Łączna liczba wyświetleń

Pokazywanie postów oznaczonych etykietą cosmic fantasy. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą cosmic fantasy. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 27 października 2024

Ukryty wymiar (1997)

No i to jest kosmiczny horror epoki VHS warty obejrzenia i dziś. Przy czym tu akurat nie ma małpowania Obcego, to raczej coś w stylu nawiedzonego domu – nawiedzony okręt kosmiczny.

środa, 10 lipca 2024

Ciemna strona Księżyca (1990)

Interesująca rzecz – kosmiczny horror, ale nie w konwencji SF, lecz fantasy. Nie wiem czy to nie pierwsza taka próba przeniesienia w kosmos „ziemskiej” grozy znanej z klasycznych filmów, książek itp.

czwartek, 7 lipca 2022

Al Ewing, Simone di Meo, Znajdujemy ich, gdy są już martwi, t. 1: Poszukiwacz

Duże rozczarowanie scenariuszem, jeszcze większe rysunkami. A pomysł zdawało się paluszki lizać: ludzie znaleźli bogów, ale bogowie są martwi – ich gigantyczne ciała poniewierają się w kosmosie. Jednak nawet taki bóg bywa przydatny – jako skład surowców wtórnych. Można z jego ciała pozyskać wiele rzadkich pierwiastków i związków, a nawet mięso (czyżby dosłownie potraktowane: Bierzcie i jedzcie z tego wszyscy, to jest bowiem ciało moje?).

sobota, 16 października 2021

Tomasz Kołodziejczak, Skaza na niebie

Tomasza Kołodziejczaka uważam za świetnego światotwórcę – jednego z lepszych w polskiej fantastyce. Ale, niestety, za słabego fabułotwórcę i bohaterotwórcę. Dlatego wolę jego opowiadania od powieści, bo prostota fabuły i bohaterów w krótkiej formie mniej razi.

czwartek, 4 marca 2021

Peter F. Hamilton, Widmo „Alchemika”

Pierwsza część trylogii Świt nocy (Dysfunkcja rzeczywistości) może nie wprawiła mnie w stan zachwytu, ale była całkiem przyjemną lekturą. Wiec, jak pisałem na blogu, od razu rzuciłem się na poszukiwanie innych książek Hamiltona i prawie udało mi się zgromadzić dwa jego cykle: właśnie Świt nocy i Sagę wspólnoty. Prawie, bo w obu przypadkach z brakami.

poniedziałek, 30 listopada 2020

Peter F. Hamilton, Dysfunkcja rzeczywistości

Tyleż się naczytałem peanów pochwalnych o cyklach (czy może podcyklach?) Hamiltona, że w końcu się zdecydowałem. Krótka opinia jest taka, że po przeczytaniu Dysfunkcji rzeczywistości, od razu zamówiłem wszystko tego autora, co jeszcze było dostępne na rynku pierwotnym, czyli do dwóch tomów Dysfunkcji dorzuciłem jedenaście woluminów (niestety, trzy są nieosiągalne, będę musiał przemęczyć się z ebookami).