wtorek, 11 września 2018

Turbolechickie zidiocenie, czyli dojenie frajerów (cz. 9): Czterdzieści i cztery, czyli wyjaśnienie tajemnicy kolumny Zygmunta

Kolumna Zygmunta, tablica zachodnia
U turbosków, naszych szurków kochanych, dość zabawny jest dobór źródeł. To, że nie mają pojęcia o krytyce źródeł, to jedna rzecz. Ale drugą jest sama kwerenda. Uczepili się jak rzep psiego ogona dwóch zabytków: Jasnogórskiego Pocztu (XVIII wiek) i właśnie Kolumny Zygmunta (XVII wiek), bo nie potrafią robić kwerendy. Gdyby potrafili, okazałoby się, że te ich „źródła” ani są wyjątkowe, ani najstarsze.

O Poczcie już było, to teraz o Kolumnie. Powstała w 1644 roku, jako najstarszy świecki pomnik w Warszawie. Zniszczona w czasie II wojny, potem odbudowana. Na cokole kolumny umieszczono cztery tablice z łacińskim tekstem, a na jednej z nich widnieje właśnie to, co tak niezdrowo podnieca turbosków. Otóż od strony zachodniej Kolumny zamieszczono informację (są lepsze tłumaczenia, ale daję to z Wiki, bo z niego szurki korzystają):

Zygmunt III z mocy wolnej elekcji król Polski, z tytułu dziedziczenia, następstwa i prawa – król Szwecji, w umiłowaniu pokoju i w sławie pierwszy pomiędzy królami, w wojnie i zwycięstwach nie ustępujący nikomu, wziął do niewoli wodzów moskiewskich, stolicę i ziemie [moskiewskie] zdobył, wojska rozgromił, odzyskał Smoleńsk, złamał pod Chocimiem potęgę Turcji, panował przez czterdzieści cztery lata, w szeregu czterdziesty czwarty król, dorównał [w chwale] wszystkim lub [całą] chwałę złączył [w swojej osobie].

Jakby nie naciągać listy władców polskich, tak od Mieszka I do Zygmunta III Wazy czterdziestu czterech nie wychodzi (przynajmniej wg literatury renesansowej i barkowej, bo osobiście potrafię taką listę zrobić). Zatem turbolechici (z właściwą sobie ignorancją) odtrąbili, że mają dowód na istnienie szeregu władców przed Mieszkiem I. Ba, nawet to „44” ma, w ich mniemaniu, dowodzić prawdziwości kroniki Prokosza.

Trzeba jednak przyznać, że w przypadku Kolumny Zygmunta obie strony poruszają się na gruncie wymysłów, a nie faktów. Bo strona antyturbo próbowała wiązać informację o czterdziestym czwartym władcy z pocztem władców szwedzkich. I rzeczywiście Zygmunt III był czterdziestym czwartym królem tego kraju. Ale wg dzisiejszych kryteriów. Bo Szwedzi też swoich legendarnych władców mieli. Dlatego już wcześniej (w komentarzach pod tą notką) podnosiłem, że nie wykluczam, iż „44” tyczy się pocztu władców polskich (z czym zgodził się Sattivasa, a nawet podpowiedział pewien trop).

Wróćmy do czasów zygmuntowskich. Wtedy podstawą sporządzania pocztu władców polskich była XIII-wieczna kronika Kadłubka (z wymyślonymi Krakami, Leszkami i Popielami) oraz legion kadłubkowych naśladowców. Legion jeszcze tę dłubaninę „uzupełniał” o kolejne wymyślone postaci.

I tak np. Piast, który u Galla Anonima i Kadłubka był tylko chłopem, ojcem władcy, sam na władcę awansował. Oczywiście wymyślono Lecha, no bo jak to – są Lechici, a Lecha brak? Wymyślono niejakiego Wizimira, a to drogą dedukcji. Otóż najpierw Kadłubek napisał o wojnach Lechitów z Duńczykami (których zwał Dakami). Potem kronikarz wielkopolski (XIV w.) wymyślił liczną familię Popielowi, nadając członkom familii imiona znane mu z terenów Pomorza Zachodniego i Meklemburgii (domniemany autor tej kroniki – Janko z Czarnkowa był przez pewien czas był księdzem „przypisanym” do biskupstwa szweryńskiego właśnie w Meklemburgii). I wśród krewnych Popiela wymienił niejakiego Wyszymira/Wizimira, który miał założyć miasto Wyszomierz (dzisiejszy Wismar) w Meklemburgii, czyli już niedaleko Danii.

Kadłubkową wojnę lechicko-duńską z owym wymyślonym Wyszomirem powiązał bodajże Marcin Kromer w XVI wieku i tak „dostaliśmy” kolejnego władcę Polski. Ów Wyszomir, wg Kromera, miał panować między Lechem I a Krakiem I.

Dzieło Adriana Kochana Wolskiego
Wracając do Kolumny Zygmunta. Podczas przytoczonej wyżej dyskusji, jako źródło owego „44” wskazałem kronikę Bielskiego. Sattivasa, słusznie, zwrócił uwagę, że u Bielskiego Zygmunt III Waza był czterdziestym szóstym władcą. Sam Sattivasa wskazał na inne źródło, króciuteńkie, jednostronicowe dzieło Adriana Kochana Wolskiego Reges et principes Poloniae. I tam rzeczywiście mamy czterdziestu czterech władców. Ale, tu od razu turbosków rozczaruję, nie ma tam żadnych nowości. Wolski zaczął, jak wówczas z zasady zaczynano, czyli od Lecha I. Potem idą Wyszomir, Krak itd. – ówczesny standard. Mniejszą ilość władców legendarnych, niż Bielski, Wolski uzyskał przez proste wywalenie części z nich – wyrzucił Kraka II i jednego z Leszków.

Ale nie sadzę, żeby poczet Wolskiego był źródłem napisu z Kolumny Zygmunta. Dlaczego? A to z dwóch powodów. Po pierwsze, chyba nigdy nie było to wybitnie popularne dzieło – o samym Wolskim praktycznie nic nie wiadomo, do XX wieku zachowały się tylko dwa egzemplarze jego pocztu (z czego „polski” potem zaginął i obecnie mamy tylko jeden znajdujący się w Szwecji). Po drugie, bo Wolskiego wyprzedził inny autor, bardzo z kolei popularny.

Otóż poczet „czterdzistoczterowładcowy” znany jest także z dwóch dzieł znanego miedziorytnika Tomasza Tretera (1547-1610). Pierwsze z nich to słynny Orzeł Treterowski, czyli rycina Reges Poloniae z 1588 roku. Czasami można też spotkać nazwę: Poczet królów polskich w 44 medalionach. Nazwa stąd, że na sylwetce orła umieszczono czterdzieści cztery medaliony z wyobrażeniami naszych władców. Treter, podobnie jak Wolski, żadnych sensacyj nie przynosi – tak samo zaczyna od Lecha I, tak samo liczbę „44” uzyskał przez wywalenie części władców, w tym i legendarnych. Pominął nawet, co jest zaskakujące, Ziemowita (Siemowita).

Reges Poloniae było często kopiowane. I tak przykładowo, w 1614 roku powstało dzieło Jeana Le Clerca również z czterdziestoma czterema medalionami. Później Reges Poloniae uzupełniono – Matthäus Merian dołożył na ogonie orła Kraka II (i stąd jego dzieło zwie się Poczet królów polskich w 45 medalionach). Dzieło Tretera skopiowano jeszcze w 1869 roku.

