Łączna liczba wyświetleń

wtorek, 25 sierpnia 2026

Zejście, cz. 1-2 (2005, 2009)

– Czym one są?
– Śmiercią.
(Zejście 2)

Kolejny survival horror, który bardzo lubię, choć patrząc na wyniki finansowe, chyba jestem w nielicznym gronie. Od razu wspomnę, że dwójka ma znacznie gorsze recenzje od jedynki, ale sam nie odczuwam jakiejś rażącej różnicy poziomu. Zapewne dlatego, że nigdy nie oglądałem dwójki samodzielnie – zawsze w ramach jakichś maratonów filmowych razem z jedynką. I dla mnie dwójka jest dopełnieniem jedynki – to trochę jak jeden film, tym bardziej że druga część zaczyna się w tym samym miejscu, w którym kończy się pierwsza.


Oba filmy robiła ta sama ekipa – Neil Marshall, reżyser jedynki, w dwójce był producentem wykonawczym, natomiast Jon Harris, reżyser dwójki, przy jedynce pracował jako montażysta.

Sześć kobiet, mniej więcej przyjaciółek, wybiera się do nieznanego wcześniej zespołu jaskiń. Po przejściu wąskiego komina, dochodzi do zawalenia – nie można wrócić tą samą trasą, trzeba przejść cały podziemny kompleks, żeby dotrzeć do drugiego wyjścia. Coś zdradzę pisząc, że tam „coś” siedzi i będzie zabijać? Wiadomo też, że ktoś musi się uratować. Fabuła nie jest wybitnie skomplikowana, jak to w takich survivalach bywa.


W tego typu dziełach, w których zawsze chodzi o to samo (ganianki z potworami), atrakcyjność zależy od czterech elementów:
– Lokalizacji.
– Wrogów.
– Bohaterów.
– Efektów specjalnych.

Na tych ostatnich niespecjalnie się się znam, z grubsza dzielę je na dwie grupy: okej i nieokej. Tu jest okej.

Bohaterki wykreowane przyzwoicie, ich zachowania – z jednym wyjątkiem – nie wywołują walenia się łapą po czole. Cztery z nich są odpowiednio spanikowane. Jedna zachowuje się dziwacznie, ale ma to jakieś wyjaśnienie – niedawno przeżyła bardzo traumatyczne wydarzenie i nie do końca jest sobą. Większość bohaterek zna się od dawien dawna, więc mamy też jakieś zaszłości, niektóre znane od razu, inne wychodzą na jaw później.

Wróg (kwiczący jak świnie na widok gospodyni z wiadrem pełnym żarcia). Można też krótko skwitować, że jest okej, ale tu mamy pewien dodatek: akcja toczy się na naszej Ziemi. I takie trochę nieprzyjemne uczucie nam towarzyszy: czy ewolucja byłaby zdolna „wyprodukować” takie stwory (i co było gatunkiem wyjściowym...), czy faktycznie mogą gdzieś tam istnieć. Mam wrażenie, że odpowiedź jest tu pozytywna (czyli negatywna): pewnie mogłyby powstać. Jednak innym problemem jest czy niewielka populacja, ograniczająca się do jednego kompleksu jaskiń, byłaby w stanie przetrwać – chów wsobny, prowadzący do degeneracji i finalnie pewnie wymarcia...

Z tymi wrogami mam jednak pewien problem – jak to istoty żyjące w ciemnościach, są ślepi. Tylko takie gatunki nadrabiają to innymi zmysłami – węchem i słuchem, a tu ni huhu. Niby twórcy nas zapewniają, że słyszą wybornie, ale to tylko gołosłowne zapewnienia. Czasami stwór stoi pół metra od potencjalnej ofiary i ani czuje, ani słyszy. Jest to bzdurne i to podwójnie. Raz: pies, żyjący na powierzchni, przecież nie ograniczający się do tych dwóch zmysłów, bo także widzi – słyszy bicie ludzkiego serca z czterech-pięciu metrów, do tego, co wie chyba każdy psiarz, z ochnastu metrów wyczuje coś „fajnego” (czyt. śmierdzącego), żeby się w tym wytarzać (niewątpliwie na złość właścicielowi). Dwa: jeśli te stwory są zarazem ślepe, głuche i bez węchu, to jak polują? Trzeba niewiarę zawiesić na kołku, żeby co chwila nie robić pffff.


Gwoździem programu są oczywiście okoliczności przyrody: ciasne korytarze, mrok i te niewielkie źródła światła – dające (złudne) poczucie... no może nie bezpieczeństwa, ale jednak jakiejś możliwości – które w każdej chwili mogą zawieść. I oczywiście poczucie osamotnienia, braku możliwości ratunku z zewnątrz.

Jest krwawo, wręcz klimat gore (w dwójce chyba bardziej).

Zakończenie Zejścia 2 wskazuje, że powinno być i Zejście 3. Pojawia się element, który mógłby rozbudować fabułę (dobrze poprowadzony, byłby nawet na miarę serialu, a nie filmu). Niestety, trójka się nie pojawiła. Zapewne dlatego, że dwójka wywołała nikłe zainteresowanie i przyniosła stratę.

Co warto dodać: jedynka ma dwie wersje, brytyjską i amerykańską, różniące się zakończeniem. Wersja brytyjska nie zostawia miejsca na sequel, a na pewno nie taki, jaki powstał, więc jeśli chcecie to obejrzeć jak jeden film, to polecam wersję z USA.


Filmy raczej tylko dla fanów takich horrorów, więc jeśli wymagacie czegoś ponad typowe elementy survivali, lepiej sobie odpuśćcie. Sam survivale lubię (choć ostatni maraton nie ograniczył się do Zejścia i może trochę przeżarło mi się), zatem wyceniam, bez rozbijania na części:

OCENA: 7/10.

Zejście (2005).
Tytuł oryginalny: The Descent.
Reżyseria: Neil Marshall.
Scenariusz: Neil Marshall.
Produkcja: Wielka Brytania.

Zejście 2 (2009).
Tytuł oryginalny: The Descent. Part 2.
Reżyseria: Jon Harris.
Scenariusz: James Watkins, J Blakeson, James McCarthy.
Produkcja: Wielka Brytania.


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz