piątek, 7 września 2018

Tatiana Graczowa, Święta Ruś przeciwko Chazarii. Zakulisowe światowe algorytmy geopolityki i strategie tajnych wojen

Na kilku blogach turbowskich (a także portalu prorosyjskiej Gazety Warszawskiej i u złodziei z Wolnej Polski) znalazłem informacje o książkach Tatiany Graczowej. Więc, w ramach poszerzania wiedzy o źródłach naszych kochanych szurków, nabyłem to coś. Czasami, czytając wykwity turbowskich umysłów, zastanawiałem się nad stanem ich zdrowia psychicznego. W przypadku Graczowej nie ma się nad czym zastanawiać – mamy do czynienia z wariatką, osobiście obstawiam schozofrenię połączoną z podwójnym zaburzeniem osobowości (osobowość paranoidalna i osobowość autorytarna).

O czym to jest. Niestety, nabyłem tylko tom drugi wynurzeń owej pani (ale pierwszy też kupię) – poświęcony sytuacji obecnej (obecnej na czas powstania książki – wydanie rosyjskie było w 2009 roku). Nie znam więc źródeł jej wymysłów. W każdym razie dziś, wg tejże autorki, mamy stan taki, że... No właśnie, jej wywody są równie stabilne jak stan jej zdrowia psychicznego. Raz pisze, że mityczna Chazaria rządzi światem, kawałek dalej, że wstrętny Zachód rządzi mityczną Chazarią. W każdym razie tyle trzeba w mózgu zakodować: Chazaria = zuo, Zachód = zuo.

Czymże jest owa mityczna Chazaria. Otóż dawno, dawno temu (mniej więcej na przełomie XIX i XX wieku) dwóch naukowców – Austriak Hugo Freiherr von Kutschera i Polak Maksymilian Gumplowicz – niezależnie od siebie wysunęło hipotezy, że europejscy Żydzi mogli de facto nie być Żydami, lecz potomkami tureckiego ludu Chazarów. Chazarowie, a raczej część z nich, rzeczywiście przyjęli we wczesnym średniowieczu judaizm. W latach 964-965 ruski książę Światosław rozbił Chazarię, a o Chazarach słuch właściwie zaginął.

Hipoteza chazarska została zweryfikowana i odrzucona. Co prawda próbował ją wskrzesić izraelski lewacki historyk Shlomo Sand, ale bez powodzenia. Obecnie kołacze wśród ekstremy z lewa i prawa. Oczywiście nie bez podstaw te właśnie środowiska odmawiają Żydom żydowskości. Dla prawaków jest to istotne, bo uznanie, że prawdziwych Żydów już nie ma, są tylko Chazarowie – po pierwsze, odbiera owym „Chazarom” status biblijnego narodu wybranego, po drugie, sprawia, że Maria, Jezus i wielu świętych przestaje być przedstawicielami znienawidzonego narodu. Dla lewaków też to istotne, bo Chazarowie nie mają praw do Palestyny, tym samym jedynymi jej gospodarzami powinni być wielbieni przez te środowiska Arabowie-muzułmanie.

W każdym razie, czytelnik Graczowej ma kolejną „informację” do zakodowania: Żydzi = Chazarowie = zuo. Ostatecznie dostajemy do zakodowania cały ciąg: Żydzi = Chazarowie = Zachód = Antychryst = zuo. Naprawdę, nie żartuję – o Antychryście też jest. Owa Chazaria, w poglądach Graczowej, to coś na kształt reptilian Davida Icke.

Z owym złem walczy osamotniona ostoja dobra i cywilizacji. Tak, wiem, już zgadliście – oczywiście Rosja. Nawet nie wiecie, jaki to dobry kraj i jacy dobrzy ludzie go zamieszkują. Oczywiście, że nie wiecie, bo gdybyście wiedzieli, już byście pracowali na rzecz przyłączenia Polski do Rosji. Tak jak wiele innych narodów, które były od nas mądrzejsze. Bo wiecie jak powstało Imperium Rosyjskie? Podbojami? Jeśli tak pomyśleliście, to już jesteście w sidłach Chazarii i pracujecie nad powrotem Antychrysta. Otóż...
W wyniku dobroci, właściwej narodowi rosyjskiemu, odbywało się zrastanie wszystkich narodowości w jedną wspólną rodzinę, i ta rodzina składa się na Imperium Rosyjskie. (s. 18). 
To jest cytat z książki Graczowej, ale nie są to jej słowa. Otóż ta pozycja została napisana nie w formie rozprawy, w której uzasadnia się to i owo. Nie. Tu mamy manifest ideologiczny – słowotok naszpikowany cytatami z „autorytetów” (ta bezgraniczna wiara w autorytety to właśnie charakterystyczna cecha autorytarnego zaburzenia osobowości). Autorytetem może być też przedstawiciel Zachodu. Ot jakiś Harry Grant, rzekomo współpracownik Obamy, rzekomo coś powiedział (rzekomo, bo część tych cytatów sprawia wrażenie zaczerpniętych z rosyjskich stronek z fake newsami).

Oczywiście wspaniała, święta Rosja jest solą w oku Chazarów, bo stoi na przeszkodzie w budowaniu Globalnego Kaganatu.
Chazarowie zawsze mieli dwa cele najważniejsze – zniszczenie Świętej Rusi i doprowadzenie do władzy Antychrysta. (s. 210-211).
Kaganat buduje oczywiście Zachód (USA i NATO), który tylko czyha, żeby wkroczyć na terytorium świętej Rosji, czyli np. do Gruzji. Szczególną rolę odgrywa tu Francja – nie wiem dlaczego, ale Graczowa wyraźnie ma schizę na punkcie byłego prezydenta Nicolasa Sarkozy’ego. Ooo, wiecie co w ogóle znaczy słowo „Sarkozy”? Otóż wg naszej „badaczki” pochodzi od sarkofagu (ludowe językoznawstwo, charakterystyczne dla szurów). I zaraz Graczowa tłumaczy (znowu cytatem z czegoś tam) czymże są sarkofagi. Otóż to groby pobielone...
które z zewnątrz wyglądają pięknie, lecz wewnątrz pełne są kości trupich i wszelkiego plugastwa. (s. 70).
Tatiana Graczowa to rosyjska imperialistka, ale nie nurtu czerwonego, lecz białego – prawosławnego. Związek Radziecki, jej zdaniem, utworzony został przez Chazarów, a dopiero teraz Rosja wraca na właściwe tory. O Polsce się nie wypowiada, ale warto zwrócić uwagę na cytaty z białych generałów sprzed stu lat, np. z Denikina:
Więź państwowa Rosji z jej obszarami krańcowymi jest przesądzona.... Więź będzie wskrzeszona: szybko lub nieszybko, dobrowolnie – w drodze spisku albo siłą – w drodze taryfowej, ekonomicznej wojny lub natarcia zbrojnego. I to uczyni każda Rosja – „czerwona”, „różowa”, „biała” albo „czarna”... (s. 214-215).
Wiecie co to są obszary krańcowe Denikina? Pomyśleliście: Ukraina, Białoruś, Gruzja? Nie. Te kraje dla Denikina były żadnymi obszarami krańcowymi. Dla niego krańcowe obszary to Polska, Finlandia, Estonia, Łotwa, Litwa... 

Jeśli uważacie, że ot wariatka napisała książkę, co tu roztrząsać, to z notki wydawcy:
Tatiana W. Graczowa – (...) docent – na stanowisku kierowniczym w Katedrze Akademii Wojskowej Sztabu Generalnego Sił Zbrojnych Federacji Rosyjskiej, wieloletni pracownik naukowy Centrum Badań Wojskowo-Strategicznych Sztabu Generalnego Sił Zbrojnych FR...
Tak, to jest człowiek odpowiedzialny za formowanie rosyjskich elit wojskowych. I taka książka nie mogłaby ukazać się w Rosji bez błogosławieństwa władzy. Oczywiście, z naukowego punktu widzenia, mamy do czynienia ze śmieciem, rojeniami chorego umysłu (to ten sam poziom, co posty rosyjskiej trollowni na forach). Ale tę książkę powinni czytać, jako lekturę obowiązkową, wykładowcy na uczelniach, dziennikarze. Inna rzecz, że powinna ją przeczytać także prokuratura i postawić wydawcę przed sądem.

OCENA: 1/10.

T. Graczowa, Święta Ruś przeciwko Chazarii. Zakulisowe światowe algorytmy geopolityki i strategie tajnych wojen, Wydawnictwo ZAPISKI Joanna Brońska, Warszawa 2015, stron: 302.

Sezrobiłem facebooka, można sepolubiać:
Seczytam na fejsie.

Z pewnych względów ograniczam dyskusje na facebooku (niedawno turbolechita Waldemar Wróżek mnie podkablował za post, w którym odesłałem go tylko na właściwe strony do wygłaszania debilizmów). Więc dyskusje proszę prowadzić raczej tu lub na Twitterze:
Seczytam na twitterze

74 komentarze:

  1. Przed sądem nikogo nie stawia się za głupotę.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Za głupotę nie, ale za zoologiczny antysemityzm i wzbudzanie nienawiści na tle rasowym, narodowościowym i religijnym już tak.

      Usuń
    2. To nazywanie Żydów Chazarami jest antysemityzmem? :D

      Usuń
    3. Pffffff. Tak i nie. Kiedy wysuwa się chazarską hipotezę i próbuje uzasadniać, to oczywiście nie jest antysemityzm. Ale kiedy ktoś zwie Żydó Chazarami tylko po to, żeby dać upust swojej nienawiści, to już jest antysemityzm. Ale przecież Graczowa do tego się nie ogranicza - ona przypisuje Żydom (Chazarom) całe zło tego świata, niecne spiski i prace nad sprowadzeniem Antychrysta :D Przecież to antysemicki standard (no może poza tym Antychrystem, bo to było standardem w średniowieczu raczej).

      Usuń
    4. Ten komentarz został usunięty przez administratora bloga.

      Usuń
    5. Anonimowy8 września 2018 11:35
      Tu obwiązują pewne zasady w dyskusji. Niestety, nie zmieściłeś się w zasadach. Co do Gazety Warszawskiej, to czasami nawet zamieści jakiś tekst niby antyrosyjski. A poza tym prezentuje tezy żywcem wzięte od rosyjskiej trollowni i takich rosyjskich tytanów intelektu jak Graczowa (Graczowej to nawet fragmenty opublikowali).

      Usuń
  2. Nie dziwie się, że turboski to czytają. W końcu oni lgną do „matushki Rasji" jak muchy do gówna.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wśród turbosków tezy Graczowej rozsiewa osławiony Gajowy Marucha (o którym swego czasu pisałem). Ale z drugiej strony, złodzieje z Wolnej Polski też są szurami prorosyjskimi, ale nie są turbolechitami/turbosłowianami.

      Usuń
  3. Historycy jak Shlomo Sand spekulują na podstawie skromnych danych. Ale genetycy już nie. I co się okazuje - Eran Elhaik, genetyk, żydowskiego pochodzenia potwierdził badaniami hipotezy Sanda i jego poprzedników. W zeszłym roku narobił szumu dwoma pracami - jedną samodzielną i drugą powtó©zoną z trzema innymi genetykami. We współczesnych Żydach Aszkenazyjskich nie ma nic z Lawantu, żadnych genów ... także ta Chazaria to dobry strzał historyków

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jeżu, kiedy wy się nauczycie odróżniać fakty od hipotez - chyba tego nie doczekam... Zacznijmy od tego, że hipoteza chazarska była cały czas (mimo braku naukowych podstaw) mocna wśród żydowskich komunistów, jak np. Arthur Koestler (obrzydliwy donosiciel, współpracownik sowieckich służb - autor książki "Trzynaste plemię). Odnowił tę hipotezę inny lewak - Shlomo Sand (wcześniej członek komunistycznej młodzieżówki). Do tego samego grona należy Eran Elhaik.

      Jego badania są całkowicie sprzeczne z licznymi innymi badaniami. Na dodatek sam Elhaik stwierdza, że Żydzi to genetyczni Chazarzy, choć nie ma żadnych badań chazarskiego DNA? Nie wiemy jakie geny były dominujące wśród Chazarów. Na dodatek Eran Elhaik naginał statystyki. Trudno to uznać za poważne badania.

      Usuń
    2. A to fragment artykułu Davida Duke "Przemyśleć teorię chazarską"

      Duże błędy w badaniach Elhaika

      Dokument Elhaika zawiera w sobie błędy, niektóre są pomniejsze, inne znacznie większe. Wszystkie one jednak są poważne, ponieważ nawet „mały” błąd rzuca cień na jego akademicką wiarygodność i motywację.

      Dla przykładu, gdy czytamy u niego o szczegółowej historii pochodzenia Chazarów – podaje tam błędną geograficzną lokalizację jednej z jego grup testowych, Mbuti oraz pigmejów Biaka/Aka.

      Obie te grupy, o których Elhaik wspomina przynajmniej dwa razy, umieszcza w Afryce południowej.

      Lud Mbuti i pigmeje Biaka nie mieszkają nawet w pobliżu południowej Afryki, można ich znaleźć dopiero pół kontynentu dalej, w Kongo.

      To może wyglądać na „mały” błąd, sugeruje jednak pewną niechlujność w procesie badawczym, co z kolei nie rokuje dobrze dla reszty badań.

      Widzimy tą niechlujność ponownie, gdy Elhaik stwierdza że „wschodni i środkowo-europejscy Żydzi stanowią około 90% populacji wszystkich Żydów, około 13 milionów ludzi.”

      W rzeczywistości liczby te są znacznie mniejsze. Z powszechnie przyjętej liczby 13 milionów Żydów, 8 milionów to aszkenazyjczycy a 5 to sefardyjczycy, co daje nam 61% „Żydów europejskich” oraz 39% „Żydów nie-europejskich”. Powinniśmy też podkreślić fakt że syjonistyczne państwo Izrael zamieszkują w większości Żydzi sefardyjscy oraz Mizrahi (nie-aszkenazyjczycy).

      Wszystkie te dane o Żydach są łatwo dostępne, natomiast motywacja Elhaika do napisania tych fałszywych szacunków może być wyjasniona jedynie jego chęcią do podkreślenia z góry przyjętej tezy, głoszącej że większość Żydów nie ma korzeni bliskowschodnich, oraz że Żydzi nie są rasą, czy ludem zbliżonym genetycznie.

      Najważniejszym błędem w badaniach Elhaika jest jednak coś, do czego się otwarcie przyznał: mianowicie że nie istnieje dzisiaj żadne „DNA chazarskie”, które można by zbadać i porównać.

      Elhaik przyznaje to w swoich papierach: „Chazarowie zniknęli, natomiast ich szczątki jeszcze nie zostały zbadane…” – innymi słowy nie istnieje żaden opis tego czym DNA chazarskie może być.

      Ponieważ nie zbadano do tej pory DNA Chazarów – niemożliwe jest stwierdzenie kto jest ich potomkiem, a kto nie.

      Elhaik próbuje obejść jakoś tą poważną przeszkodę, poprzez wyselekcjonowanie czegoś co nazywa „populacjami surogatów” – w tym przypadku „współczesnymi mieszkańcami Bliskiego Wschodu i Kaukazu.”

      Usuń
    3. Każdy kto zna historię Kaukazu zauważy że założenia Elhaika co do obecnych mieszkańców tego regionu, jakoby można było wykorzystać ich do zobrazowania tego co działo się 1500 lat temu, są wysoko problematyczne a nawet można by powiedzieć – niezrównoważone.

      Kaukaz, granica między Europą a Azją, usytuowany między morzami Czarnym i Kaspijskim, był przemierzany przez liczne ludy i rasy w ciągu ostatnich 2000 lat, poczynając od ludów indoeuropejskich, semickich, Mongołów i innych – dlatego dzisiaj jest to region dużej różnorodności genetycznej. Twierdzenie jakoby próbki DNA pobrane z tej krainy mogły stanowić jakiś drogowskaz, jest twierdzeniem cokolwiek dziwnym.

      Dalej, metodologia stosowana przez Elhaika podczas porównywania próbek DNA, jest naprawdę unikalna, stosowana tylko przez niego. Jak powiedział Marcus Feldman, dyrektor Morrison Institute for Population and Resource Studies na Uniwersytecie w Stanford: „On [Elhaik] wydaje się stosować statystyki w taki sposób, który daje mu zupełnie inne rezultaty od tych, które uzyskują wszyscy inni z praktycznie tych samych danych.” (‘Jews a Race’ Genetic Theory Comes Under Fierce Attack by DNA Expert. The Jewish Daily Forward, Maj 07, 2013)

      Co ciekawe, badania cytowane w tym artykule w New York Times ( “Jews as a race”) dochodzą do tych samych konkluzji do których doszli antropologowie niemieckich narodowych socjalistów, oraz inni eksperci studiujący zagadnienia rasowe z terenów USA i innych. Dodatkowo wiele współczesnych, rozległych badań naukowych przeprowadzonych zostało przez genetyków żydowskich i nieżydowskich, oddalając wszelkie zarzuty o wyniki ustawione przez jedną rasę.

      Teoria Elhaika została kompletnie obalona przez nowe, rozległe i całkowicie kompletne badania nad żydowskim genomem.

      Jednym z argumentów Elhaika było stwierdzenie że poprzednie badania (opisane wyżej) „były przeprowadzone w erze przed-genomowej, używały markerów uniparentalnych i odnosiły się do różnych populacji referencyjnych.”— sugerował przy tym że ich rezultaty badań nie są kompatybilne z najnowocześniejszą metodologią sekwencjonowania DNA.

      W rzeczywistości przynajmniej jedno takie badanie – przeprowadzone po tym jak opublikowano badania Elhaika – potwierdziło trafność poprzednich badań i całkowicie obaliło hipotezy Elhaika.

