piątek, 29 lipca 2016

Dino Buzzati o smoku i psie

Jak już pisałem, zacząłem dziś czytać dwie książki, ale szybko przywołałem się do porządku: Taki stary, a taki głupi – pracę masz, znowu chcesz nockę zarywać? Zamknąłem książkę.

Ale najwidoczniej nie byłem jeszcze gotowy mentalnie na zmierzenie się z obowiązkiem, zerkam co chwila na Italo Calvino... W końcu mobilizacja: To robimy tak, dwa opowiadania i spadam do roboty. W oczekiwaniu na Calvino, padło na opowiadania innego Włocha: Dino Buzzatiego. Mam dziś tak dobry humor, że nawet on stanu depresyjnego nie wywoła.

A mógłby. Krótko charakteryzując jego pisarstwo: świat jest podły, a ludzie to świnie. Opowiadania są smutne, przygnębiające, właśnie depresyjne. Kończą się albo źle, albo happy endem nader wątpliwym. Ale zmuszają do myślenia, są świetnie napisane, choć bez językowych fajerwerków – nie ma przerostu formy nad treścią.

Wybrałem sobie dwa opowiadania fantastyczne, jedno fantasy, drugie raczej magiczny realizm.

Fantastyką jest Polowanie na smoka z falkonetem – okrutne, wręcz momentami sadystyczne. Ot, arystokracja bawi się w zabijanie (pospólstwo wykazuje większą wrażliwość). I niby jak w bajce – zło zostaje ukarane. Ale to nie jest bajka, kara dla złego jakoś nie wywołuje ulgi, satysfakcji.
Śmialiście się czytając Spakowskiego, Granica możliwości – gdy wojownicy pomstowali na szewca Kozojeda, zabójcę smoka? No to tu wam do śmiechu nie będzie.

Jeszcze pytanie – skoro napisałem, że zło zostało ukarane – kto jest naprawdę tym złym? Owszem, wierzymy autorowi, że to myśliwi, ale po lekturze rodzi się refleksja: na pewno? Przecież znamy tylko jakiś wycinek smoczego życia, jego ostatnie chwile i znamy motywacje zabójców. Ale czy smok nigdy nikogo nie skrzywdził? Wielki drapieżnik?
Swoją drogą, która to już świetna pozycja napisana na podstawie motywu zabójcy smoków? Niedawno pisałem o opowiadaniu Luciusa Sheparda z cyklu Smok Griaule, ale przecież można wymienić wiele innych (np. Sapkowski, Sanderson – Nienawidzę smoków, w: Nowa Fantastyka nr 1, 2016).
Jeśli miałbym do czegoś przyrównać Polowanie na smoka z falkonetem to przychodzą mi na myśl baśnie Andersena i Grendel Johna Gardnera.

Drugie opowiadanie, to Pies, który widział Boga. Tu mamy do czynienia raczej z realizmem magicznym, można się zastanawiać na ile motywy fantastyczne odzwierciedlają rzeczywiste wydarzenia, a na ile są wytworem wyobraźni, lęków bohaterów.

Znowu Buzzati przekonuje nas, że ludzie to świnie, choć znowu nie bez wyjątków.
Stary piekarz Spirito umierając zapisał majątek siostrzeńcowi Defendente Saporiemu. Ale zawarł warunek: Defendente ma codziennie rozdawać 50 bochnów chleba potrzebującym. Nie, Spirito nie był takim dobrym człowiekiem – zrobił to ze złośliwości. Widocznie dobrze znał siostrzeńca i wiedział czym mu dopiecze, bo Defendente zdecydowanie nie był uradowany – pomstuje, podbiera chleb dla ubogich.

A gdzie pies? Jest i pies: codziennie przychodzi i kradnie bochenek chleba. Potem zmienia życie całego miasteczka.

Znowu mamy dylemat, co oceniamy: czyny czy motywacje? Czy dobro uczynione z potrzeby serca, charakteru czyniącego ma tę samą wartość co uczynione ze strachu, z obawy przed śmiesznością? Może dla nas, czytelników nie, ale dla beneficjenta?
A autor jeszcze to komplikuje, niby te motywacje nie są chwalebne, ale w pewnych momentach pojawiają się przebłyski szlachetniejszych pobudek. Może bohaterowie tylko sami siebie przekonują, że są tacy cwani, wyrachowani?

Zakończenie sprawiło, że mrówki mi po karku przeleciały...

Gorąco polecam te i pozostałe opowiadania Dino Buzzatiego. Korzystałem z innych wydań, ale przynajmniej drugie z opowiadań (nie wiem jak pierwsze) pochodzi z oryginalnego zbioru tego autora Sessanta racconti, który ukazał się też po polsku w całości pt. Sześćdziesiąt opowiadań (wydawnictwo Świat Literacki, 2006). EDYCJA: pierwsze opowiadanie też jest w tym zbiorze, tylko pod zmienionym tytułem, jako Zabicie smoka.

I spadam popracować, ale chyba zarwana nocka mnie nie minie :D

D. Buzzati, Polowanie na smoka z falkonetem, w: tegoż, Polowanie na smoka z falkonetem (zbiór opowiadań), tłum. A. Pałłasz, wydawnictwo Czytelnik, Warszawa 1989.
OCENA: 10/10

D. Buzzati, Pies, który widział Boga, tłum. Joanna Wajs, w: Nowa Fantastyka, nr 1, 2006.
OCENA: 10/10

2 komentarze:

  1. Mam tego pana na stoliku - pożyczyłem z biblioteki "Pustynię Tatarów". Książka cierpliwie czeka na lekturę.

    A co do literatury włoskiej (chociaż niekoniecznie będzie to nawiązanie do realizmu magicznego czy fantasy) to serdecznie polecam książki Mario Soldatiego.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pustynia Tatarów akurat uchodzi z ciężką do czytania książkę - mało się dzieje :D Ale to oczywiście nie oznacza, że nie pobudza do myślenia.

      Usuń