Moje poszukiwania dobrej militarnej space opery doprowadziły mnie (raczej przypadkowo, bo w taniej księgarni) do Davida Webera. Oczywiście, że słyszałem wcześniej o tym ponad trzydziestotomowym cyklonie. I właśnie ze względu na masakryczną ilość tomów, długo nie brałem tego pod uwagę w planach zakupowych.