      “No Evidence from Genome-Wide Data of a Khazar Origin for the Ashkenazi Jews,” wyniki tych badań opublikowano w żurnalu Human Biology, w sierpniu 2013 (Behar, Doron M. et.al.; Human Biology, Access Pre-Prints. Paper 41), wypunktowały one poważne błędy w pracy Elhaika:

      “Ponieważ Chazarowie nie pozostawili po sobie żadnych oczywistych potomków, których można by poddać testom sprawdzającym ich pokrewieństwo z przodkami Żydów aszkenazyjskich, hipoteza chazarska jest bardzo trudna do potwierdzenia poprzez badania genetyczne.

      Usuń
    4. “Ponieważ mamy dostęp tylko do ograniczonych danych genetycznych z terenu Kaukazu, oraz ponieważ dane te są skupione wśród populacji genetycznie blisko spokrewnionych z populacją Bliskiego Wschodu, zakładanie że jakikolwiek przejaw podobieństwa genów aszkenazyjskich i kaukaskich jest bliższy chazarskim przodkom niż wspólnym przodkom z Bliskiego Wschodu – takie założenia stają problematyczne.”

      Najnowsze, bardzo szczegółowe badania żydowskiego genomu przeprowadzone wspólnym wysiłkiem genetyków żydowskich i nie-żydowskich. Badacze z laboratoriów, między innymi z Estonii, Rosji, Włoch, Grecji, Bośni i Hercegowiny, Chorwacji, Armenii, USA i Izraela, zgromadzili razem największą ilość próbek DNA żydowskiego, jaką kiedykolwiek udało się zebrać. Stwierdzają oni co następuje:

      “Poprzez integracje genotypów nowo pobranych próbek, oraz wyników badań z wielu poprzednich naszych badań, zgromadziliśmy największą ilość danych jak do tej pory, w celu określenia genetycznych początków Żydów aszkenazyjskich.”

      “Stosując szeroki wachlarz standardowych technik do analizy genetycznej struktury populacji, odkryliśmy że Żydzi aszkenazyjscy dzielą największe genetyczne pokrewieństwo z innymi grupami Żydów, natomiast spośród populacji nie-żydowskich, z ludami Europy oraz Bliskiego Wschodu.

      “Nie wykazano żadnego podobieństwa Żydów aszkenazyjskich z populacją Kaukazu, przede wszystkim z tymi populacjami zamieszkującymi niegdysiejszy region chazarski. Analiza Żydów aszkenazyjskich oraz porównanie ich z wieloma próbkami z regionu Kaganatu Chazarskiego, potwierdza poprzednie rezultaty badań mówiące że Żydzi aszkenazyjscy wywodzą się przede wszystkim z terenów Europy i Bliskiego Wschodu, że posiadają wspólnych przodków z innymi Żydami, oraz że nie istnieją żadne znaczne genetyczne kontrybucje z terenów środkowego lub północnego Kaukazu.”

      Najnowsze i najnowocześniejsze analizy DNA całkowicie odrzucają teorię chazarską.

      Usuń
    5. Wszystko to pięknie ale trochę nieaktualne bo dyskusja dotyczyć powinna pracy z 2017 roku. Generalnie paru skrytykowało paru poparło i dyskusja trwa w najlepsze.
      Praca z 2017 roku była zbiorową odpowiedzią na krytykę poprzedniej - Elhaik dał temat innym 3 genetykom aby sprawdzili jego metodologię i wyniki. A ci potwierdzili ich prawidłowość co też nie jest wynikiem ostatecznym

      Usuń
    6. Co nie zmienia faktu, że hipoteza Elhaika nadal jest tylko hipotezą i to sprzeczną z szeregiem innych badań. Na dodatek "nasi" Żydzi posługiwali się językiem germańskim (odmianą niemieckiego), a nie tureckim czy jakimkolwiek innym wschodnioeuropejskim.

      A przede wszystkim nawet ewentualne chazarskie pochodzenie sprzed tysiąca lat nie czyni tych ludzi Chazarami. Są kulturowo, religijnie, językowo i z samoidentyfikacji Żydami.

      Usuń
    7. To z czy mają problem genetycy krytyczni do Elhaika to udowodnienie że współcześni Żydzi są jakoś związani z Lewantem. On twierdzi, że nie są. I to jest problem główny - nie mają genów z okolic Palestyny i Bliskiego Wschodu. Dyskusja o jidisz jest również nierozstrzygnięta i Elhaik jest poza nią bo nie jest językoznawcą. Jedni mówią o słowiańskich korzeniach inni o germańskich. Nie ma konsensusu w kwestii korzeni jidish.
      Nasi Żydzi używali niemieckich słów ale również słowiańskich zasad gramatycznych.
      Jak koleś powie - moja kara stoi on the corner. to wiadomo skąd jest

      Usuń
    8. Ależ dyskusja o jidisz jest dawno rozstrzygnięta - to język germański z naleciałościami słowiańskimi i hebrajskimi. Co do gramatyki, to już dostałeś odpowiedź na Salon24, więc ją przytoczę:

      aala43
      idź do biblioteki, pożycz książki, poczytaj, jidysz NIE MA słowiańskiej gramatyki - to klasyczna gramatyka języków germańskich - niemieckiego, choć szyk zdania jest bardziej swobodny; słowiańskie pochodzenie ma (niewielka) część zasobu leksykalnego jidysz, co przecież oczywiste jako skutek wielowiekowych kontaktów językowych....
      nie musisz się nawet wysilać - jest dość podstawowe wprowadzenie prof. Geller, Jidysz - język Żydów polskich - pożycz (albo kup) i przeczytaj....

      Usuń
    9. No i poniżej znajdziesz link do filmu. Elhaik w nim przedstawia badania nie własne tylko językoznawców z... i tutaj nie pamiętam bo przesłał mi kiedyś ale mail z załącznikiem szlag trafił

      Usuń
    10. Wybacz, ale nie oglądam filmików, to nie jest forma prowadzenia dyskursu naukowego. W moich oczach, już sam fakt, że takowy filmik popełnił obniża wartość jego dokonań.

      Usuń
    11. nie prowadzimy tu dyskursu naukowego. wyciąganie cytatów z googlea nim nie jest tak jak filmy z yt.
      Dla mnie może robić co chce, nie interesuje mnie - tylko jego prace mnie interesują. Zwłaszcza ta ostatnia sprzed roku

      Usuń
    12. Kurde, telewizji nie oglądam, na tubę mam paczeć :D Mowy nie ma :D

      Usuń
    13. możesz jego pracę przeczytać jest na schoefield

      Usuń
    14. Facet pisze po prostu bzdury. Dorwał książkę, można się domyślać, że pokrewnego ideowo, szamana-językoznawcy i wziął z niej, że w starożytności słowo Aszkenazi odnoszono do Scytów, stąd wysnuł wniosek, że Żydów europejskich tak nazywano, bo pochodzą od Chazarów, którzy byli odległymi następcami Scytów na stepie.

      Owszem, to prawda. Ale wcale nie z tego powodu nazwano Żydów środkowoeuropejskich Aszkenazi. Ba, rzeczywiste pochodzenie tej nazwy przeczy wywodom Elhaika. Otóż w średniowieczu Żydzi mieli zwyczaj określania różnych krajów, czy miast nazwami biblijnymi. I tak np. nasza nazwa Olkusz może pochodzić od biblijnego Ha-Elqoszi.

      W każdym razie Żydzi pod nazwą Aszkenazi rozumieli Niemcy. Bez wątpienia przyczyną było podobieństwo używanego w krajach romańskich określenia Niemców - Alemani i biblijnego Aszkenazi.

      Kolejna rzecz - wg Elhaika na pochodzenie chazarskie ma wskazywać to, że Żydzi Aszkenazi najbardziej podobni są genetycznie do... współczesnych Turków. Tyle że współcześni Turcy wcale nie są podobni genetycznie do dawnych Turków (więc i Chazarów), lecz najbardziej chyba do Greków. I w tym momencie cała hipoteza Elhaika wali się w gruzy. I gdyby miał rację, to należałoby wyjaśnić czemu Żydzi są genetycznymi Grekami i dlaczego żadne źródło nie wskazuje na ich greckie pochodzenie.

      Dlatego sądzę, że całe badania Elhaika są funta kłaków nie warte. Najpierw miał ideologiczną tezę, a następnie naciągał jak mógł badania, żeby do tej tezy je dopasować.

      Usuń
    15. https://www.frontiersin.org/articles/10.3389/fgene.2017.00087/full

      Usuń
    16. Już mi nie linkuj tych bredni. Facet sam sobie przeczy. Przyznaje, że zapożyczenia irańskie w jidysz dostały się via hebrajski, po czym coś bredzi o Jedwabnym Szlaku. Potem coś majaczy znowu o Jedwabnym Szklaku i wpływie słowiańskiego z Rusi na jidysz, jakby nie wiedział, że Aszkenazi żyli w otoczeniu słowiańskim, tylko wcale nie ruskim, a łużyckim, czeskim, polskim...

      Nie ma nic do powiedzenia o potwierdzonych źródłowo migracjach Żydów - w dokładnie odwrotnym kierunku, niż on to widzi (czyli z zachodu na wschód), a sam coś rzeźbi, że niby z Turcji, bo nazwy czterech tureckich wsi WYDAJĄ mu się aszkenazyjskie. I po raz koleiny bredzi, że owi Żydzi nazwali się Aszkenazi, bo uważali, że pochodzą z Iranu. Po prostu ręce mi opadły przy czytaniu tego steku bzdur. To przecież jest żałosny poziom.

      Nie jestem fachowcem od genetyki, ale nawet nie mam zamiaru czytać tych pierdoł, bo już widzę jak facet wykłada się na historii i językoznawstwie. To nie jest to poważny naukowiec.

      W każdym razie wziął sobie do pomocy Paula Wexlera, którego tezy są odrzucane przez cały świat naukowy. Warto tu dodać, żeby mieć świadomość o kim dyskutujemy, że Wexler odmawia żydowskości także Sefardyjczykom (uważa ich za potomków Berberów). Mało tego, typowo trollą metodą próbował krytykować oponentów anonimowo, pod pseudonimem Pavlo Slobodjans'kyj. Wykrycie tego "podstępu" dopełniło jego kompromitacji. Już samo wzięcie takiego pomagiera dowodzi, jakim badaczem jest Elhaik. Niestety ale wśród językoznawców da się znaleźć oszołoma, który udowodni wszystko.

      Te całe wywody Elhaika i Wexlera z 2016 r. polemiści określili mianem "oczywistego nonsensu", czy wręcz "falsyfikowania badań".

      https://academic.oup.com/gbe/article/8/7/2259/2467022

      https://digitalcommons.wayne.edu/humbiol_preprints/41/

      Usuń
    17. w jaki sposób jest to odpowiedź na pracę z 2017 roku? proces jest prosty - jedni publikują po czym inni weryfikują a jeszcze inni decydują co lepsze.
      Po tej krytyce z 2013 i 2016 temat pownien być zamknięty a nie jest. Nie ma nowego konsensusu naukowego a stary jest już nieaktualny.
      Po 2013 i 2016 roku Elhaik nie obraził się na krytyków - wziął uwzględnił zastrzeżenia te słuszne do pierwszego GPS teraz posługuje się nowym aGPS który powstał w oparciu o krytyczne uwagi.
      Tak wygląda proces naukowy. Geniuszy którzy z palca napiszą za pierwszym razem poprawną pracę nie ma . Nawet Einstein publikował złe wzory które poprawiał.

      Usuń
    18. Wiesz co masz wspólnego z Elhaikiem? Tak samo jak on, z przyczyn ideologicznych, chciałbyś, żeby to była prawda. I dlatego, tak samo jak on, gotów jesteś naciągać fakty jak gumę w majtach. To typowa cecha szurów - ma sto badań wiarygodnych i jedno kontrowersyjne, zrobiona na pół po amatorsku, a właśnie z przyczyn ideologicznych, uczepi się kurczowo tego jednego, bo mu do tezy pasuje.

      Usuń
  4. "Więź państwowa Rosji z jej obszarami krańcowymi jest przesądzona.... Więź będzie wskrzeszona: szybko lub nieszybko, dobrowolnie – w drodze spisku albo siłą – w drodze taryfowej, ekonomicznej wojny lub natarcia zbrojnego. I to uczyni każda Rosja – „czerwona”, „różowa”, „biała” albo „czarna”... (s. 214-215)."

    W to akurat jestem w stanie uwierzyć, że Rosja, niezależnie od aktualnego koloru, będzie prowadzić zbieranie ziem ruskich (za ruskie uznając wszystko to, co kiedykolwiek choć chwilę do niej należało).

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To jest dokładnie ta sama filozofia co w islamie: co raz było islamskie, zawsze będzie własnością muzułmanów, co najwyżej chwilowo zagrabioną przez niewiernych.

      Usuń
    2. Dokładnie taka jest też filozofia wszelkiej maści nacjonalistów. To taka przypadłość ekstremizmów rozmaitych.

      Usuń
  5. Po pierwsze: kto był w Izraelu (ja 4 razy), ten ma już tę pewność, że Żydzi to nie jest żaden genetyczny naród. Judaizm, Izrael, to po pierwsze idee.
    Abstrahując od pani Graczowej, natomiast przyglądając się hipotezie o Chazarach: Nie byliby wcale pierwszym takim narodem (czy elitą), z czystego wyrachowania przyjmującym judaizm. I tak (na przykład) proszę zauważyć, że Fenicjanie najpierw rozsiani byli po wszystkich brzegach całego Morza Śródziemnego. Ale "zniknęły" nam nagle z historii gminy fenickie. A pojawiły się w ich miejsce gminy żydowskie. Przypadek ? [...] Judaizm to religia skonstruowana dla przetrwania. Także przy braku państwowości i przy tym przy długotrwałym (np. tysiącletnim) braku komunikacji między grupami. Państwo judaizmu działa po pierwsze w płaszczyźnie emocjonalnej. I całkiem sprawnie tam funkcjonuje. Gdy w granicach geograficznych, czy genetycznych już niekoniecznie. Czyli wcale nie zdziwiłbym się, gdyby ta hipoteza o wnukach Chazarii okazała się poparta poważnymi dowodami. Uff, u mnie jest już b.późno, więc dobranoc...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Po 1. Dyskusja nie dotyczy Żydów in gremio, lecz jedynie Aszkenazi.

      Po 2. Wygląd "rasowy" wcale nie przesądza o genetycznych przodkach.

      Po 3. Fenicjanie nie mają tu nic do rzeczy. Chazarowie to lud o zupełnie innym trybie życia - nie morscy handlarze, lecz lud koczowniczo-osiadły. Nie lud rozproszony, lecz zamieszkujący zwarte terytorium.

      Po 4. Raczej trudno mówić w przypadku Chazarów o wyrachowaniu, bo tam akurat Żydzi nie byli nawet potęgą gospodarczą. Chyba że byśmy założyli, że kagan, który jako pierwszy przyjął nową religię, kierował się przesłankami rodem z XX czy XXI wieku i przyjął celowo religię różną od religii sąsiadów, żeby zintegrować lud.

      Po 5. Nawet gdyby był takim wizjonerem, to i tak pomysł spalił na panewce - chrzest przyjęła tylko część elity i tylko spośród rządzącego ludu (Kaganat był państwem składającym się z części "wewnętrznej" i peryferii, a peryferie zamieszkiwały najrozmaitsze ludy kaukaskie, irańskie, tureckie, ugrofińskie, słowiańskie, a nawet germańscy Goci na Krymie.

      Wreszcie po 6. To jest to czego Sand i Elhaik nie wiedzą, ale historycy już tak. Słabo, bo słabo, ale znamy losy Chazarów po upadku ich państwa. Z informacji źródłowych wynika, że... zostali na miejscu, w Chazarii (zresztą ucieczka na zachód, przez wrogą Ruś byłaby niezbyt mądrym pomysłem – no uciekać przed Rusinami na Ruś?).

      W każdym razie wiemy, że imperium się rozpadło, władza kaganów obejmowała już tylko dawną część wewnętrzną, czyli właściwą Chazarię. A ta część wewnętrzna, pod naciskiem (czy pokojowym czy zbrojnym, tu już się źródła różnią) Chorezmu odstąpiła od judaizmu i przyjęła islam.

      Ostatnia wzmianka pochodzi z 1064 roku, zapewne po jakimś kolejnym politycznym kataklizmie, ostatnie 3000 rodzin chazarskich osiedliło się gdzieś we wschodnim Kaukazie. Można się domyślać, że jakieś resztki Chazarów doczekały nadejścia Mongołów i wraz z Połowcami, Bułgarami i innymi ludami tureckimi dały początek Tatarom.

      Ta ostatnia wzmianka dotyczy wewnętrznej Chazarii. Bo dłużej przetrwali Chazarowie na Krymie. I tam prawdopodobnie zachowali swój pluralizm religijny. Być może ich potomkami są tzw. Krymczacy, czyli bardzo nieliczna grupa żydowska (kilka tysięcy osób) posługująca się językiem z grupy tureckiej (to de facto dialekt języka krymsko-tatarskiego z naleciałościami hebrajskimi).

      Usuń
    2. I jeszcze jedno. Większą ilość Żydów w Polsce widać dopiero w XII w. Gdyby to byli Chazarowie, to powinni być widoczni już w X w. Natomiast pojawienie się tej znaczniejszej ilości Żydów bardzo ładnie koresponduje z wyprawami krzyżowymi i pogromami Żydów w Niemczech. Język polskich Żydów - jidysz to de facto też dialekt niemieckiego z dodatkami słowiańskimi (co zrozumiałe w otoczeniu słowiańskim), hebrajskimi (co zrozumiałe u Żydów) ale też romańskimi (skąd one u Chazarów?), przy praktycznie braku dodatków tureckich (a Chazarowie to lud turecki).

      Usuń
    3. - bardzo ciekawe odpowiedzi (informacje) - dzięki !

      Usuń
    4. - a jeszcze pytanie o próby wyjaśnienia symbolu herbowego Ukrainy ? - Jeśli nie od Chazarów, to skąd? Nasuwa mi się tu możliwa analogia do orła białego i biało-czerwonych barw Frankfurtu nad Menem, gdy jednocześnie przyjmujemy, że Piastowie z drużyną przybyli do Polski gdzieś od strony Słowian Zachodnich ?

      Usuń
    5. Pozwolę sobie udzielić odpowiedzi w zastępstwie Pawła.
      1. Herb Ukrainy "nie od Chazarów" jest. Został przyjęty w roku 1918. Pierwowzorem był symbol używany przez Rurykowiczów. Przekonująca jest hipoteza, że to uproszczony rysunek nurkującego sokoła.
      2. "Nasuwa mi się tu możliwa analogia..." Ano nic się tu nie nasuwa, albowiem jest to zbieżność przypadkowa.Ten orzeł pojawia się jako herb Frankfurtu dopiero w XIV wieku. Takie podobieństwa występują częściej, albowiem używano początkowo czterech kolorów (błękitny, czerwony, zielony, czarny) i dwóch metali (złoto i srebro). Warto też pamiętać, że pierwszy herb pojawił się w XII wieku dopiero.
      Piastowie nie przybyli z drużyną do Polski gdzieś od strony Słowian Zachodnich, już choćby tylko dlatego, że Polska to też obszar Słowian Zachodnich. Nie bardzo też rozumiem, z kim to właściwie chcesz tych Piastów połączyć.

      Usuń
    6. Zachodnich geograficznie wobec Polski. Dzięki za wyjaśnienia o herbie Frankfurtu. Z Rurykowiczami - skąd wzięli tryzub? - nie jest to przekonywujące, gdyż właśnie w tamtym okresie, pierwszych Rurykowiczów, bardzo dobrze przecież jeszcze pamiętano, że było to godło przypisywane także Chazarii.

      Usuń
    7. ... a wobec tego dla mnie (tryzub) byłby to raczej bardzo mocny sygnał o niewykluczonych związkach Rurykowiczów i Chazarii.

      Usuń
    8. A niby dlaczego dowodzi związków Rurykowiczów z Chazarią? O początkach herbu Rurykowiczów, czyli dzisiejszego godła Ukrainy dość obszernie rozpisał się W. Duczko (Ruś wikingów, s. 190-197). Z wnioskiem:

      "W dostępnym materiale [archeologicznym - pm] nie znajdujemy śladów bezpośrednich powiązań Chazarów ze znakiem Ruryka".

      Początkowo zresztą nie był to trójząb (triezubiec) lecz dwuząb (dwuzubiec). Najstarsze ślady jego używania przez Rusów znamy z końca IX w.

      A tak ogólnie, to oczywiście, że Rurykowicze po trosze wzorowali się na władcach Chazarów, choćby używając czasami tytułu "kagan".

      Usuń
    9. Ten komentarz został usunięty przez autora.

      Usuń
    10. Sattivasa
      Rzekome słowiańsko-połabskie pochodzenie Piastów to hipoteza bodajże Czekanowskiego (bo hipoteza, że wikingowie najpierw przybyli na Połabie, tam się częściowo zeslawizowali, a potem przybyli do Polski jest jeszcze starsza), która czasem gdzieś tam kołacze.

      Usuń
    11. Czy ewentualne przejęcie symboli musi dowodzić istnienia silnych związków, które dziś można wykorzystywać w celach rewizjonistycznych? Przykładowo część Niemców przejęła nazwę po rdzennych Bałtach, i chyba nie znajdzie się nikt, kto twierdzi, że obie strony miały w tym jakiś większy interes.

      Usuń
    12. FieldgrEye tt
      Tym bardziej, że mamy do czynienia z symbolem chyba powszechnie znanym, w każdym razie wystarczy wspomnieć trójząb Posejdona.

      Usuń
  6. Z innej beczki - jak długo zajmuje Ci przeczytanie typowej 500 - stronicowej książki historycznej?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Na to pytanie nie da się odpowiedzieć. Jeśli biorę do ręki książkę z dziejów polskiego wczesnego średniowiecza, to nawet w godzinę :D Źródła znam, stan badań znam, więc mogę tylko przelecieć wzrokiem i skupić się na hipotezach, wnioskach autora. Ale często czytam z notatnikiem w ręku i notuję sobie to co mnie zainteresuje, wtedy to oczywiście trwa długo. A najdłużej czytam dyrdymały - jak Mieszko Pierwszy Tajemniczy Urbańczyka, gdzie co zdanie, to hipoteza, każda kolejna bardziej niedorzeczna od poprzedniej. Wtedy nie dość, że czytam skupiony, to jeszcze co chwila odpadam, bo pewne stężenie nonsensu jest ponad moją wytrzymałość :D

      Usuń
  7. Jak dotarłam do końca wpisu, to szczęka mi opadła. To przerażające, że ktoś taki jak ta baba, zajmuje tak wysokie stanowisko.
    Im więcej wpisów piętnujących tego rodzaju głupotę i nienawiść, tym lepiej.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Są w Rosji szury ważniejsze od tej pani, jak choćby mający dostęp do ucha putinowskiego Aleksandr Dugin. DUgin intelektualnie bije Graczową na głowę i chyba unika aż tak jasnych szurowskich tez. Tym niemniej, "teoria Antychrysta" jest zaczerpnięta od niego. Tu próbka wywodów Dugina:

      > Na początku nowoczesność była cieniem Boga, ale potem nie stała się ani Bogiem, ani jego cieniem. Wtedy nie było Boga, tylko cień. Odpowiednio, odkrycie diabła, jego inkarnacja i jego manifestacja stanowią esencję ostatniej fazy filozofii politycznej przejścia nowoczesności do filozofii politycznej ponowoczesności. Diabeł (Antychryst) staje się widoczny, ujawnia się. Z punktu widzenia filozofii politycznej możemy to rozpatrywać jako metaforę (Antychryst jako postać polityczno-filozoficzna). Z religijnego punktu widzenia można to z powodzeniem interpretować dosłownie<.