Orły treterowskie: samego Tretera, Jeana Le Clerca i Matthäusa Meriana
Później, podczas pobytu w Rzymie, Treter stworzył kolejny poczet, w tym samym składzie osobowym – serię czterdziestu czterech płytek ukazujących sylwetki władców polskich od Lecha I do Zygmunta III Wazy. Po raz pierwszy zostały odbite przez samego Tretera w dziele Regum Poloniae icones z 1591 roku.

To dzieło było potem wykorzystywane do ozdabiania książek. I tak np. kopie z Regum Poloniae icones znalazły się w książce Arnolda Myliusa Principum et regum Polonorum imagines z 1594 roku. Mylius pewnie był zdziwiony brakiem Ziemowita, wiec poświęcił mu notkę z pustym miejscem zamiast ryciny.

Strony z notkami o Siemowicie i jego synu Leszku z dzieła Myliusa
Później, w 1736 roku, w Szwecji odbito ponownie oryginalne płytki Tretera w dziele Johana Göstafa Hallmana Polska Kongars Saga och Skald. Poczet treterowski został w tej pozycji uzupełniony o kolejne wizerunki władców od Władysława IV Wazy do Stanisława Leszczyńskiego – wykonał je szwedzki rysownik Carl Erik Bergqvist.

A tak Hallman w Polska Kongars Saga och Skald poradził sobie z brakiem Siemowita;
zdublował portret Henryka Probusa
Tomasz Treter był bardzo popularnym artystą XVI i XVII wieku. Z pochodzenia mieszczanin, dostał tytuł szlachecki od samego papieża. Jego poczty miały bardzo duży wpływ na znajomość polskiej historii w Niemczech i Szwecji do XVIII wieku włącznie.

W każdym razie, jak widać, koncepcja z Kolumny Zygmunta nie jest oryginalna. Można rzec, że te cztery dzieła (dwa poczty Tretera, poczcik Wolskiego i Kolumna Zygmunta) ugruntowały w potocznej świadomości opinię o czterdziestu czterech władcach od Lecha I do Zygmunta III. Chociaż Treter i Wolski nie do końca się pokrywają jeśli chodzi o uwzględnionych władców.

Podsumowując: napis z Kolumny Zygmunta oddaje jedynie stan świadomości historycznej Polaków w XVII wieku. Jest żadnym źródłem do dziejów Polski przedmieszkowej.

Moje notki o turbolechitach (vel osłoszczękowcach):






Sezrobiłem facebooka, można sepolubiać:

Z pewnych względów ograniczam dyskusje na facebooku (niedawno turbolechita Waldemar Wróżek mnie podkablował za post, w którym odesłałem go tylko na właściwe strony do wygłaszania debilizmów). Więc dyskusje proszę prowadzić raczej tu lub na Twitterze:

26 komentarzy:

  1. Tak na marginesie, zdaję sobie sprawę, że teraz podpowiadam Bieszkowi i pewnie w kolejnym jego "dziele" przeczytamy jak cudem odnalazł poczty Tretera i Wolskiego - ukrywane przez Niemców i Watykan nieznane źródła dowodzące istnienia Lechii... Cóż, ignorancja Bieszka jest równie wielka, jak jego brak poczucia wstydu.

    OdpowiedzUsuń
  2. Dopisywanie władców jest OK, bo to ku większej przodków czyniono, bądź wypełniano luki w Kadłubka przekazie. Wywalenie Kraka II jest OK, bo to albo był zbrodzień z niego, korony niegodny, albo go po prostu nie zdążył się władzy dochrapać. Ciekawe, dlaczego Ziemowit z listy wyleciał, chociaż nic złego nie uczynił? A mamy jeszcze ten poczet jasnogórski z pomyloną kolejnością królów. Zusammen do kupy trochę to kino peplum przypomina. Temat dobry na zajęcia ze wstępu do badań historycznych.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W przypadku Tretera ograniczenie mogło wynikać z kształtu pocztu (pierwszego) - konieczności odpowiedniego rozplanowania medalionów na orle. Ale czemu akurat Siemowita potraktował z buta, zamiast np. któregoś z Leszków, pojęcia nie mam. Może jakaś najzwyczajniejsza pomyłka.

