Łączna liczba wyświetleń

Pokazywanie postów oznaczonych etykietą tolkienowska fantasy. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą tolkienowska fantasy. Pokaż wszystkie posty

czwartek, 25 kwietnia 2024

Michael J. Sullivan, Epoka mieczy

I co tu się stało się, że po przyzwoitym pierwszym tomie, przyszła taka nędza? Epoka mitu była wtórnym, ale sprawnie napisanym czytadłem (o tu opinia). Epoka mieczy nadal jest wtórnym czytadłem, ale nie jest dobrze napisana.

niedziela, 21 kwietnia 2024

Michael J. Sullivan, Epoka mitu

Lekkie i bardzo klasyczne fantasy. Z niewielką ilością ideolo – ot tylko tyle, żeby akolici woke-realizmu psów na nim nie wieszali. Pominąwszy tę kropelkę woke, można by sądzić, że powieść powstała w tych samych czasach, w których debiutowali Tad Williams, J. V. Jones czy C. S. Friedman (czyli druga połowa lat 80. lub pierwsza lat 90. ubiegłego wieku).

niedziela, 5 listopada 2023

William King, World of Warcraft: Illidan

Dawno, dawno temu, po obejrzeniu dobrego filmu Warcraft: Początek, rozważałem zakup powieści z tej serii. Ostatecznie odpuściłem, bo jednak literatura okołogrowa zazwyczaj jest dość słaba. Ale ostatnio szukając na Allegro czegoś na dopchnięcie paczuszki do Smarta, zobaczyłem Illidana.

środa, 18 grudnia 2019

Tad Williams, Korona z czarodrzewu

Jak Williamsa lubię, tak po przeczytaniu tej książki mam mieszane uczucia... Może pamiętacie, że pierwszą trylogię o Osten Ard umieściłem w kanonie fantasy, a nawet nazwałem najlepszą fantasy tolkienowską – lepszą od dzieł samego Tolkiena. Korona z czarodrzewu otwiera nowy cykl ze starymi bohaterami i starą scenerią.

środa, 23 stycznia 2019

John Gwynne, Męstwo

Drugi tom standardowego do zrzygania cyklu (tu o tomie 1). Fabuła z grubsza: dobro w walce ze złem, trwa wyścig – kto zdobędzie magiczne duperele. To już nawet nie jest standard, lecz sztampa; znowu niemal stuprocentowa zrzynka z tego co już było. Jak czytałem, to aż się śmiałem, a to nie jest comic fantasy. Acz zauważyłem, że Gwynne obejrzał serial Spartakus.


piątek, 23 listopada 2018

John Gwynne, Zawiść

Oj jak to reklamowali na forum Maga; to miało być ach i och – cud, miód i orzeszki. A mnie przez jakieś pięćdziesiąt pierwszych stron tylko ślipia wyłaziły z orbit i dumałem, co za ćwok to do druku puścił. Chyba nigdy w życiu nie przerabiałem czegoś aż tak wtórnego. Uczucie „ale ja to już gdzieś czytałem” towarzyszyło mi nie tylko przy danych wątkach, rozwiązaniach fabularnych, bohaterach – nie, to było wręcz na poziomie każdego zdania.


sobota, 23 grudnia 2017

Tad Williams, Serce świata utraconego

To będzie skrajnie nieobiektywna opinia. Nie ukrywam, że Tada Williamsa cenię, lubię i mam sentyment. Bardzo rzadko zdarza mi się, że po przeczytaniu jakiejś książki od razu zaczynam czytać ponownie. Na tej krótkiej liście, z fantastyki będzie Władca pierścieni Tolkiena, dwa pierwsze tomy cyklonu Feista o Midkemii i Kelewanie oraz także dwa pierwsze Pieśni ognia i lodu Martina. I Tada Williamsa cykl Pamięć, smutek, cierń.

wtorek, 14 listopada 2017

Liliana Bodoc, Saga o Rubieżach


Drzewiej, kiedy niżej podpisany był młodym człowiekiem, w fantasy dominowały dwa nurty: howardowski (czyli heroic) i tolkienowski (epic z wyraźnym podziałem na „dobro” i „zło”). Ostatnio zdecydowanie mniej powstaje opowieści w obu tych nurtach. I przyznam, że nie myślałem, że jeszcze kiedyś trafię na fantasy  „tolkienowskie”, które przeczytam z przyjemnością. A tu masz...

piątek, 26 grudnia 2014

Raymond E. Feist, Lot Nocnych Jastrzębi

Kolejna pozycja cyklonu, jak naliczyłem w Wikipedii, Feist popełnił już ponad 30 tomów (nie wszystkie ukazały się w Polsce). Lot Nocnych Jastrzębi – otwierający podcykl Saga wojny mroku – jest powiązany z poprzednimi książkami, więc czytanie bez ich znajomości większego sensu chyba nie ma. W każdym razie od zakończenia Sagi o wojnie z wężowym ludem śledzę dokonania Feista wyrywkowo i nieznajomość kilku pozycji już utrudniła lekturę.