Łączna liczba wyświetleń

czwartek, 4 czerwca 2026

Klejdry akuratne i nieakuratne zez fantastycznego fyrtla (nr 006)

W kwietniu miała się ukazać nowa powieść Krzysztofa Piskorskiego, ale się nie ukazała. To niżej dobra informacja. Plus parę innych nowości, zapowiedzi. I coś o Gwiezdnych Wrotach w Amazonie...


W grudniu 2025 Wydawnictwo Literackie podało swoje zapowiedzi na bieżący rok, w tym dość niespodziewaną rzecz, nową książkę Krzysztofa Piskorskiego. Niespodziewaną, bo ów pisarz ostatnią powieść, Czterdzieści i cztery, opublikował równo dziesięć lat temu – w 2016 roku. Ucieszyła mnie ta zapowiedź, bo Piskorski należy do grona moich ulubionych pisarzy. Tak WL zapowiedziało tę nową książkę:

„Osnowa” to trzymająca w napięciu opowieść o grupie znajomych, którzy spotykają się po latach, by naprawić coś złego, co zdarzyło się w przeszłości. W tej porywającej powieści tylko jedno jest pewne: droga do odkupienia prowadzi przez wiele cudownie dziwnych i mrocznych momentów. Premiera w kwietniu.

Mamy czerwiec, Osnowy ani widu, ani słychu, nawet okładki nam WL nie pokazało. To napisałem do autora – dobra informacja:

Premiera już blisko – odpisał Krzysztof Piskorski – A zarówno ja, jak i WL, jesteśmy z tej książki bardzo zadowoleni.

Przyczyny poślizgu są różne, w tym – zacytuję pisarza:

Na dość późnym etapie wpadły mi do głowy jeszcze dwie-trzy sceny, co do których byliśmy zgodni z WL, że bardzo warto je dodać, nawet za cenę małego poślizgu.

To, kurde, czekam :D

* * *

Rozkręca się projekt Jana Maszczyszyna, o którym pisałem jakiś czas temu – Zwierzołapy mają już sześć tomików, niestety, nadal dostępne tylko na Amazonie. Teraz autor wydał też atlas geograficzny swojego Marsa, chyba pod kątem SedeńCONu – organizowany przez Wojtka Sedeńkę (wydawnictwo Stalker Books, księgarnia eSeF) konwent odbędzie się 18-21 czerwca w Waplewie (powiat olsztyński).

Na swojego Faceboka Jan Maszczyszyn wrzucił krótki filmik, na którym możecie zobaczyć czym ów atlas jest:


Blurb z Amazona:

Jan Maszczyszyn oddaje w ręce czytelników prawdziwą bombę wyobraźni – tekst, który trudno zaklasyfikować w jednym gatunku. To jednocześnie alternatywna historia kolonizacji Marsa, xenobiologiczna encyklopedia, steampunkowa powieść przygodowa i głęboko osobisty manifest kronikarza zakochanego w Czerwonej Planecie. „Okrojona wersja festiwalowa” jest dokładnie tym, czym autor zapowiada: zapowiedzią czegoś znacznie większego, ale już w tej formie robi ogromne wrażenie.

No nie wiem czy to jest okrojone pod konwent, bo na Amazonie są dwie wersje i nie są to broszurki – pierwsza ma 474 strony, druga 506.



Pewnie pod kątem SedeńCONu w wydawnictwie Stalker Books wyszło ostatnio parę interesujących rzeczy, w tym Hamdirholm Wojciecha Świdziniewskiego – zmarłego w 2009 roku, w bardzo młodym wieku (miał 34 lata), pisarza znanego głównie z humorystycznych opowiadań o krasnoludzie Baugim, jego żonie-elfce i reszcie rodziny (elfka to nie jest wymarzona synowa! – Co za wstyd! Baugi, bezpośredni potomek Hamdira ma za żonę elficę! Hańba! A Pradziadek nic z tego sobie nie robi. Ba! Zdaje się nawet cieszyć! Hańba i wstyd! A wiecie, jak elfka demoralizuje krasnoludzice? Niektóre nawet nogi zaczęły golić! Wyglądają teraz, jakby chodziły na szczurzych ogonach).

W książce wydanej przez Stalker Books są też opowiadania z innych cykli Świdziniewskiego, rzeczy trudno dostępne, bo pierwotnie zamieszczone w różnych fanzinach. Do tego pięć opowiadań, które chyba wcześniej nie były publikowane.

Ukazał się także drugi tom cyklu Tomasza Bochińskiego Ocalona Kraina – pierwszy, Sen o Złotym Cesarstwie, wydany został dawno, dawno temu, bo w 1991 roku. Takie to były czasy, że polskim twórcom trudno było się przebić, bo po upadku komuny właśnie nadrabialiśmy zaległości z fantastyki anglosaskiej. Sen o Złotym Cesarstwie, w mocno zmienionej wersji, Stalker Books wznowiło w ubiegłym roku, teraz tom drugi, kolejne w przygotowaniu. Ten cykl powiązany jest z innym cyklem Bochińskiego, wydanym kiedyś (2006-2009) przez Fabrykę Słów, o Moncku, perle grabarskiej konfraterni.

Trzecia polska nowość, to Cienie Hatta zmarłego w ubiegłym roku Tadeusza Oszubskiego. Los podobny do cyklu Bochińskiego – tom pierwszy, Twierdza Nienawiści, wyszedł w 1997 roku, a na wydanie całości musieliśmy czekać do 2023 – wtedy Stalker Books wydało to w tomach, a teraz całość w jednym woluminie mającym siedemset stron.


Z ciekawostek: w tym roku przypada dwieście pięćdziesiąta rocznica wydania powieści Ignacego Krasickiego Mikołaja Doświadczyńskiego przypadki – pierwszej polskiej powieści w ogóle i pierwszej polskiej powieści fantastycznej. Z tej okazji Stalker Books wznowiło ten szacowny zabytek w serii Archiwum Polskiej Fantastyki.


Konkretnie pod SedeńCON Stalker Books wydało drugą odsłonę antologii pudełkowej. Przypomnę: są to opowiadania wydawane w formie zeszytów, a do ich przechowywania wydawca przygotował box. Pojemnik dość duży, na dwa-trzy rzuty zeszycików. Przed SedeńCONem 2025 ukazało się siedem opowiadań, teraz kolejnych siedem (autorzy opowiadań: Marek Oramus, Marcin Podlewski, Tomasz Bochiński, Marek Żelkowski, Mirosław P. Jabłoński, Jacek Inglot i Tomasz Kołodziejczak).


* * *

W zapowiedziach wydawnictwa Amaltea wylądowała ciekawa czeska pozycja: Radka Denemarková, Godziny z ołowiu (czes. Hodiny z olova). Zasadniczo nie jest to fantastyka, ale ma elementy fantastyczne. Powieść oparta jest na osobistych doświadczeniach autorki z pobytu w totalitarnych Chinach. Bohaterami są Europejczycy przebywający w tym kraju. Nie jest to milusia powieść, zarówno dlatego, że podobno ciężka w lekturze, jak i dlatego, że Chiny nie są milusim krajem, szczególnie dla ludzi, którzy zostali zakwalifikowani do wrogów jedynie słusznej, komunistycznej drogi (przy okazji jest to ostrzeżenie dla nas, bo Europa zaczyna przypominać Chiny, a Czechy to Chiny w środku Europy – MBD).

Elementem fantastycznym jest duet kotów filozofów: Pomeranč (Pomarańczowy) i Mansur. Z czeskiej opinii, owe koty: postrzegają rzeczy z wyższej perspektywy, z humorem i mądrością, oraz reprezentują moc krytycznego myślenia. Szczególnie fantastyczny jest Pomeranč, który jak sugeruje pisarka, najbardziej odzwierciedla jej cechy i poglądy (MBD) – to tysiącletni pręgowany kot, reprezentujący świat równoległy.

Nad fikcyjnymi Chinami codziennie toczy się cicha wojna między niebieskimi srokami – symbolem oporu przeciwko zniewoleniu i władzy totalitarnej – a krukami, które reprezentują tajną policję, terror i politykę „prania mózgu”. Posługując się symboliką ptaków, pisarka wprowadza do utworu elementy języka ezopowego (MBD).