      Kolejność na orle też jest dziwaczna, bo Ziemomysł i Leszek są umieszczeni przed Piastem - Piast jest w bezpośrednim sąsiedztwie Krzywoustego. Dojkladnie to wygląda tak (pamiętając, że to swego rodzaju drzewo, czyli początek mamy u korzeni - na dole):
      po lewej stronie od dołu (patrzę z perspektywy Piasta, a nie mojej) Piast ma Leszka III,
      nad Leszkiem, czyli po lewej stronie, nieco nad Piastem jest Bolesław Krzywousty,
      bezpośrednio nad Piastem - Władysław Herman,
      a po prawej stronie Piasta (nieco wyżej) jest... Popiel II.

      Mam za słabe fotki, żeby się w to wgapiać, więc nie rozkminiłem klucza, wg którego Treter rozmieścił władców.

      Usuń
    2. ps.
      W medalionach są numerki i numerki są OK, np. Pompiliusz II - 10, Piast - 11, Leszek - 12, Siemomysł - 13. Czyli Siemowit wyleciał całkowicie.

      Usuń
  3. Być może Wielkim Lechitom umknie ta recenzja, bo zaprzątają ich teraz sprawy wagi państwowej. Czyli: wielki zamęt jest w kurniku. Lechici Nikodemowicza w ubiegłym roku skumali się z hrabią Potockim i od miesięcy zbierają bęcki od " lepiej poinformowanych". Wszystkich ich łączy wściekłe żydożerstwo, więc polują na siebie, uzbrojeni w packę antysemityzmu. To jest naprawdę "ciemny las". Krytyczne recenzje książek wielkolechitów niekoniecznie piszą ludzie wykształceni, pragmatyczni i rozsądni. Czasem piszą z takich pozycji ideologicznych, że zwala z nóg. Albo inna sytuacja: ktoś się oburza, bo obudzeniem narodu mają być zawołania Potockiego i spółki: złe szczepionki, źli żydzi, NATO, samoloty rozpylające chemiczne środki itd, itp. Zaś przyczyna oburzenia jest następująca: Przecież ja już to dawno mówiłem! Mnie nie słuchaliście, a łobuza Potockiego słuchacie?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jak widzę po statystykach, turboskom nie umknęła ta notka. Ale jakoś żaden nie wydał z siebie dźwięku odzwierciedlonego pisemnym komentarzem :D Czyli chyba strzał celny.

      Usuń
    2. A od kiedyż to się turboski celnymi strzałami przejmowały?
      Przypuszczam, że raczej cóś się kończy. Starsza gimbaza podrosła, a ta młodsza ma inne zainteresowania. Prędzej czy później pozostanie tylko lechicki oddział geriatryczny.

      Usuń
    3. A to już wieszczyłem od dawna - miałkość intelektualna turbowskich bardów sprawia, że nic nowego już nie wymyślą. A ile można powtarzać to samo...

      Usuń
  4. @Pawel.M. dodaj kategorie "Turbołosie" bo czesto musze tu odsylac "wątpiących" co ich zwykle leczy :D ale niestety tez nieuleczalni sie zdarzają,a ich ciezko zbanowac w prawdziwym swiecie, bo kodeks karny i takie tam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jestem internetowym analfabetem :D Nie wiem jak dodać gdzieś u góry czy z boku zakładkę "turbosłowianie". A boję się grzebać, żeby całego bloga diabli nie wzięli :D Jedynie można linkowac po tagu:
      https://seczytam.blogspot.com/search/label/turbolechici

      Usuń
    2. Ten komentarz został usunięty przez autora.

