sobota, 18 czerwca 2016

Warcraft: Początek (2016)

Do kina szedłem bez wielkich oczekiwań, bo produkty okołogrowe (filmy, książki) zazwyczaj swoim poziomem nie powalają. Do tego media już od paru tygodni trąbią: fatalne pierwsze recenzje superprodukcji. Będzie klapa? (to z wp), Recenzje Warcraft: Początek. Rozczarowanie? (naekranie), Fani będą się bawić, reszta będzie narzekać (gram.pl). Z drugiej strony optymizm pozwalał zachować reżyser – Duncan Jones znany ze świetnego filmu Moon (2009).

O samym Warcrafcie wiedziałem tyle co nic, bo ani grałem, ani czytałem (powieści z akcją osadzoną w tym świecie wydawała kiedyś w Polsce  ISA, potem Fabryka Słów, ostatnio Insignis).

A w kinie świetnie się bawiłem przez dwie godziny. Dostałem wszystko, czego można oczekiwać od superprodukcji fantasy. Świetne efekty specjalne – chyba drugi po Avatarze świat w takim stopniu nam obcy.
Świetnie zrobionych orków, nie tylko technicznie, bo i psychologicznie (oczywiście nie jest to głębia Rowu Mariańskiego, ale nie jest też poziom wody w muszli klozetowej). Wystarczy porównać z orkami tolkienowskimi, ograniczającymi się do wrzeszczenia Krakatuluk durbatuluk i bezrozumnej agresji. Warcraftowe orki mają rodziny, zróżnicowane charaktery, zrozumiałe motywacje do działań.


Sama fabuła dość standardowa, bo ileż takich inwazji nieludzi z obcych światów już w fantasy było (choćby u Feista)? Nie jest też jakimś novum pokazanie konfliktu z punktu widzenia dwóch stron mających swoje racje. Ale każdy standard można zrobić tak, że nie razi – twórcom Warcrafta się to udało.

O grze aktorskiej nie będę się wypowiadał, bo jak już kiedyś pisałem, nie jestem znawcą kina. Aktor ma grać tak, żeby mi nie przeszkadzać w odbiorze całości. I to się również udało.

Krytycy, grający w Warcrafta, zżymają się, że twórcy nie uchwycili ducha gry (a dokładniej jednej z jej odsłon) i zrobili film naturalistyczny, mroczny, zamiast czegoś lekkiego, głupkowatego i kreskówkowego. Cóż, to może krytycy South Park sobie odpalą? Będzie głupkowato i kreskówkowo...

Podsumowując: dawno nie oglądałem tak dobrego widowiska fantastycznego.

Aż zacząłem się zastanawiać nad kupnem książek – prequela do filmu (okładka obok) i nowelizacji. Ale waham się, bo czytałem niewiele przyzwoitych książek opartych na grach. Christie Golden, autorka obu pozycji jest mi znana akurat z niezłej strony – Wampir z mgieł (świat Ravenloft z gry Dungeons & Dragons) był całkiem strawny. No nic, pomyślimy :)

Ocena: 10/10

Warcraft: Początek (2016)
reżyseria: Duncan Jones
scenariusz: Charles Leavitt i Duncan Jones
produkcja: USA

2 komentarze:

  1. Fragment tej książki Durotan można przeczytać na stronie wydawnictwa. Szału nie ma.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Przeczytałem, rzeczywiście: szału nie ma. Skreślone z listy zakupów.

      Usuń