wtorek, 8 grudnia 2015

Top 10: najgrubsze książki w mojej biblioteczce

Akcja, która nieśpiesznie przemyka (a może raczej przeczołguje się) przez książkowe blogi. W pierwszym momencie pomyślałem jak onetowy Jasiu Śmietana: To jezd bes sęsu. Ale idea, raz zaszczepiona w czaszce, nie dawała się zbyć. Zacząłem się łapać, że patrzę na swoją biblioteczkę wyszukując grubasów. W końcu poszedłem po rozum do głowy (nie chwaląc się, nie było daleko), wyjąłem co grubsze tomiszcza i zrobiłem :)


Jest to może nie do końca rzetelna robota, bo nie chciało mi się zaglądać do kartonów i drugich rzędów książek na półkach. Wziąłem to, co na oko wydawało się grube. Ale przy książkach grube niekoniecznie jest synonimem słowa „wielostronicowe”. A to przez papier. W pierwszym momencie nie wziąłem Biblii, bo wydana na cieniutkiej bibułce nie robi wrażenia. Okazało się, że to druga wśród najgrubszych książek w mojej biblioteczce!
Porównanie nr 2 (Biblia) i nr 3 (Europa) – jak widać mająca więcej stron Biblia prezentuje się dość skromnie.


Teraz ranking grubasów:

1. Paweł Jasienica, Rzeczpospolita Obojga Narodów, Państwowy Instytut Wydawniczy, Warszawa 1986, stron 1567.

2. Pismo Święte Starego i Nowego Testamentu. Biblia Tysiąclecia, wydanie IV, Wydawnictwo Pallottinum, Poznań – Warszawa 1988, stron 1439.

3. Norman Davies, Europa. Rozprawa historyka z historią, tłum. E. Tabakowska wydawnictwo Znak, Kraków 1999, stron 1406.

4 i 5. Słownik Poprawnej Polszczyzny, Wydawnictwo Naukowe PWN. Mam dwa wydania. Pierwsze dość ciekawe – brak numeru wydania, opatrzone jest datą 1980, ale na ostatniej stronie adnotacja: Wyprodukowano i oprawiono w NRD w 1985 roku. Drugi egzemplarz to wydanie XVIII z 1996 r. Obie książki mają po 1056 stron.

6. Oswald Balzer, Genealogia Piastów, wydanie II, wydawnictwo Avalon, Kraków 2005, stron 1020.

7. Tadeusz Wałek-Czernecki, Stanisław Witkowski, Wielka Historja Powszechna, Tom II: Dzieje greckie, nakładem Księgarni Trzaski, Everta i Michalskiego, Warszawa 1934, stron 1012.

Poniżej wybieram to co na półkach wyglądało grubo. Ale na pewno mam gdzieś zabunkrowane grubsze pozycje (gdzieś w kartonach utonęły Robin Hobb, Wyprawa skrytobójcy czy Georga R.R. Martina, Starcie królów).

8. Brandon Sanderson, Droga królów, tłum. A. Studniarek, wydawnictwo Mag, Warszawa 2014, stron 960.

9. Niebezpieczne kobiety, red. G. R.R. Martin i G. Dozois, wydawnictwo Zysk i S-ka, Poznań 2015, Stron: 956. [wrażenia z lektury]

10. Piastowie. Leksykon biograficzny, red. S. Szczur i K. Ożóg, Wydawnictwo Literackie, Kraków 1999, stron 945.

To jest pierwsza „dycha”. Na zdjęciu widać jeszcze:

11. György Györffy, Święty Stefan I. Król Węgier i jego dzieło, tłum. T. Kapturkiewicz, Oficyna Wydawnicza RYTM, Warszawa 2003, stron 799.

12. Howard Phillips Lovecraft, Zgroza w Dunwich i inne przerażające opowieści, tłum. M. Płaza, wydawnictwo Vesper, Poznań 2012, stron 792.

Mało fantastyki w tym zestawieniu. Część, jak wspomniałem, utonęła w kartonach. Kinga, żelazny punkt takich rankingów, nie czytam. Natomiast Ziemiomorze Le Guin, Władcę Pierścieni Tolkiena i Mgły Avalonu Marion Zimmer Bradley mam co prawda w jednotomowych wydaniach, ale bibliofilskich wydawnictwa Atlantis – Rubicon. Duży format sprawił, że objętościowo nie biją rekordów (np. Władca Pierścieni – 768 stron).

Jeszcze jedno foto – tym razem jedna z większych (Sztuka romańska. Architektura, rzeźba, malarstwo, red. Rolf Toman – dość sfatygowana, ale to był mój podręcznik na studiach) i jedna z mniejszych (Georg Christoph Lichtenberg, Aforyzmy) moich książek – dla porównania położyłem pudełko zapałek.


10 komentarzy:

  1. Zaciekawił mnie ten Davies, bo kiedyś już mi się rzuciła w oko ta książka. Czytałeś już? Czy to faktycznie dobre jest, czy taki zlepek wszystkiego, a tak naprawdę nic konkretnego?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To zależy czego szukasz. Autor porywający się na taką syntezę siłą rzeczy nie może we wszystkim być fachowcem, nie może znać wszystkich języków. Dlatego zawsze będą błędy, uproszczenia, informacje niezgodne z aktualnym stanem badań. Teraz już rzadko się zdarza, żeby jeden autor robił syntezę dziejów jednego państwa, a co dopiero całej Europy.

      Co natomiast jest pozytywne. Davies, inaczej niż większość historyków zachodnich, jest dobrze zorientowany w dziejach Europy Środkowej i Wschodniej, więc w książce Europa ma dwa płuca, a nie jedno. Na pewno czytelnik polski poczuje się dopieszczony :D

      Jest też spójność narracji prowadzącej przez tysiąclecia dziejów. I są "kapsułki" czyli przybliżenia pewnych interesujących zagadnień w formie artykulików w ramkach. Do tego sporo map.

      Usuń
    2. Nie czytałem Daviesa, chociaż miałem zamiar. Naczytałem się jednak kilku opinii, gdzie twierdzono, że nie jest on konkretny, w porównaniu z takim np. Beevorem. Dlatego pytam.

      Usuń
    3. Beevor - badacz II wojny, to zupełnie inna bajka. Davies stara się być ostatnim historykiem "wszystkiego". Tak szczerze, to moim zdaniem, jak coś jest do wszystkiego, to jest do niczego :D Po prostu, nie da się dziś być badaczem starożytności, średniowiecza, okresu napoleońskiego i XXI stulecia zarazem. To było możliwe w XIX wieku. Dziś jeden człowiek nie jest w stanie ogarnąć tak rozległego pola badawczego.

      Dlatego, moim zdaniem, Daviesa nie powinno się oceniać w kategorii "historyk", lecz w kategorii "popularyzator". Tym drugim uchodzą uproszczenia, nieznajomość aktualnego stanu badań. Jako popularyzator Davies jest bardzo dobry.

      Usuń
    4. I ten chwalony, i ten chwalony. Tylko właśnie ten drugi jest bardziej, jak piszesz, od wszystkiego. Ale sprawdzę go na pewno. Od roku czaję się jeszcze na te ogromne tomiszcze Beevora o II wojnie światowej.

      Usuń
    5. Jestem historykiem, ale wczesnego średniowiecza, więc trudno mi wydawać opinie o pozycjach poświęconych II wojnie. Czasami piszę o lekturach dotyczących XX w., ale sporadycznie i zawsze z zastrzeżeniem, że nie czuję się kompetentny do oceny poziomu historycznego. Co innego oczywiście poziom literacki, czyli "czytalność".

      Z punktu widzenia moich zainteresowań, cenię też u Daviesa wyważone proporcje. Nie wiem czy czytałeś jakąś monografię z serii "Historie Krajów i Narodów" wydawanej przez Ossolineum? Tam są całkowicie zachwiane proporcje. 1/4 (w najlepszym wypadku) to cała historia danego kraju przed XIX w., 1/4 - XIX w., 2/4 - XX w.

      Usuń
  2. Jak książka może mieć nieparzystą ilość stron ?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hehehe. No, trochę to nielogiczne :D Ale liczyłem tylko strony z treścią (choćby ta treść to spis treści) - stron "czystych" nie liczyłem.

      Usuń
  3. Zazdroszczę Zgrozy w Dunwich - to mój przyszłoroczny cel, by ją kupić :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To zbieraj kasę, bo wydawca zapowiada na przyszły rok drugi tom Lovecrafta. Jest już spis treści, będzie parę perełek, m.in. Ku nie­zna­nemu Kadath; Coś na progu :)

      Usuń