      Usuń
    3. Ni penisa, nie znalazłem jak ustalić tylko prosty tag turbolechici na głównej stronie... Koniecznie chce mi robic jakąś listę notek

      Usuń
    4. Sorry, czasem za bardzo ufam zdolnościom dydaktycznym ;)

      Usuń
    5. Jestem strasznie oporny jeśli chodzi o taką wiedzę :D

      Usuń
  5. Ciekawe to śledztwo historyczne :) Zastanawiałam się kiedyś, skąd taka liczba na pomniku Zygmunta i też sądziłam, że po prostu ludzie nie wiedzieli dokładnie, ilu tych przodków królewskich było :) Swoją drogą ciekawe, czy przed umieszczeniem napisu miały miejsce zażarte kłótnie na ten temat ^^

    OdpowiedzUsuń
  6. Bardzo interesujący wpis. Nie zwrócilam nigdy uwagi na liczby a szkoda, bo teraz mogłabym coś więcej na ten temat napisać. Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  7. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
  8. Lechici, jak się okazuje byli hinduistami. Przebiło jak dla mnie Lechię w Biblii
    https://layah.org/artykularnia/hara-siwa-wawel

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dla mnie hitem było "wykazanie" na jednej ze stron, że Indianie też byli Lechitami. A tyle się naśmialiśmy z Sattivasą, że nazwa Aztecy to "A z teki", że Kiowa pochodzą z Kijowa, Komancze z Komańczy, Apacze Lipian z Lipnicy (Siuksowie oczywiście ze sławojki)... Szurowska rzeczywistość przerosła nasze podśmiechujki :D

      Usuń
    2. A to Aztekowie to w końcu nie są potomkowie polskich Żydów, posłanych do Ameryki przez króla Kodana? W końcu, skądś się Quetzalcoatl musiał się wziąć, odpłynął też na wschód, według azteckich podań. Przypadek?

      Usuń
    3. No przecież to już udowodniłem, że Itzcoatl to zdrobniale Icek, a Montezuma - Mosiek!

      Usuń
    4. Udowodniłeś, owszem, ale starannie ukryłeś transatlantycką flotę protosłowiańską, która już siedem tysięcy lat temu przewoziła miedź z Ameryki do Europy. Na szczęście Rudy Łeb zniweczył ten niecny plan umniejszenia osiągnięć przodków.
      Wieczna chałwa Wielkiej Lechii!!!

      Usuń
    5. @Pawel.M. A tam, jest nowa teoria, propagowana przez Waldka Wróżka (zapewne słyszałeś), że w Biblii to nie tylko jest to słynne Lehi (oznaczające szczękę) ale są, co Wróżek wywiódł za księdzem Dębołęckim, Amalechici (mieszkańcy Jamy Lecha). Głupota i nieuctwo, ba debilizm, końcowy etap skretynienia się szerzy niemiłosiernie.

      Usuń
    6. Amalekitów przerobił na Jamalechitów? To do niego podobne.

      To teraz jakie Walduś ma kwalifikacje i predyspozycje intelektualne do zajmowania się historią, archeologią, genetyką itd. Na facebooku "nasz" Waldemar Wróżek podaje, że mieszka w Bartnem (powiat gorlicki). W 2005 roku "jakiś" Waldemar Wróżek z Bartnego kandydował do Sejmu z listy Samoobory. Wtedy podawał "Zawód: kierowca mech.", czyli zapewne absolwent zasadniczej szkoły zawodowej. Jako kandydat wypadł nie najlepiej - 194 glosy, czyli 0,92% w okręgu.

      Usuń
    7. Sattivasa
      Wszak to już udowodnił Juliusz Prawdzic-Tell - Słowianie pochodzą z Ameryki (Środkowej lub Bahamów) czyli Atlantydy. Na nasze ziemie dotarli prostą trasą przez Maroko, ale przecież nigdy nie zerwali kontaktów z amerykańską ojczyzną (wystarczy pojechać do Chicago i wszystko jasne). :D

      Usuń