Lubię gatunek zwany kosmiczną robinsonadą. A gdybym miał wskazać najlepsze dzieła z tej odmiany SF, to bez wątpienia na pierwszym miejscu znalazłyby się ex aequo: Osada vel Przełęcz Kira Bułyczowa i właśnie Mój własny wróg Longyeara.
Łączna liczba wyświetleń
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą kosmiczna robinsonada. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą kosmiczna robinsonada. Pokaż wszystkie posty
niedziela, 9 marca 2025
niedziela, 11 sierpnia 2024
Jewgienij Gulakowski, Planeta 412 bis
Powieść czy też mikropowieść, która w kolejnych wydaniach nosiła tytuł zgodny z oryginalnym: Planeta do kontaktu (Płanieta dla kontakta). Rzecz dość już leciwa, bo z 1976 roku. Lektura nie boli, ale też nie zachęca do sięgnięcia po inne dzieła Gulakowskiego.
czwartek, 8 lipca 2021
Romuald Pawlak, Podarować niebo
Książka przeczytana w ramach przerabiania wszystkiego, co dostało nominacje do Nagrody im. Żuławskiego. Nie rzuciła mnie na kolana.
Subskrybuj:
Posty (Atom)


