Łączna liczba wyświetleń

piątek, 2 grudnia 2016

Turbolechickie zidiocenie, czyli dojenie frajerów (cz. 5): O cesarzu Chrobrym, czyli tytule princeps

Znany bredniopisarz Bieszk opublikował nowy wyrób książkopodobny, kontynuację poprzedniego gniota, pt. Chrześcijańscy królowie Lechii. Tak na marginesie, zastanawiam się na ile to „dzieło” samego Bieszka, bo ogranicza się chyba tylko do powtarzania tez brednioyoutubera Szydłowskiego. Nie, nie będę recenzował całego gniota Bieszka czy całych audycji Szydłowskiego, bo szkoda mi czasu na zapoznawanie się ze stekiem bzdur. Więc tylko o jednej sprawie.

Otóż Bieszk, za Szydłowskiem, utrzymuje, że Bolesław Chrobry był... cesarzem. Ba, cesarzem wschodu i zachodu zarazem (a czemuż tak skromnie, to cesarzem Japonii i Abisynii nie był?).

Bieszk, za Szydłowskim – który, przypomnijmy, zwierza się: Ja, niestety, trochę liznełem łaciny – taki ma dowód na cesarskość Chrobrego:

czwartek, 1 grudnia 2016

O księgarni niePrzeczytane.pl

Dzisiaj sobie trochę napaskudzę na księgarnię, którą niedawno wychwalałem. Gdzieś w sieci natknąłem się na taką opinię o niePrzeczytane: Jak jest dobrze, to jest dobrze, ale jak jest jakiś problem, to jest naprawdę problem.

Do październikowego zamówienia nie miałem najmniejszych zastrzeżeń: szybko, tanio, książki w idealnym stanie, świetnie zapakowane. To wszystkim polecałem korzystanie z tej księgarni. Teraz czuję się zatem zobowiązany do opisania kolejnego zamówienia. I tu nie było już tak różowo. A może raczej nie jest, bo wciąż zamówienie nie zostało w pełni zrealizowane. Po kolei.

piątek, 11 listopada 2016

Październik – raport z biblioteczki i bloga


Zdecydowanie widoczne jesienne spowolnienie zakupowe. Książek przybyło tylko dziesięć, ale do tego trzy komiksy; po czym jeden ubył. Ale – jak pisał Gall Anonim – po cóż koło wyprzedza wóz :D Po kolei.

czwartek, 27 października 2016

Turbolechickie zidiocenie, czyli dojenie frajerów (cz. 4): inne „źródła”

Jasnogórski Poczet Królów Polski  - rzekomo ukrywany przez Kościół...







Bieszki, Szydłowskie et consortes – poza Kadłubkiem i rzekomym Prokoszem – powołują się jeszcze na rzekome liczne inne źródła, że pozwolę sobie zacytować słowa, które Szydłowski skierował do mnie:

wtorek, 18 października 2016

Klaudia Dróżdż, Kazimierz Odnowiciel

W czasach mrocznego PRL badania nad biografistyką, genealogią były traktowane nieco po macoszemu. Oczywiście z przyczyn ideologicznych, bo marksizm ograniczał rolę jednostki w dziejach na rzecz społeczeństwa, ze szczególnym uwzględnieniem klas niższych. Miało to też swoje dobre strony. Jeśli już jakaś biografia powstawała, to było zwieńczenie wieloletniej pracy i wnikliwych studiów szczegółowych, że pozwolę sobie przypomnieć sztandarowy „produkt” tamtych czasów, czyli biografię Henryka Brodatego pióra Benedykta Zientary.

sobota, 15 października 2016

Kajko i Kokosz. Nowe przygody: Obłęd Hegemona

Po raz pierwszy piszę o komiksie, ale to nie znaczy, że stronię od nich. Kiedyś Nowa Fantastyka wydawała kwartalnik: Komiks Fantastyka. I tam czytałem artykuł o roli półkul mózgowych w odbiorze komiksu. Podobno lewa odpowiada za czytanie, a prawa za oglądanie obrazków. Tylko u dzieci dochodzi do takiego „skorelowania”, że przy lekturze „ogarniają” jedno i drugie jednocześnie. Dorosły, który nie zapoznał się z tym gatunkiem sztuki w dzieciństwie, ma problem: najpierw tekst czy obrazki? Człowiek, który czytał komiksy w dzieciństwie tego problemu nie ma.


piątek, 14 października 2016

Krzysztof Piskorski, Czterdzieści i cztery

Nam strzelać nie kazano. – Wszedłem na kulomiot
I spojrzałem na pole, którem carski pomiot
Nadciągał szeregami jako morza brzegi:
Piechota, kawaleria, strzygi, wszędobiegi;
Za niemi wódz – w koronie etheru zasiada
Na żarptaku co skrzydła ogniste rozkłada,
Spod których kolumnami trupy ożywione
Bez tchu, bez serc, bez ducha idą w naszą stronę.
Lści morze bagnetów, ziemia dudni. Jak sępy
Czarne chorągwie martwe prowadzą zastępy.

Taką Redutę Ordona napisał Mickiewicz w 1832 roku – wersja z Europy1. Czyli znowu jesteśmy w świecie znanym z Zadry. A teraz będę się bił w piersi i do głupoty przyznawał. Otóż w jednym z komentarzy napisałem niedawno:

czwartek, 13 października 2016

Czasami seczytam klasykę – wyzwanie

Nie przepadam za wyzwaniami, bo znaczna część z nich poziomem pytań pasuje do gimbazy. Ale to – Clasic Book Tag – akurat jest fajne, pozwalające poznać blogera, a blogerowi popisać o książkach (a to przecież lubimy najbardziej). Czyli dziękuję Izabeli Łęckiej-Wokulskiej, prowadzącej bloga Literackie Zamieszanie za nominację. Tak, wiem, obiecałem, że zrobię to do środy. Ale, jak już pisałem, ostatnio jestem mniej „czasowy”. Mam nadzieję, że obsuwa zostanie mi wybaczona.
Zdjęcie obok, to fragment mojej biblioteczki, jak sądzę, częściowo oddający moje zainteresowania :D

sobota, 8 października 2016

Spółka akcyjna do walki ze... smokiem

Czasem seczytam starą prasę i trafiłem na artykuł pasujący jak ulał do profilu tego bloga. Teraz mam problem, jak otagować post. Bo smok i smokobójcy chcący przejąć jego skarby, to fantasy czystej wody... Ale wydarzenie jest autentyczne, opisywane przez prasę w 1929 roku. Korzystałem konkretnie z artykułu z Ilustrowanego Kuriera Codziennego, który – w przeciwieństwie do choćby bulwarowego Kuriera Czerwonego – uchodził za gazetę poważną. Ba, chyba „najpoważniejszą” w przedwojennej Polsce.

poniedziałek, 3 października 2016

Wrzesień – raport z biblioteczki i bloga

Wreszcie skończyło się wakacyjne czyszczenie magazynów, co od razu odczuła moja kieszeń. We wrześniu przybyło tylko dziewięć książek, z czego jedna raczej nie do czytania, a w charakterze ciekawostki.

I od niej zacznę. To u samej góry na pierwszym zdjęciu, białe z czerwonym paskiem, to jest książka. To tzw. książka lilipucia. Znalazła się w mojej biblioteczce zupełnie przypadkowo – kolega prowadził biuro jednego z europosłów. Europoseł na kolejną kadencję się nie załapał, więc różne różności po nim zostały. W tym trochę takich książeczek Moje Prawa Podstawowe w Unii Europejskiej. Kolega zauważył, że z zainteresowaniem oglądam liliputka i mówi: A chcesz to sobie weź.

sobota, 1 października 2016

Nowy Wiedźmin po polsku, krzakiem pisany i ukraiński

Wiedźminowa sensacja pojawiła się na stronie Empiku:


Gdzie ta sensacja. Otóż poprzednie wydanie Sezonu burz miało tylko 404 strony, nowe rzekomo ma mieć stron 512. Czyżby Sapkowski coś dopisał, miał nas uraczyć jakimś nowym opowiadaniem? A może znanymi z rosyjskich wydań dodatkami: Świat wiedźmina i Bestiariusz? Albo mapą stworzoną przez czeskich fanów?