      Usuń
    2. Co za wariacki bełkot.

      Usuń
    3. To, w mniemaniu różnych szurów, są głębokie przemyślenia :D

      Usuń
  8. A co ta Wolna Polska ukradła z Twojego bloga jeżeli mogę zapytać?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A widzisz, może opiszę w tym tygodniu :D

      Usuń
    2. Będę czekał. Mam nadzieję, że lektura tej notki będzie przednią zabawą mimo niecnych praktyk narodnikowych złodziei z Wolnej Polski.

      Usuń
  9. Komentarze pod wpisem lepsze od tezy autorki :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Eee, jest nie na temat, ale nie jest tragicznie. Bywało gorzej :D

      Usuń
  10. Odlot zupełny. Tzn, znam chociażby rosyjskie strony internetowe, ale jak pisze to ktoś z armii... Masz w planach jeszcze jakieś podobne książki, oprócz tomu pierwszego wynurzeń pani Graczowej?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W czytaniu czy opisywaniu? Przykładowo, mam zamiar coś poczytać Zecharii Sitchina, ale opisywać tego nie będę. Raz zrobiłem zbiorówkę o tym kosmicznym bełkocie:

      https://seczytam.blogspot.com/2018/01/turbolechickie-zidiocenie-czyli-dojenie.html

      Usuń
    2. Cykl o turbolechitach na tym blogu to mój ulubiony ;) Pytałem w sumie i o to i o to. Sam myślę, czy nie sięgnąć po to http://www.wydawnictwoamber.pl/kategorie/historia/zagadkowa-wiedza-dogonow,p124

      Usuń
    3. Nie wiem, nie czytałem, ale zalatuje Danikenem.

      Usuń
    4. A i owszem. Zastanawia mnie, czy to całkowity stek bzdur, czy idiotyczne wnioski, ale oparte na prawdziwych danych

      Usuń
    5. // poczytać Zecharii Sitchina //
      szkoda czasu lepiej sięgnąć po "zderzenie światów" Velikovskego

      Usuń
  11. A ja czytalam Graczową w oryginale (jestem z tego pokolenia, które zna rosyjski), słuchałam jej wykładów w sieci i uważam, że ona ma rację.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A z czego bierze się to Twoje przekonanie, że Graczowa ma rację (poza samą wiarą gorącą)?

      Usuń
  12. Przepraszam za off-topic, ale jaką książkę(książki) o historii Rosji polecacie?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O ramy, ale dla jakiego okresu? Przekrojową? Dawno takiej nie czytałem, kiedyś podstawą był Bazylow "Historia Rosji", ale to stare - z 1969 roku, albo druga wersja, dwutomowa z 1983.

      Usuń
    2. Okres od Wielkiej Smuty do Wojen Napoleońskich.

      Usuń
    3. To już nie moja działka. Ale chyba książek jest sporo. Z przekrojowych masz Bazylowa (teraz doczytałem, że w 2005 r. wyszło kolejne wydanie, tym razem uzupełnione przez Wieczorkiewicza), masz Pipesa (Rosja Carów), a z bardziej szczegółowych chociażby tego autora:
      https://pl.wikipedia.org/wiki/Andrzej_Andrusiewicz

      Usuń
    4. Dziękuje.

      Usuń
  13. Jan Kucharzewski - "Od białego caratu do czerwonego", albo słynne "Listy z Rosji" markiza De Custine.

    OdpowiedzUsuń
  14. Nie doczytałem wpisu do końca i już wiedziałem, o co tu chodzi... tej babie. Największym problemem Rosji są tendencje separatystyczne. Jedność etniczna Rosji jest zagrozona - tak ostrzegają geopolityce. Kreml robi wszystko, żeby Rosję skleić, żeby nie rozleciała się w przyszłości. Stąd te baśnie o pokojowych podbojach Iwana Groźnego, który przytulał każdy kolejny obwód od Wołgi, Permu i Uralu, Syberii, po daleki Wschód i Kamczatkę. Inna rzecz to wsparcie tego procesu zapobiegania utracie integralności kraju - i tu sprawdza się, że nic tak nie jednoczy jak wspólny wróg. I tu pojawia się "Chazaria" i Zachód, oba jednakowo złe i podstępne. To tylko dalszy ciąg tej samej śpiewki, tym razem wpuszczony do kręgów środowisk ezoterycznych nacjonalistów jak turborosjanie itp. towarzystwa.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dla mnie ciekawe w tej książce są dwie rzeczy:
      Że takie brednie smara ktoś powiązany z rosyjskimi siłami zbrojnymi.
      Że w Polsce znalazł się ktoś chętny do wydania tych bredni.

      Usuń
    2. ps.
      I oczywiście rzecz trzecia - recepcja tych bzdur w polskich środowiskach tzw. "narodowych", neopogańskich i turbosłowiańskich/turbolechickich.

      Usuń
    3. A może nie warto nazywać tych treści bzdurami, choć ze ściśle historycznego punktu widzenia takie są. Baba dostała prikaz z góry, żeby napisać książkę ideologiczną taką a taką i to zrobiła. Każdy przekaz jest ma jakiś cel i jest dostosowany do zakładanego odbiorcy. Ten ma cel ocieplenie wizerunku Iwana Groźnego i wszystkich carów których zasługą było wcielenie ludów po Bajkał i Chiny do Matuszki Rosji, żeby te ludy teraz nie chciały się odłączać. Ten sam cel Putin pewnie osiąga tysiącami innych metod. A wróg? Wróg działa zawsze dobrze na społeczeństwa, których nie łączy nic więcej. A tu Federację trzeba poszerzać, a nie pozwalać, żeby się rozleciała. Nie ma co tu przykładać miary książki naukowej/historycznej. Można to nazwać gniotem, ale to nic nie da.

      Usuń
    4. Widzę, że nie czytałeś książki. Głównym celem Graczowej było "wyjaśnienie", jakim słusznym krokiem była agresja Rosji na Gruzję w 2008 r. Przy okazji już usprawiedliwiała (2009 r. - czas rosyjskiego wydania!) przyszłą agresję na Ukrainę (2014).

      Usuń