Skoro zachwycił mnie Germinal, to kontynuuję przygodę z Zolą. Jest słabej, acz nadal bardzo dobrze. O ile Germinal był opowieścią o biedzie i jej skutkach, to Wszystko dla pań jest opowieścią o chciwości.
Łączna liczba wyświetleń
czwartek, 23 stycznia 2020
sobota, 18 stycznia 2020
wtorek, 7 stycznia 2020
Rok 2019 – książkowo
wtorek, 31 grudnia 2019
Grudzień 2019 – raport z biblioteczki
Podobno to co robisz w Sylwestra, będziesz robić cały rok. To ja się napawam nowymi pozycjami w biblioteczce – sam sobie życzę, żeby przez cały rok tak było :D
czwartek, 26 grudnia 2019
Turbolechickie zidiocenie, czyli dojenie frajerów (cz. 11): Bo na chrzest Mieszka nie ma dowodów
Spotkaliście się z takim twierdzeniem turbolechitów i co głupszych „rodzimowierców”? Pewnie tak, bo lata to po necie nie od dziś. Do tego oszołomstwo bezczelnie i kłamliwie powołuje się na prof. Samsonowicza, który niby miał „przyznać”, że Mieszko się nie ochrzcił. Cóż, profesor tylko powiedział rzecz dla historyków oczywistą – że są pewne problemy z datacją chrztu. Są też problemy – i to jeszcze większe – z datą narodzin Mieszka I czyli, wg logiki oszołomów, Mieszko pewnie nie istniał...
poniedziałek, 23 grudnia 2019
Wiedźmin, sezon 1 (2019)
Gorący temat, co? Jedni zachwyceni, inni hejtują. A ja widzę sporo plusów, ale też sporo minusów. Przede wszystkim zastanawia mnie jak serial pojmą widzowie, którzy nigdy nie czytali książek Sapkowskiego – jak ogarną sobie chronologię. Bo serial ma trzy wątki i każdy z nich toczy się w innym czasie. Najstarszy jest wątek Yennefer, wątek Geralta o kilkadziesiąt lat późniejszy, a wątek Ciri jeszcze z piętnaście lat po geraltowym.
środa, 18 grudnia 2019
Tad Williams, Korona z czarodrzewu
Jak Williamsa lubię, tak po przeczytaniu tej książki mam mieszane uczucia... Może pamiętacie, że pierwszą trylogię o Osten Ard umieściłem w kanonie fantasy, a nawet nazwałem najlepszą fantasy tolkienowską – lepszą od dzieł samego Tolkiena. Korona z czarodrzewu otwiera nowy cykl ze starymi bohaterami i starą scenerią.
wtorek, 10 grudnia 2019
Październik-listopad 2019 – raport z biblioteczki
Po miesiącach posuchy, teraz coś drgnęło (jest progres: wrzesień – 0, październik – 4, listopad – 22). I takie dziwo: co innego zamierzałem kupić, a co innego kupiłem. Bo w planach było przede wszystkim uzupełnienie braków komiksowych od Studio Lain i KBOOM oraz parę pozycji historycznych. Ale akurat inni wydawcy zbombardowali moją skrzynkę kuszącymi informacjami o promocjach.
czwartek, 21 listopada 2019
Emil Zola, Germinal
Francuski pisarz XIX wieku (zmarł w 1902 roku) był bardzo popularny w okresie komunistycznym. I jest to w pełni zrozumiałe, wszak Zola jeśli nawet nie był komunistą, to socjalistą na pewno. Pewnie też dlatego, po upadku komuny, wydawany w Polsce jest znacznie rzadziej. A to błąd, bo niezależnie od poglądów, Zola wielkim pisarzem był.
poniedziałek, 4 listopada 2019
W.Montyhert, Atlantyda i Agharta
W ramach zmagań z polską przedwojenną fantastyką sięgnąłem po to coś. Aua, bolało... Podobnie jak z wcześniej zaprezentowaną książką Ossendowskiego, mamy do czynienia z opowieścią o zaginionych cywilizacjach, i to dwóch od razu. Ale tym razem nie w wersji SF, lecz fantasy.
piątek, 25 października 2019
Dlaczego turbolechita Kosiński nie jest żabą? (2)
| Ktoś ostatnio mnie pytał o półkę z szurowską literaturą, to proszę :) |
Jak sami pewnie zauważyliście, rzeczony Kosiński-nieżaba uporczywie wklejał pod poprzednią notką linki do swojego bloga – bo popełnił coś na kształt polemiki. Oczywiście jego linki stąd poleciały, bo blog nieżaby jest mało popularny (całe dziewięć przejść z niego miałem), więc nie będzie się tu reklamował, a do tego – co chyba oczywiste – polemika nieżaby to tylko popis ignorancji, braku rozsądku, okraszony emocjonalnym pierdupierdu i inwektywami.
niedziela, 13 października 2019
Dlaczego turbolechita Kosiński nie jest żabą? (1)
![]() |
| Tomasz Józef Kosiński w pełnej krasie (screen z YouTube, z filmiku reklamującego jego bzdury) |
Już wyjaśniam: bo żaba kuma. Niestety, Kosiński nie kuma. Takie uwarunkowania intelektualne... I dlatego też, kierując się zasadą Stefana Kisielewskiego (polemika z głupstwem nobilituje je bez potrzeby), początkowo machnąłem ręką na te kosińskie – pożal się Boże – polemiki. Ale widzę, że są coraz szerzej kolportowane, więc zabiorę głos – nie dla Kosińskiego, bo on i tak nic z tego nie zrozumie.
Subskrybuj:
Posty (Atom)







