piątek, 11 grudnia 2015

Sheri S. Tepper, Trawa

Seria Artefakty wydawnictwa Mag w zamierzeniu ma prezentować to co najlepsze w SF sprzed 20-50 lat [1]. Jak wpisuje się w ten plan książka, którą Sheri S. Tepper debiutuje na polskim rynku?

Zacznę od tego, że jako humanista czytam niewiele SF, bo często odstrasza mnie język ze słownika „ścisłowców”. Oczywiście, większość powieści fantastyczno-naukowych nie jest tym jakoś nadmiernie naszpikowana, ale trafiły mi się takie, których właśnie z tego powodu nie dokończyłem. Stąd pewna nieufność wobec gatunku.

A Trawę kupiłem dla... okładki. Tak, te różne odcienie zieleni, połączone z dość naiwnym (nie jest to pejoratywne określenie!) wyobrażeniem „potwora” jakoś skojarzyły mi się z malarstwem Henri Rousseau, które bardzo lubię. To chyba pierwszy przypadek, że opakowanie skłoniło mnie do wydania kasy na książkę. Zresztą zobaczcie sami jedno z dzieł Rousseau zwanego Celnikiem (jest to fragment obrazu Sen z 1910 r.):


Ale nie oceniaj powieści po okładce... Jeśli chodzi o treść, to obiektywnie, jak mówią małolaty, „szału ni ma, d... nie urywa”, ale subiektywnie – mnie się podobało. Tajemnice w tajemnicach, których rozwikłanie autorka umiejętnie dawkuje. Dlaczego bonowie (arystokracja planety Trawa) są niezainteresowani otaczającym światem? Jaki wpływ na to mają hippae? Dlaczego lisy (oczywiście nie nasze ziemskie rudzielce) są tak znienawidzone przez hippae? Czy któryś z trawiańskich gatunków jest obdarzony „rozumnością”? Kim byli i gdzie się podziali Arbaiowie? Czym jest tajemnicza choroba pustosząca wszechświat i dlaczego nie dotyka mieszkańców Trawy?

Połknąłem książkę Sheri S. Tepper błyskawicznie i byłem w pełni usatysfakcjonowany lekturą, aż... nie przeczytałem recenzji Beatrycze Nowickiej (może trzeba było nie czytać? :D ). Recenzentka Esensji wytknęła Trawie pewne naiwności i nielogiczności, które też dostrzegłem wcześniej, ale złożyłem na ołtarzu „czytalności”. Tyle że na tym zarzuty Nowickiej się nie kończą. Zwraca uwagę na żenujące błędy merytoryczne. – Wyjaśnienia te swoją bzdurnością doprowadziły mnie do stanu wrzenia – tak to komentuje recenzentka. Link do jej artykułu właśnie o tych błędach.

Lektura tego sprawiła, że moja ocena książki Sheri S. Tepper zdecydowanie poleciała w dół. Z jednej strony mamy niezłą fabułę i świat (w tych punktach nie zgadzam się z krytyką Nowickiej), a drugiej naiwności, nielogiczności i błędy wręcz na poziomie lekceważenia czytelnika.

Mimo wszystko polecam czytanie, ale tylko tym, którzy potrafią przymknąć oczy na wspomniane słabości Trawy. Ja kolejne tomy trylogii Sheri S. Tepper (Raising the Stones i Sideshow) kupię, oczywiście jeśli Mag zechce je wydać, a ewentualne recenzje w Esensji przeczytam dopiero po lekturze.

Recenzję, co należy odnotować, napisałem pod wpływem głosu Ciacha.

PRZYPISY
[1] Tak to określił Andrzej MiszkurkaSkupimy się na latach sześćdziesiątych, siedemdziesiątych i osiemdziesiątych. Choć może przytrafić się nam również coś z lat dziewięćdziesiątych.

Ocena: 7/10.

S. S. Tepper, Trawa, tłum. R. Waliś, wydawnictwo Mag, seria: Artefakty, Warszawa 2015, stron: 488.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz