poniedziałek, 18 lipca 2016

Turbolechickie zidiocenie, czyli dojenie frajerów (cz. 2): Rocznik Awentyna

W drugiej części zajmę się źródłami „wiedzy” Bieszka i jemu podobnych. Oczywiście nie źródłami do cywilizacji kosmicznych, Ujgurów sprzed 60 tysięcy lat i kultury Gobi, bo tu mam kilka hipotez co do źródła: choroba psychiczna, nadmiar alkoholu, nadmiar trawki lub innego tego typu świństwa, ewentualnie żądza pieniądza skłaniająca do wymyślania sprzedawalnych bzdetów. W każdym razie, to jest sprawa dla psychiatry, psychologa lub toksykologa.

Jeszcze taka uwaga – turbolechici nie mają zielonego pojęcia o krytyce źródeł historycznych. Każdą „starą książkę” (jak to nazywa Bieszk) uważają za wiarygodną. Tak, dla Bieszków nawet książka z XIX wieku jest wiarygodnym źródłem informacji o wydarzeniach z wieku IX, bo jest stara... Uznałbym ją raczej za przestarzałą, a nie starą w tym kontekście.
Turbolechitom nieznane jest też takie pojęcie jak „postęp badań naukowych”. Nie ogarniają, że np. za Naruszewicza (XVIII wiek) historiografia polska dopiero raczkowała. Może łatwiej turbolechici zrozumieliby, co to jest „postęp badań naukowych”, gdyby próbowali zęby wyleczyć metodami XVIII-wiecznymi... Brak znieczulenia, kowal, obcęgi i tym podobne rozkosze. Także dla nauk humanistycznych dwieście czy sto lat, to przepaść.

Na początek rocznik Awentyna (później kronika Prokosza, jasnogórski poczet królów polskich i marginalnie owa „starożytna” mapa, o której pisałem w poprzednim poście).

Johannes Aventinus, ilustracja z XIX wieku
Co do rocznika (czy też kroniki) Awentyna, Bieszk sugeruje, że polscy historycy ukrywają jego istnienie przed ludem (wszyscy historycy, co do jednego), nawet nie ma tłumaczenia tego źródła, więc musiał to dać do przekładu na własny koszt. Oczywiście Bieszk nie umie wyjaśnić, dlaczego „oficjalni historycy” ukrywają biednego Awentyna.

Cóż na zarzut o spisku historyków i ukrywaniu Awentyna można rzec?
Po 1. Historykom tłumaczenie nie jest potrzebne, bo z zasady pracują na tekstach oryginalnych.
Po 2. Rocznik Awentyna jako źródło późne, mało wartościowe i dalekie od Polski raczej na przekład nie zasługuje.
Po 3. Tu niespodzianka panie Bieszk. To, że pan nie wiesz o istnieniu czegoś, nie oznacza, że tego nie ma. Oznacza tylko, że jesteś pan ignorant. Akurat ten fragment rocznika Awentyna został na język polski przełożony i to dawno temu. Tłumaczenie jest zamieszczone w książce Aleksandra Nawrockiego, Szamanizm i Węgrzy, Warszawa 1988, str. 96.

Cóż takiego napisał Awentyn, że tak podniecił turbolechitów? Zacytuję (objaśnienia w nawiasach kwadratowych moje):
Arnulf [władca Niemiec] z początkiem wiosny (892 r.) przybył z Bawarii nad granicę austriacką, gdzie obok Hengstfeld zwołał w maju zjazd władców. Ponieważ zabrakło na nim Świętopełka [władcy Wielkich Moraw], policzono go między wrogów. Na zjeździe obecni byli: książę Polan Wrocisław oraz posłowie węgierskiego księcia Kursana (...) Oni to zaofiarowali się z wszechstronną pomocą przeciw księciu Świętopełkowi, jeśli w zamian za żołd otrzymają ziemię, którą zdobędą. Ta propozycja była Arnulfowi na rękę, przychylił się więc do niej i zadecydował, że Morawianie zostaną zaatakowani z trzech stron. Kursanowi wyznaczył Dację, Wrocisławowi kazał nastąpić z północy.

Tu Bieszki mają „dowód” na istnienie Polski przed X wiekiem, ba – Polski niby potężnej, bo sam władca Niemiec do sojuszu ją zaprasza.