Cytaty oznaczone jako MDB pochodzą z pracy Magdaleny Brodackiej-Dwojak, Čím je svět nemocný? Pokusy o diagnózu v románech Radky Denemarkové a Olgy Tokarczukové, Svět literatury, t. 70, 2024, s. 102-116 (dopiero po napisaniu tego tekstu zorientowałem się, że jest też polska wersja: Na co choruje świat? O najnowszych powieściach Radki Denemarkovej i Olgi Tokarczuk, Konteksty Kultury, t. 19/4, 2022, s. 505-522).

Brzmi to ciekawie, może się skuszę. Tylko pytanie, kiedy to zostanie w Amaltei przeniesione z zakładki „zapowiedzi” do zakładki „nowości” – to małe wydawnictwo, publikuje dość wolno, a ta powieść pewnie będzie dla nich wyzwaniem, bo to kobyła, w oryginale 752 strony.

Polskiej okładki jeszcze nie ma, więc czeska, niemiecka i włoska

* * *

Niestety, nie będzie nowego serialu w świecie Gwiezdnych Wrót. Amazon go anulował zaledwie siedem miesięcy po ogłoszeniu... Przypomnę, że serial miał stworzyć Martin Gero, który pracował jako scenarzysta przy starych serialach gwiezdnowrotowych: SG-1 i Atlantyda.

Według osoby znającej sytuację – podał portal Variety – kierownictwo Amazona obawiało się, że podejście Gero do serialu nie spotka się z szerokim zainteresowaniem poza gronem oddanych fanów serii.


Jak twierdzą komentujący na Reddit, Gero nie chciał zrobić serialu w stylu Amazona, czyli z kosmicznym budżetem i napakowaniem głupotami (patrz Władca Pierścieni – Pierścienie Władzy albo Koło czasu).

Prawdopodobnie – komentarz z Reddit – nie wprowadził żadnych postaci nastolatków ani dwudziestokilkulatków, zmagających się z nastoletnimi rozterkami, romansami czy wątkami erotycznymi.

Z kolei firma miała chcieć wykorzystać tylko jego nazwisko do promowania nowego serialu, jako „autorstwa twórców oryginalnej serii”. Można założyć, że wersja, jaką chciał Amazon, zakończyłaby się takim samym „sukcesem” jak Koło czasu, czyli anulowaniem, bo stosunek budżet – oglądający wychodzi niekorzystnie.

Komentarz, pod którym mógłbym się podpisać:

Potrzebujemy 26 odcinków pełnych kiczowatej atmosfery, dylematów moralnych i planet stworzonych przy ograniczonym budżecie, a oni po prostu nie chcą nam już tego dać. Ludzie nie potrzebują, żeby każdy serial był wielką produkcją. Nadal bylibyśmy zachwyceni serialem z odcinkami nakręconymi przy ograniczonym budżecie, gdyby scenariusz był dobry.

Kierownictwo wydaje się chronicznie niezdolne do zrozumienia wartości oddanej rzeszy fanów i pozostania wiernym pierwotnej intencji serialu. Cały gatunek fantastyki spekulatywnej nieustannie pada ofiarą tego zjawiska i nienawidzę ich za to.

Niestety, Amazon zachowuje prawa do Gwiezdnych Wrót i podobno jest otwarty na inne pomysły związane z tym uniwersum.... Parę komentarzy:

Nadal są właścicielami serii Stargate, więc zrobią z nią coś głupiego.

Dostaniemy dokładnie to, czego NIE chcemy.

Na 100% dadzą nam nowe Pierścienie Władzy lub Akademię Gwiezdnej Floty, z „szerszą atrakcyjnością” dla „szerszej publiczności”.

Może faktycznie lepiej, żeby Amazon w tym nie grzebał.

Przypomnę, że o Gwiezdnych Wrotach popełniłem parę notek.

* * *

Ilustracja u góry to część okładki japońskiego wydania powieści Aszeharia Jana Maszczyszyna (powieść niedawno wyszła też po polsku w wydawnictwie Stalker Books).

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz