał Cyryla i Metodego przed swe oblicze. Zanim bracia dotarli do Rzymu, Mikołaj I zmarł, więc przyjął ich już nowy papież – Hadrian II. Po wysłuchaniu ich argumentacji...

Papież zaś, przyjąwszy księgi słowiańskie, poświęcił je i złożył w kościele Panny Maryi pod nazwą Fatne i odśpiewano nad nimi liturgię świętą. Potem zaś kazał papież dwu biskupom, Formozusowi i Gondrychowi, wyświęcić uczniów słowiańskich. Jakoż zostali wyświęceni i zaraz śpiewali liturgię w kościele świętego Apostoła Piotra w języku słowiańskim. A na drugi dzień w kościele świętej Petroneli, na trzeci w kościele świętego Andrzeja, a następnie w kościele wielkiego nauczyciela całego świata Apostoła Pawła, gdzie całą noc śpiewali, sławiąc Boga po słowiańsku, a rano znów odśpiewali nad świętym grobem jego... [Żywot świętego  Konstantyna-Cyryla].

Żywot świętego Metodego dodaje, że papież przeklął przeciwników obrządku słowiańskiego nazywając ich wyznawcami herezji trójjęzycznej i pilacjanami (od Piłata, który kazał trójjęzyczny napis na krzyżu Jezusa umieścić). I, chyba nieco złośliwie, Hadrian II nakazał jednemu ze zwolenników owego pilacjanizmu wyświęcić słowiańskich duchownych.

Czyli papież zaaprobował słowiański obrządek Cyryla i Metodego. Ale co zwraca uwagę – o jego zatwierdzenie Cyryl i Metody zwracają się do papieża, nie do patriarchy z Konstantynopola! O ich podległości papieżowi świadczą też słowa samego Hadriana II, który w liście do słowiańskich książąt (Rościsława, jego bratanka Świętopełka i Kocela – syna Priwiny) napisał o Cyrylu i Metodym:

Oni zaś obaj, przekonawszy się, że kraje wasze należą do Stolicy Apostolskiej, nie uczynili nic wbrew kanonom... [Żywot świętego Metodego].

Sam Metody zresztą, podczas sporu z niemieckimi biskupami, rzekł im, że teren Moraw nie należy do nich, lecz: należy do świętego Piotra – świętego Piotra, czyli do papiestwa.

Wspomniany list Hadriana II powstał już po śmierci Cyryla (zmarł właśnie podczas wizyty w Rzymie), kiedy słowiańscy książęta zwrócili się do papieża, żeby prowadzenie misji powierzył Metodemu. I papież wyraził zgodę – znowu, to papież, nie patriarcha decyduje o misji cyrylometodiańskiej. Mało tego – na prośbę Kocela papież odnowił upadłe podczas wędrówki ludów biskupstwo panońskie i na jego biskupa wyznaczył właśnie Metodego.

Krzyż znaleziony w wielkomorawskim
grodzie w Mikulčicach

Aprobata papieska nie zakończyła konfliktów między Grekami i Niemcami na Morawach i w państewku Kocela. W 870 roku Metody, zaproszony na synod biskupów do Bawarii, został oskarżony o herezję, pobity i uwięziony. W więzieniu spędził dwa i pół roku. Pomogła dopiero papieska interwencja. Kolejny papież – Jan VIII obłożył zamieszanych w sprawę niemieckich biskupów klątwą, czym zmusił ich do uwolnienia Metodego. W tym samym czasie Morawianie wygnali niemieckich duchownych i zwrócili się do papieża: 

daj nam Metodego jako arcybiskupa i nauczyciela

Już arcybiskupa wracającego na Morawy witał...

książę Świętopełk ze wszystkimi Morawianami i oddał mu wszystkie kościoły i duchownych we wszystkich miastach.

Do kolejnego konfliktu z duchowieństwem niemieckim doszło w latach 879-880, po raz kolejny na tle liturgii słowiańskiej. Ale nie tylko – pojawił się też zarzut, że Metody w sprawie pochodzenia Ducha Świętego skłania się ku wersji popularnej w Bizancjum, a odrzucanej na Zachodzie.

Jan VIII znowu wezwał Metodego. Po zbadaniu sprawy, papież uznał, że Metody jest wiernym kościoła rzymskiego, że wyznaje zasady wiary zgodnie z doktryną zachodniego chrześcijaństwa. Jak to oświadczył sam Metody: w Symbol wiary prawdziwej tak wierzy i w czasie mszy świętej tak go śpiewa, jak utrzymuje święty Kościół rzymski...

My zaś przekonaliśmy się – napisał papież do Świętopełka – że jest on prawowierny i doświadczony we wszystkich naukach kościelnych, dlatego wysyłamy go do was powtórnie, by kierował powierzonym mu Kościołem Bożym.

Jan VIII nakazał wszystkim duchownym w państwie Świętopełka – niezależnie od narodowości – posłuszeństwo wobec Metodego.

Nie mogą nic absolutnie czynić bez jego wiedzy – podkreślił papież w liście do Świętopełka. – Jeśli zaś ci, którzy trwają w uporze i nieposłuszeństwie, dopuszczą się jakiegoś zgorszenia lub podziału, o ile nie okażą poprawy po pierwszym i drugim napomnieniu, zarządzamy naszą mocą, aby zostali wyłączeni z Kościołów i z granic waszych jako siewcy kąkolu. (...) i wreszcie słusznie pochwalamy wynaleziony przez pewnego Filozofa Konstantyna alfabet słowiański, przy pomocy którego można należycie wychwalać Boga.

Skoro papież uczynił Metodego arcybiskupem, to musiał mu przydzielić sufragana. Niestety, był nim Wiching, biskup Nitry, który knuł przeciwko Metodemu. Papież w liście z 881 roku wsparł Metodego, zapewnił, że obu adwersarzy wysłucha, po czym Wiching zostanie ukarany (swoją drogą, interesujące – wina ustalona przed przesłuchaniem).

Kościół św Małgorzaty z Antiochii w Kopčany na Słowacji.
Uchodzi za zabytek z IX-X w., czyli być może wielkomorawski

Sprzyjający Metodemu papież Jan VIII zmarł w 882 roku. Po krótkich pontyfikatach Maryna I i Hadriana III, papieżem został Stefan V. I ten nie był już przychylny i Metodemu, i słowiańskiej liturgii – działał zresztą pod wpływem Wichinga. W 885 roku Stefan V „surowo” zakazał mszy i sakramentów po słowiańsku. W tym samym roku napisał list do księcia Świętopełka, w którym czytamy m.in.:

Zdziwiliśmy się bardzo na wieść o tym, że Metody zajmuje się zabobonnymi praktykami, a nie duchowym zbudowaniem, walką, a nie pokojem; jeśli tak jest istotnie, jak słyszeliśmy, całkowicie odżegnujemy się od jego zabobonnych praktyk. Ekskomunika natomiast za lekceważenie wiary katolickiej przejdzie na tego, który je ustanowił.

Na Metodego wpływ to już miało niewielki, bo zmarł w tymże 885 roku. Na swojego następcę wyznaczył Gorazda, który nawet zaczął sprawować funkcję. Ale po skardze Wichinga, papież Stefan V wydał bullę, w której zabronił Gorazdowi wykonywania obowiązków. Papież wysłał też na Morawy swoich przedstawicieli, ale o ich poczynaniach nic nie wiemy.

Tak ciąg dalszy opisuje XI-wieczny Żywot obszerny Świętego Klemensa Ochrydzkiego (tzw. Legenda bułgarska):

Zuchwały motłoch heretyków nie mógł jednak znieść, że ma Metodego, żywego nawet po śmierci, za swego przeciwnika, ale rzekł: Dalej więc! Udręczmy Gorazda i zróbmy nań zasadzkę, bo życie jego niepodobne do naszego i drogi jego odmienne, i wypomina nam występki i jeśli pozwoli mu się żyć, to jak gdyby odżył nam Metody. I zdejmują go z urzędu arcybiskupa, a niejakiego Wichinga, pijanego czystym [winem] herezji i zdolnego do upojenia innych (...) wprowadzają na tron, a raczej przez niego poniżają tron... [tłum. A. Maciejewska].

Co gorsza, po stronie Wichinga stanął książę Świętopełk. Zapewne zimą 886/887 roku chrześcijaństwo cyrylometodiańskie na Morawach niemal zostało zniszczone. Rozprawę z duchownymi tego nurtu Świętopełk powierzył podobno swoim sługom narodowości niemieckiej, którzy – jak zapisał żywociarz św. Klemensa – byli okrutni z natury, bo byli Niemcami. Kapłani cyrylometodiańscy albo uciekli, albo zostali sprzedani w niewolę. Szczęściarze, którym było dane zwiać, przenieśli tradycje cyrylometodiańskie tak do krajów katolickich (Czechy, Chorwacja), jak i prawosławnych (tu zwłaszcza Bułgaria, w której działali św. Klemens czy św. Naum).

Ciekawostka – jak twierdził Leszek Moszyński, ci, którzy schronili się w Bułgarii nie chcieli zerwać z Rzymem, nadal uznawali zwierzchnictwo papieża. Za to zostali wysłani/zesłani na zachodnie krańce państwa bułgarskiego, do Ochrydy. Po tym, jak w 1018 roku cesarz bizantyjski Bazyli Bułgarobójca opanował Bułgarię, cyrylometodiańska głagolica była symbolem oporu wobec Bizancjum i łączności z Rzymem. Bułgaria wolność odzyskała dopiero pod koniec XII wieku w wyniku buntu Asenowiczów. Jeden z braci Asenowiczów – car Kałojan w 1204 roku uznał zwierzchność papiestwa i przyjął koronę z Rzymu. Co, paradoksalnie, było gwoździem do trumny głagolicy w Bułgarii – już nie była potrzebna jako symbol związków z papiestwem. Ale, kiedy car Iwan Asen II zerwał unię z Rzymem, głagolica odżyła.

Siedmiu Świętych Mężów - mozaika nad wejściem do cerkwi pw. Siedmiu Świętych Mężów w Sofii. Siedmiu Świętych Mężów to: Cyryl, Metody i ich uczniowie: Gorazd, Naum, Klemens, Sawa i Angelary

Ale wracajmy do IX wieku i na Morawy. Po czystkach Świętopełka został tam zapewne jeden z ważniejszych uczniów Metodego, rodowity Morawianin, wspomniany już Gorazd. Z kolei Wiching, z nieznanych przyczyn, w 893 roku opuścił Morawy. Obecność Gorazda i nieobecność Wichinga stworzyły korzystne okoliczności do reaktywowania chrześcijaństwa cyrylometodiańskiego na Morawach. W bliżej nieznanym czasie działania do tego zmierzające podjął jeden z synów i następców Świętopełka – Mojmir II. Tyle o tym wiemy, że papież Jan IX wysłał legatów, którzy odtworzyli arcybiskupstwo i powołali trzy biskupstwa (do czego dochodzi kolejne, czyli nitrzańskie). W 900 roku skargę na to złożyli niemieccy duchowni. Zacytuję współczesnego historyka, Krzysztofa Polka:

W liście wysłanym do papieża Jana IX dowodzili, że działalność przedstawicieli Stolicy Apostolskiej była niezgodna z prawem kanonicznym, albowiem bez zgody biskupa passawskiego na podległym mu terenie utworzyli oni arcybiskupstwo i trzy sufraganie. Nastąpił zatem, jak czytamy w liście, podział jednego biskupstwa na pięć nowych.

Niemieccy biskupi cwanie przy tym pominęli istnienie arcybiskupstwa Metodego, starając się stworzyć wrażenie, że tu jakieś bezprawne novum powstaje.

Ale to już były ostatki Wielkich Moraw. Około 905-906 roku państwo Mojmirowiców upadło w wyniku węgierskiego najazdu. W dziejach Moraw do lat siedemdziesiątych X wieku zapadły ciemne czasy – praktycznie nie mamy źródeł.

W każdym razie, jak wyraźnie widać, misja Cyryla i Metodego – wg dzisiejszej terminologii – była misją katolicką, nie prawosławną. Oczywiście Cyryl i Metody kontaktów z ojczyzną nie zerwali (Metody nawet w 882 roku odwiedził Bizancjum), tym niemniej na Morawach uznawali zwierzchność papieża. To kolejni papieże aprobowali (lub nie) ich słowiański obrządek, to papieże powoływali diecezje, metropolię, arcybiskupów i biskupów. Udziału patriarchy z Konstantynopola w ogóle nie widać, a udział cesarza bizantyjskiego widoczny jest tylko na samym początku.

Miśki kolorowe, zanim zaczniecie pisać o Wielkiej Morawie oraz Cyrylu i Metodym - nowsza podstawowa literatura i to dalece niepełna (tylko to co mam pod ręką i nie w kserówkach). Zaprawdę powiadam wam - od czytania Agnosiewicza, Zielińskiego, Wybranowskiego, Mironowicza czy Kmietowicza rozumu i wiedzy nie nabierzecie


Część 2: Cyryl i Metody. 2 – misja cyrylometodiańska na ziemiach południowej Polski? Źródła pisane

Sezrobiłem facebooka, można sepolubiać:


16 komentarzy:

  1. Nie pojmuje logiki rodzimowierców, czy turbolechitów pogańskiego nurtu. A co, nawet gdyby św. Cyryl i Metody ewangelizowali z namaszczenia Konstantynopola, nie Rzymu, to prawosławie nie jest chrześcijańskie? Już spuśćmy zasłonę milczenia na fakt, że działo się to przed schizmą.
    Ale artykuł bardzo ciekawy. Tylko się dziwię, że na stosiku nie ma "Państwa Samona" Labudy :P.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. "Państwo Samona" to i wcześniejszy okres, i staroć - mógłbym dorzucić "Początki Polski" Łowmiańskiego czy "Początki Rusi" Paszkiewicza, którzy też o tym pisali (acz w duchu starszej historiografii) - chodziło mi raczej o pozycje nowsze, a nowsze to dla mnie okres od publikacji prac Polka ("Państwo wielkomorawskie i jego sąsiedzi" - mam w kserówce, i "Podstawy gospodarcze państwa wielkomorawskiego") czyli od 1994 r. To było jakieś nowe otwarcie w polskich nadaniach nad Wielką Morawą.

      Natomiast z książek (bo artykułów było więcej) Labudy znaczenie mają przede wszystkim "Studia nad początkami państwa polskiego", t. 2 z 1988 roku, zwłaszcza rozdział "O obrządku słowiańskim w Polsce południowej, czyli Kraków biskupi przed rokiem 1000".

      Logika rodzimowierców, wojujących ateistów itp. jest logiką osłabiania religii dominującej w sferze ideologicznej: "proszę, panie dzieju, tu nie tylko poganie, ale też prawosławni byli przed wami - katolikami". Nie wiem co z tego ma wynikać praktycznie, ale pewnie psychologicznie poprawia wojującym nastrój.

      Usuń
    2. Konstantynopol samym tylko ruchem wysłania braci sołuńskich zaaprobował słowiański obrządek, to gdzie mieli się starać o zgodę na język słowiański w liturgii no w Rzymie.

      Usuń
    3. Proponuję zwrócić uwagę na całość argumentacji bo ta zaprawdę do języka liturgicznego się nie ogranicza.

      Usuń
  2. Rościsław Konecki26 listopada 2020 21:41

    Właściwie, pański wywód nt. katolickości misji Cyryla i Metodego mogę skończyć tym, że do schizmy zachodniej w 1054 roku Kościół Rzymsko-Katolicki nie istniał, istniała jedna Cerkiew Chrześcijańska, a Papież (Patriarcha Rzymski) był równy w godności patriarsze Konstantynopola i trzem pozostałym (Antiochii, Jerozolimy i Aleksandrii). To, że Papież decydował o być i nie być misji św. Cyryla i Metodego związane było z tym, że Morawy należały do Patriarchatu Rzymskiego, a według kanonów św. Apostołów, których wtedy zarówno Konstantynopol, jak i Rzym jak i pozostałe patriarchaty zobowiązały się przestrzegać, inny patriarcha (Konstantynopola) nie mógł prowadzić działalności bez zgody patriarchy zwierzchniego (Rzymu). Patriarcha Rzymu w owym czasie był wyłącznie honorowo «Pierwszym wśród równych», zaś prawa i obowiązki miał takie same jak patriarchowie Konstantynopola. Antiochii, Jerozolimy i Aleksandrii.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. >istniała jedna Cerkiew Chrześcijańska<

      Dlaczego "Cerkiew", a nie "Kościół"? W każdym razie misja morawska była prowadzana nie tylko za zgodą papieża, ale też pod jego nadzorem.
      A różnice między chrześcijaństwem Wschodu i Zachodu były już znaczne i nie tylko ambicjonalne, bo także trwał już spór o tzw. filioque.

      Usuń
    2. Rościsław Konecki28 listopada 2020 20:42

      Słowo «cerkiew» jest pierwszym w języku polskim określeniem świątyni oraz organizacji chrześcijańskiej, «kościół» przeforsowano dopiero jakoś w XIV-XV wieku. I powtarzam, teren Wielkich Moraw był pod papieską jurysdykcją, także papież musiał wyrazić zgodę i miał pełne prawo nadzorować misję. Zaś filioque było wymysłem frankijskich i germańskich kacyków i póki nie zdobyli pełni władzy w Rzymie nie obowiązywało jako dogmat dla całego zachodu a było wyłącznie lokalną, choć coraz bardziej przybierającą na sile herezją na ziemiach frankijskich i germańskich. Póki w Rzymie pełnię władzy posiadali potomkowie starożytnych Rzymian filioque było potępiane, a papież Leon III urzędujący przed rozpoczęciem misji morawskiej kazał powiesić srebrne tablice z Credo w wersji bez filioque. I tak samo, niegermańscy papieże byli przychylni misji św. Metodego na Morawach, zaś gdy franko-germanie zdobyli większość władzy nad Rzymem sytuacja zaczęła się odwracać. Władcy germańscy widzieli w przejęciu cerkwi zachodniej szansę na zjednoczenie całej Europy pod swoim berłem a przejęcie misji na słowiańszczyźnie i wyrugowanie obrządku słowiańskiego potrzebne było im jako pretekst do podboju i asymilacji tych ziem.

      Usuń
    3. >Słowo «cerkiew» jest pierwszym w języku polskim<
      Bardzo odważna teza zważywszy, że nie bardzo znamy język polski sprzed XIV wieku. Ale jakie to ma znaczenie? Teraz jest wiek XXI i posługujemy się terminologią XXI wieku.
      Do reszty się nie odnoszę, bo szkoda mi czasu na dyskusje z fobiami wobec katolicyzmu i Niemiec.

      Usuń
    4. Rościsław Konecki2 grudnia 2020 18:30

      To nie są fobie proszę Pana, a fakty historyczne. Tylko aby obiektywnie znać historię Europy trzeba także zaglądać do źródeł greckich i rosyjskich sprzed rewolucji październikowej. Po takiej lekturze wyjaśni się Panu wiele tabu i niezrozumiałych spraw z historii, których pełno w opracowaniach zachodnich i katolickich.

      Usuń
    5. Rościsław Konecki2 grudnia 2020 19:38

      >Dlaczego Cerkiew, nie Kościół
      >Bardzo odważna teza...

      prezentuję Skład Apostolski z XV wieku:
      "Wierzę w Boga Oćca Wszechmogącego, stworzyciela nieba i ziemie. I w Jezu Krysta, Syna jego jedynego, Pana naszego, jen sie począł Duchem Świętym, narodził sie z Maryjej dziewice, umęczon pod Ponskim Piłatem, ukrzyżowan, umarł i pogrzebion. stąpił do piekła, trzeciego dnia z martwych wstał. Wstąpił na niebiosa, siedzi po prawicy Boga Oćca Wszechmogącego, odjądże przydzie sędzić żywe i martwe. Wierzę w Ducha Świętego, w świętą Cyrkiew krześcijańską, swiętych obcowanie, grzechom odpuszczenie, ciała z martwych wstanie i wieczny żywot. Amen."

      Usuń
    6. I znowu kolejny badafca, który nawet pojęcia nie ma, co to takiego źródło historyczne, ale uważa, że ma moc odkrywania tego, co zakryte.

      Usuń
    7. Rościsław Konecki2 grudnia 2020 21:01

      @Sattivasa
      Jeśli to do mnie było, to nie mówię o niczym zakrytym. Wystarczy tylko nie ograniczać się do myśli zachodniej i poważnie traktować wschodnie źródła historyczne.

      Usuń
    8. Przecież Waść pojęcia nie masz o źródłach historycznych, czego dowiodłeś powyżej.
      Rozważ pospieszną ewakuację. Tutaj raczej nie porumakujesz.

      Usuń
    9. Sądzę, że źródła rosyjskie sprzed rewolucji październikowej są nieocenione w badaniach nad państwem wielkomorawskim... To, oczywiście, ironia.

      Usuń
    10. Rościsław Konecki3 grudnia 2020 14:53

      @Sattivasa: Czym dokładnie udowodniłem?
      @Paweł Miłosz: Źródła rosyjskie niebezpośrednio pomagają w badaniach nad Wielkimi Morawami, lecz źródła greckie i bułgarskie owszem.

      Usuń