Łączna liczba wyświetleń

Pokazywanie postów oznaczonych etykietą kosmiczna robinsonada. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą kosmiczna robinsonada. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 9 marca 2025

Barry Longyear, Mój własny wróg

Lubię gatunek zwany kosmiczną robinsonadą. A gdybym miał wskazać najlepsze dzieła z tej odmiany SF, to bez wątpienia na pierwszym miejscu znalazłyby się ex aequo: Osada vel Przełęcz Kira Bułyczowa i właśnie Mój własny wróg Longyeara.

niedziela, 11 sierpnia 2024

Jewgienij Gulakowski, Planeta 412 bis

Powieść czy też mikropowieść, która w kolejnych wydaniach nosiła tytuł zgodny z oryginalnym: Planeta do kontaktu (Płanieta dla kontakta). Rzecz dość już leciwa, bo z 1976 roku. Lektura nie boli, ale też nie zachęca do sięgnięcia po inne dzieła Gulakowskiego.