czwartek, 22 czerwca 2017

Maj – raport z biblioteczki

Jak zapowiadałem, po raz pierwszy kupiłem więcej komiksów, niż książek SF/fantasy. I tak to chyba będzie teraz wyglądać – chętnie wydałbym nieco więcej grosza na powieści fantastyczne, ale nie bardzo mam na co. Za to odkrywam kolejne komiksowe serie z gatunku „musisz to mieć”.

Z fantastyki przybyły dwie nowości, ale w obu przypadkach to kontynuacja – pisałem już o poprzednich częściach: tu o Pokoju światów Majki, a tu o Lunie: Nów McDonalda. Jak widać, obie powieści oceniłem bardzo wysoko, więc zakup kolejnych tomów był wręcz obowiązkowy.

I dwa „starocie”. Dana Simmonsa też bardzo sobie cenię, ale akurat Trupia otucha ma nieco gorsze recenzje. Zasłużenie? Nie wiem, na razie tego nie zweryfikuję, bo najzwyczajniej nie mam czasu na mierzenie się z taką cegłą.

Po długich poszukiwaniach udało mi się kupić drugą część Opowieści rodu Otori. Oczywiście, sporo tego leży na Allegro, ale zależało mi, żeby mieć wszystkie tomy w tym samym wydaniu – w twardej oprawie. W końcu znalazłem na Olx. Już w czerwcu (więc trafi do kolejnego Raportu) kupiłem też tom 3. Nie wiem czy uda się zdobyć kolejne (4-5), ale jeśli nie, to jakoś przeboleję, bo to „tylko” sequel i prequel do podstawowej trylogii.


Z fantastyki przybyło jeszcze coś takiego. Oczywiście czasopismo wszystkim świetnie znane. Ale ten numer jest szczególny – wreszcie ukazały się po polsku opowiadania z cyklu Amber (wcześniej tylko jedno puścili w śp. Feniksie). Swoją drogą zadziwiające, że wydawnictwo Zysk i S-ka nie mogło tego „dokleić” do drugiego tomu omnibusa. Roger Zelazny jakoś nie ma szczęścia do polskich wydawców – mam sporo jego książek, ale z najróżniejszych wydawnictw: Iskry, Alfa, Rebis, ISA, Zysk i S-ka. Formaty ni przypiął, ni przyłatał, od kieszonkowego (ISA) po całkiem spory (Zysk). Nawet cykl amberowski mam w różnych wydaniach – pierwszy pięcioksiąg z Iskier, drugi z Zysk i S-ka. Podobnie w różnych formatach mam dylogię Światy Czarnoksiężnika (t. 1 – ISA, t. 2 – Alfa). I upychaj to potem na półkach. A teraz jeszcze gdzieś obok trzeba czerwcową Nową Fantastykę położyć.

I coś „zabawnego” – z siedmiu amberowskich opowiadań, w czasopiśmie mamy tylko sześć. Jak widać w Encyklopedii Fantastyki, wciąż nie przełożono The Road to Amber. Naprawdę nie dało rady tego jednego opowiadania upchnąć w NF?

Błażej Śliwiński, to historyk, którego prace bardzo lubię czytać. Bo jest i profesjonalistą, i nieźle sobie radzi od strony literackiej. Oczywiście polecam obie te biografie, ale także niedawno wznowioną jego książkę Pomorze Wschodnie w okresie rządów księcia polskiego Władysława Łokietka w latach 1306-1309. Tytuł mało „sprzedażowy”. Ale książka wciąga jak kryminał. Czytałem to już dość dawno temu (pierwsze wydanie, z 2003 roku), ale pamiętam, że prof. Śliwiński nie „oszczędza” Łokietka. Bo jaką wiedzę o tych wydarzeniach ma Polak jako tako orientujący się w historii średniowiecza? Ano, najpierw biednego Łokietka zdradzili Święcowie wzywając Brandenburczyków. Dla obrony Gdańska nasz władca sprzymierzył się z Krzyżakami, ale ci też biedulka zdradzili i tak stracił Pomorze.

Błażej Śliwiński pokazuje to w nieco innym świetle. Święcowie właściwie nie mieli wyboru – szukając środków na obronę Pomorza, zajęli dochody biskupa włocławskiego; sąd nakazał zwrot kasy, co znacząco ograniczyłoby możliwości finansowe Świeców. Gdy Łokietek obejmował władzę na Pomorzu, obiecał Święcom, że im zrekompensuje straty, ale nigdy tego nie zrobił. Biskup włocławski z kolei był nieugięty. Święcowie więc uznali, że Łokietek nie wywiązał się ze zobowiązań wobec nich i zwrócili ku Brandenburgii.

Natomiast u źródeł konfliktu z krzyżakami legły różne decyzje, jakie podjęli najpierw sędzia i namiestnik gdański Bogusza, a potem sam Łokietek. Otóż Bogusza zawarł z krzyżakami umowę – rycerze Zakonu mieli pomóc w obronie Gdańska przed Brandenburczykami, a potem zatrzymać gród (i dochody z niego) przez rok. Łokietek, właściwie samowolnie (bez negocjacji z krzyżakami), zmienił te ustalenia wyrażając zgodę na oddanie tylko połowy grodu. Gdy Gdańsk był już bezpieczny, mistrz Zakonu domagał się, żeby strona polska wywiązała się z pierwotnej umowy zawartej z Boguszą. Doszło do walk, a anemiczne reakcje Łokietka pokazały krzyżakom, że możliwe jest opanowanie całego Pomorza Wschodniego.

Baśnie, to kolejna niedawno odkryta przeze mnie seria – jak już pisałem, z gatunku „musisz to mieć”. To najlepszy komiks, jaki przeczytałem w ciągu ostatnich 8 miesięcy, czyli od ponownego odkrycia obrazkowej literatury. Szkoda tylko, że jakość wydania nie idzie w parze z jakością komiksu.
Dwa kolejne tomiki to kontynuacja cykli – tu pisałem o Thorze Gromowładnym 1.


I oczywiście przybyły następne części prenumerowanej kolekcji Superbohaterowie Marvela. Panorama na grzbietach się rozrasta :)



Sezrobiłem facebooka, można sepolubiać:
Seczytam na fejsie.

8 komentarzy:

  1. Te kolekcje z ładnymi grzbietami są cudne - ale nie wiem, czy kiedykolwiek jakąś złoże XD Zobaczymy!
    W ogóle, ja mam "wspaniałe" podejście do NF: kupuje, czytam 2 artykuły, przejrzę recenzje, opowiadania mam gdzieś. Bo inne książki są na półce, a łatwiej mi wziąć do torebki jakieś kieszonkowe wydanie, niż gniotący się magazyn.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie przepadam za Nową Fantastyka, a to przez wzrok - w NF jest mini czcionka, a Nowa Fantastyka Wydanie Specjalne chyba powinno być sprzedawane z lupą :D Szkoda, że opowiadania amberowskie nie wyszły w omnibusach, albo chociaż jako odrębna książeczka (ale ciekawe jak Zelazny się sprzedaje, bo takie wędrowanie po wydawnictwach dowodzi, że chyba nie za halo).

      Usuń
  2. Tym razem najbardziej znajomo wygląda Simmons, stoi u mnie na półce już kolejny rok i jakoś nie mogę się za niego zabrać, mimo że generalnie bardzo lubię jego książki. Może Tobie uda sięgo przeczytać szybciej i mnie zachęcisz (obyś nie zniechęcił :P)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Z zachętą może być problem, od roku chyba zbieram się do napisania o książkach Jeffa VanderMeera - "Shriek: Posłowie" i "Finch"...

      Usuń
    2. Biorąc pod uwagę, że od kilku lat zabieram się za Trupią otuchę, masz szanse ;)

      Usuń
  3. Odpowiedzi
    1. Bo ja wiem... Cztery książki fantastyczne, to chyba takie bardziej uniwersalne płciowo, a Lian Hearn nawet jest kobietą :D

      Z komiksów może Marvele są bardziej dla mężczyzn (albo chłopców :D ) ale chyba tam też nie bez powodu są superbohaterki.

      W każdym razie, nie czuję się kompetentny, by określić co przypadłoby do gustu paniom. Może któraś z nich się wypowie :D

      Usuń
  4. Superbohaterowie Marvela zaczeli się niezle, a teraz jest już gorzej.

    OdpowiedzUsuń