Łączna liczba wyświetleń

poniedziałek, 5 października 2015

Elżbieta Cherezińska, Korona śniegu i krwi

Nie lubię, po prostu nie lubię książek, które czyta się jak Długosza z dorobionymi dialogami. I mojego wrażenia nie zmienia to, że Cherezińska korzystała z wielu źródeł, nie tylko ze wspomnianego kronikarza. Być może nie da się inaczej pisać beletrystyki historycznej, której akcja osadzona jest w XIII-wiecznej Polsce, bo Długosz skrupulatnie pozbierał źródła z tego okresu i niewiele da się wymyślić ponad to, co opisał.

niedziela, 4 października 2015

Robert Silverberg, Zamek Lorda Valentine'a

Powieść umieszczona przez Sapkowskiego w kanonie fantasy. Tylko czy to jest fantasy? Mamy planetę skolonizowaną tysiące lat wcześniej przez Ziemian. Są tubylcy – miejscowy, inteligentny gatunek. I są imigranci (w entym pokoleniu) z innych planet. Jak marginalnie wspomina autor, Majipoor wciąż utrzymuje też kontakty z innymi planetami, choć coraz rzadsze.

czwartek, 1 października 2015

Granica wschodnia cywilizacji zachodniej w średniowieczu

Zbiorów artykułów ukazuje się w naszym kraju wiele, znaczna część z nich nie wiadomo po co – po raz enty ci sami autorzy publikują te same ustalenia, nadmuchując tylko sobie bibliografie... Ale ten tom jest inny. Kilka słów o artykułach, które mnie najbardziej zainteresowały.

środa, 30 września 2015

Pentameron / Il racconto dei racconti (2015)

Nie tylko seczytam, ale czasem też sepacze. Nie pisałem dotąd o filmach, bo nie znam się na kinie. Wiem, że coś mi się podoba, albo nie podoba i tyle. Ale dzieło Matteo Garrone zrobiło na mnie takie wrażenie, że coś naskrobię.

Joel Shepherd, Sasha

Czy książka może być aż tak zła? Widocznie może. To co dalej napiszę tyczy się 50 pierwszych stron powieści, bo tylko tyle dałem radę przeczytać.

Józef Morton, Mój drugi ożenek

Morton to gwiazda literatury przedwojennej i PRL-owskiej, dziś niemal całkowicie zapomniany – nie udało mi się znaleźć informacji o wznowieniach jego książek po 89 roku. Szkoda, bo to naprawdę pisarz wielkiego formatu.

środa, 18 lutego 2015

Niebezpieczne kobiety

Miałem nadzieję na lekturę dorównującą antologiom Legendy i Legendy II. Jak się prezentuje najnowszy zbiór pod redakcją Martina i Dozoisa? Jestem w trakcie czytania, wrzucam wrażenia po przerobieniu kolejnych opowiadań, a podsumuję po zapoznaniu się z całością.
To po kolei.

niedziela, 25 stycznia 2015

Bradley P. Beaulieu, Wichry archipelagu

Wydawnictwo Prószyński i S-ka swego czasu zarzuciło rynek pozycjami SF i fantasy z serii Najlepsze książki na świecie. Prawdopodobnie. Dobrze, że dodano ten ostatni człon, bo chyba żadnej z pozycji do książek „najlepszych” zaliczyć nie można, a jedynie część z nich określiłbym mianem „dobrych” – większość to przeciętne czytadła. Seria też dość szybko upadła i część tytułów można dziś kupić w tanich księgarniach. Wydawca przy tym nie zmierzył sił na zamiary i zostawił rozgrzebane cykle.


Artur Kijas, Ruś

Książka ukazała się w tej samej serii co poprzednio zaprezentowana. Od razu dodam, że nie dorównuje pracy Marzeny Matli, a wydanie jej w serii Początki Państw jest jakimś nieporozumieniem. Zresztą przewidywałem to, gdy tylko zobaczyłem zapowiedź. Dlaczego? Bo Artur Kijas nie kojarzy mi się z badaniami nad początkami Rusi. Jego pole badawcze to raczej okres rozbicia dzielnicowego i późniejszy.

poniedziałek, 19 stycznia 2015

Marzena Matla, Czechy

Na serię Wydawnictwa Poznańskiego Początki Państw ostrzyłem sobie zęby jak komornik na nowy traktor. Po nabyciu dwóch pierwszych tomów nieco się rozczarowałem, bo okazało się, że to książki popularno-naukowe, chociaż napisane przez uznanych historyków.

piątek, 26 grudnia 2014

Raymond E. Feist, Lot Nocnych Jastrzębi

Kolejna pozycja cyklonu, jak naliczyłem w Wikipedii, Feist popełnił już ponad 30 tomów (nie wszystkie ukazały się w Polsce). Lot Nocnych Jastrzębi – otwierający podcykl Saga wojny mroku – jest powiązany z poprzednimi książkami, więc czytanie bez ich znajomości większego sensu chyba nie ma. W każdym razie od zakończenia Sagi o wojnie z wężowym ludem śledzę dokonania Feista wyrywkowo i nieznajomość kilku pozycji już utrudniła lekturę.


czwartek, 25 grudnia 2014

Nik Pierumow, Tern

Rosjanin pisał posługując się chyba zasadami rządzącymi światem z humorystycznego cyklu Jacka L. Chalkera [1]. Mamy więc szlachetnego do zrzygania głównego bohatera, który wędrując przez świat zygzakiem (to z Piroga Sapkowskiego) zbiera drużynę do walki ze złem. W takowej drużynie musi być przegląd rasowy danego uniwersum, a jeden z członków nie do końca godny zaufania. Można by to uznać za pastisz fantasy, gdyby nie zupełny brak humoru.