środa, 30 września 2015

Joel Shepherd, Sasha


Czy książka może być aż tak zła? Widocznie może. To co dalej napiszę tyczy się 50 pierwszych stron powieści, bo tylko tyle dałem radę przeczytać.

Bełkot, chaos, bohaterowie o psychice muszki owocówki. Imiona i nazwy własne brzmiące jak jakieś charknięcia. Do tego „talent" tłumacza zbliżony do „talentu" pisarza...
Za to należy wydawcę pochwalić za dobór okładki - jest tak obrzydliwa, że świetnie komponuje się z bełkotliwą treścią.

Kiedyś w śp. Feniksie takie książki otrzymywały notę: Odpad toksyczny. Moja ocena jest zawyżona tylko dlatego, że ustanawiając skalę, nie pomyślałem, że dla „wybitnych" osiągnięć literackich powinno być też ZERO.

Sasha to początek cyklu, chyba nie muszę przekonywać, że po kolejne tomy nie sięgnę.

Omijać szerokim łukiem.

Ocena 1/10

J. Shepherd, Sasha, wydawnictwo Jaguar, Warszawa 2013, stron: 680.


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz