czwartek, 23 listopada 2017

Genetyczne bajki o Wielkiej Lechii

Czołówka w dzienniku to chyba najlepszy wskaźnik popularności tematu. I właśnie w dzienniku Polska The Times, w mutacji Głos Wielkopolski, w wydaniu weekendowym – nie goła baba, nie morderstwo, a właśnie Wielka Lechia miała przyciągać czytelników. Pomijam tu wkład dziennikarki, bo jest dość żenujący (np. nie odróżnia turbolechitów od autochtonistów, wypisuje bzdury o miejscach pochówków Piastów), ale są też wypowiedzi prof. Marka Figlerowicza. I te przytoczę, turbowcom pod rozwagę.

Oczywiście nie zmieniam zdania – język nie jest dziedziczony biologicznie, więc DNA nie przesądza czy mamy do czynienia ze Słowianami, Germanami czy Celtami. Ale w opinii turbowców, Polska jest „ojczyzną” haplogrupy R1A1, bo w ich mniemaniu właśnie w Polsce jest najczęściej spotykana (co nie do końca jest prawdą). A dalej to już im idzie z górki. Mamy taki ciąg bezpodstawnych hipotez bezpodstawnie stojących na ramionach innych bezpodstawnych hipotez. Jak domek z kart – jedną wyciągasz i wszystko się wali. Domek wygląda mniej więcej tak:

W Polsce R1A1 jest najczęściej spotykana, więc...
Polska jest „ojczyzną” tejże haplogrupy, więc...
Polska jest kolebką Słowian, więc...
Polacy to Lechici, więc...
Istniało Imperium Lechickie.

Rżycie ze śmiechu czytając ten ciąg „dowodzenia”? Ja też. Ale tak właśnie wyglądają wytwory najtęższych umysłów turbowskich.

Profesor Marek Figlerowicz jest kierownikiem projektu „Dynastia i społeczeństwo państwa Piastów w świetle zintegrowanych badań historycznych, antropologicznych i genomicznych”. W ramach projektu zespół bada m.in. takie zagadnienie:
pochodzenie populacji zamieszkującej region pomiędzy Odrą a Wisłą w okresie formowania się państwa Piastów – weryfikacja hipotez dotyczących kontynuacji/dyskontynuacji osadnictwa na tych terenach w okresie od czasów rzymskich do XII wieku.
I Marek Figlerowicz podzielił się z dziennikarką oraz czytelnikami Głosu wynikami badań DNA. Już na wstępie strzela w biednych turbowców:
W miejscu tym należy jednak zaznaczyć, że to co badamy można nazwać historią biologiczną. Badania genomów nie powiedzą nam nic o kulturze czy poczuciu tożsamości ludzi żyjących tysiąc lub dwa tysiące lat temu na terenie obecnej Wielkopolski.
Na razie zespół zbadał DNA osób zmarłych w I i II wieku naszej ery. Szczątki do badań pozyskano z cmentarzysk z Pomorza, Wielkopolski i południa kraju. I, po pierwsze, okazało się, że nasze ziemie zamieszkiwała wówczas ludność dość zróżnicowana genetycznie...
na terenie obecnej Wielkopolski, dwa tysiące lat temu, żyły otwarte społeczeństwa, kontaktujące się nie tylko z sąsiadami, ale i całym ówczesnym europejskim światem. Nie były to zamknięte w puszczy enklawy. Historie o wielkiej Lechii można zatem włożyć między bajki. Badania genetyczne pokazały, że tutejsze ziemie zamieszkiwała bardzo różna ludność, a nie jedna homogenna grupa krzyżująca się sama ze sobą.
Po drugie, z badania DNA wynika, że mężczyźni byli najbliżej spokrewnieni z ówczesnymi mieszkańcami Półwyspu Jutlandzkiego (dzisiejszej Danii), a przodkowie kobiet najprawdopodobniej przybyli z południa. Skąd to zróżnicowanie? Zapewne wynika z tego, że kobiety były wówczas mniej mobilne, i były wojenną zdobyczą. Na wyprawy wojenne wyruszali głównie młodzi mężczyźni. Kiedy podbili nowe terytorium, miejscowych mężczyzn w znaczniej części wybijali, a kobiety brali za żony.

Czyli można domniemywać, że na ziemiach polskich stopiły się dwie fale osadnicze. Pierwsza to zapewne neolityczni rolnicy – przybysze z Azji Mniejszej i Bliskiego Wschodu, którzy „odpowiadają” za tzw. neolityczną rewolucję. To ich DNA przetrwało u kobiet. Druga fala to późniejsi przybysze z zachodu.

Tylko te wszystkie ustalenia poczynione są na podstawie nie wiadomo jak licznej próbki. I tu mamy nieprecyzyjność autorki artykułu, bo napisała: Na wielkich cmentarzach naukowcy pobrali próbki nawet od 60 osób – co to znaczy: tyle próbek z jednego cmentarza, czy ze wszystkich? I z ilu próbek udało się uzyskać DNA do badań?

Wielkość próbki, to chyba oczywiste, jest bardzo istotna. Badania historycznego DNA opierają się często na niewielkich, a to może prowadzić do błędnych wniosków. Były już w Polsce badania, które „potwierdzały”, że współcześni Polacy to potomkowie mieszkańców naszych ziem sprzed dwóch tysięcy lat. Ale były też takie, jak choćby Krzysztofa Rębały, które „potwierdzały”, że ekspansja Słowian zaczęła się na przełomie starożytności i średniowiecza w dorzeczu środkowego Dniepru (czyli zgodnie z ustaleniami archeologii).

Zespół prof. Figlerowicza DNA średniowiecznego jeszcze nie badał. Acz tu z próbkami dla najwcześniejszego okresu (VI-X wiek) może być jeszcze trudniej, bo pogańscy Słowianie palili zwłoki. A w badaniach sprzed trzech lat wyszła taka ciekawostka: współcześni Polacy mają więcej wspólnego ze starożytnymi, niż średniowiecznymi mieszkańcami naszych ziem. Ale to oczywiście może być „wina” niewielkiej próbki.



Moje notki o turbolechitach (vel osłoszczękowcach):

Turbolechityzm – definicja.

Część pierwsza o turbolechickim zidioceniu.
Część druga, o roczniku Awentyna.
Część trzecia o Kronice Prokosza.
Część czwarta o jasnogórskim poczcie, książce Thomasa Nugenta i osławionej mapie.
Część piąta o cesarzu Chrobrym, czyli tytule princeps.
Część szósta o paleniu słowiańskich ksiąg.
Część siódma o Lechii w Biblii, czyli Imperium Oślej Szczęki.
Część ósma o kosmicznym pochodzenie Lechitów.
Część dziewiąta o Kolumnie Zygmunta.

O rzekomym słowiańskim piśmie 1: idole z Prillwitz.

Mariusz Kowalski, Ariowie, Słowianie, Polacy. Pradawne dziedzictwo Międzymorza.
Wyszło Szydło z worka, czyli kolejny turbolechicki gniot Bellony.


Sezrobiłem facebooka, można sepolubiać:

33 komentarze:

  1. Co za pierdzielenie. A wystarczyło przeczytać te badania, dostępne w pdfie, to byś wiedział, z ilu cmentarzy i jakie pobrano próbki. Oraz że tak, jest dowód na ciągłość genetyczną obecnej ludności Polski z ludnością z 2k lat temu. To przeczy tezie migracji słowiańskich niezależnie od tematu Wielkiej Lechii i innych cudawianków Białczyńskiego, które są oczywistymi bzdurami. W dzisiejszych czasach dowodzi się nawet migracji olęderskich na podstawie kilkuset próbek ich potomków nad Wisłą. Wszystkie państwa robią takie badania, dzięki czemu łatwiej im odkryć swoją historię migracji (przodują w tym żydzi z oczywistych względów, bo o ich historii wiemy w sumie najmniej).

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To proszę, daj linka do tego pdf-a z wynikami badań zespołu Figlerowicza. Byłem na stronie projektu, nie ma, więc zastanawiam się gdzie widziałaś wyniki badań Figlerowicza przeczące słowom Figlerowicza...

      Usuń
    2. ps.
      Radzę zachowywać się kulturalniej, bo pogonię.

      Usuń
    3. Już było dobrze, już prawie dobrze pociśnięte i upss... nie ma tego pdfa :D Naprawdę, czasem warto zastanowić się nad komentarzem kilka razy i posprawdzać pewne sprawy, bo ja też tego pdfa nigdzie na stronie projektu nie widzę :P

      Usuń
    4. A ja czekałem na klasyczne "se poszukaj". Zawiodłem się.

      Usuń
    5. Sigillum Authenticum, Sattivasa
      Cóż, widocznie to tajny dokument jest, rozesłany tylko do profesorów Bieszka i Szydłowskiego :D

      Usuń
    6. Lavinko, jakie cudne słownictwo!

      Usuń
  2. No nie zupełnie. Proszę zerknąć na http://www.taraka.pl/jezyki_slowianskie_a_haplogrupa_R1a1 W artykule są liczne przypisy, które też warto przeczytać. Przy tym dość ciekawie wyglądają badania z terenów dzisiejszych Niemiec, gdzie w zachodniej części dominuje haplogrupa R1b, a we wschodniej Ra1, przy czym wśród Łużyczan sięga ona ok 57%, a to przecież Słowianie. Wprawdzie przypisanie R1a nie definiuje ani kultury, ani języka, ale już w zasadzie obala tezę o historyczności narodu niemieckiego. Zresztą pojęcie narodu jako takie to też raczej ostatnie 200 lat.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ciekawie wyglądają badania z Mongolii, gdzie wśród Khotonów dominuje haplogrupa R1a, sięga ona ok. 82,5%. Niechybnie są to Słowianie!
      Zupełnie zaś nie rozumiem, w jaki sposób istnienie Khotonów i innych "posiadaczy" haplogrupy R1a "obala tezę o historyczności narodu niemieckiego".

      Usuń
    2. Sattivasa
      Nasz rozmówca to ciężka kawaleria turbowska, fachura od gęgolenia :D Wejdź na jego blog, też się pośmiejesz.

      Usuń
    3. Pawel.M.
      Wszedłem. Pośmiałem się.

      Usuń
  3. Zresztą polecam też przeczytać też https://archeowiesci.pl/2014/10/24/nowe-badania-genetyczne-dawnych-mieszkancow-naszych-ziem/ Trzeba przy tym przyznać, że część historyków ma problemy z analizą danych i to nie tylko genetycznych. Spotkałem się np. z bardzo dziwnymi tłumaczeniami z łaciny, ot choćby Regnum Sclavorum, Gothorum sive Polonorum, gdzie podobno mamy nazwę Jaćwingów, jak i choćby Regnum Teutonicum, gdzie podobno są Niemcy.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. 1. Archeowieści - w jaki sposób badania starsze (2014) mogą obalać wyniki badań nowszych (2017)?

      2. Gothorum w epitafium Chrobrego to dość skomplikowane zagadnienie. Przede wszystkim jest problem z datacją tegoż epitafium - różni autorzy datują od pierwszej połowy XI wieku po drugą połowę XIV wieku. Rzecz druga, skąd pogląd, że Gothorum = Jaćwięgowie. A to ma dwie przyczyny. Pierwsza: mamy źródłowy dowód na nazywanie w Polsce Jaćwięgów Getami (Kadłubek). Druga: mamy źródłowe poświadczenie wpływów Chrobrego na tamtym terenie - nawet miał wystawić świątynię w miejscu śmierci Brunona z Kwerfurtu. Dlatego taki np. Bieniak uważa, że Chrobry uzależnił trybutarnie od Polski Prusów, Jaćwięgów, a nawet Litwinów. I ci wszyscy Bałtowie mieliby kryć się pod określeniem Gothorum z epitafium.
      Inne wyjaśnienie, to zwykła antykizacja, którą powszechnie stosowano w średniowiecznej literaturze (a co teraz daje pożywkę niedouczonym Bieszkom, Szydłowskim i Czesiom B.)

      3. A co to niby za państwo Regnum Teutonicum, jeśli nie Niemcy?

      Usuń
    2. No cóż, jeśli nie wiesz, gdzie ci Niemcy w "Regnum Teutonicum", to najlepiej świadczy o twojej znajomości łaciny i historii.
      Rozważ zajęcie się czymś mniej skomplikowanym.

      Usuń
    3. Ależ on się zajmuje - uczy prasłowiańskiej gęgolicy (to pismo zapewne wynalazł wielki król Wandalów Lechitów - Genzeryk czyli Gęsiorek :D). Nota bene, zwróciłeś uwagę na wspaniałe prasłowiańskie imię wandalskiego króla Wisimar? Wisimar czyli Wisimir, czyli ktoś komu Wisi Mir (pokój) - wspaniałe imię dla króla-wojownika :D

      Adrianie Leszczyński, pamiętaj jak będziesz o tym pisał - to moja koncepcja :D

      Usuń
    4. A wiesz, że coś takiego to Adrian Leszczyński łyknie bez popitki? I doda do tego komentarz o tym, że kossiniarze i inne Miemce ze strachu zaczynają pisać prawdę.

      Usuń
    5. > A co to niby za państwo Regnum Teutonicum, jeśli nie Niemcy?
      Wpisz sobie w google to ci przetłumaczy i na pewno nie Niemcy. Wszyscy się mylą, tylko Wy nie?

      Usuń
    6. Aha, drogi turbowcu od gęgolicy :D analogicznie: United States to nie Stany Zjednoczone, Magyarország to nie Węgry, a Italia to nie Włochy. Jesteś najzabawniejszym z turboli, którzy mnie odwiedzali dotąd :D

      No ale pośmiali się, a teraz albo odpowiesz na pytanie (co to niby za państwo Regnum Teutonicum, jeśli nie Niemcy?), albo będziesz sokołem i będziesz stąd fruwał.

      Usuń
    7. Ten komentarz został usunięty przez administratora bloga.

      Usuń
    8. To już żegnamy, z takimi debilizmami proponuję na inna stronkę.

      Usuń
  4. Dno i wodorosty.

    OdpowiedzUsuń
  5. Odnośnie czego?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Powyższy komentarz jest odpowiedzią do "dno i wodorosty"

      Usuń
    2. Białczyński też już wie o tym artykule. W komentarzach zaczęła się już histeria. Najlepszy jest ten wpis:
      "Głos Wielkopolski wydawany jest przez Verlagsgruppe Passau. Kapitał niemiecki. Dalszy komentarz zbędny.
      Cały ten „projekt Piastów” powinien być natychmiast zastopowany przez ABW w ramach walki z możliwością dywersji ideologicznej, która zresztą jest oczywista. Następnie powinno się ogłosić publicznie wyniku dochodzeń."

      Usuń
    3. Zabawny jest komentarz niejakiego Władysława, który spreparował cytat z prof. Figlerowicza ucinając ostatnie zdanie, po to, by mu zarzucić brak logiki i się pooburzać :D Do oburzania dołączył oczywiście niezawodny Adrianek "mam kuzyna historyka" Leszczyński oraz Rudy Łeb, o którego lekarze odpowiedniej specjalności ostro dopytują :D Ot, turbopsychiatryk w pełnej krasie.

      Usuń
    4. No, nie tak w pełnej krasie. Niektórzy popadli w niełaskę, więc nie mogą już u Czesława Wielkiego wystąpić. Na szczęście Adrianek i Rudy Łeb znają swoje miejsce w szyku, więc nie raz jeszcze zapewnią dobrą zabawę.

      Usuń
  6. Na tym blogu panuje całkowity brak kultury wypowiedzi, cenzura i obrażanie wszystkich z którymi nie zgadza się Pawel.M i dwaj jego poplecznicy : Sattivasa i Sigillum Authenticum. Abstrahuję od poziomu merytorycznego. Zadziwiająca jest zajadłość ich wypowiedzi, godna lepszej sprawy. Czyżby chodziło o granty? Popieram poprzednika - dno i wodorosty.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak, panuje cenzura, intelektualna: posty debilne, nic nie wnoszące - lecą. Ten twój też właściwie powinien polecieć, ale zostanie jako ilustracja prezentująca zawartość turbowskich czaszek :)

      Usuń
    2. Poczytałem sobie tutaj troszkę Państwa wypocin intelektulanych, i prawdę mówiąc, mam tylko serię pytań retorycznych do Państwa: kto dziś finansuje w Polsce badania naukowe nad słowiańszczyzną? Dlaczego archeolodzy w Polsce wydają dziś publikacje w języku niemieckim? Dlaczego brać doktorska tak chętnie się oddaje za granty sponsorowane przez Rzeszę Niemiecką (Unię Europejską), tudzież uniwersytety zachodniej Europy? To są oczywiście pytania retoryczne, i nie oczekuję żadnej ekwilibrystyki pseudonaukowej od Państwa. A tak, nota bene, to więcej pokory radziłbym zachować, bo propagująć XIX wieczne pseudonaukowe doktrynerstwo o niewolniczym pochodzeniu Słowian, czy o pochodzeniu słowian "znikąd" z VIII wieku, tylko się Państwo ośmieszają, zachowują się Państwo jak pływacy w pustym basenie, utrzymujący że świetnie się pływa. Zresztą wystarczy poczytać te Państwa wątki ... .

      Usuń
    3. Widzę, że jak na prawdziwego turboszura przystało, postanowiłeś dąć głos, nie mając pojęcia o temacie :D Stąd ów głos jest debilno-prostacki. Ale po kolei.

      >kto dziś finansuje w Polsce badania naukowe nad słowiańszczyzną?<

      Głównie państwo polskie, w mniejszym zakresie UE i różne fundacje. Inna rzecz, że nie wiem jakie to ma znaczenie...

      >Dlaczego archeolodzy w Polsce wydają dziś publikacje w języku niemieckim?<

      A dlaczego mają nie wydawać? Polscy badacze wydają publikacje głównie w języku polskim, a następnie w tzw. językach kongresowych. Wiesz chociaż co to jest? To cztery języki, które ze względu na swoją popularność zyskały status międzynarodowych języków naukowych. To języki: angielski, niemiecki, francuski, rosyjski. I w tych językach polscy uczeni także publikują, bo dzięki temu polskie badania przebijają się do nauki światowej (wybacz, ale publikacje w języku polskim się nie przebiją, bo nasz język zna mało kto poza samą Polską).

      Przy czym polscy uczeni, z różnych względów, nieco po macoszemu traktują francuski, ale publikacji w pozostałych trzech znajdziesz sporo.

      >Dlaczego brać doktorska tak chętnie się oddaje za granty sponsorowane przez Rzeszę Niemiecką (Unię Europejską), tudzież uniwersytety zachodniej Europy?<

      Zabełkotał idiota... Twoje fobie i niechęć z jednej strony do naukowców, z drugiej do Niemiec, UE, Zachodu, pewnie też USA i Izraela (bo to standardowy zestaw moskiewskiego trolla) mnie nie interesują. I jakbyś gumy w majtach nie naciągał, UE nie jest niemiecka, tylko m.in. nasza. Dlaczego niby polscy uczeni nie mieliby brać grantów z organizacji, której Polska jest częścią i której budżet współtworzy?

      >A tak, nota bene, to więcej pokory radziłbym zachować, bo propagująć XIX wieczne pseudonaukowe doktrynerstwo o niewolniczym pochodzeniu Słowian, czy o pochodzeniu słowian "znikąd" z VIII wieku, tylko się Państwo ośmieszają, zachowują się Państwo jak pływacy w pustym basenie, utrzymujący że świetnie się pływa.<

      Jak każdy półgłówek uznajesz swoje projekcje za fakty... Można i tak. Tylko nikt tu ani nie twierdzi, że Słowianie „wzięli się znikąd” w VIII w., ani, że mają pochodzenie niewolnicze...

      Ponieważ dałeś tu konkretny pokaz chamstwa, głupoty, przekłamania i ignorancji, raczej daruj sobie odpowiedź, bo na 99% jednym kliknięciem przeniosę ją do spamu...

      Usuń
  7. Ten komentarz został usunięty przez administratora bloga.

    OdpowiedzUsuń
  8. Polecam cytat (poniżej) z komentarza umieszczonego pod adresem: https://wolnemedia.net/piastowie-goci-i-wandale-badania-haplogrup-w-polsce/

    Sugestie M. Figlerowicza budzą znaczące wątpliwości. Dotyczą one pochodzenia cmentarzysk z których pobierano próbki do badań. Marek Figlerowicz wymienia dwa, przebadane cmentarzyska, w Kowalewkowie i Masłomęczu. Wspomina także o przebadanych (bliżej nieokreślonych) kolejnych nekropoliach z obszaru Pomorza i południa Polski.

    Na podstawie zaprezentowanych treści nasuwają się dwie podstawowe wątpliwości. Po pierwsze z treści artykułu wynika, że zespół badaczy zamiast pięciu cmentarzysk z Wielkopolski przebadał jedynie jedną nekropolie z tego obszaru i pozostałe z innych terenów Polski.

    Po drugie co najważniejsze, oba wymienione w tekście cmentarzyska należą do kultury wielbarskiej, innymi słowy odkryte szczątki należą do grupy Gotów.

    Zasadniczym w takim ujęciu są pytania:

    – Z których cmentarzysk pochodziły pozostałe, badane szczątki? Jak wiadomo liczne cmentarzyska gockie znajdują się właśnie na Pomorzu, oraz na południu Polski.

    – Czy zespół badawczy pod przewodnictwem M. Figlerowicza dokonał badań w miejscach innych niż zakładano w projekcie?

    – Jeśli doszło do przebadania wyłącznie, lub w większości stanowisk kultury wielbarskiej, to czy nie mamy do czynienia z podstawowym błędem metodologicznym, kwestionującym uzyskane wyniki, ponieważ próbki do badań zostałyby pobrane tylko z cmentarzysk jednego kręgu kulturowego?

    – Dlaczego nie przebadano cmentarzysk kultury przeworskiej (utożsamianej z Wandalami i Wendami), która w owym czasie była przeważającą kulturą na badanym obszarze?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kolejny debilny produkt turbowców, a najzabawniejsze łączenie genów już nawet nie z językiem, lecz z kulturą materialną... Żenujące. A komentarza pod tekstem jeszcze głupsze.

      Usuń