Z jakim opóźnieniem... Staram się robić te raporty w następnym miesiącu, ale teraz podwójna obsuwa (raz, że październik w ogóle nie wyszedł, dwa, nawet za listopad jednodniowe opóźnienie). No, ale przy ilościach jakie ostatnimi czasy mi przybywają, taki raport wymaga nieco pracy, a czas nie zawsze jest.
Łączna liczba wyświetleń
wtorek, 1 stycznia 2019
sobota, 29 grudnia 2018
Nie otwieraj oczu (2018)
Rzadko sepaczę filma. W ogóle jestem człowiekiem słowa pisanego, ale jak już coś sepaczę, to raczej seriala. Niestety, w kinie fantastycznym widzę przewagę efektów nad fabułą, a do tego drażniącą poprawność polityczną. W tym roku obejrzałem może z dziesięć filmów SF/fantasy/horror, z czego może ze trzy uważam za udane. W tej trójce jest właśnie Nie otwieraj oczu. Być może dlatego, że to dzieło Netfliksa, więc bez kosmicznego budżetu.
środa, 26 grudnia 2018
Turbolechickie zidiocenie, czyli dojenie frajerów (cz. 10): Schodzimy na dno szamba
niedziela, 16 grudnia 2018
Maciej Guzek, Królikarnia
Inna książka tego autora, z akcją umieszczoną w tym samym uniwersum (bo napisać „świecie” to w tym przypadku za mało) przypadła mi średnio do gustu. Trzeci świat to powieść, natomiast Królikarnia to poprzedzający ją zbiór opowiadań.
czwartek, 13 grudnia 2018
Chiński protest (komiks z 1932 r.)
Chyba każdy słyszał zwrot „chińskie ostrzeżenie” – czyli ostrzeżenie, za którym nie idą realne poczynania, brak konsekwencji. Czasami można się spotkać z objaśnieniem, że to z czasów wojny koreańskiej – Chińska Republika Ludowa miała masowo wysyłać takowe ostrzeżenia do koalicji zawiązanej pod sztandarem ONZ, broniącej południowej Korei przed komunistami z Korei Północnej. Tyle że podczas wojny koreańskiej Chiny nie ograniczyły się do „porykiwania”, lecz podjęły rzeczywiste działania: na pomoc Kimowi wysłały dwieście tysięcy wytypowanych żołnierzy – „ochotników”.
środa, 28 listopada 2018
Turbolechityzm – definicja
Kiedy wymyśliłem to słówko ponad dwa lata temu, nie spodziewałem się, że zrobi taką karierę. Cóż, pewną rzecz zaniedbałem – stworzyłem neologizm, ale go nie zdefiniowałem. Teraz okazuje się, że definicja jest potrzebna, a to za sprawą geografa Kowalskiego. Otóż Pan Geograf poczuł się urażony, że zaliczyłem go do turbolechitów, bo sam, jako żywo, turbolechitą się nie czuje. Cóż, Szanowny Panie Geografie, nie Panu o tym decydować. Ale poczułem się wywołany do płotu, więc podchodzę.
![]() |
| Skoro takie rzeczy się dzieją, to najwyższy czas zrobić definicję... |
piątek, 23 listopada 2018
John Gwynne, Zawiść
Oj jak to reklamowali na forum Maga; to miało być ach i och – cud, miód i orzeszki. A mnie przez jakieś pięćdziesiąt pierwszych stron tylko ślipia wyłaziły z orbit i dumałem, co za ćwok to do druku puścił. Chyba nigdy w życiu nie przerabiałem czegoś aż tak wtórnego. Uczucie „ale ja to już gdzieś czytałem” towarzyszyło mi nie tylko przy danych wątkach, rozwiązaniach fabularnych, bohaterach – nie, to było wręcz na poziomie każdego zdania.
sobota, 3 listopada 2018
Dlaczego w Polsce nie popularyzuje się nauki?
Do napisania tej notki natchnął mnie wywiad z Sigillum Authenticum – druga część rozmowy z dr. hab. Marcinem Przybyłą. Archeolog zastanawiając się nad przyczynami popularności fantazmatu Wielkiej Lechii (i to można uzupełnić o inne teorie spiskowe), wskazuje m.in., że:
winna jest również sama nauka. Wciąż, zwłaszcza jeśli chodzi o archeologię, brakuje publikacji o charakterze popularnonaukowym. To, co znaleźć można na półkach księgarni to zwykle albo losowo wybrane prace naukowe, albo książki ocierające się już o para-naukę.
środa, 31 października 2018
Wrzesień 2018 – raport z biblioteczki (książki)
Jak już pisałem, we wrześniu do dwudziestu pięciu komiksów dorzuciłem dwadzieścia siedem książek. Znowu nie obrodziło w fantastykę – sześć pozycji to dość skromnie, a do tego tylko dwie nowości. Znowu przewaga Maga – cztery książki.
poniedziałek, 29 października 2018
Wrzesień 2018 – raport z biblioteczki (komiksy)
Oj nie chciało się tego raportu robić – dużo roboty wyszło. A jeszcze 22 września pisałem, że przybyło ponad czterdzieści pozycji. Ale potem odwiedziłem antykwariat... To było tak: szukałem książki Maślanki na Allegro. Znalazłem, za jakieś śmieszne 3 zł. Płacić za przesyłkę 13 zł, a za książkę 3? Trzeba coś dobrać. Przypomniało mi się, że kiedyś szukałem Królikarnię Guzka i nie znalazłem – o masz, ten sam antykwariat wystawił i Królikarnię, za wyśrubowane 2,99 zł. Jeszcze by coś się dobrało... A gdzie to w ogóle ma siedzibę ów antykwariat? Łooo, mój fyrtel – to co będę zamawiał z przesyłką, przecież dojadę.
niedziela, 14 października 2018
Widmak, Zaklinac, The Witcher (4)
I nie, nie będzie o żądaniach Sapkowskiego wobec CD Project. Szczerze mówiąc, mam to w nosie. Choć z pewnym rozbawieniem patrzę, jak pisarz i producent gier wzajemnie sobie zaszkodzili. Bawi mnie przede wszystkim to, że obie strony się przeliczyły. Bo Sapek myślał, że CD Project sprawy nie upubliczni – upubliczniło i AS stał się bohaterem memów, z kolei szefostwu CD Project zdawało się, że sprawa będzie bez wpływu na kurs akcji – poleciały w dół o dwadzieścia procent. Na razie wynik starcia remisowy, choć obaj zawodnicy już konkretnie po paszczach zebrali :D
![]() |
| W księgarni w Teheranie |
piątek, 5 października 2018
Złodzieje z Wolnej Polski
W jednej z poprzednich notek użyłem zwrotu „złodzieje z Wielkiej Polski”. Dopytywano dlaczegóż to tak ostro...
Subskrybuj:
Posty (Atom)








