Łączna liczba wyświetleń

wtorek, 3 sierpnia 2021

Lipiec 2021 – raport z biblioteczki

Przybyło czterdzieści pięć – przez Sedeńkę, bo zrobił mi psikusa. Sfora Oszubskiego miał wyjść w sierpniu, więc myślałem, że zamówienie z eSeF nie dotrze w lipcu, a dotarło rzutem na taśmę tuż przed ostatnim weekendem. Historia x dziewięć, fantastyka x trzydzieści sześć, z tym że anglosaska tylko dziewięć. Dużo polskiej fantastyki – dwadzieścia pozycji. Stawkę uzupełnia rosyjska (x cztery), ukraińska (x dwa) i koreańska (jeden).

To od historii. Zrobiłem sobie prezenta. Od dawna czaiłem się na kronikę Długosza, ale to dość drogie, bo jedenaście tomów po około sześćdziesiąt zł jeden. W końcu stwierdziłem, że co se będę żałował :D Wziąłem sześć ostatnich. Dlaczego akurat ostatnich, obejmujących lata 1370-1480... Bo kronika Długosza jest bardzo cennym źródłem do dziejów wieku XV, dość cennym do wieku XIV. Jej wartość do badania wieku XIII już jest dyskusyjna. Dla okresu jeszcze wcześniejszego jest de facto bezwartościowa. Pewnie z czasem dokupię pozostałe tomy, ale tu już mnie nie pili.

Inna rzecz, że wydawca (PWN) zrobił skok na kasę. To nie jest nowe wydanie, to tylko reprint wydania z lat osiemdziesiątych – zdaje się, że w zmniejszonym formacie, a do tego jakość druku pozostawia wiele do życzenia. Za to cena słona, tomy po około 350-450 stron wyjściowo kosztują po 79 zł.



W mediach społecznościowych wrzucałem chamówę niejakiego Fiedela-F2, jak widać nawet z prostactwa głupola można wyciągnąć coś interesującego. Miałem już coś tam w biblioteczce o owym niby ojcu Jezusa, a teraz dokupiłem pracę konkretnie jemu poświęconą. To książka już dość trudno dostępna, ale trafiło się na Allegro za w miarę sensowną stawkę. Może coś się z tego ulęgnie na bloga :D

I coś o Piastach. Biografia Kazimierza Odnowiciela; lepsza niż myślałem, gorsza niż by mogła być – na razie na tym poprzestanę (tak na marginesie, to już czwarta biografia tego władcy w mojej biblioteczce, o jednej pisałem tu).

Do tego książka o paniach opolskich – córkach i żonach tamtejszych Piastów. Trochę dziwny układ, bo tematyczny – rozdziały np. o domach rodzinnych, służbie Bogu, a nawet ciuchach i błyskotkach.

Fantastyka polska. Dwie książki z mojej listy „muszę to mieć” – szczęśliwie znalezione w dobrym stanie, za bardzo drobne pieniądze, na Sprzedajemy.pl. Już kiedyś pisałem, że na tym portalu jest sporo handlarzy starszych wiekiem, którzy zostali tam po otwarciu Tablicy (obecnie OLX) – nieraz ciężko się z nimi dogaduje, mają czas. Ten zakup zaczął się moim pytaniem 17 czerwca, a książki dostałem 12 lipca... Więc Sprzedajemy.pl to nie jest opcja dla ludzi niecierpliwych :D Kupiłem od tego sprzedawcy sześć książek, zdjęcia z portalu, więc po logo widać które to.

Zbiór opowiadań Jerzego Gierałtowskiego zawierający m.in. słynną Waderę, na podstawie której nakręcono horror Wilczyca.

I książka, którą do fantastyki polskiej zaliczam z pewnym wahaniem. Jerzy Pietrkiewicz to pisarz polski, ale emigracyjny – o ile poezję tworzył po polsku, o tyle prozę także po angielsku. Anioł ognisty, mój anioł lewy jest tłumaczeniem z angielskiego – oryginalnie wyszło to w 1963 roku, po polsku dopiero w 1993. Już kiedyś o tym wspomniałem, ta powieść zainteresowała mnie nie ze względu na autora, a za sprawą ilustratora: Jerzego Skarżyńskiego. Skąd to zainteresowanie... Za długo by tu tłumaczyć, więc na szybko skrobnąłem odrębną notkę o Skarżyńskim, mało tekstu, dużo obrazków – jeśli kogoś to interesuje, zapraszam o tu.


Prastara sarmacka fantasy (czy raczej powieść gotycka) Jana Łady. Na to czekałem od wieków, a konkretnie odkąd informację o tej powieści przeczytałem w Fantastyce – w latach osiemdziesiątych mieli rubrykę Pożółkłe kartki, w której przypominali takie ramoty. Nie pamiętam już czy Łady był fragment powieści, czy tylko krótkie info.

Do tego slavic fantasy uznanej autorki, choć znanej raczej jako powieściopisarka dziecięca.

Teraz „zabytki” od Stalker Books. Że na Sforę Oszubskiego czekałem, to wiadomo. Wziąłem też wyczekiwaną od lat powieść Markowskiego, którą dokończyć pomógł mu Żelkowski.

A jak wziąłem Dzieci Hildora, to dorzuciłem też dwie wcześniejsze części. Taka ciekawostka: jako pierwszy ukazał się tom Umrzeć, by nie zginąć, który w chronologii wewnętrznej cyklu jest dopiero czwartą częścią – Mutanci to pierwsza, Dzieci Hildora druga, a trzecia (Władcy Hildora) dopiero się pisze.

Na OLX wyszukałem cykl Kołodziejczaka Dominium Solarne. Miałem nadzieję, że Fabryka Słów to wznowi, ale na wszelki wypadek wysłałem pytanie do wydawnictwa. Nie mamy w planach wznowienia tego cyklu – taką dostałem odpowiedź. A że wydanie fabryczne jest na rynku wtórnym dość drogie, to nabyłem sobie wcześniejsze z SuperNowej. W wydaniu fabrycznym ostatni tom – Głowobójcy – zbiera sześć opowiadań z tego cyklu. Zamiast zbioru fabrycznego wziąłem starsze wydanie z S.R. – tu są cztery opowiadania z Dominium Solarnego (piąte mam w antologii Trzynaście kotów, czyli brakuje mi jednego), za to jest jeszcze sześć innych opowiadań Kołodziejczaka.

Jak widać, spodobał mi się Mój prywatny demon Żytowieckiego kupiony w czerwcu (opinia się napisze w tym tygodniu), więc wziąłem kontynuację. Do tego dorzuciłem powieść Piotra Sendera, o której na razie nie mam nic do powiedzenia; ale bardzo fajna okładka (już kiedyś chwaliłem – krytykując, bo taka żmija ze mnie – tego wydawcę za okładkę do książki Aleksandry Janusz).

Teraz panie – książkę Joanny Skalskiej miałem na liście rezerwowej od dawien dawna (recenzje w stylu „na dwoje babka wróżyła”, ale dobrym prognostykiem jest wydawca, czyli Powergraph). Teraz rzuciła się w me oczęta w taniej księgarni TakCzytam, więc jak tu nie brać...

I tam też skusiłem się na Drugi krąg Białołęckiej. Wcześniej tego nie brałem z dwóch powodów: 1) bo mam jej zbiór opowiadań Tkacz iluzji, a Drugi krąg to przerobiona na powieść część owego zbioru, 2) bo Białołęcka już osiemnaście lat nie może tego cyklu skończyć, o czym zresztą pisałem parę lat temu (jak widać, miałem rację, co jednak mnie nie cieszy). Ale w taniej księgarni jakoś tak bezmyślnie wrzuciłem do koszyka. I teraz mam cały cykl (znaczy: to co się napisało) – pięć tomów (licząc z Tkaczem iluzji) od... czterech wydawców (SuperNowa x 1, Runa x 2, Fabryka Słów x 1, Jaguar x 1).

Już pisałem (przy opinii o Gambicie i Punkcie cięcia), że dokupiłem resztę Algorytmu wojny Michała Cholewy. Przeczytałem kolejne dwa tomy – bardzo nierówny cykl.



Fantastyka rosyjska. Bezpieczne klasyki, czyli Bułyczow...

...i Łukjanienko.

Jeszcze ze wschodu – fantastyka ukraińska. Z dwóch krańców Ukrainy. Oldi to pseudonim dwóch twórców ze wschodu, z Charkowa, piszących po rosyjsku. Wiadomo, że lubię, bo już opisywałem jedną ich powieść, a cykl Otchłań głodnych oczu nawet wrzuciłem do kanonu fantasy.

Petro Jacenko to z kolei pisarz z zachodu Ukrainy, ze Lwowa, piszący po ukraińsku (a pisania uczył się od Olgi Tokarczuk – podczas pobytu w 2010 roku na stażu we Wrocławiu). Paradoksalnie, pisarz z zachodu Ukrainy akcję swojej powieści w znacznej mierze umieścił na wschodzie – konkretnie w Doniecku. Jacenko nigdy nie był w tym mieście, a jego topografię poznał z Google Maps. Akcja powieści toczy się w czasie konfliktu rosyjsko-ukraińskiego, podczas którego Rosjanie zajęli Donieck (i siedzą w nim do dziś). To powieść z wojną w tle, z elementami SF, fantasy i clockpunka (jedna z odmian steampunka).

Szkoda, że polski wydawca silił się na własną okładkę, zamiast po prostu wziąć ukraińską, która jest o niebo lepsza (zresztą zajęła pierwsze miejsce w konkursie Ukrainian Design: The Very Best Of 2020 w kategorii „Projektowanie i ilustracja książek”).

I jeszcze bardziej egzotyczny kierunek, czyli fantasy z Korei. Za ten zakup odpowiada Moreni, więc wiadomo kogo bluzgać, jakby co :D

Jak zawsze, polecam fantastykę nieanglosaską. Warto otworzyć oczy na coś innego, dać szansę dobrej literackiej kuchni lokalnej, odpuścić sobie trochę sieciowe fast foody made in USA.

Trochę anglosaskiej jednak przybyło. Ramotki z wydawnictwa Stalker Books. Jak patrzę na tego H. Beama Pipera, to dochodzę do wniosku, że miękkookładkowe książki od Stalker Books powinny mieć max 500 stron. Ta ma 656 – jeszcze nie czytana, a już grzbiet zwichrowany (wklęsły).

Kay to wiadomo, zakup obowiązkowy – Zysk wydaje na takim samym podłym papierze jak Mag, ale chociaż daje oprawy szyto-klejone.

I z Maga kontynuacja zbieractwa Sandersona. Sam nie wiem po co to kupuję :D

Trochę anglosaskiej space opery. Kress wziąłem, bo w czerwcu nabyłem tom pierwszy, więc jak zauważyłem drugi w taniej księgarni, to nie było co się zastanawiać. Podobnie z pierwszym tomem wielkiego cyklona (naliczyłem trzydzieści tomów!) Webera – tyle zachwalali, że skoro był w tejże księgarni... Przeczytam, ocenię, może kupię resztę (a może nie :D).

Dylogię Franka E. Perettiego znalazłem na Sprzedajemy.pl. Miała w Polsce trzy wydania, ale chciałem konkretnie to – twardookładkowe z Klubu Świata Książki. Gatunkowo to chrześcijańskie fantasy i thriller. Miła odmiana od tego, co nas ostatnio zalewa, czyli fantastyki niemożebnie nasączonej lewicowym ideolo.

Władców ciemności zostawiłem na koniec, bo tu trochę się rozpiszę. To postapo, które miało bardzo dobre recenzje – porównywano wręcz do Tolkiena. W recenzjach podkreślano, że wykorzystanie wiedzy psychologicznej i antropologicznej jest na poziomie nieznanym w fantastyce, może poza Ursulą Le Guin (nie zapominać, że to opinia na około 1980 rok!).

To nie jest samostojka, autorzy zaplanowali trylogię. W 1982 roku ukazał się (w USA, bo u nas już nie) tom drugi: Wintermind, który również został przyjęty entuzjastycznie, np. recenzent z Locusa uznał, że to „dzieło wybitne”. Pisano też, że to książka jeszcze mocniejsza od Władców samotności.

W tym świetle trudno zrozumieć co działo się dalej. Kiedy Kaye i Godwin, bodajże w 1983 roku, przedstawili wydawcy konspekt tomu trzeciego – zostali wysłani na drzewo. Dlaczego? Trudno powiedzieć, ale być może wydawca się wystraszył. Już Wintermind jest bardzo antychrześcijańskie, możliwe, że w trzeciej części autorzy chcieli iść jeszcze bardziej w tym kierunku (a w latach osiemdziesiątych w USA nie był to dobry kierunek, co innego dziś). W tej sytuacji autorzy odłożyli pisanie ad calendas graecas.

A jednak, po wielu latach, w 2012 roku Marvin Kaye poinformował, że napisali wreszcie ów tom trzeci i że teraz „wszystko jest w rękach agenta”. Niestety, chyba agent się nie spisał, wydawcy nie znalazł i książka nigdy się nie ukazała. I pewnie nie ukaże, bo Parke Godwin zmarł w 2013 roku, a Marvin Kaye „na dniach” – w maju 2021.




24 komentarze:

  1. Samotność bogów Terakowskiej czytałem, kupiłem nie wiedząc nic o autorce i o tym, że ma to być fantastyka. Gdy zacząłem, sądziłem, że to będzie się dziać w jakiejś puszczy amazońskiej, hehe. Jak dla mnie początek nawet, nawet, ale potem zaczyna się OWP (Objawianie Wielkich Prawd), czego nie cierpię i skończyłem z trudem.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie kojarzę teraz czy cokolwiek jej czytałem. Inna rzecz, że Terakowska wciąż mi się myli z Martą Tomaszewską.

      Usuń
  2. Czyli nie tylko ja zamówiłem Jana Ładę :P. Oprócz tej ramoty, to mamy jeszcze wspólnego Kaya.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kaya to byłem pewien, że kupisz :D Widziałem go na jeszcze paru blogach, może to da impuls Zyskowi do wydawania i wznawiania Kaya (choć nie do końca jestem przekonany co do udziału logiki w planach wydawniczych Zyska :D).

      Usuń
  3. Dobrze, żeś mi o Guy Gavriel Kay'u przypomniał i o tym sarmackim Ładzie, miałam to na liście i of course, mi ze łba wypadło (dziury w mózgu po trzydziestce dają o sobie znać XD). :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Niech Pani poczeka na czterdziestkę i wtedy zobaczy, co to znaczy mieć dziury w mózgu :D

      Usuń
    2. Wtedy to już chyba mnie tylko demencja czeka. :D

      Usuń
    3. szopen
      Ale Wiewiórka jest kobietą. Kobiety tak długo nie żyją :D

      Wiewiórka
      A to się cieszę, że kupujesz Kaya, bo tu akurat zależy mi na sukcesie wydawcy = na wydaniu kolejnych książek Kaya.

      Usuń
  4. Praktycznie nic z tego nie znam, ale oglądanie takich stosików jest cholernie satysfakcjonujące :D

    OdpowiedzUsuń
  5. ten cykl Kołodziejczaka taki dobry ?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie wiem, przeczytam to będę wiedział :D Znaczy, na pewno coś z tego cyklu czytałem (choćby to opowiadanie z "Trzynastu kotów"), ale nie pamiętam.

      Usuń
  6. Kroniki mają cenę "konkretną" - chociaż jakościowo dają radę, czy jako reprint książki są takie średnie?
    Co do Cholewy - "a nie mówiłam" 🤣

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wydanie jest słabe. To w latach 80. było wydane, a to był bardzo zły czas dla polskiej książki (technologicznie). I teraz zrobią z tego kopię i pomniejszą...

      Cena nie ma uzasadnienia we wkładzie pracy.

      Cholewa jest bardzo nierówny, po świetnej "Forcie" miałem problem, żeby zmęczyć "Inwit".

      Usuń
  7. Jak zwykle imponujący stosik :) Też czekam na zakończenie cyklu Białołęckiej, bo był naprawdę pomysłowy, Łada wpadł mi już wcześniej w oko, a czemu polecasz "Sforę" Oszubskiego? Co jest w niej wartego przeczytania?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kroniki Drugiego Kręgu, a raczej postawa Białołęckiej, jest dla mnie niezrozumiała. OK, coś jest takiego, że sama nie może skończyć. Ale ma sporo napisane i konspekt całości. To jaki problem wejść w spółkę z np. Kisiel czy Janusz i to wspólnymi siłami załatwić?

      O "Sforze"pisałem tu:
      https://seczytam.blogspot.com/2021/01/cyrk-z-kresem-czyli-jak-fabryka-daa-ciaa.html

      Na dole, po ***

      I nic nie mam do dodania, bo jeszcze nie przeczytałem :D A już pytałas o tę książkę :D
      https://seczytam.blogspot.com/2021/01/rok-2020-ksiazkowo.html?showComment=1611494574064#c2566526821668052312

      Usuń
  8. Czekam z niecierpliwością na jakieś słówko o książce Kaya - mam nadzieję, że się pojawi.

    Wow Cholewa tyle tego cyklu namachał? O.o

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kaya wezmę zaraz po tym, jak się wygrzebię z Żyławi.

      No, Cholewa to też niezła taśma produkcyjna :D Zdyscyplinowany jest, wie że musi co roku książkę machnąć, to rano wstaje, do kompa siada :D

      Usuń
    2. Nie jest to jeszcze poziom Mroza (chociaż może Mróz zwolnił z tempem - nie wiem, bo od czasu trylogii o Farerach nie mam zamiaru po niego sięgać) XD

      Usuń
    3. Nawet nie wiem co to za trylogia. Mroza wystarczyła mi lektura opowiadania z antologii "Inne światy" i obejrzenie serialu "Chyłka" - nigdy więcej tego infantylnego grafomana.

      Usuń
  9. Ładne okładki ma Długosz, ale cena powalająca :/ Też lubię Kazimierza Odnowiciela :) Czytam teraz "Kanuta Wielkiego", z tego samego wydawnictwa, ale jakoś nie wciągnęłam się.
    Też zakupiłam Kaya, czekam, aż przyjdzie ten grubasek. To będzie moja trzecia jego książka, ale żadnej jeszcze nie czytałam xD
    "Samotność bogów" czytałam w latach nastoletnich i wtedy podobało mi się bardzo. Mam w planach wrócić. Widziałam, że dużo fanów ma też "Córka czarownic" tej Autorki, choć przyznam, że tej książki właściwie nie pamiętam.
    Opis "Władców samotności" intrygujący. To jest fajne na Twoim blogu, że zawsze znajdę tu coś ciekawego i mało znanego. Skoro 3 książka jest napisana, to może kiedyś zostanie wydana...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. "Kanuta Wielkiego" lepiej wziąć z Avalonu (Jakuba Morawca), choć z tą pozycją z Liry też się zastanawiam - autor nie jest historykiem-naukowcem (choć historię kończył), ale może nieco inaczej rozłożył akcenty, może więcej jest o Wyspach Brytyjskich...
      Ale że mało wciągające, to dziwne, wszak MJ Trow pisuje też kryminały.

      A Kaya mam wszytko. Dwie nawet zdublowane :D Bo w marcu kupiłem "Pieśń dla Arbonne" i "Lwy Al-Rassanu", które już miałem. Wyraźnie zaczynam się gubić we własnym księgozbiorze.

      >To jest fajne na Twoim blogu, że zawsze znajdę tu coś ciekawego i mało znanego<.

      Bo ja już doszedłem do tego etapu, że interesuje mnie fantastyka niszowa, mniej znana. Im więcej masz przeczytanych książek, tym trudniej o coś oryginalnego - to szukam po takich antykach, wydawnictwach niszowych, a może coś interesującego wpadnie... W sierpniu nakupiłem fantastyki fińskiej, czeskiej, rumuńskiej, chorwackiej (ogólnie, znowu przegłem pałkę). Może kiedyś zrobię notkę o wydanych i zapowiedzianych na 2021 rok książkach z fantastyki nie anglosaskiej i nie polskiej.

      Usuń
  10. O, koniecznie zrób taka notkę. Fantastyka anglosaska dość juz jest promowana, miło byloby zobaczyć takie zestawienie z wydanymi w ostatnim czasie mniej znanymi książkami.
    Jestem pewna, że wśród Twoich zakupów bedzie pewna nowość z Marpressa :)
    No nie wciągnął ten Trow zupełnie może trochę dlatego, że temat mnie aż tak nie interesuje. Zrobię jeszcze podejście do Odnowiciela z tego wydawnictwa.

    OdpowiedzUsuń