Problem polega na tym, że rocznik Awentyna pochodzi z początków wieku XVI, czyli od opisywanych wydarzeń oddalony jest o ponad 600 lat. Co prawda Awentyn czerpał z nieistniejących dziś źródeł, ale... korzystanie z kroniki Awenitnusa wymaga każdorazowo weryfikowania jego informacji z innymi, możliwie współczesnymi opisywanym zdarzeniom źródłami. Kronikarz bawarski bowiem wszędzie tam, gdzie nie był pewien posiadanych wiadomości, uwspółcześnił je do znanych sobie realiów.
(cytat z: Idzi Panic, Ostatnie lata Wielkich Moraw, Katowice 2000, str. 131, przypis 38; wydarzeniom tym I. Panic poświęcił odrębny artykuł, zob. I. Panic, Lata 891-892. Ostatnia próba podporządkowania Państwa. Wielkomorawskiego przez Wschodnich Franków u schyłku panowania Świętopełka, [w:] Średniowiecze Polskie i Powszechne, t. 1, 1999, str. 22-32).

Akurat zjazd w Bawarii i ustalony tam najazd na Wielką Morawę są dość dobrze naświetlone źródłami współczesnymi lub niewiele późniejszymi od opisywanych zdarzeń, nie ma potrzeby sięgania do późnego Awentyna.
Awentyn słusznie napisał, że był to sojusz „trojga”, słusznie jako sprzymierzeńców wskazuje Arnulfa i Kursana. Natomiast w przypadku trzeciego alianta w starszych źródłach występuje nie Wrocisław polański, lecz Bracław (czy też Bracisław) panoński (książę odłamu Chorwatów żyjącego w Panonii)! I nie ma wątpliwości, że Bracław był tym trzecim sojusznikiem, a na czwartego miejsca brak – nawet Awentyn wskazuje, że był to trójsojusz.

Jak doszło do pomyłki Awentyna?
Po 1. imiona Wrocisław/Wratysław/Warcisław i Bracław/Bracisław są bardzo podobne, a zamiana „b” na „w” i odwrotnie to częste zjawisko w dawnych źródłach.
Po 2. w czasach Awentyna bardzo popularnym imieniem książąt pomorskich było właśnie Warcisław (Warcisław X zmarł w 1477 roku, a Warcisław XI w 1474). Książęta pomorscy byli książętami Rzeszy, więc bez wątpienia Awentyn o nich słyszał. Zupełnie możliwe zatem, że nieznane sobie imię Bracław uznał za pomyłkę i „poprawił” na sobie znane.
Po 3. W czasach Awentyna żadnych książąt słowiańskich w Panonii już nie było, bo od kilkuset lat były to Węgry. Zatem uwspółcześnił przekaz do znanych sobie realiów i księcia nieistniejących Słowian panońskich przerobił na księcia istniejącej Polonii.

Oczywiście Bieszk i jemu podobni zaraz wyciągną inne „stare książki”, w których występuje potomek Popiela o tymże imieniu. Akurat jest to bez związku z Wrocisławem Awentyna. Dlaczego? Otóż piszący w końcu XIII lub XIV wieku kronikarz wielkopolski dorobił Popielowi liczną familię, kilkunastu jej przedstawicielom wymyślając imiona. Wśród nich miał być Wrocisław. Problem jest taki, że ów Wrocisław kronikarza wielkopolskiego nie panował w Polsce, lecz na wyspie Rugii.
Natomiast wymyślając imiona Popielidom – a, jeszcze raz, było ich kilkanaście – kronikarz obficie czerpał z imiennictwa współczesnych sobie rodów panujących. Akurat w jego czasach kilku Warcisławów na Pomorzu panowało (w XIV w. np. Warcisław V Ojcze Nasz czy Warcisław VI Jednooki).

Czyli kronikarz wielkopolski i Awentyn niezależnie od siebie Wrocisława wymyślili. I nie jest to ten sam Wrocisław, bo jeden miał panować w Polsce, drugi na Rugii.
W każdym razie, źródła wiarygodne, w wydarzeniach 892 roku żadnego Wrocisława polańskiego nie dostrzegają i nawet miejsca do jego istnienia nie zostawiają. To znacznie późniejsza bujda.

Pytanie, dlaczego Bieszka nie zastanowiło, że Awentyn wymienia Wrocisława polańskiego, a pomija rzeczywiście będącego na zjeździe Bracława panońskiego? To już pytanie do samego Bieszka, choć mam wrażenie, że jego w ogóle mało co zastanawia...

54 komentarze:

  1. Rzuciło mi się to dzieło w oczy w księgarni! Strasznie mnie zdziwiło, że Bellona to wydała, bo wydawało mi się, że to jednak poważniejsze wydawnictwo. Bardzo ciekawy post, poprzednia część też.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bellona od jakiegoś czasu nie jest poważnym wydawnictwem. Bieszk to najbardziej jaskrawy, ale nie jedyny przykład na schodzenie na psy. Wystarczy wspomnieć niejakiego Barkowskiego, kolejnego mitomana ze stajni Bellony:
      http://seczytam.blogspot.com/2016/04/mowia-wieki-kwiecien-2016.html

      Usuń
  2. Dzięki za oba artykuły. A wyjaśnisz kiedyś, co z ta mapą?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dobrze, zmobilizuję się :D

      Usuń
    2. Tak wygląda oryginał tej mapy:

      http://www.emersonkent.com/map_archive/europe_east_roman_533.htm

      Usuń
  3. Mam tę książkę, kupiłem z ciekawości i mogę potwierdzić, że ilość bzdur w niej nagromadzonych przekracza wszelkie normy.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bieszk nawet jak na turbolechitę jest niedoukiem :D

      Usuń
  4. "Zupełnie możliwe zatem, że nieznane sobie imię Bracław uznał za pomyłkę i „poprawił” na sobie znane.
    Po 3. W czasach Awentyna żadnych książąt słowiańskich w Panonii już nie było, bo od kilkuset lat były to Węgry. Zatem uwspółcześnił przekaz do znanych sobie realiów i księcia nieistniejących Słowian panońskich przerobił na księcia istniejącej Polonii."


    Zupełnie możliwe, że Pan, albo kto podobny do Pana, nie znając żadnego księcia Polan o imieniu Wrocisław, uznał go za pomyłkę Awentyna i sobie "poprawił" na takiego, którego znał.

    Tym bardziej, że " W czasach Awentyna żadnych książąt słowiańskich w Panonii już nie było", a pewnikiem nie było i 600 lat wcześniej.
    Dlatego "uwspółcześnił" Pan(?) przekaz do znanych sobie "realiów" i nieznanego sobie księcia Polan przerobił na księcia nieistniejących Słowian panońskich.

    Tak to idzie?

    Patrząc na pańskie epitety, jakimi Pan uraczył nieznanych sobie ludzi ("choroba psychiczna, nadmiar alkoholu, nadmiar trawki lub innego tego typu świństwa, ewentualnie żądza pieniądza skłaniająca do wymyślania sprzedawalnych bzdetów. W każdym razie, to jest sprawa dla psychiatry, psychologa lub toksykologa.") pozwolę sobie zasugerować:

    KULTURY niech się Pan nauczy.


    Ponadto, abstrahując od turbosłowian, z którymi w wielu kwestiach się nie zgadzam, proponuję włączyć MYŚLENIE. No, chyba, że ktoś Panu płaci za znieważanie ludzi i wypisywanie bzdetów?

    Płaci ktoś Panu?

    MYŚLENIE i tak się przyda.


    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To twój ostatni post tutaj - każdy kolejny poleci. Bo o ile mogę rozmawiać z nieukiem, to z chamowatym nieukiem już nie. Przeczytaj coś chłopcze o Wielkiej Morawie, zwłaszcza o wojnie 892 roku, zwróć uwagę na przypisy - tam masz dokumentację źródłową.

      Usuń
    2. Ten komentarz został usunięty przez administratora bloga.

      Usuń
    3. Maciej Piotr Synak
      Już się pożegnaliśmy. Jesteś tu traktowany jak gołąb kichający na parapet - czyli będziesz przeganiany... Nie umiesz się zachować, nie będziesz podejmowany na salonach :D

      Usuń
    4. Brawo Panie Macieju!
      Ogrom chamstwa osobnika "Pawel.M." jest porażająca.

      Usuń
    5. Unknown
      Ale czego oczekiwałeś po - jak raczyłeś mnie nazwać - turbo żydo katoliku? :D
      Wiesz dlaczego twoje posty tu zostawiam? Bo przepięknie, na własnym przykładzie, ukazujesz jakimi idiotami są turobolechici. Jesteś ilustracją do tekstu :D

      Usuń
  5. Ten komentarz został usunięty przez administratora bloga.

    OdpowiedzUsuń
  6. Ten komentarz został usunięty przez administratora bloga.

    OdpowiedzUsuń
  7. Bardzo dobry i potrzebny tekst! Zapraszamy również do nas. Tekst o metodach badawczych J. Bieszka: http://sigillumauthenticum.blogspot.com/2016/08/nie-wiem-o-czym-mowie-i-nie-wiem-co_26.html

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wielkie dzięki za tego linka. Przyznam, że nie chciało mi się dokładnie odsłuchiwać wywiadów, w których Bieszk prezentuje swój bełkot. Twój post bardzo mi ułatwia ogarnięcie całości mętnych wywodów tego niedouczonego cwaniaczka.

      Usuń
  8. Nie widzę tu powagi naukowej o której brak pan tak oskarża autorów kronikarzy , zarzutem jest i to hipoteza pańska że umyślnie bądź nie na przestrzeni wieków jeden po drugim jak wy czytałam rzesza historyków jak wyczytałam w artykyle, powtarza kłamstwa i ubogaca je o jeszcze wymyślniejsze brednie każdorazowo. Tylko po co? A może wyraźnie aby pań to dziś po wiekach spektakularnie zdemaskowal. To się chyba nazywa teoria spiskowa. Opisane to jest tak jakby pan odkrył ten spisek Kadłubka i jaszcze wcześniejszych mu pisarzy. Wiadomo jest że Polska jest do niczego i gdzie by łopaty nie wbić w ziemię tam starożytne artefakty i coraz trudniej przecież przypisywać je ludom wędrowny bo kto uwierzy że przypadkiem przywędrowały cały kraj. I do tego te DNA jak ci turbolechici śmieją się powołać na współczesną naukę. Przecież twierdzi pań że mają nauko_wstręt co najmniej. Sumując pana artykuł jest jak najbardziej potrzebne, aby pokazać jak głeboko zakorzeniona jest szczególnie u turbointeligencji, szalona krytyka każde pracy poza establiszmentem głównego nurtu. Czytaj nie oznacza to prawdy historycznej, bo to co było już zawsze pozostanie tajemnicą.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Po 1. Co do powagi naukowej dawnych kronikarzy - proszę coś poczytać o kronikarstwie. Kronikarz to nie był historyk. A po 2. o jakim spisku mowa? Normą było włączanie przez kronikarza do swojego dzieła dzieł starszych kronikarzy, a luki uzupełniał często swoją wyobraźnią. Dlatego po Kadłubku wszyscy nie tylko powielali jego wymysły, ale często jeszcze ubarwiali.

      Po 2. DNA nic nam nie mówi o etniczności. Słowianie to ludzie posługujący się językami słowiańskimi, a nie nosiciele takich czy innych genów. Proszę sobie sprawdzić jak wyglądają genetycznie ludy tureckie - od Jakutów po Turków. Okaże się, że genetycznie łączy ich bardzo mało, ale za to języki mają bardzo podobne. To że geny i etniczność to różne kategorie jest tak oczywiste, że aż żenujące jest, że trzeba wam o tym co chwila pisać.

      Po 3. Jak każdy turbolechita włazisz tu ze słowotokiem zawierającym 0 (słownie: zero) argumentów merytorycznych. Uprzedzam, że taka beblanina będzie lecieć do kosza.

      Usuń
    2. Tak się składa Panie blogerze, że dzięki najnowszym, niepodważalnym badaniom naukowym DNA wiadomo, że od ponad 10 tysięcy lat mieszka tutaj, czyli w Polsce w sposób ciągły i nieprzerwany ludność o haplogrupie R1a1. Tak się składa, że to Polacy i inni Słowianie (oraz hinduscy bramini) posiadają Y-haplogrupę R1a1. Inne ludy np. Skandynawowi (w tym Normanowie i Waregowie) Niemcy, Chazarzy, Żydzi itd) mają całkiem inne Y-haplogrupy, których nie będę teraz wymieniał, proszę sięgnąć do ogólnodostępnej literatury. Problem mają dzisiaj Niemcy, którzy jako nacja wybitnie wymieszana, bo jako państwo powstała na ziemiach Słowian,którzy do dzisiaj pomimo wieków germanizacji tam mieszkają (Serbołużyczanie), nie posiada własnej jednolitej Y-haplogrupy i aktualnie uczeni niemieccy dokonują swoistej ekwilibrystyki, żeby to zmienić ( na marginesie to ciekawy temat i polecam. Ciekawi mnie, jak długo w Polsce tzw. historycy, będą abstrahować od wyników nowoczesnych badań naukowych i w ramach tzw. poprawności, bazować w tematyce historii Polski na XIX-wiecznych pracach pruskich i niemieckich imperialnych "wielkogermańskich" historyków.

      Usuń
    3. Anonimow
      Jak udowodnisz, że język dziedziczy się biologicznie, to pogadamy. Na razie nie mamy o czym. Zacznij na początek od wykazania, że Węgrzy mówią językiem słowiańskim,a Turcy po grecku.

      Usuń
    4. Czegoż cny Gospodarzu oczekujesz od tego Anonima? Przeca on jak kot na Saharze - nie ogarnia tej kuwety.

      Usuń
    5. Sattivasa
      Chcę popatrzeć jak się gimnastykuje :D

      Usuń
    6. Wszak to znęcanie się. Organizm niezwyczajny, skutki mogą być tragiczne.

      Usuń
    7. Sattivasa
      Już są tragiczne, więc poleciał kolejny orzeł lechicki :D

      Usuń
  9. Nie jestem historykiem.Nie znam metod badawczych ani nie posiadam koniecznego warsztatu jaki przystoi posiadać adeptowi tej dziedziny. Natomiast posiadam taką refleksję: Duża grupa wykształconych historyków robi bardzo czarny PR tej profesji. Dla kariery porzucają racjonalne myślenie i analizę krytyczną rzucają w dół kloaczny. Przykładem jest pan Cenckiewicz wraz ze swymi urojeniami oderwanymi od rzeczywistości. Może to właśnie jest przyczyną owej słynnej drażliwości osobników posiadających warsztat i umiejętności badawcze? O popularyzatorach treści w rodzaju: "Runy słowiańskie sprzed 46 tysięcy lat" nie chce mi się gadać. Chcę tylko wspomnieć, że rozmaite paranoidalne opowieści są finansowane przez wywiady rosyjskie. A także przez sporą grupę politykierów będących wysokimi oficerami WP. Czyli de facto z pieniędzy podatników. Łatwo to sprawdzić zaglądając w stanowiska jakie okupują twórcy owych "rewelacji" floriankwiatek #haqer

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wśród historyków spotkasz oczywiście również ludzi, których motywacją do pracy nie jest nauka, lecz polityka (jak właśnie Cenckiewicz). Ale są też tacy, którzy piszą "dyrdymały", żeby prowokować, ale oczywiście nie z pobudek trollerskich. Dam Ci przykład. Swego czasu sporo dyskutowano o zjeździe w Gąsawie (1227 r.), potem dyskusja zamarła i przez kilkadziesiąt lat nic nowego nie dodano. Wtedy wystąpił właśnie taki prowokator - Jerzy Mularczyk, z zupełnie niedorzeczną hipotezą. Oczywiście została odrzucona przez "wszystkich", ale żeby coś odrzucić, trzeba się z tym zmierzyć. Czyli Mularczyk ożywił dyskusję o tym zdarzeniu.

      Zatem historycy-prowokatorzy są OK (a za wykorzystanie swoich prac przez różnych fantastów nie mogą odpowiadać). Natomiast Bieszki w ogóle nie są historykami :D

      Usuń
    2. Co do "fauny" turbosłowiańskiej, to też odnoszę wrażenie, że jest dokarmiana ze wschodu :D W każdym razie są tam i lewacy-antykatolicy, i prawacy-katofaszyści, i tzw. rodzimowiercy, i eko-oszołomy, i panslawiści. Skądinąd wiadomo, że takie środowiska stara się pozyskiwać Moskwa.

      Usuń
  10. Moskwa ma też swoich turborusów. Nasi turbolechici do pięt im nie dorastają. Święta Ruś ma rozmach - tak w czasie, jak i w przestrzeni. O Fomience i Nosowskim zapewne słyszałeś.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Słyszałem o ich nowej chronologii. Coś tam nawet czytałem i jakoś zrobiło na mnie wrażenie chorego bełkotu :D Coś równie mądrego czytałem na jakimś blogu - facet pisał o erze miękkich skał, która miała istnieć przed naszą erą. O ile dobrze pamiętam, uważał, że Egipcjanie sfinksa nie rzeźbili, to ugniatali jakby był z plasteliny... Takie "teorie" to już nawet nie pseudonauka, to chory odlot.

      Usuń
  11. A słyszałeś, że Rosja istnieje już od setek tysięcy lat? A formacje skalne Ałtaju to tak naprawdę ruiny słowiańsko - aryjskiej cywilizacji? Janusz Bieszk et consortes to cieniasy bez wyobraźni.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No to Rosjanie są lepsi, my tylko kilkadziesiąt tysięcy lat od czasów cywilizacji Gobi :D

      Usuń
    2. Ten komentarz został usunięty przez administratora bloga.

      Usuń
  12. Ciąg dalszy nastąpił... Przed chwilką znalazłem w sieci:

    **Janusz Bieszk kontynuuje autorską opowieść rozpoczętą w książce "Słowiańscy królowie Lechii. Polska starożytna"**
    Bez komentarza....

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Już się ukazał tom 2 tego szajsu pt. "Chrześcijańscy królowie Lechii".

      Usuń
  13. co Pan sądzi o tym artykule?
    http://www.national-geographic.pl/national-geographic/ludzie/skad-sie-wzieli-slowianie

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hmmmm. Odpowiedź nie jest prosta. Widać, że autorka jakoś przyłożyła się do jego napisania, ale wykorzystała akurat pozycje kontrowersyjnych badaczy, jak Urbańczyk, Florin Curta, Janion. Do tego analogie ze współczesnością, które są żadnymi analogiami. Jako esej może być, jako popularyzacja nie do końca. W każdym razie na pewno lata świetlne przed Bieszkiem.

      Usuń
    2. Coś się Szanowny Gospodarzu strasznie szarmancki stałeś. Autorka przyłożyła się przede wszystkim do "wyluzowanego" stylu. "Początek ery nowożytnej, kiedy do dziejów wkraczają Słowianie, jakby w ziemi zaginął." Czyż to nie cudne?

      Usuń
    3. Z tego artykułu wyłania się obraz ludu nie gromadzącego rzeczy materialnych,bogactw, nie mającego wyraźnej hierarchii, mimo to silnego, którego siła wynika z nastawienia na relacje międzyludzkie i duchowość, dość pokojowego i dyplomatycznego podejścia do obcych; ludu licznego i chętnie asymilującego inne kultury. Zgodziłby się Pan z tym czy to po prostu tylko wolna interpretacja na podst. np. analogii ze współczesnością?

      Usuń
    4. Wedle mnie to bardzo wolna interpretacja na podstawie nawet nie analogii ze współczesnością, ale czystej fantazji.

      Usuń
    5. Sattivasa
      Pisząc „era nowożytna” autorka ma na myśli, co nietrudno odgadnąć, przełom między starożytnością i średniowieczem. Oczywiście, z punktu widzenia uznawanych periodyzacji dziejów, jest to co najmniej z dwóch powodów bez sensu (określenie „era” i zbiorcze wrzucenie wszystkiego albo do starożytności, albo nowożytności – termin nowożytność oznacza normalnie okres od XVI, a nie VI wieku).

      Ale trzeba pamiętać, że to esej, a nie artykuł naukowy czy choćby popularnonaukowy i mimo wielu niedostatków ogólny obraz rysuje prawidłowo. To nie jest ta liga co Bieszk.


      Anonimowy
      Ogólnie rzecz biorąc, obraz Słowian jest zgodny z tym co wiemy ze źródeł pisanych i archeologicznych. Oczywiście Słowianie mieli jakichś wodzów itp., ale ich pozycja była znacznie niższa niż u Germanów, a źródła archeologiczne nie pozwalają zidentyfikować arystokracji. Ale nie można też zapominać, że słowiański obyczaj pogrzebowy pozostawia niewiele śladów.

      Natomiast sam artykuł pisany jest w stylu tabloidowym. Skierowany do czytelnika niezbyt „oblatanego” w czymkolwiek (takiego, który uważa Japończyka czy Wietnamczyka za Chińczyka, a Persa czy Turka za Araba). Warto zwrócić uwagę na jedną wypowiedź samej autorki: sama przyznaje, że hipoteza Curty ma wiele słabych stron, ale dodaje, że jest „ciekawa”. Czyli to nie merytoryczność decydowała o przytoczeniu tego czy innego poglądu, ale "ciekawość" czyli po prostu sensacyjność.

      Moim zdaniem, jest to artykuł, który szkody nie czyni, a może być pożyteczny dla laików choćby przez zburzenie obrazu wielkiej lechickiej cywilizacji. Sam czasem powtarzam, że Słowianie tego okresu „ubogacili” Europę kulturowo tylko sposobem zabijania – w miejsce krzyżowania stosowali wbijanie na pal :D Tak trzeba szczerze rzec: była to po prostu dzicz.

      Usuń
    6. dzięki za odp., ja jestem laikiem nie potrzebującym dmuchania ego jakąś wielką historią narodu (może być dzicz), lubię natomiast mieć podstawową wiedzę bo załamuje mnie bezmiar ignorancji, szczególnie ekspansywnej kiedy jest nadbudowana na jakiejś ideologii. Dlatego zresztą tu jestem.

      Usuń
  14. Ten komentarz został usunięty przez administratora bloga.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To nie koncert życzeń, a z takim językiem wynocha.

      Usuń
    2. Świetny blog, Pańska krucjata przeciwko turboLeszkom zasługuje na oklaski!!! W końcu ktoś przestał się z nimi pieścić, szczególnie z argumentacją w stylu: "gdzieś kiedyś czytałem, ale nie pamiętam gdzie" :) - kabaret.

      Usuń
    3. Rozmowa z nimi wygląda mniej więcej tak:
      - Mnóstwo źródeł mówi o Imperium Lechickim.
      - Jakich źródeł?
      - Kroniki perskie, niemieckie, arabskie...
      - Ale konkretnie, proszę podać tytuły.
      - Ty żydowski turbokatoliku.

      Albo:
      - DNA potwierdza, że Imperium Lechickie istnieje 10 tysięcy lat!
      - W jaki niby sposób potwierdza?
      - Ty żydowski turbokatoliku.

      Znam to już na pamięć, więc taka "argumentacja" będzie zawsze lecieć :)
      Pozdrawiam

      Usuń
  15. :) Brawo. Proszę nie zwracać uwagi na osoby namawiające Pana do przesadniej ogłady językowej. Takie sugestie mogą płynąć tylko od osób które nie próbowały dyskutować z turboleszkomatołami. Po godzinie takiej "dyskusji" rzucali by przekleństwami, o jakich znajomość nigdy samych siebie nie podejrzewali... Odwagi, wytrwałości i dobrej zabawy życzę. Bartek R.

    OdpowiedzUsuń
  16. Widzę, że lepiej wiesz "co Awentyn chciał powiedzieć" niż on sam napisał. Przypominają mi się lata siedemdziesiąte w szkole

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Szkoda, że tego czasu w szkole nie wykorzystałeś pożytecznie...

      Usuń
  17. W nawiązaniu do "co Awentyn chciał powiedzieć" jest to wybiórcze traktowanie tzw. źródeł.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Przyłączam się do prośby przedmówcy - możesz swój post przetłumaczyć na język polski? Bo nawet nie wiem "po jakiemu" to jest - widzę, że to język słowiański, ale żaden ze znanych mi; ani to polski, ani rosyjski, ani czeski; właściwie to żaden język zachodnio czy wschodniosłowiański w grę nie wchodzi.

      Usuń
    2. To może spróbuj jakiegoś południowo słowiańskiego? Np. chorwackiego albo serbskiego?

      Usuń